Aktualności / Polityka
Niedawno dość głośno było na temat parytetów w polityce dla kobiet, wypowiadałem się już na ten temat ( http://interia360.pl/artykul/pary-tety,27161 ), dlatego teraz tylko w skrócie przypomnę, że łatwo jest zmanipulować wybory tak, aby otrzymać „pożądany” wynik i to bez administracyjnego zakazywania głosowania na mężczyznę. Jest to właśnie przykład oczywistej oczywistości; od woli wyborcy nie zależy tak naprawdę nic .
Dość jednak o polityce, szczególnie, gdy dopiero co wymęczyły nas wybory prezydenckie (swoja drogą ciekawe, że czcicielom kobiecości nie udało się na całą Polskę wystawić choć jednaj kandydatki, nie tylko nie udało im się zebrać 100 tysięcy podpisów by zarejestrować kandydatkę, ale nawet 1 tysiąca podpisów, by zarejestrować komitet wyborczy). Pierwszą z „oczywistości” którą chciałbym tu omówić jest problem rosnącej agresji kobiet. Zdarzyło mi się jakiś czas temu przeczytać artykuł ( http://facet.interia.pl/szukaj/news/kobieta-mnie-bije,1476197 ) temu zjawisku poświęcony, a także prześledzić komentarze innych czytających go internautów. Z artykułu tego wynikało, że coraz częściej agresja ze strony kobiet jest ujawniana, ale także, że wciąż mężczyzna jej doświadczający jest pozbawiony wszelkiej pomocy. Artykuł nie sugerował zresztą, że poziom agresji ze strony kobiet wzrasta a jedynie, że zmieniają się formy jej wyrażania. Pojawiły się także próby wytłumaczenia tego zjawiska: a to, że kobiety żyją obecnie w większym stresie bo są… przeciążone (!), bo żyją w świecie, w którym muszą więcej rywalizować, bo żyją na „wysokich obrotach” i doświadczają agresji ze strony innych. Och, jakże biedne są te kobiety…
Ciekawe. Wszystko to miały być okoliczności tłumaczące kobiety z ich agresywności: weszły, biedaczki, w świat dotąd męski i nauczyły się być agresywne na męski sposób. Jeden z wypowiadających się w tym artykule specjalistów odważył się nawet stwierdzić, że poziom agresywności kobiecej nie wzrósł, przybrał tylko inne formy, właściwsze mężczyznom.
Trafne spostrzeżenie, natomiast jakoś zabrakło dalszego ciągu tego rozumowania :
mężczyźni przecież od wieków funkcjonują w takim świecie,
żyjąc na wysokich obrotach są przeciążeni !
rywalizują z innymi i doświadczają z ich strony agresji
I pomimo tego, wmawia nam się, że agresywność mężczyzn to ich cecha wrodzona! Że naturalną cechą kobiet jest łagodność, ciepło i umiejętność współpracy! Toż oczywistą oczywistością jest, że to wszystko bujda! Kobiety, tak na dobrą sprawę, zaczęły żyć męskim trybem życia ledwie od około 50 lat i już „są przeciążone” oraz nie radzą sobie ze „złymi emocjami” – aż strach pomyśleć, co byłoby gdyby żyły takim życiem przez lat kilka tysięcy, jak mężczyźni? Przez wieki rolą mężczyzny było chronienie kobiet i dzieci przed takim właśnie światem – i za to miał prawo do szacunku ze strony chronionych.
Teraz kolej na drugą „oczywistość” niestety także w dziwny sposób przemilczaną. Zainspirował mnie także jeden z artykułów w Internecie poświęcony ‘singielkom” – kobietom po 30 żyjącym samotnie lub w krótkotrwałych związkach z różnymi mężczyznami. Panie te zresztą nie wyrzekały się chęci posiadania stałego partnera, najchętniej męża, twierdziły jedynie, że jakoś nie natrafiają na „właściwych” kandydatów; przecież one są takie wykształcone, zaradne, zarabiające i na poziomie – nie będą przecież żyły z kimś, kto do nich nie dorasta intelektualnie i materialnie. Natomiast współcześni mężczyźni… szkoda gadać… Czego się zatem czepiać? Czy panie nie mają racji, że nie chcą wiązać się z kimś gorszym od siebie? Oczywiście, że mają! Z radością poświadczę: jak najbardziej mają! Dzisiaj to mężczyźni wydają się być do niczego.
Jednak czy to zasada ogólna? Kiedy przyjrzeć się zjawisku dobierania się w pary mężczyzn i kobiet, oczywistym staje się coś zupełnie innego: przez wieki to mężczyźni zmuszeni byli wiązać się z partnerkami, które pod żadnym względem do nich nie dorastały! Tak intelektualnie jak – często – majątkowo! To mężczyzna miał obowiązek zapewniać kobiecie i swej rodzinie byt i bezpieczeństwo. Co więcej, dopiero po udowodnieniu, że jest w stanie to czynić, stawał się mężczyzną! W przeciwnym wypadku był pogardzany lub… wypędzany ze społeczności i zwykle wkrótce ginął. Kobieta nie musiała niczego udowadniać, aby stać się kobietą, czasami w niektórych społecznościach powinna była jedynie wykazać się płodnością, czyli zajść w ciążę. Czy zatem nie jest oczywistą oczywistością, że wspomniane w tym artykule singielki nie mają najmniejszej ochoty na to, do czego mężczyźni byli zmuszeni na przestrzeni wieków, od początku świata?! Nie zamierzam im współczuć, raczej potępiłbym głośno ich rozkapryszenie i kompletny brak poczucia odpowiedzialności – brak chęci przyjęcia jej na siebie.
To tylko dwa z ostatnio zaobserwowanych przeze mnie „oczywistych oczywistości”, które stały się niewidzialne. Nie pozwólmy, by całkiem zniknęły i wypatrujmy kolejnych. Skoro kłamstwo wypowiedziane tysiąc razy staje się prawdą, prawdę wystarczy tylko przemilczeć, by ją unicestwić. Dość milczenia!
Oczywista oczywistość
Artykuł był czytany 816 razy
Istnieje wiele takich oczywistości, które są już tak bardzo oczywiste, że się ich nawet nie dostrzega. Niemniej to, że stały się niedostrzegalne nie oznacza, że są również nieprawdziwe czy nieistotne!
Niedawno dość głośno było na temat parytetów w polityce dla kobiet, wypowiadałem się już na ten temat ( http://interia360.pl/artykul/pary-tety,27161 ), dlatego teraz tylko w skrócie przypomnę, że łatwo jest zmanipulować wybory tak, aby otrzymać „pożądany” wynik i to bez administracyjnego zakazywania głosowania na mężczyznę. Jest to właśnie przykład oczywistej oczywistości; od woli wyborcy nie zależy tak naprawdę nic .
Dość jednak o polityce, szczególnie, gdy dopiero co wymęczyły nas wybory prezydenckie (swoja drogą ciekawe, że czcicielom kobiecości nie udało się na całą Polskę wystawić choć jednaj kandydatki, nie tylko nie udało im się zebrać 100 tysięcy podpisów by zarejestrować kandydatkę, ale nawet 1 tysiąca podpisów, by zarejestrować komitet wyborczy). Pierwszą z „oczywistości” którą chciałbym tu omówić jest problem rosnącej agresji kobiet. Zdarzyło mi się jakiś czas temu przeczytać artykuł ( http://facet.interia.pl/szukaj/news/kobieta-mnie-bije,1476197 ) temu zjawisku poświęcony, a także prześledzić komentarze innych czytających go internautów. Z artykułu tego wynikało, że coraz częściej agresja ze strony kobiet jest ujawniana, ale także, że wciąż mężczyzna jej doświadczający jest pozbawiony wszelkiej pomocy. Artykuł nie sugerował zresztą, że poziom agresji ze strony kobiet wzrasta a jedynie, że zmieniają się formy jej wyrażania. Pojawiły się także próby wytłumaczenia tego zjawiska: a to, że kobiety żyją obecnie w większym stresie bo są… przeciążone (!), bo żyją w świecie, w którym muszą więcej rywalizować, bo żyją na „wysokich obrotach” i doświadczają agresji ze strony innych. Och, jakże biedne są te kobiety…
Ciekawe. Wszystko to miały być okoliczności tłumaczące kobiety z ich agresywności: weszły, biedaczki, w świat dotąd męski i nauczyły się być agresywne na męski sposób. Jeden z wypowiadających się w tym artykule specjalistów odważył się nawet stwierdzić, że poziom agresywności kobiecej nie wzrósł, przybrał tylko inne formy, właściwsze mężczyznom.
Trafne spostrzeżenie, natomiast jakoś zabrakło dalszego ciągu tego rozumowania :
mężczyźni przecież od wieków funkcjonują w takim świecie,
żyjąc na wysokich obrotach są przeciążeni !
rywalizują z innymi i doświadczają z ich strony agresji
I pomimo tego, wmawia nam się, że agresywność mężczyzn to ich cecha wrodzona! Że naturalną cechą kobiet jest łagodność, ciepło i umiejętność współpracy! Toż oczywistą oczywistością jest, że to wszystko bujda! Kobiety, tak na dobrą sprawę, zaczęły żyć męskim trybem życia ledwie od około 50 lat i już „są przeciążone” oraz nie radzą sobie ze „złymi emocjami” – aż strach pomyśleć, co byłoby gdyby żyły takim życiem przez lat kilka tysięcy, jak mężczyźni? Przez wieki rolą mężczyzny było chronienie kobiet i dzieci przed takim właśnie światem – i za to miał prawo do szacunku ze strony chronionych.
Teraz kolej na drugą „oczywistość” niestety także w dziwny sposób przemilczaną. Zainspirował mnie także jeden z artykułów w Internecie poświęcony ‘singielkom” – kobietom po 30 żyjącym samotnie lub w krótkotrwałych związkach z różnymi mężczyznami. Panie te zresztą nie wyrzekały się chęci posiadania stałego partnera, najchętniej męża, twierdziły jedynie, że jakoś nie natrafiają na „właściwych” kandydatów; przecież one są takie wykształcone, zaradne, zarabiające i na poziomie – nie będą przecież żyły z kimś, kto do nich nie dorasta intelektualnie i materialnie. Natomiast współcześni mężczyźni… szkoda gadać… Czego się zatem czepiać? Czy panie nie mają racji, że nie chcą wiązać się z kimś gorszym od siebie? Oczywiście, że mają! Z radością poświadczę: jak najbardziej mają! Dzisiaj to mężczyźni wydają się być do niczego.
Jednak czy to zasada ogólna? Kiedy przyjrzeć się zjawisku dobierania się w pary mężczyzn i kobiet, oczywistym staje się coś zupełnie innego: przez wieki to mężczyźni zmuszeni byli wiązać się z partnerkami, które pod żadnym względem do nich nie dorastały! Tak intelektualnie jak – często – majątkowo! To mężczyzna miał obowiązek zapewniać kobiecie i swej rodzinie byt i bezpieczeństwo. Co więcej, dopiero po udowodnieniu, że jest w stanie to czynić, stawał się mężczyzną! W przeciwnym wypadku był pogardzany lub… wypędzany ze społeczności i zwykle wkrótce ginął. Kobieta nie musiała niczego udowadniać, aby stać się kobietą, czasami w niektórych społecznościach powinna była jedynie wykazać się płodnością, czyli zajść w ciążę. Czy zatem nie jest oczywistą oczywistością, że wspomniane w tym artykule singielki nie mają najmniejszej ochoty na to, do czego mężczyźni byli zmuszeni na przestrzeni wieków, od początku świata?! Nie zamierzam im współczuć, raczej potępiłbym głośno ich rozkapryszenie i kompletny brak poczucia odpowiedzialności – brak chęci przyjęcia jej na siebie.
To tylko dwa z ostatnio zaobserwowanych przeze mnie „oczywistych oczywistości”, które stały się niewidzialne. Nie pozwólmy, by całkiem zniknęły i wypatrujmy kolejnych. Skoro kłamstwo wypowiedziane tysiąc razy staje się prawdą, prawdę wystarczy tylko przemilczeć, by ją unicestwić. Dość milczenia!
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Mnie zaciekawił nawet bardzo, więc warto przeczytać











