Platon a sprawa polska
Artykuł był czytany 921 razy
W polskiej mentalności pokutuje platoński rygorystyczny podział na białe i czarne. A może by tak przyjąć optykę wschodniego znaku Yin-Yang?
I tak właśnie w Polsce postrzegamy rzeczywistość. Dobro i zło. Czarne i białe, nic pomiędzy. Widać to szczególnie w podejściu Polaków do polityki: zwolennicy PO i PiS podzielili się jak ogień i woda i nie sposób znaleźć między nimi punktu styczności. Co począł PiS przez rok rządów, to Platforma skrytykowała doszczętnie, co Platforma uczyni, na to zwolennicy PiS ciskają gromy.
A może by tak przyjąć optykę wschodniego znaku Yin-Yang? Może i w Platformie i w PiSie dostrzeżemy ludzi i pomysły warte docenienia?
Na początek weźmy PiS. Przynajmniej dwie reformy PiSu zasługują na uznanie. Pierwsza to obniżenie podatków, druga to sądy dwudziestoczterogodzinne. Sądy dwudziestoczterogodzinne to świetne narzędzie do odciążenia pracy wymiaru sprawiedliwości i wzbudzenia poczucia nieuchronności kary wśród przestępców.
Niestety! Tak jak wspomniałem wyżej, zakorzeniony w naszym myśleniu podział na „dobro” i „zło” każe zwolennikom Platformy krytykować nawet te dwa osiągnięcia PiSu, a polityków PO skłonił do zarzucenia wzmacniania sądów dwudziestoczterogodzinnych, przez co pomysł, który mógł realnie polepszyć nasze życie, został zaprzepaszczony.
PO także dysponuje potencjałem, którego nie doceniają jego przeciwnicy. Nominacja Jerzego Buzka na szefa Parlamentu Europejskiego była z całą pewnością sukcesem Polski i gabinetu Donalda Tuska. Nie przeszkadzało to jednak przeciwnikom rządu szukać dziury w całym i wynajdować powodów do krytyki.
Wyborcy obu partii okopali się na sztywnych pozycjach. Miłośnikowi Platformy przez gardło nie przejdzie cień pochwały dla Jarosława Kaczyńskiego, zaś rodowitemu Pisowcowi nie wypada sprawić choćby komplementu dla Donalda Tuska.
Taka jest nasza polska mentalność: kochamy lub nienawidzimy, pojęcie kompromisu nierzadko utożsamiając ze zdradą. Najwyższa pora zacząć dostrzegać również odcienie szarości.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Brak umiejętności współpracy i wzajemnego wspierania się, to nasza wada narodowa. Jak pokazuje druga wojna światowa potrafimy jednoczyć się tylko przeciwko.
Gdybyśmy potrafili odrzucić zazdrość, zawiść, obojętność, chciwość i zamiast kierować się emocjami, skupilibyśmy wspólnie się na pozytywnych celach, moglibyśmy osiągnąć niesamowicie dużo. Ale do tego potrzeba również szerszego spojrzenia i aktywnego interesowania się zdarzeniami i faktami.
Zamiast tego większość skonsumowanego społeczeństwa bezmyślnie łyka przygotowaną dla nich papkę medialną, nie zauważając nawet jak bardzo są wykorzystywani i manipulowani. Obawiam się że obudzenie może być spóźnione i bardzo bolesne.
Pozdrawiam
Piotr Waydel











