iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Polska
+ - 1

13 835 512 Polaków

23 11 2006 Tomasz Łukasz Tokarski Artykuł był czytany 2731 razy

Listopadowy, chłodny dzień. Wchodzi do pokoju i w pełnym majestacie zasiada w ulubionym fotelu. W jednej dłoni pilot, którym sprawnie przelatuje po kanałach. W drugiej dłoni dzierży tajemniczą puszkę ze złocistą cieczą. Zafascynowany, wraz z całą rodziną,

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Ledwo co zamknęli lokale wyborcze, a my już wiedzieliśmy ile kto dostał głosów. Boże błogosław sondażom! I chociaż prawdziwe wyniki poznamy za trzy dni, to świętowanie zaczyna się już teraz. Dowody dla wszystkich są takie same, ale powody całkiem odmienne. Każdy ogłasza się zwycięzcą. Wszyscy wygrali, nikt. nie przegrał. Dziwne? Nie w Polsce
W zasadzie, to po co są wybory? Po co oddać głos na własna partię skoro i tak nie ma szans (tak twierdzą Wszechwiedzące i Wszechmogące Słupki)? Wystarczy zrobić sondaż i wszystko będzie jasne. O korzyściach finansowych dla naszego biednego państwa nie ma nawet co pisać. Nie musimy nigdzie chodzić, bo ankieterzy sami przyjdą do nas. Taniej. Wygodniej. Sprawiedliwiej?
Nie trzeba wygrać, żeby być zwycięzcą. Osobą, która najwięcej zyskała na wyborach, jest Krzysztof Kononowicz. Chyba nie ma obecnie w Polsce osoby, która nie wiedziała by, o kim mowa. Jego fenomen jest czymś niezwykłym, nawet dla speców od marketingu politycznego. Na Allegro, sweter niedoszłego Prezydenta Białegostoku, kosztuje już 630 pln (stan na 15.11.), a samych aukcji w jakiś sposób połączonych z Kononowiczem jest (chyba dopiero) ok. 500!
Polskie komisje wyborcze są z natury nudne. A przynajmniej tak wyglądają, o czym wie każdy, który był choć raz w lokalu wyborczym (czyli mało kto). Z takim stereotypem walczy mocna ekipa z Żyrardowa. W tym roku motywem przewodnim był zakład krawiecki. Lokal wyborczy przystroili oni belami materiału, przyborami szewskimi etc., a nad wejściem umieścili napis Sami kroimy sobie samorząd. Zdaje się to być ciekawą alternatywą dla pustych sal gimnastycznych, białych ścian i smutnej urny. Gdyby więcej komisji poszło za przykładem Żyrardowa, może zwiększyła by się frekwencja? Ludzie poszliby na wybory, chociażby zobaczyć ciekawy wystrój wnętrz ... Chociaż po chwili zastanowienia dementuje tę nadzieję: to niemożliwe.
Kto wygra, to dla zwykłego, szarego człowieka bez znaczenia. Ten czy tamtem? Obaj złodzieje, więc wszystko jedno kto będzie nas okradał. A frekwencja to co innego, bo taki Ludź to ciekaw jest, ilu jest jeszcze naiwnych, którzy wierzą, ze dzięki ich głosom coś może się zmienić. Bo On swoje i tak wie i nikt go nie przekona, że może warto.
Z frekwencją to w ogóle dziwna sprawa. Bo w Polsce od zawsze (czyt. od ‘89r.) była ona niska. W związku z tym, każda frekwencja powyżej 40% jest sukcesem. Szczególnie w wyborach samorządowych. To dziwne, bo w wyborze nas bezpośrednio dotyczącym powinniśmy bezpośrednio uczestniczyć. Tak jednak nie jest. Szczerze zainteresowany samorządem jest zazwyczaj co trzeci Polak. I teraz: czy frekwencja 45,91% jest sukcesem. Można by się uśmiechnąć i zadowolić się tym. W końcu: mogło być gorzej. Ale czy musi tak być?!
Tegoroczne wybory samorządowe, jak żadne poprzednie, były upolitycznione. Mogliśmy obserwować swoistą powtórkę z rozrywki – tj. kampanię identyczną do tej
z zeszłorocznych wyborów prezydenckich czy parlamentarnych. Miało to ogromny wpływ na całą kampanię wyborczą. Ulice naszych miast zapełniły się gębami, na które głosowało się według znaczka umieszczonego na plakacie. Żadnej dyskusji. Żadnych planów. Głosy na zaplecze polityczne, nie na kandydatów. ...czerwoni, biali, pomarańczowi, błękitni, fioletowi, różowi ... wszyscy przeciw wszystkim.
Teraz czekają nas kolejne dwa tygodnie kampanii wyborczej. Dogrywka prezydencka.
I chociaż deklaruje się odpolitycznienie II tury, to ciężko w to uwierzyć. Z prostej przyczyny: gdyby nie polityka, ludzie nic nie wiedzieli by o kandydatach na radnych, burmistrzów, wójtów etc. A tak przynajmniej wiadomo który dobry katolik, który liberał, który rolnik. Partie polityczne usprawniają i ułatwiają głosowanie, a że odbywa się to kosztem merytoryczności wyborów? No cóż. Nie wszystko jest doskonałe. Niestety. A zwłaszcza niepełnoletnia jeszcze demokracja w naszej Polsce.




+ - 1

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Rafał Janik , , Łukasz Garczewski

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 5

1. | 16:28 08-12-2006

Komentarz jednostronny, absolutnie się z nim nie zgadzam, ale ponieważ śa to jedyne rzeczy, które mogę mu zarzucić recenzuję go pozytywnie, bo przecież jest to jeden z głosów w dyskusji i wielu ludzi może się z nim zgodzić.

2. | 16:29 08-12-2006

Komentarz jednostronny, absolutnie się z nim nie zgadzam, ale ponieważ śa to jedyne rzeczy, które mogę mu zarzucić recenzuję go pozytywnie, bo przecież jest to jeden z głosów w dyskusji i wielu ludzi może się z nim zgodzić.

3. Marta | 19:49 10-12-2006

Również się nie zgadzam. Jeśli ktoś nie zapoznał się z programem osoby, na którą głosował to jego problem. To nie tylko wina kandydatów, że Polacy mają taką mentalność, że interesują się raczej gadżetami czy plakatami niż programem. Poza tym nie sądze, by większość głosowała "na partie". Już predzej kierowała się głosem sąsiada...

4. Sylwia | 20:52 25-12-2006

Nie przesadzajmy, zupełnie obojętnie dla wyborców nie jest to kto zwycięży. Choć Kononowicz zyskał sławę nie tylko ogólnopolską ale i światową, żaden rozsądny białostoczanin nie zagłosował na niego.

5. Justyna | 13:14 29-12-2006

Tekst poprawny, przyzwoity, ale zdecydowanie nijaki, mało odkrywczy. Po przeczytaniu go w zasadzie nie dowiedziałam się niczego nowego. Autor powtarza zasłyszane gdzieś utarte opinie, ślizga się, kluczy nic nie konkretyzuje. Jeżeli już sygnalizuje jakieś problemy to zamiast je rzetelnie zanalizować serwuje nam nic nie znaczące ogólniki. Odnoszę wrażenie ze autor w ogóle nie miał koncepcji- pare wniosków jako takich reszta bełkot. (A tak na marginesie w moim okręgu dużym poparciem cieszyli się bezpartyjni kandydaci pozbawieni „znaczka na plakacie”)