A media winne...
Artykuł był czytany 1188 razyGdzie dwóch się bije, tam trzeci...jest winny wszystkiemu. A ten trzeci to dziennikarze. Proces Zbigniew Ziobro - doktor Mirosław G. trwa.
Fakty są takie: Mirosław G. został zatrzymany w lutym 2007 r. w szpitalu MSWiA w Warszawie. Jest podejrzany o zabójstwo pacjenta, mobbing, znęcanie się nad osobą najbliższą. Przedstawiono mu też 45 zarzutów korupcyjnych. A blisko rok temu do krakowskiego sądu wpłynął pozew kardiochirurga Mirosława G. przeciwko ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. Lekarz domagał się przeprosin i 70 tys. zł zadośćuczynienia za wypowiedź ministra, że świadomie "pozbawiał życia" pacjentów.
I proces sądowy się toczy. Ale nie o tym chciałam pisać.
Dziś Zbigniew Ziobro powiedział, że całą sprawę wywołali dziennikarze, wyolbrzymiający posiadane - cząstkowe – informacje. To ja się pytam, po co było zwoływać konferencję prasową?
Założeniem konferencji prasowej jest informowanie obywateli / wyborców ( w przypadku polityków) za pośrednictwem mediów. I politycy po to zwołują konferencje prasową, żeby przybyli na nią dziennikarze i informacje "podawali dalej". To chyba Tomasz Lis w jednej ze swoich książek pisał o konferencji, na którą nie przyszedł żaden dziennikarz. I nie trudno chyba zgadnąć, co wtedy zrobili posłowie.
Nie od dziś wiadomo, że media lubią sprawy kontrowersyjne i "gorące" wypowiedzi. Skoro na konferencji prasowej padają słowa, które znamy, to trudno się dziwić, że są powtarzane w mediach wszelkiego rodzaju. Tym bardziej, że Zbigniew Ziobro zasłynął z kilku "ciekawych" konferencji. I trudno uwierzyć, że mówił to wtedy bez świadomości tego, że media to "podchwycą". Bo liczył chyba na coś wręcz odwrotnego - była to w końcu konferencja prasowa z tłumem dziennikarzy. To po co dziś w sądzie były minister zrzuca odpowiedzialność za całe zamieszanie na dziennikarzy? Nie chcę nikogo osądzać, bo od tego jest sąd. Ale od polityków - od każdego świadomego człowieka - wymaga się odpowiedzialności za swoje czyny, słowa i działania.
Tylko że może to nie jest zrzucanie odpowiedzialności, tylko po prostu mediatyzacja polityki. I polityzacja mediów. Taka symbioza, jeden bez drugiego żyć nie może, chociaż szkodzą sobie wzajemnie. Ale więcej z tego korzyści niż strat dla obu stron. I to może jest świadome działanie. A proces - a jakże - pokazują ci winni dziennikarze (bo słupki oglądalności i sprzedaż prasy rosną!). Wyborcy przypomną sobie o panu Ziobrze - że działa w imię prawa i sprawiedliwości. Chciałoby się powiedzieć - taka miłość w sam raz idealna.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 3
Małe uaktualnienie: proces się zakończył: Zbigniew Ziobro został zobowiązany do wypłaty Mirosławowi G. 7 tysięcy złotych odszkodowania za zniesławienie. Dodatkowo były Minister Sprawiedliwości musi publicznie przeprosić kardiochirurga w paśmie antenowym trwającym po wieczornych programach informacyjnych: po "Wiadomościach" w TVP1, po "Faktach" w TVN i po "Wydarzeniach" w Polsacie. Za owy czas antenowy Ziobro będzie musiał sam zapłacić. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, a Ziobro zapowiada, ze będzie się od niego odwoływał.
Wiem, że wyrok zapadł, i tekst ( pewnie już w chwili pojawienia się) przestał być aktualny. Ale- tu drobne usprawiedliwienie- jak pisałam i dodawałam proces trwał.Tak to bywa, bo życie sie toczy ale to chyba nie koniec tej sprawy...
Komentarz nie miał być wytknięciem braku informacji o decyzji sądu w tekście - po prostu dodałam uaktualnienie, znając już wyrok, by czytelnicy mogli być "na bieżąco".










