Apropos IV RP
Artykuł był czytany 3975 razyOstatnio modne zrobiło się mówienie o IV RP w sposób ironiczny, bawiąc się tym określeniem... żonglując nim jak kulką... tymczasem...z punktu historii może się to okazać niebezpieczne....
Od początku jestem przeciwna temu rządowi - jego niekonsekwencji w działaniu, temu, że pan minister Ziobro, do którego notabene kiedyś miałam wielki szacunek, wykłóca się z Radą Adwokacką, a przecież powinien współpracować. Temu, że pan Giertych został ministrem edukacji i powoli małymi kroczkami wprowadza prohibicję (kolejny dzień prohibicji jest dziś - bo w końcu dzień dziecka ;]) - nie będę przypominać jak skończył się podobny zabieg w Stanach. Również temu, że Andrzej Lepper - człowiek niewykształcony - nie mający pojęcia o politycznej ogładzie, który pod płaszczykiem opalenizny chowa swój wilczy charakter, który kiedyś swoimi zębami wgryzie się tej kruchej jak francuskie ciasto koalicji w szyję, jest wicepremierem (no bo co się wydarzyło w Klewkach?).
Jestem temu wszystkiemu przeciwna, ale skoro już polska większość oddała w ich ręce władzę - niech i tak będzie. Jednak tego, że ten ironiczny jak na razie zwrot "IV RP" zrobi zawrotną karierę w podręcznikach moich dzieci - tego nie przeżyję. Nie chcę, aby ten rząd stał się przyczynkiem do rozpoczęcia nowej ery - bo tak naprawdę to oddalamy się od III RP tyle, że w drugą stronę. Na razie tworzymy państwo socjalne, na które nas nie stać, później ktoś zakrzyknie "Pomożecie?" a my odpowiemy "Pomożemy" a potem nasz dzieci będą spłacać miliardowe pożyczki. A przecież nie o to chodzi.
Sama często używałam tego zwrotu... nawet na spotkaniach ze znajomymi - zwykle w pubie - polskie Polaków rozmowy etc. Ale teraz przestanę - dla dobra historii.
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Marcin Stelmaszczuk, Katarzyna Cieślak, Paweł Dudzik, Katarzyna Kozłowska, Robert Franckowski, Mariusz ŻDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 11
Artykul calkowicie do mnie nie trafia.
Artykuł dotyczy obecnych czasów i to mi się podoba.
Zgadzam się z tymi słowami w 100%, sam już od jakiegoś czasu milcząco sprzeciwiam się temu określeniu. Oby odeszło w niepamięć.
tru tru...
Ja uważam te obawy za bezpodstawne. Żeby mówić o autentycznych zmianach w kierunku IV RP trzeba by zmienić konstytucję, a tego PiSiorki nie zrobią, bo nie mają 2/3 głosów w parlamencie. W momencie, kiedy wielkie zmiany w państwie ograniczają się do obsadzania wszystkich stanowisk swoimi ludźmi (jakkolwiek byliby oni nieudolni) czy kosmetycznych zabiegów z mnożeniem i dzieleniem różnych instytucji to jestem spokojny, że żaden przełom, nowa epoka, czy nowa era nam nie grozi. PiS przegra wybory za 4 lata i pojęcie IV RP pozostanie w świadomości Polaków tylko jako hasło wyborcze jednej partii i element retoryki rządzących, nic więcej.
Jesteś w błędzie, Maćku. W polsce Rzplite się liczy nie od konstytucji do konstytucji (jak we Francji) tylko od odzyskania niepodległości do jej utraty. Polecam lekturę http://tor.blog.pl/archiwum/index.php?nid=10761359
Ależ oczywiście, wiem o tym. Nie zrozumieliśmy się. Chodziło mi o to, że PiS nie ma szans wprowadzać swoich chorych postulatów typu silny prezydent, zero tolerancji dla mniejszości i odmienności, wielka komisja śledcza do zbadania wszystkiego co działo się przez ostatnie 17 lat itp dlatego, że skuteczną blokadą jest konstytucja z 1997, która jest ustawą zasadniczą i wszystkie inne muszą być z nią zgodne. Swoją drogą tuż po wyborach PiSiorki szczekały coś o zmianie konstycucji, ale teraz już wiedzą, że to nierealne. Konstytucję chcieli zmieniać też LPRowcy (jeszcze bardziej radykalnie). I ja im się nie dziwię. Gruntowne zmiany (nie ważne czy mądre czy beznadziejnie głupie) trzeba zaczynać od konstytucji. Konstytucja RP jest i jeszcze długo będzie skutecznym hamulcem przeciw wszelkiej maści wariatom i populistom.
Cóż, tak naprawde to media kreują rzeczywistość. A jak sie bedzie kiedys o tym okresie mowilo, to zalezy od tego kto wtedy bedzie rzadzil ;-)
Uważam, że trafne jest spostrzeżenie, że niepoważnym jest bawienie sie określeniami typu IV RP, nie my współcześni mamy prawo i możliwosć wyznaczania epok, ocenią to nasi następcy. Prawda jesttaka, że Ci co głoszą IV RP robią dokładnie to samo co Ci z III RP a nawet z PRL. Nie jestem wulgarny ale na to wszystko mam tylko jedno określenie, że mamy RP G........
Czy ktoś słyszał o III Wielkiej Brytanii, albo o IV Belgii?
Numerowanie okresów w dziejach państwa sugeruje, że wszystko zaczyna się od początku. I w Polsce tak jest. Co ekipa, to coś nowego, zawsze gorszego.
Określenie "IV RP" sugeruje nam, że nastąpiła zmiana ustroju, i to dosyć znacząca. Cały czas jednak mamy demokrację parlamentarną, ustrój nie zmienił się. Dlatego uważam, że określanie Polski po 25 września 2005 roku mianem "IV RP" to SEMANTYCZNE nadużycie...











