Balcerowicz na premiera!
Artykuł był czytany 1743 razyNa czele rządu musi stanąć ktoś, kto jest osobowością.
Taką osobowością jest Leszek Balcerowicz. Płachta na Prawo i Sprawiedliwość.
Polityki Platformy Obywatelskiej nigdy nie rozumiałem i nigdy nie popierałem. Oczywiście - nie chodzi tu o kwestie programowe, bo pod wieloma jej postulatami, tezami jestem się gotów podpisać rękami obiema.
Oczywiście – nikt świadomy dobra i rozwoju Polski nie odrzuci tezy o konieczności głębszej polskiej integracji z Unią Europejską i aktywniejszej polityki zagranicznej w tej sferze. Tak samo zasady liberalizmu gospodarczego czy idei samorządności i praw obywatelskich są mi bardzo bliskie.
Nie podoba mi się styl sprawowania polityki, jej defetyzm, wycofanie, brak pomysłów marketingowych, miękkość – czyli brak formy. To że partia ma trafiać do elektoratu bardziej wykształconego nie oznacza, że musi działać tylko jak profesor atakowany przez brutalnych studentów, a jak się pisowscy skini rodem z brudnych przedmieść zaczynają do niej dobierać, to odwraca się tyłem.
Ostatnie tygodnie to kwestia dyskusji, że konieczne są przedterminowe wybory. Zgoda na to – ja też uważam, że wybory, które pozwolą na oczyszczenie i odnowienie polskiej sceny politycznej, szerzej – polskiej polityki i Polski są konieczne. Tylko pytanie należy postawić – jakie wybory, na czyich warunkach, w jakiej sytuacji społecznej, z jakim parytetem wolności i swobody wypowiedzi. Bo nie o same wybory chodzi, lecz naprawę państwa i reanimację prawdziwej demokracji, a nie zalążków demokracji totalitarnej, do jakiej zmierzało Prawo i Sprawiedliwość.
Przed nowym rządem, nowym Sejmem będzie stało zadanie wyprostowania relacji w stosunkach zagranicznych Polski z Unią i Rosją. Konieczność tego jest bezsporna, bo te konflikty zabijają nasz wizerunek w Europie i na całym świecie. Konieczne będzie też zdefiniowanie na nowo relacji ze Stanami Zjednoczonymi – bo era Busha już mija – i wszystko wskazuje, że jeżeli nie będzie jakiejś afery – prezydentem zostanie Hilary Clinton.
Oczywiście – są do załatwienia sprawy gospodarcze, budżet na 2008 rok, sprawy sporów z różnymi grupami społecznymi. Ale najważniejszym celem nowego rządu, nowego układu sejmowego, będzie odbudowa relacji społecznych oraz samoświadomości obywatelskiej i jej praw. Praw samorządności, praw do aktywniejszego uczestnictwa w życiu społecznym środowisk lokalnych, integracji. Rozbicia układów partyjnych, które zostały tworzone przez rozwinięte struktury PiS-u.
I aby to uczynić, Platforma Obywatelska powinna osłabić PiS jeszcze przed wyborami. Powinna rozliczyć Jarosława Kaczyńskiego i jego akolitów za pomocą komisji śledczych. Bo inaczej wybory będą przebiegały pod hasłami teczek, rozliczeń, pomówień wszystkich na wszystkich, szantaży, spektakularnych zatrzymań, przecieków, sensacji, przy których dziadek z Wermachtu – to był Piaskowy Dziadek z dawnej enerdowskiej bajeczki dla grzecznych dzieci. I Platforma z tej batalii, nawet jeżeli wygra, co nie jest w tym układzie medialnym i, nazwijmy to – narzędziowym służb pod dowództwem Zbigniewa Ziobry – wcale pewne, będzie bardzo poobijana i osłabiona. Bez zdolności koalicyjnych.
Tylko Rząd Tymczasowy z osobowością na czele – jest gwarantem takiego działania.
Donald Tusk i cała PO jak ognia unikają tego tematu, prąc całą siłą ku tym wyborom, nie bacząc na to, że Jarosław Kaczyński i cały zastęp jego ludzi z Ziobrą, Wassermannem, Macierewiczem na czele wytoczą wszystkie działa błotne i będą strzelać właśnie głównie w jego stronę.
Boją się i szermują hasłem przyzwoitości politycznej – my nigdy i nigdzie nie zwiążemy się z Lepperem i Samoobroną. I nikt im tego nie każe! Wcale przy powołaniu rządu tymczasowego, którego członkowie będą fachowcami, nie jest konieczne wejście do niego aparatczyków poszczególnych partii. Jest wielu, ale to wielu ludzi, którzy byli w polityce – a teraz są poza nią – i mogą być w niej na nowo wykorzystani. Nie jest konieczny parytet partyjny – konieczny jest konsensus co do pewnych działań i ograniczony czasowo zakres funkcjonowania takiego rządu.
Rząd tymczasowy wcale nie musi być polisą ubezpieczeniową dla Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin ani dla żadnej innej partii. To ma być rząd, który dokona rozliczeń, nie pozwoli na grubą kreskę dla Prawa i Sprawiedliwości i załatwi podstawowe sprawy.
Ten rząd ma także dla Platformy Obywatelskiej inne wartości:
1. Pokazuje, że PO ma zdolność sprawnego wychodzenia z kryzysów. Że potrafi dla dobra Polski zawierać pragmatyczne, nie oparte o koniunkturalizm alianse polityczne.
2. Tego rodzaju rozwiązanie, właśnie oparte o pragmatyczną praktykę polityczną – nie tylko nie osłabia wizerunku partii – lecz właśnie go wzmacnia. PO nie traci wizerunku partii prawicowej, ale ściąga do siebie nowy elektorat – centrowy. I ma szansę, przez uspokojenie sytuacji, pokazanie, że w trudnej sytuacji potrafi administrować państwem, poruszyć i z aktywizować tą masę biernych prawie 60% wyborców. Bo jak na razie – poza populistami, na chwilę, nikt nie ma takiego pomysłu.
3. Platforma, idąc na układ szerokiego porozumienia z PSL, LiD, SO o LPR, pokazuje, że ma zdolności koalicyjne i koncyliacyjne. Że nie tylko retoryka inteligencka, liberalne hasła Tuska czy intelektualizm Gowina – lecz również umiejętność rozmowy z innymi środowiskami. Pierwszy krok został już zrobiony – czyli alians z PSL. Czas na następne kroki.
Ale aby tego dokonać, na czele takiego rządu musi stanąć ktoś, kto jest osobowością.
Taką osobowością jest Leszek Balcerowicz. Płachta na Prawo i Sprawiedliwość.
Balcerowicz jest od 7 lat poza oficjalną polityką, poza układami partyjnymi. Jako jedyny polityki w Polsce łączy cechy polityka, ekonomisty, stratega i naukowca. Jest rozpoznawalny w świecie zaraz po Lechu Wałęsie i Aleksandrze Kwaśniewskim. Ma międzynarodowy autorytet i postawienie jego na czele rządu mogłoby skokowo poprawić wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. I ma do tego silną rękę, nie poddaje się wpływom, przełom lat 80 i 90 pokazał, z jaką konsekwencją potrafi realizować założone plany.
Trzeba tylko przekonać partie, że czas odrzucić ideologiczne spory na jakiś czas – i trochę popracować dla kraju. Nie oglądając się na układy.
I przygotować nową ordynację wyborczą – większościową.
To jak będzie, Panie Tusk? Pewnie za trudne i za ryzykowne dla Pana?
Przegrasz Pan, Panie Tusk – nawet jak Pan wygrasz wybory… Chyba, że podejmiesz ryzyko, w imię dobra społecznego….
Azrael
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Agnieszka Owczarczak , Bartek brak danych, Stanisław GalikowskiDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 4
jest ok :)
ok niechaj będzie
Czy to jest element kampanii?Oj widzę, że coraz więcej osób zaczyna pełnić rolę "przydatnych idiotów". A tak na marginesie, w Polsce cytowany jest najczęściej III-ligowy lewicowy niemiecki "Tageszeitung", który jest niczym polski Fakt. Najbardziej wpływowy w Europie szwajcarski : Neue Zurcher Zeitung" tak m.in. pisze: "Polska polityka zagraniczna nie cieszy sie dobrą opinią w UE. Niesłusznie. Obrona narodowych interesów w Brukseli rośnie na znaczeniu też w Europie Zachodniej, czego dowodzi pogorszenie stosunków z Rosją. Warszawa lepiej rozpoznała nowy charakter rosyjskiej polityki Putina niż Zachód" i dalej: " Jeśli uznamy. że dobra polityka zagraniczna to polityka realistyczna, Polska uprawia lepsza politykę niż Berlin, Paryż czy Bruksela. Pozdrawiam i życzę szerszego spojrzenia i korzystania z większej ilości źródeł.
Obawiam sie ze dla ludzi w wieku, ze sie tak wyraze w "blizej jesienni zycia" , Balcerowicz jest symbolem wszelkiego zla, ktore ich spotkalo po 1989, co wszyscy w kampanii by skutecznie wykorzystali. Natomiast mlodzi znaja go raczej z podrecznikow historii. Tyle ze duzo z nich siedzi za granica i Balcerowicz jest jeszcze bardziej mglistym wspomnieniem.










