iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Polska
+ - 1

Burmistrz Wesołej nie respektuje decyzji sądu

13 07 2008 Joanna Kosińska Artykuł był czytany 5559 razy
Źródło: Autorka
Źródło: Autorka

Na posesję Jolanty i Wojciecha Gdowskich z Wesołej lada dzień mogą wjechać buldożery. Zniszczą ogrodzenie, fragment zadbanego ogrodu z prawnie chronionymi drzewami, a przede wszystkim podjazd dla samochodów.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Zdewastują nieruchomość - dorobek życia tej rodziny. Wszystko po to, by odciąć im kawałek działki w celu poszerzenia drogi dojazdowej. Po ich stronie są sądy, przeciwko – jak twierdzą -burmistrz Wesołej, który nie respektuje prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Pokrzywdzeni stworzyli Komitet


Urząd Dzielnicy Wesoła, znany naszym Czytelnikom z głośnej, absurdalnej decyzji o postawieniu przystanku autobusowego na środku wjazdu do posesji jednego z mieszkańców – zamiast na planowanym w projekcie placu przy sklepie monopolowym, nie spoczywa, w opinii mieszkańców, w procesie tworzenia kolejnych abstrakcyjnych rozwiązań. Część obywateli jest zdania, że tutejszy burmistrz Edward Kłos znajduje swoistą satysfakcję w uprzykrzaniu życia tym, którzy nie chcą poddać się wszechpanującej korupcji. Społeczny Komitet Pokrzywdzonych przez Urząd w Wesołej zrzesza coraz większą grupę mieszkańców.

Wesoła tylko z nazwy


Wesoła to miejsce pełne kontrastów. Na pierwszy rzut oka położona w lesie malownicza sypialnia Warszawy. Życie tutaj powinno upływać w spokoju, z dala od zgiełku centrum stolicy. Tymczasem już podczas krótkiego spaceru po okolicy jej część jej mieszkańców wskazuje na – ich zdaniem - wielką niesprawiedliwość, z jaką traktowani są poszczególni obywatele i ich posesje. Drogi dojazdowe, skarżą się mieszkańcy, wyglądają porządnie tylko na tych odcinkach, na których prowadzą do enklaw radnych. Część osób żyjących w Wesołej jest zdania, że zaprzyjaźnionym z urzędnikami mieszkańcom tutejszy Ratusz funduje kameralne parkingi, by ich klienci czy goście mieli ułatwiony dojazd, zwykłym obywatelom zaś serwuje wątpliwy zaszczyt posiadania pod domem przystanków autobusowych, które, nie dość, że postawione są kosztem posesji, dodatkowo utrudniają codzienne życie. Skarżą się, że tutejszy Urząd funduje im brnięcie ulicami bez asfaltu i chodnika w kurzu lub błocie, do wyboru. To tylko wierzchołek góry lodowej. Opowieści o tym, jak faworyzowani są zaprzyjaźnieni z Ratuszem mieszkańcy, można by przytaczać bez końca. W opinii mieszkańców bez umiaru i namysłu władze wyrzuciły olbrzymie środki na festyn, zorganizowany w tym samym terminie, co pierwszy niedzielny mecz polskiej reprezentacji na Euro 2008. Mieszkańcy zignorowali tę imprezę, wielu z nich do dziś jest też zirytowana faktem organizowania jej na leśnej polanie w czasie największej suszy owocującej zakazem wstępu do lasów. Jeden niedopałek podpitych wyrostków mógł ich zdaniem zniszczyć nie tylko domy, ale także Mazowiecki Park Krajobrazowy. Uważają to za skrajny brak odpowiedzialności i wyobraźni Urzędu.

Drogą w nieruchomość niepokornych

Jolanta i Wojciech Gdowscy mieszkają w domu jednorodzinnym przy ul. Równej 10. Sąsiadujące z ich posesją domy należą do członków ich rodziny, teren ten bowiem w przeszłości był własnością przodków pani Jolanty. Ulica Równa była początkowo szeroką jedynie na trzy metry drogą, z której korzystał dziadek pani Gdowskiej. Z czasem, kiedy wyodrębnione zostały kolejne posesje, droga ta stała się dla nich drogą dojazdową. Niektóre ogrodzenia powstawały bliżej niej, inne były nieco cofnięte. Na terenie jednej z działek znajdowała się sadzawka. Droga uformowała się więc w dość przypadkowy sposób, nigdy też nie wypłacono odszkodowania za oddany pod nią teren. Z pewnością dziś ma niewiele wspólnego z nazwą ulicy. Jest piaszczysta i kręta, na tyle jednak szeroka, by swobodnie mogły tędy przejeżdżać samochody. Po przeciwnej stronie, niż posesja Gdowskich znajduje się szereg słupów wysokiego napięcia, postawionych tu zresztą niezgodnie z prawem i tarasujących i tak wąską uliczkę.
Gdowscy mieszkają tu od 1974 r. W roku 1988 naczelnik miasta Wesoła wydał decyzję dotyczącą przebudowy i modernizacji ul. Równej, która dla posesji nr 10 była zdecydowanie krzywdząca. Dotychczasowe poszerzenie drogi odbyło się na niekorzyść strony zachodniej, czyli tej, na której mieszkają Gdowscy. Od ich strony droga została bowiem poszerzona o 4 metry, po stronie wschodniej zaś jedynie o 1 metr. Według planu nie istniały żadne punkty ograniczające sprawiedliwe wytyczenie ulicy, czyli poszerzenie jej o te same odległości z obydwu stron od osi. W uzasadnieniu projektu modernizacji ul. Równej tłumaczono taką sytuację zaawansowanym stanem budowy sieci elektrycznej, której stawianie, jak już wspomnieliśmy, rozpoczęto łamiąc stosowne przepisy dla tego typu inwestycji. Ponadto posesja Gdowskich została obudowana słupami sieci elektrycznej: od strony południowej na odcinku ok. 40 m stoją cztery takie słupy i stacja transformatorowa. Małżeństwo Gdowskich zwróciło się w 1989 roku z odwołaniem w tej sprawie do Biura Architektury i Planowania Przestrzennego Urzędu m.st. Warszawa. Do tej pory nie otrzymało odpowiedzi.

Urząd się rządzi?

Tymczasem Urząd Dzielnicy Wesoła w ramach projektu modernizacji ul. Równej postanowił poszerzyć drogę o fragmenty posesji znajdujących się po stronie zachodniej- w tym działki Gdowskich. Zgodnie z tym projektem z działki zostanie odcięty fragment ogrodu oraz podjazd dla samochodów. Nowe ogrodzenie miałoby przebiegać tuż pod schodkami ganku. Decyzja ta zbulwersowała Gdowskich, z co najmniej kilku powodów. Przede wszystkim działania te, jak wynika z posiadanych przez nich dokumentów, są bezprawne. Droga , którą tak lekką ręką chce rozporządzać gmina, nie należy do niej, a jedynie jest w jej władaniu, które w orzecznictwie Sądu Najwyższego oznacza, iż teren w całości dysponują Gdowscy. Jej poszerzenie nie jest konieczne i w żaden sposób uzasadnione ze względów komunikacyjnych. Za fragment posesji, który miałby zostać odcięty na potrzeby modernizacji ul. Równej Urząd, żali się małżeństwo, nie zamierza zwrócić pieniędzy właścicielom działki, wszelkie straty związane z przesunięciem ogrodzenia i likwidacją fragmentu ogrodu musieliby ponieść sami. Tymczasem na tym właśnie spornym fragmencie posesji znajduje się cała instalacja elektryczna i gazowa domu. Jej przesunięcie także wiązałoby się z kosztami. Ostatnim, ale równie ważnym czynnikiem przemawiającym przeciwko odcinaniu fragmentu posesji jest automatyczny spadek wartości nieruchomości, na której nie będzie miejsca na podjazd dla samochodów a brama będzie niemalże wchodzić na schody ganku.

NSA popiera właścicieli

Gdowscy już wiele lat walczą z urzędnikami. Pani Jolanta , jeszcze będąc w ciąży z 4- letnią dziś córką, chodziła po sądach i urzędach. Małżeństwo wniosło także skargę na uchwałę Rady Miasta Wesoła do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Władze Wesołej obstawały, iż poszerzenie ul. Równej jest konieczne komunikacyjnie i niezbędne dla zrealizowania sieci infrastruktury technicznej. Musi odbyć się kosztem strony zachodniej, uzasadniał dalej Urząd, ponieważ jest to mniej konfliktowe, jako że większość właścicieli działek tej strony zgadza się na takie rozwiązanie a strona przeciwna to działki ogrodzone. W związku z powyższym Gdowscy w swej skardze zarzucili Radzie Miasta Wesoła naruszenie zasad równości wobec prawa. NSA uznał skargę za zasadną i stwierdził, że Rada Gminy, rozpatrując zarzuty zgłoszone do projektu planu nie może skutecznie powoływać się na interes grupowy jako jedyne kryterium zasadności rozstrzygnięć planistycznych. W tej sytuacji, podkreślił NSA, podejście do proponowanych rozwiązań powinno być zgoła odwrotne – w przypadku realizacji nawet najsłuszniejszych celów społecznych nie powinien być naruszony interes jednostki. Ponadto, sąd wykazał istotne rozbieżności między protokołem z sesji Rady, z którego wcale nie wynika, iż wszyscy właściciele działek położonej po stronie zachodniej ulicy są za jej jednostronnym poszerzeniem. Ówczesny burmistrz Jastrzębski przepraszał nawet za zamieszanie i cały ten incydent. Mieszkańcy obawiają się jednak, że obecne rządy Edwarda Kłosa koszmar związany z poszerzaniem ulicy urzeczywistnią.

Kto ma w tym interes?

Kiedy dziś spacerujemy ul. Równą, co parę kroków natykamy się na wbite paliki wyznaczające przebieg nowej drogi. Co ciekawe, po przeciwnej stronie posesji Gdowskich są one w dość dużej odległości od ogrodzeń. Dlaczego więc nie można przesunąć planowanej drogi tak, by biegła tuż przy ogrodzeniach strony wschodniej oszczędzając działkę Gdowskich i ich sąsiadów? Zastanawia też fakt, że przy większych posesjach, które na pierwszy rzut oka należą do bardzo zamożnych ludzi, problemów z wytyczeniem drogi nie ma, choć domy te są bez porównania młodsze, niż dom Gdowskich. Niektóre są dopiero w trakcie budowy. Czy to czysty przypadek? Do naszej redakcji dotarła informacja, że poza Gdowskimi jeszcze pięciu właścicieli nieruchomości przy ul. Równej dysponuje wyrokami NSA, do których Urząd się nie stosuje.
W rozmowie z nami burmistrz Wesołej Edward Kłos wyjaśnia, iż postępowanie w kwestii poszerzenia ul. Równej jest dopiero we wstępnej fazie, a samą decyzję o zleceniu projektu tej ulicy Urząd podjął na skutek wniosku tutejszych mieszkańców. Burmistrz zapewnił nas, że jest planowane spotkanie ze wszystkimi właścicielami nieruchomości przy ul. Równej, podczas którego nasza redakcja będzie mogła zapoznać się z ich opinią na temat przebudowy ulicy. Być może uda nam się doprowadzić do porozumienia władz Wesołej z mieszkańcami ul. Równej, którzy czują się pokrzywdzeni decyzją Urzędu.


Zródło: Katarzyna Kukieła / Warszawska Gazeta

 






+ - 1

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Michał | 11:38 13-07-2008

ode mnie + i faworytka do nagrody dnia:))