iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Polska
+ - 0

Co z tym patriotyzmem (u młodzieży)???

02 04 2009 Anna Hudyka Artykuł był czytany 3174 razy
Źródło: Wyjeżdżająca z Polski za chlebem młodzież
Źródło: Wyjeżdżająca z Polski za chlebem młodzież

Dziś można zadać pytanie: co z tym patriotyzmem u naszej polskiej młodzieży? Co myśli o nim kwiat naszego społeczeństwa- ludzie kończący szkoły i studia.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

W kraju jest źle, bardzo źle, z roku na rok coraz gorzej a władze– nie tylko obecne, ale także poprzednie rządy nic sobie z tego nie robią. Zresztą rządzący to od lat w większości te same osoby tylko wchodzące w skład kolejnych partii. Obiecanki, że będzie inaczej, lepiej, wszystko się zmieni są tylko przed wyborami, aby mamić ludzi i przeciągnąć na swoją stronę, by dostać kolejne głosy. Po wygranej na pewien czas przestają być już potrzebni, szybko się o nich zapomina, a za kolejne 4 lata mówi, że chciało się coś zrobić, ale nie udało się, bo zawinili inni.


Przykładów świadczących o złej sytuacji w kraju nie trzeba daleko szukać. Młodzi ludzie zamiast pracować na miejscu muszą wyjeżdżać za granicę. W większości to osoby wykształcone, nierzadko z dwoma lub więcej fakultetami. Przykre jest, że z ich wiedzy nie może korzystać ojczysty kraj, a w innym żeby zarobić pracują w barach i w sklepach.


Oczywiście można powiedzieć, że ludzie ci wyjechali, bo nie chcieli pracować w Polsce, ale jest to błędne uogólnienie. Owszem mogli tylko, że ze znalezieniem zatrudnienia wcale nie jest tak łatwo, jak mówią politycy. Prawdą jest niestety, że w przeważającej części, aby je dostać trzeba mieć tzw. „znajomości”, inaczej mówiąc „plecy”. Zresztą i to nie wszystkim pomaga. Konkursy na stanowiska są jedną wielką fikcją, gdzie nie wygrywa ten z największą wiedzą i kwalifikacjami, bo tworzy się je pod z góry określone osoby.


Jeszcze gorsza sytuacja panuje w małych miastach.


Obrońcy dzisiejszego porządku powiedzą, że bezrobotni mogą z nich wyjechać i w większych szukać szczęścia tylko, że i to nie jest do końca prawdą. Kilka drobnych uwag. Najważniejsze jest oczywiście znalezienie pracy, ale, jak będziemy już ją mieć to nie od razu z pensją, która nas zadowoli, a jakoś trzeba żyć. Jest kilka podstawowych spraw, które musimy załatwić: wynajęcie mieszkania (choćby pokoju), comiesięczne opłaty, dojazdy do pracy (w dużych miastach trzeba to robić) i mieć na życie, choćby najbiedniejsze, a nie daj Boże zachorować. Należy też pamiętać o jeszcze jednym drobiazgu: życie w dużym mieście jest droższe niż w mniejszym, a nie wszyscy mają w nich rodziny, żeby na początku mogli się u nich zaczepić.


Problemem jest też, że wielu pracodawców wymaga jakiegoś stażu, a gdzie młodzi ludzie mają go odbyć, jak sytuacja na rynku pracy wygląda tak, jak wygląda?
Zapominamy też o tym, że w aglomeracjach nie wszyscy znajdą zatrudnienie, bo jest to rzeczą naturalnie niemożliwą. W Polsce jest parę dużych miast, ale ogromną przewagę stanowią małe i to do nich należy sprowadzić przemysł i budować rynek pracy, aby pobudzić do życia.


Pisząc zdaję sobie sprawę, że wiele osób nie zgodzi się ze mnę i powie, że możliwości zatrudnienia są o wiele większe niż chętnych do niej. Zastanówmy się jednak nad tym, dlaczego, nie każdemu odpowiada etat w sklepie, w barze, w lecie sprzedawanie lodów albo roznoszenie ulotek? Nie powinniśmy się temu dziwić, bo nikogo nie obrażając, ale jeśli młody człowiek skończył dobrą szkołę, studia to chce od życia czegoś więcej, i dlatego też zamiast takiej pracy woli być bezrobotnym. Lata wkuwania i wyrzeczeń nie są po to, aby później nic z tego nie mieć. Jest to bolesne, co napiszę, ale niestety nie jest prawdą, że każda praca, byleby tylko wykonywana uczciwie i porządnie przynosi satysfakcję.


Nie raz byłam świadkiem, że młodzi ludzie zadawali sobie retoryczne pytanie, po co im było studiować, wcześniej dobrze się uczyć, jak nigdzie nie mogą tego wykorzystać. Do sprzedawania w sklepie, czy w barze zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii wystarczyłaby im „zawodówka”. Oczywiście można powiedzieć, że są zawody zawsze potrzebne, po których istnieje możliwość dobrej pracy- tylko także i tutaj drobne „ale”- nie wszyscy mają predyspozycje do bycia lekarzem lub inżynierem. Ponadto zwiększa się bezrobocie, zamykane są zakłady a inne zamiast pięciodniowego tygodnia pracy mają czterodniowy, by nie było zwolnień. Równocześnie jesteśmy świadkami wzrostu cen towarów, żywności i opłat a będzie jeszcze gorzej. Kilka dni temu przeczytałam, że 700 tys. najmłodszej polskiej emigracji chce wrócić z Wysp Brytyjskich.


Żeby było ciekawiej, już zaczęła się także kampania prezydencka przed przyszłorocznymi wyborami. Rozpoczął ją PiS. W reklamówkach posłanki partii chwalą się, że ich rząd doprowadził do powstania 1 mln nowych miejsc pracy, i jak bardzo spadło bezrobocie. Mam mdłości, jak to słyszę. Rzeczywiście może ileś miejsc powstało tylko, że w większości powodem była emigracja Polaków (ok. 2 mln) a ktoś przecież musiał zająć ich miejsca więc pracodawcy musieli zatrudnić ludzi. Tylko, co teraz będą mówić, jak tamci zaczną wracać, bo i tak urzędy pracy mają już pełne ręce roboty rejestrując bezrobotnych także w soboty.


Młodzi widzą fatalny stan nie tylko rynku pracy. Dostrzegają także inne zagrożenia choćby obserwując życie bliskich- rodziców, czy dziadków. Osoby te w większości muszą przeżyć cały miesiąc za kilkaset złotych albo niewiele więcej, które dostają „na pierwszego” lub emerytury. Jest to wegetacja, bo czym innym w żaden sposób nazwać tego nie można, w czasie choroby natomiast powiedzmy brutalną, ale prawdę- zalegalizowana eutanazja. Większość chorych nie ma za  co się leczyć, a z przepisanych lekarstw wybierają najbardziej potrzebne albo pytają o coś zastępczego-tańszego. Nie raz byłam tego świadkiem. Pacjent chory na raka, gdzie liczy się każdy dzień musi miesiącami czekać na zabieg, który dla przeważającej części i tak już nic nie da, bo jest przeprowadzany za późno. Prawdą jest także, że, gdy nie ma się odpowiednich dojść i pieniędzy to po usłyszeniu diagnozy można się kłaść i umierać. Szpitalom natomiast brakuje funduszy na nowoczesny sprzęt i najnowsze lekarstwa.


Taka jest nasza rzeczywistość, wiec nie dziwmy się, że młodzież ma „gdzieś” patriotyzm. Ludzie wkraczający w dorosłe życie nie są głupi. Widzą, co się dzieje i poczynania rządzących, którzy w przeważającej części „idąc w politykę” myślą tylko o sobie, a nie reszcie mamionej przedwyborczymi hasłami i obietnicami. Pomijając, że wcale nie mają zamiaru polepszyć sytuacji w kraju to może postawa młodzieży byłaby jeszcze inna, gdyby, choć próbowali udawać, że coś dla nich robią. Jest wprost przeciwnie. W zamian słyszymy, że ciężko pracują strasznie się przy tym męcząc, a za mało zarabiają, jak w pewnej gazecie niedawno ukazało się stwierdzenie jednego z parlamentarzystów. Co dzień obserwujemy: kłamstwa, kłótnie, wzajemne ubliżanie, próby wylansowania się, obłudę i z każdej strony hipokryzję. Zapomniałam o jeszcze jednym: śmiejące się z nas światowe media, co zawdzięczamy właśnie rządzącym elitom. Może, gdyby młodzi ludzie widzieli, że politycy są choć trochę patriotami, prawdziwymi patriotami to braliby z nich wzór. Niestety przykład idzie, z góry, jak mówi stare powiedzenie.


Wiem, że to, co napisałam wielu się nie spodoba, ale niestety taka jest prawda. Karol Wojtyła, który został Papieżem, Adam Małysz- jeden z najlepszych narciarskich skoczków i fakt, że czasem naszym sportowcom uda się rozegrać dobre spotkanie to trochę za mało , żeby być dumnym ze swojego kraju i byciu jego obywatelem. Młodzi potrzebują mieć jakieś perspektywy na przyszłość, a niestety tu ich nie mają, bo ich ojczyzna tego nie daje. Politycy też niech nie powtarzają słów prezydenta J. F. Keenedy’ego parafrazując je na polski język „nie pytaj, co Polska zrobiła dla Ciebie tylko, co Ty zrobiłeś dla Polski”. Sprzeciwiam się temu, bo zaręczam, że są ludzie chcący pracować i coś zrobić nie tylko dla siebie, bo i dla swojej okolicy, regionu, ale niestety nie jest im to dane. Nie jest, bo nie pozwala korupcja i kolesiostwo. Przykre jest, że nasz kraj nie bierze przykładu z innych, gdzie młodych, zdolnych i ambitnych, a przede wszystkim chcących coś zrobić nie wykorzystuje się oferując pracę za godne wynagrodzenie. To, że ktoś po studiach w innym kraju wykonuje zajęcia, których by tu nie robił nie jest niczym dziwnym. Robi to, bo tam w odróżnieniu od Polski choć też nie różowo, ale jest lepiej niż u nas i można się czegoś dorobić. Drugim powodem jest fakt, że jak myśli w przyszłości powrócić do ojczyzny musi coś zarobić, bo wie jaką zastanie sytuację i nie ma, co liczyć, że będzie lepiej.


Tak, więc nich Pan Radosław Sikorski schowa między bajki słowa, które jako Minister Obrony Narodowej w rządzie PiS-u wypowiedział 15 sierpnia 2007 roku w Święto Wojska Polskiego, że: „siła Polaków tkwi w ich patriotyzmie”. Dziś może tak jest jeszcze u osób z najstarszego pokolenia, które walczyło za Polskę żeby była wolna. Tylko, że robili to w imię innej, niż ta obecnie- takiej, w której można godnie żyć. Natomiast, co do pomysłu PiS żeby tzw. wychowanie patriotyczne obowiązywało już od przedszkola niech najlepiej zniszczą go już w zarodku. Najpierw niech zrobią coś wraz z innymi reprezentantami narodu dla tych dzieci, aby mogły godnie żyć i nie wstydzić się swego pochodzenia, a dopiero później wymagały uwielbienia kraju. Na zakończenie podam jeszcze jedną informację: obecne zadłużenie Polski to ponad 570 mld zł., jest to czterokrotnie wyższy wskaźnik niż za najgorszych czasów PRL-u.





+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Grzegorz | 22:24 03-08-2009

Ja, należąc do tego młodego pokolenia nie mam zamiaru nigdzie wyjeżdzać, i jestem patryjotą, choś może to wynikać z tradycji rodzinnych i znajomości naszej historii, a także faktu że nie zamierzam zostać lekarzem czy inżynierem tylko żołnierzem, a dla żołnierzy zawsze będzie praca.