Demokracja bezpośrednia w Polsce... Niemożliwe...?
Artykuł był czytany 8077 razy
Wyobraźmy sobie że dochodzimy jakimś cudem do władzy...
Odwołujemy rząd i radę ministrów... Fajnie nie...?
W międzyczasie dajemy ulgi podatkowe dla firm dostarczających internet (tzw. dostawcy internetowi). Z tego powodu firmy te zaczynają powstawać w dużej ilości, a przez konkurencję internet staje się bardzo tani i powszechny.
Po ukończeniu prac nad systemem komputerowym dajemy kolejne ulgi podatkowe, z tym że tym razem dla zwykłych obywateli... Mianowicie za określoną ilość pieniędzy (1000-2000 zł) kupują oni sobie komputer i dostęp do internetu.
Wdrażamy system komputerowy w życie ustawiając w różnych obszarach Polski mniejsze serwery, do których logowałby sie użytkownik tylko z danego obszaru. Serwery te po zakończeniu codziennych "obrad" obywateli wysyłałyby swoje dane do serwera głównego (oczywiście zachowujemy przy tym maksymalny poziom zabezpieczeń tych danych).
Po wdrożeniu systemu (utworzeniu całej sieci serwerów i kupieniu komputerów z dostępem do internetu przez obywateli) wprowadzamy dla obywateli tak zwaną godzinę "obywatelską". Polegałaby ona na tym, iż każdy obywatel ma prawo (lecz nie musi) uczestniczyć godzinę dziennie w "obradach" ludu. Używając komputera i internetu uprzednio zakupionego logowałby sie on za pomocą:
- numeru identyfikującego na jego dowodzie osobistym i haśle specjalnie przysłanym listem poleconym
- kodu papilarnego (odciski palców)
- siatkówki oka
- lub innej metody uwierzytelniania obywatela niedającej sie tak łatwo złamać przez ewentualnych "włamywaczy".
Godziny "obywatelskie" będą dwie. Domyślna i dzienna (UWAGA: jeśli obywatel uczestniczył w sesji domyślnej, nie może uczestniczyć w sesji dziennej). Domyślna odbywałaby się w godzinach popołudniowych, kiedy ludzie najczęściej kończą swoją pracę. Dzienna byłaby dla ludzi nie mogących uczestniczyć w innej sesji i odbywałaby się, gdy większość ludzi jest w pracy. Dane z domyślnej sesji nie mogłyby zostać ujawnione do czasu zakończenia się sesji dziennej. Dane z obu sesji byłyby sumowane i ogłaszane dopiero po zakończeniu się obu sesji.
Jeśli chodzi o godzinę obywatelską, to wiele osób powie pewnie, że godzina to bardzo dużo czasu. Powiem tak: codziennie większość ludzi po pracy siada na kanapie i włącza telewizor - wiadomości, pogoda, jakaś debata, serial itp. ... Uważam, że zrezygnowanie z godzinnej przyjemności spełniania się intelektualnego siedząc przed telewizorem i nic nie robienia możnaby zastąpić tą godziną obywatelską. Poza tym jeśli ktoś nie miałby takiej ochoty - nie musiałby.
Sama forma przeprowadzania debat polegałaby na klikaniu odpowiednich guzików na ekranie komputera po uprzednim zapoznaniam sie z treścią ustawy. Co więcej, oprócz tak/nie/wstrzymuję się, byłyby jeszcze 2 guziki: "bełkot" i "napisz propozycje"... Drugi z nich prowadziłby do specjalnego pola, gdzie możnaby było napisać swój własny projekt ustawy. Po napisaniu takiego projektu nawet językiem nieformalnym (oczywiście uwzględniając odpowiednie szczegóły) projekt ten szedłby do serwera, który po zebraniu wszystkich propozycji z obu sesji wybierałby konkretną ilość propozycji, które pojawiły się najczęściej (np. 300 ludzi napisało propozycję, że nie chce, aby psy chodziły bez kagańca, 45000 chce zgłosić propozycję ustawy, aby Polska wystąpiła z NATO, 500000 chce zgłosić propozycję ustawy, aby w Polsce zalegalizowano narkotyki itd.). Komputer w tym momencie wybierze wcześniej ustaloną ilość propozycji, które padły najczęściej - w tym przypadku, jeśli wcześniej określona ilość byłaby 2, to komputer wybrałby oczywiście "propozycje ustawy, aby Polska wystąpiła z NATO" i "propozycję ustawy, aby w Polsce zalegalizowano narkotyki". Po tym komputer wysyłałby tak wybrane ustawy do specjalnej grupy notariuszy i ludzi piszących ustawy. Oni mieliby za zadanie napisać odpowiednio tę ustawę, aby była ona zrozumiała dla społeczeństwa i spełniała wymogi prawa...
Drugi dodatkowy guzik ("bełkot") byłby po to, aby owa grupa tworząca ustawy nie używała niezrozumiałego języka... Powiedzmy, że jeśli 30% społeczeństwa wciśnie ten guzik ustawa staje sie nieważna, wraca do grupy piszącej jako "do poprawki", a ten który ją napisał dostaje "upomnienie". Po kilku takich upomnieniach taki pisarz wylatuje z roboty, a na jego miejsce zatrudnia sie nowego. Oczywiście praca ta byłaby dobrze płatna i nabór na nią prowadziłby lud przez głosowanie...
Jeśli chodzi o premiera, to jest on wybierany oczywiście przez lud na czas np. roku lub połowy roku. Sam też wybiera sobie radę ministrów - również na czas roku lub połowy roku. Po tym czasie odbywają sie nowe wybory.
Prezydenta wypadałoby wybierać na dłużej niż rok, więc wybieramy go na 2 lata. Nie ma on jednak żadnej władzy ustawodawczej. Jest tylko przedstawicielem kraju. Jeśli bardzo dużo propozycji ustaw o wcześniejsze wybory zostanie zgłoszonych mogą się takie odbyć oczywiście po przegłosowaniu takiej propozycji...
Jeśli o czymś ważnym zapomniałem napisać lub jeśli ktoś ma jakieś uwagi/zapytania proszę o info...
Jest to tekst niepisany jakimś formalnym językiem... Po prostu... Propozycja Polski...
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 13
Chyba do końca nie przemyślałeś tego artykułu...
1) nie każdy ma dostep do internetu
2) niektórzy pracują w nienormowanych godzinach nawet w niedziele i nie mają czasu
3) godzina na podjęcie najważniejszych decyzji to stanowczo za mało
4) nie każdy powinien decydować o losach Polski (jeśli głosowaliby wszyscy zalegalizowano narkotyki, aborcje itd.)
5) jeśli nie było by to kontrolowane łatwo można by sfałszować głosowanie (hakerzy)
6) premier na pół roku= ciągła zmiana całego rządu
Poza tym dla mnie to totalny chaos, przecież nawet w najważniejszych wyborach bierze udział około 40% społeczeństwa. Musisz jeszcze długo popracować nad tą propozycją. Powodzenia
Zgadzam się z Martą całkowicie a szczególnie z punktem 4 !!! Załóżmy nawet na chwilę, że wszyscy mają dostęp do komputera i problem czasu pracy też jakoś rozwiązaliśmy - wyobraź sobie, że dwóch pijaczków spod dowolnej budki z piwem ma głosować np na temat eutanazji albo o traktacie energetycznym z Litwą. Widzisz to? Sądzę, że nie trzeba dużej wyobraźni. Poza tym - godzina - dobrze jak obywatel trafi na temat na którym się zna a i tak czasem godzina to mało na rozpatrzenie różnych możliwości i ich uwzględnienie w potencjalnej ustawie.
Gdyby każdy miał możliwość zgłaszania ustaw to pierwszy zgłaszam ustawowy obowiązek noszenia bielizny na ubraniu a nie pod :-)
Od jakiegoś czasu zmagam się z poniekąd podobnym tematem - zobacz www.gtw.org.pl i powiem Ci, że miałem nadzieję na większy "oddźwięk". Łatwo mówimy - ale gdy trzeba przejść do konkretów staje się to jakoś dla większości trudne.
No cóż - reasumując - myślę, że warto jeszcze popracować nad tematem a może choćby w częściach stanie się realny. Jeżeli masz natomiast jakieś gotowe propozycje to zapraszam na strony GTW :-)
pozdrowienia
Więc się bronię:
1) nie każdy ma dostęp do internetu... - Droga Marto... Z rozwojem technologii komórkowej GSM/GPRS itp w całej polsce (podkreślm że w całej) jest możliwość dostępu do internetu... Za ok. 80 zł / miesiąc jest to aktualnie możliwe w firmie Orange.pl (cała polska) i to z nawet niezłą jakością połączenia (128kbps)
2) nie jest problem... próbujesz powiedzieć że w ogóle Ci ludzie nie mają czasu? jeśli mają to w czym problem... można system tak dopasować że na przykład w tygodniu możliwe będzie głosowanie kiedy tylko się chce... tzn. siada sie powiedzmy raz na tydzien przy komputerze i sie obraduje:P jeśli się chce przerwać obradowanie można to zrobić i potem powrócić do danych obrad... (zasada sondy internetowej: głosuje sie raz... po zakończeniu danego sondażu powstaje nowa sonda... i znów można głosować też tylko raz... głos można oddać w całym czasie prowadzenia sondy... wyniki będą jednak poblikowane dopiero po zakończeniu sie sondy - sonda to w naszym przypadku "czas obradowania" czyli w tym przypadku tydzień...) ... są to techniczne rozwiązania które trzeba dopiero wypracować...
3) ta propozycja którą napisałem jest elastyczna... można ją zmieniać... jeśli godzina to za mało zmienimy to na więcej wedle uznania społeczeństwa...
4) wróce później do tego punktu (dłuższe rozważanie)
5) proszę nie mówić "łatwo"... nie było by to tak "łatwo" możliwe jak pani mówi... napisałem iż uwierzytelnianie obywatela wymagało by zeskanowania linii papilarnych... jeśli to za mało to siatkówki oka... a jesli jeszcze za mało to PESEL NIP i imię panieńskie matki itp. - podszycie się pod jednego obywatela nie będzie miało jakiś ogromnych skutków na całym głosowaniu a podszycie się pod większą ilość osób będzie raczej trudne do wykonania... pozatym biorąc pod uwagę to że w dzisiejszym systemie jest to bardziej możliwe i jak to pani nazwała "łatwe" moj wyimaginowany system jest w tym wypadku lepszy... jeśli chodzi o serwer trzymający dane... uważam że jeśli był by on dobrze zabezpieczony nie było by problemu... jeśli takowe prawdopodobieństwo by się pojawiło było by ono na 99% dużo mniejsze niż przekupienie w dzisiejszym systemie ludzi zajmujących się liczeniem głosów i publikowaniem wyników wyborów... dodatkowo mogę powiedzieć żę banki internetowe posiadające ogromną grupę użytkowników dobrze prosperują i nie słychać jakoś o przypadkach włamań do takowych banków... tak a propos: haker to osoba "dobra"... pani chodziło o słowo "cracker"... w celu wyjaśnienia odsyłem panią do słownika...
6) czy słyszałaś może o premierze Szwajcarii? ja nie i nie sądze aby ktoś w ogóle słyszał... a jednak Szwajcaria bardzo dobrze się sama rządzi stosując system bliski demokracji bezpośredniej - poprzez referenda...
4) wracam do tego punktu:
po pierwsze chyba chciałaś powiedzieć że zakazano by totalnie narkotyków, zaostrzono by przepisy antyaborcyjne, a to co mnie najbardziej martwi to to że społeczeństwo nasze dążyło by do np: wprowadzenia kary śmierci itp. to społeczeństwo jest znacznie bardziej konserwatywne niż Ci się wydaje a do liberalizmu jest mu bardzo daleko...
po drógie to tak: najpierw przybliżę co to jest prawdopodopieństwo wybrania tak lub nie jeśli głosujemy losowo... jest to chyba oczywiste dla wszystkich że jest to 50%... głosowanie losowo wybranej grupy 1000 pijaczków z pod budki z piwem statystycznie nie zmieni przebiegu głosowania... połowa zagłosuje na tak a dróga na nie... pozatym z obserwacji naszego wspaniałego sejmu można wywnioskować że 1/3 w trakcie obrad jest mniej lub bardziej napita a druga 1/3 zamuje sie kolorową prasą albo śpi, a generalnie sejm głosuje tak jak posłom każą ich partyjni przywódcy co z demokracją ma niewiele wspólnego bo jest to dyktatura... wszystko w tej kewstii... może oczywiście taki pijaczek kliknąć wsztrzymuję się... i wszystko będzie załatwione...
inne wytłumaczenie...: zakładamy sobie że Jasio importuje kurczaki do Anglii... owy Jasio będzie miał to w "totalnym poważaniu" czy cło na import cukru się zwiększy czy zmniejszy... proste stwierdzenie: jeśli ktoś nie wie co dana ustawa oznacza to znaczy że jest ona mu do zycia niepotrzebna... nie interesuje się nią i dla tej osoby przegłosowanie takiej ustawy nie ma najmniejszego znaczenia...
1) nie każdy ma dostęp do internetu... - Droga Marto... Z rozwojem technologii komórkowej GSM/GPRS itp w całej polsce (podkreślm że w całej) jest możliwość dostępu do internetu... Za ok. 80 zł / miesiąc jest to aktualnie możliwe w firmie Orange.pl (cała polska) i to z nawet niezłą jakością połączenia (128kbps)
2) nie jest problem... próbujesz powiedzieć że w ogóle Ci ludzie nie mają czasu? jeśli mają to w czym problem... można system tak dopasować że na przykład w tygodniu możliwe będzie głosowanie kiedy tylko się chce... tzn. siada sie powiedzmy raz na tydzien przy komputerze i sie obraduje:P jeśli się chce przerwać obradowanie można to zrobić i potem powrócić do danych obrad... (zasada sondy internetowej: głosuje sie raz... po zakończeniu danego sondażu powstaje nowa sonda... i znów można głosować też tylko raz... głos można oddać w całym czasie prowadzenia sondy... wyniki będą jednak poblikowane dopiero po zakończeniu sie sondy - sonda to w naszym przypadku "czas obradowania" czyli w tym przypadku tydzień...) ... są to techniczne rozwiązania które trzeba dopiero wypracować...
3) ta propozycja którą napisałem jest elastyczna... można ją zmieniać... jeśli godzina to za mało zmienimy to na więcej wedle uznania społeczeństwa...
4) wróce później do tego punktu (dłuższe rozważanie)
5) proszę nie mówić "łatwo"... nie było by to tak "łatwo" możliwe jak pani mówi... napisałem iż uwierzytelnianie obywatela wymagało by zeskanowania linii papilarnych... jeśli to za mało to siatkówki oka... a jesli jeszcze za mało to PESEL NIP i imię panieńskie matki itp. - podszycie się pod jednego obywatela nie będzie miało jakiś ogromnych skutków na całym głosowaniu a podszycie się pod większą ilość osób będzie raczej trudne do wykonania... pozatym biorąc pod uwagę to że w dzisiejszym systemie jest to bardziej możliwe i jak to pani nazwała "łatwe" moj wyimaginowany system jest w tym wypadku lepszy... jeśli chodzi o serwer trzymający dane... uważam że jeśli był by on dobrze zabezpieczony nie było by problemu... jeśli takowe prawdopodobieństwo by się pojawiło było by ono na 99% dużo mniejsze niż przekupienie w dzisiejszym systemie ludzi zajmujących się liczeniem głosów i publikowaniem wyników wyborów... dodatkowo mogę powiedzieć żę banki internetowe posiadające ogromną grupę użytkowników dobrze prosperują i nie słychać jakoś o przypadkach włamań do takowych banków... tak a propos: haker to osoba "dobra"... pani chodziło o słowo "cracker"... w celu wyjaśnienia odsyłem panią do słownika...
6) czy słyszałaś może o premierze Szwajcarii? ja nie i nie sądze aby ktoś w ogóle słyszał... a jednak Szwajcaria bardzo dobrze się sama rządzi stosując system bliski demokracji bezpośredniej - poprzez referenda...
4) wracam do tego punktu:
po pierwsze chyba chciałaś powiedzieć że zakazano by totalnie narkotyków, zaostrzono by przepisy antyaborcyjne, a to co mnie najbardziej martwi to to że społeczeństwo nasze dążyło by do np: wprowadzenia kary śmierci itp. to społeczeństwo jest znacznie bardziej konserwatywne niż Ci się wydaje a do liberalizmu jest mu bardzo daleko...
po drógie to tak: najpierw przybliżę co to jest prawdopodopieństwo wybrania tak lub nie jeśli głosujemy losowo... jest to chyba oczywiste dla wszystkich że jest to 50%... głosowanie losowo wybranej grupy 1000 pijaczków z pod budki z piwem statystycznie nie zmieni przebiegu głosowania... połowa zagłosuje na tak a dróga na nie... pozatym z obserwacji naszego wspaniałego sejmu można wywnioskować że 1/3 w trakcie obrad jest mniej lub bardziej napita a druga 1/3 zamuje sie kolorową prasą albo śpi, a generalnie sejm głosuje tak jak posłom każą ich partyjni przywódcy co z demokracją ma niewiele wspólnego bo jest to dyktatura... wszystko w tej kewstii... może oczywiście taki pijaczek kliknąć wsztrzymuję się... i wszystko będzie załatwione...
inne wytłumaczenie...: zakładamy sobie że Jasio importuje kurczaki do Anglii... owy Jasio będzie miał to w "totalnym poważaniu" czy cło na import cukru się zwiększy czy zmniejszy... proste stwierdzenie: jeśli ktoś nie wie co dana ustawa oznacza to znaczy że jest ona mu do zycia niepotrzebna... nie interesuje się nią i dla tej osoby przegłosowanie takiej ustawy nie ma najmniejszego znaczenia...
sory ze dwa razy ale przypadkiem mi sie 2 razy wkleiło...
Mnie najbardziej spodobały się pomysły, że "komputer wybierze", "komputer wyśle", itd. Tak, wszystko zrobi się "samo". A kto zaprogramuje ten komputer?
Zauważ, że większość twórców utopii (od Platona poczynając), nawet jeśli przyznaje prawo do wyboru i decyzji jakiejś dużej grupie społeczeństwa (nawet "wszystkim", jak tutaj), od razu na wstępie wie, jak się to powinno odbywać. Planista i organizator takiej utopii jest w istocie tym "komputerem", który "wybierze", "wyśle", itp. Patrzy na społeczeństwo z góry i od razu wie, jak trzeba nim zarządzać, żeby działało. Miejcie sobie demokrację - ja ją wam dam...
Bardzo różowo sobie to wymyśliłeś. Problem jest jedynie taki: NIE KAŻDY MA NAWET GDZIE POSTAWIĆ TEN KOMPUTER!
Co do godzin obywatelskich:
a) serery nie wytrzymalyby takiego nawalu o jednej porze
b) to nie my mamy sie dostosowac do panstwa, tylko panstwo do nas, wiec raczej wybieranie sposrod dwoch mozliwosci nie ma sensu. Jesli juz, to chyba oglaszanie wynikow nastepnego dnia, bo tak to sie nie da. Mozna glosowac od 0:00 do 23:59 - moze to odniosloby jakis sukces.
"po pierwsze chyba chciałaś powiedzieć że zakazano by totalnie narkotyków, zaostrzono by przepisy antyaborcyjne, (...)społeczeństwo jest znacznie bardziej konserwatywne niż Ci się wydaje a do liberalizmu jest mu bardzo daleko..."----> jakie to naiwne...
Głupoty, ale wolno, nie? Przemyśl sprawę lepiej.
Stworzyłem takie wirtualne państwo z demokracją bezpośrednią.
Zapraszam na zion.akceleracja.pl
Fajne ale utopijne poza tym trochę naiwne ale.... można by spokojnie wprowadzić podpis elektroniczny do dowodów i wprowadzić system referendów nad ustawami można by ograniczyć władze do senatu albo i jeszcze bardziej rząd powinien być co najmniej 4lata chodzi o pewną stabilność ale.... co by było gdyby co rok było referendum oceniające jego prace 2 złe oceny i kopa w zacne zadki panów BEZ ODPRAW !!!! bo teraz minister co chwila nowy u naszego donalda a odprawy idą spore dla ministra i całej jego świty....
więc proponuje wywalić panów na zbity pysk zatrudnić do senatu BOGATYCH PRZECIĘTNIACHÓW takich którzy się dorobili bo wiedzą zapewne jak zarabiać i niech to będą stanowiska prestiżowe a nie dobrze płatne (uzasadnię tych bogatych wybaczcie ale premier który dorobił się mieszkania i starego auta to jest żenada jak on może mną rządzić skoro ja mam większy dorobek a jestem od niego 20 lat młodszy jak może mi mówić jak prowadzić firmę skoro sam takiej nie prowadzi? ) do pisania ustaw i prowadzenia gospodarki mamy w kraju w kraju trochę specjalistów i organizacji np. Centrum Adama Smitha a można też wynająć firmę z zagranicy bo łatwiej wywalić niż np obalać rząd. na tym wszystkim piecze sprawowało by społeczeństwo mające w ręce dowód i dostęp do internetu i przede wszystkim obowiązek brania udziału w referendach i myślę że to by miało szanse zadziałać i jest realne bo władzy ludowi oddać nie można ale decydowanie o tym jak się nami rządzi jak najbardziej
a co do ustaw od społeczeństwa to już teraz jest coś takiego jak projekt ustawy społecznej więc można zrobić serwer każdy może ustawę wymodzić i jak znajdzie dla niej odpowiednie poparcie to do specjalistów i pod nóż referendum powszechnego ....
zakładając ze powstawało by 100 ustaw w roku choć to chyba i tak za dużo to wystarczyło by ok 20 min dziennie na zapoznanie się a jak ktoś by nie chciał zawsze mógł by się wstrzymać od głosu (wciskając jednak ten przycisk żeby potem nie płakał że on nie wybierał)a w internecie głosowanie mogło by też trwać np tydzień żeby każdy wybrał dogodny moment na przemyślenie sprawy i wciśnięcie przycisku oraz podniesienie łapki. zresztą wprowadzenie debaty publicznej też nie jest problemem może ludzie by mniej onanizowali się na czatach i poziom społeczeństwa by się podniósł ;)
Myślę że taki system szybko przywrócił by potęgę Polsce ale co by robili ci biedni bezrobotni politycy którzy nie potrafią nawet gnoju przerzucać jak Lepper ? (nie lobię go ale przynajmniej był rolnikiem i miał gospodarstwo)











