iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Polska
+ - 3

Do urn!

09 09 2007 Agata Wojcieszczuk Artykuł był czytany 1263 razy
Źródło: cezary.sisco.pl
Źródło: cezary.sisco.pl

Zbliżają się kolejne wybory. Część społeczeństwa czekała na tę chwilę przez ostatnie dwa lata, druga część jest zawiedziona, ale poglądy pozostały u nich niezmienne. A trzecia część? Co będzie robić 21. października?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
    Otóż to bardzo proste. Trzecia część społeczeństwa wstanie rano z łóżka i pomyśli, że dzisiejszy dzień to jedynie zmiana ekipy rządzącej na inną. "Jeden cyrk się skończył, zacznie się następny."  Większość niedzieli spędzi na oglądaniu telewizji ("jak to dobrze, że jest cisza wyborcza"), na rozmawianiu o wszystkim i o niczym zręcznie omijając jeden ważny fakt - że wcale nie ma zamiaru pójść do punktu wyborczego, zaznaczyć nazwiska, wrzucić kartki do biało-czerwonej urny i wyjść z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Taki człowiek, taki pan Kowalski usiądzie wieczorem przed telewizorem i spojrzy wielce krytycznym okiem politycznego znawcy na wyniki. I jedno jest pewne: jakie by one nie były, według niego będą złe.

Dlaczego rezygnujemy z podstawowych praw obywatelskich?

    Demokracja daje każdemu cały wachlarz praw. Połowy z nich nie znamy, a tym samym nie mamy świadomości społecznej ich istnienia. Często wiele tracimy na tej niewiedzy, a potem znów przechodzimy nad tym do porządku dziennego. Ad rem! Jednym z najważniejszych praw, jakie przysługują Polakom z racji ustroju i systemu politycznego naszego kraju jest czynne prawo wyborcze. Dlaczego nie "zachłysnęliśmy"się tą możliwością? Po tylu latach komunizmu i życia w strachu przed polityką, która domagała się ofiar na każdym kroku? Nie przyszło mi żyć w tamtych czasach, a gdy wreszcie dostąpiłam daru urodzenia, nie miałam jeszcze prawa głosu. Ale jestem pewna, że nie wahałabym się ani minuty. Czy to nie jest wspaniałe, że mamy szansę coś zmienić? Że nasz jeden, wielki głos da komuś nadzieję na kreowanie innego życia? Da komuś radość z powodu naszego zaufania? Że potem śledząc jego polityczne poczynania będziemy czuć, że jest w tym nasz wielki udział? Dlaczego tylko garstka Polaków widzi w tym sens? Gdzie jest reszta?

Polityczna pomyłka

   
Gdybym wygłaszała tego typu przemówienie gdzieś w akademickiej auli na wiecu przedwyborczym z pewnością doczekałabym się w końcu pytania: a gdzie się zgubi ta wspaniałość, gdy wybrany przeze mnie człowiek zacznie bogacić się na polityce kosztem wyborców, gdy przestanie interesować się Polską? Może lepiej nie głosować, przecież każdy jest taki sam...  Pierwszymi słowami mojej odpowiedzi byłyby słowa o tym, że nie każdy jest taki sam. Zadajmy sobie trud prześledzenia kariery politycznej danego kandydata, poczytajmy jego publikacje, zastanówmy się nad tym, jak postrzegany jest w społeczeństwie. Gdy tylko zechcemy poświęcić na to odrobinę naszego wolnego czasu sami dojdziemy do wniosku, że są politycy i Politycy. A jak naprawdę się pomylimy? Jak kampanią wyborczą przysłoni nam swoje wady? To przyznamy się do błędu i z kolejnymi wyborami będziemy mądrzejsi o to jedno doświadczenie. Może czarnym pocieszeniem będzie to, że w końcu metodą prób i błędów znajdziemy tego jednego, który pozostanie wierny swoim ideałom i nikogo nie zawiedzie.

Polityka to bagno, nie przyłożę do tego ręki...

   
Ten stereotyp "prześladuje" polską politykę od lat. Może nawet od pierwszych wolnych wyborów? Polacy zdają się nie rozumieć jednego: że stopień zabagnienia polityki zależy od nas samych. To MY wybieramy ludzi, którzy zasiądą potem w sejmowych fotelach. Może warto przyczynić się do tego, żeby mieć spokój sumienia i móc powiedzieć sobie, że zrobiło się wszystko, na co można było sobie pozwolić. Czasami wystarczy dwa razy  zastanowić się nad postawieniem krzyżyka akurat przy tym nazwisku nad którym zatrzymało się nasze pióro, żeby potem oszczędzić sobie żenującego wstydu, gdy inni łapią się za głowy z powodu tego bagna, a nam ciężko przyznać się do tego, że sami jesteśmy jego współtwórcami...

"Czteroletnia" chwila

   
Spełnienie naszego społecznego obowiązku nie zajmie nam więcej niż pół godziny. Samo skreślenie kratki i podpis w punkcie wyborczym trwa jeden moment. A teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, jak cenny będzie ten moment, gdy potem przez cztery lata będziemy dumni z tego wielkiego wydarzenia, jakim była chwila wrzucenia kartki do wyborczej urny. To ogromne zwycięstwo Polaków, ich ofiarności dla tego jednego prawa i możliwości wyboru o które walczyli przez wiele lat. Nie zapominajmy o tym.

Ja już wybrałam. A Wy?




+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Magdalena Danaj

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 5

1. Agata | 16:17 09-09-2007

Ja kieruję sie własnymi zasadami i w polityce znalazłam ludzi, którzy mają podobne ideologie do moich. Dziękuję za komentarz, Michale:) Mam tylko nadzieję, że ja nigdy nie powiem, że "ktoś mnie w wyborach wyrolował". Pozdrawiam.

2. Marcin | 19:04 10-09-2007

Jak sie patrzy na obecne sondaze (zmanipulowane czy nie ;) czeka nas powrot do przeszlosci. Czy pojdzie 40% czy 80% do urn z duzym prawdopodobienstwem wrocimy do punktu wyjsca. To jest chyba jak z badaniami ogladalnosci filmow na swieta. Ludzie lubia ogladac cos co juz widzieli ;) A reszta woli uciec za granice...

3. Tomasz | 00:42 11-09-2007

Michale nie zgodze sie z Toba. Jak patrzenie w sufit moze byc wazniejsze od tego czy zarobisz w przyszlym roku wiecej czy mniej, czy bedziesz bezpieczny w domu i na ulicy...? Tym glosem decydujesz.



I tak BTW Jesli ktos uwaza ze polska polityka to bagno to pamietajmy ze jest zawsze jeszcze jedna opcja - oddac niewazny glos. Jest to milion razy lepsze niz nie oddanie zadnego, bo samo przez sie cos mowi.

4. Agata | 20:01 12-09-2007

Tomasz, dzięki za cenną uwagę. I słuszną! Jak patrzenie w sufit może być lepsze niż decydowanie o przyszłości kraju? Dla mnie nie brzmi to patetycznie...
Marcin, nie strasz, że PiS wygra;)