Aktualności / Polska
Dziennikarz oskarżony o ujawnienie tajemnicy państwowej
Artykuł był czytany 464 razy
Cała sprawa jest kuriozalna. Media rozpisują się o ograniczaniu wolności słowa, o uniemożliwianiu kontroli władzy i tym podobnych sprawach...
Tymczasem sprawa jest banalnie prosta. Jeżeli informacja jest rzeczywiście tajemnicą państwową, to mamy do czynienia z jedną z dwóch sytuacji:
- Urzędnik lub inne "źródło" przecieku przekazuje dziennikarzowi informację na podstawie znajomości dokumentu, na którym było napisane tajne albo poufne.
- Urzędnik lub inne "źródło" przecieku przekazuje dziennikarzowi informację na podstawie znajomości faktów, które poznał biorąc udział w działalności organów, których członkowie byli objęci tajemnicą służbową.
Tak, czy inaczej "źródło" przecieku wie, że łamie prawo.
A dziennikarz?
Skąd ma wiedzieć, czy dana informacja jest objęta tajemnicą państwową?
Czy może ona ma to napisane na czole?
A może przed publikacją powinien udać się do biura prasowego danej instytucji i zapytać grzecznie, czy to, że .... jest tajemnicą państwową?
Doprawdy: ludzie stanowiący prawo w tym nieszczęsnym kraju powinni przed pierwszym posiedzeniem Sejmu przechodzić badania psychiatryczne .
A dziennikarz?
Skąd ma wiedzieć, czy dana informacja jest objęta tajemnicą państwową?
Czy może ona ma to napisane na czole?
A może przed publikacją powinien udać się do biura prasowego danej instytucji i zapytać grzecznie, czy to, że .... jest tajemnicą państwową?
Doprawdy: ludzie stanowiący prawo w tym nieszczęsnym kraju powinni przed pierwszym posiedzeniem Sejmu przechodzić badania psychiatryczne .















