Aktualności / Polska
EMERYTURY POMOSTOWE ?!
Artykuł był czytany 1538 razyKolejne rządy przymierzają się do częściowej likwidacji wcześniejszych emerytur, gdyż zagraża to bezpieczeństwu państwa. Jest to słuszne działanie, bo obniża koszty. Osoby tracące przywileje protestują. To też jest słuszne, gdyż prawo w cywilizowanym państwie nie powinno działać wstecz. Znowu daliśmy się wkręcić w jakąś grę pozorów, która dzieli społeczeństwo i omija sedno sprawy. Przyczyną niewypłacalności naszego państwa jest m.in. spadek liczby pracujących, na skutek mniejszej liczby urodzin i emigracji zarobkowej. Niestety nie jesteśmy Wielką Brytanią, która ratuje się przed starzeniem przyjmując emigrantów z różnych krajów. Pozostaje nam zadbać o zwiększenie przyrostu naturalnego. Jak to zrobić nie dzieląc społeczeństwa?. Zwiększenie becikowego i ulgi podatkowe nie przyniosą rezultatów, daleko nam do Niemców i Francuzów, bo jesteśmy biedni. Proponuję więc powiązać lata pracy z liczbą wychowanych dzieci. Wiadomo, że wychowanie dzieci to ciężka praca. Ponadto, dlaczego „moje” dzieci mają pracować na rzecz ludzi , którzy tej pracy nie wykonali?. Rozważmy taki przykład, nazwę go zachowawczym. Rodzice plus dwoje dzieci, pracują tak jak do tej pory; on do 65 roku, ona do 60 roku życia. (podobnie rodzic wychowujący jedno dziecko). Rodzice nie wychowujący dzieci, lub tak zwane single; on do 68 roku ona do 65 roku życia (kieruję się tu statystycznym życiem Polaka i tym, że większość pracy wychowawczej wykonuje kobieta). Pozostaje jeszcze przypadek rodziców wychowujących jedno dziecko. Rodzice ci mieliby wybór, które chce dłużej pracować (przywilej wyboru miałyby oczywiście kobiety). W przypadku rodziców wychowujących więcej niż dwoje dzieci, należy zdecydowanie zwiększyć ulgi podatkowe na wychowanie kolejnego dziecka. Myślę, że takie rozwiązanie zwiększy liczbę urodzin, a tym samym przyszłe wpływy do budżetu. Wzrośnie też zainteresowanie dziećmi niechcianymi. Rodziny bezdzietne zainteresują się bardziej adopcją. W przeciwnym wypadku wzrosną wpływy do budżetu, gdyż część ludzi będzie dłużej pracować. Proste – ale czy wykonalne? O tym zadecydują politycy, którzy szukając oszczędności uderzają w słabe elektoraty.












