Aktualności / Polska
Fałszywa prawda
Artykuł był czytany 1600 razyW słowa polityków generalnie wierzyć nie warto. Należą bowiem do tej grupy ludzi, którzy myślą jedno, mówią drugie, a robią jeszcze co innego. Obecna kadencja parlamentu dobitnie dostarcza dowodów na prawdziwość tej tezy.
Miał być PO-PiS, lecz dopiero, gdy do niego nie doszło, zaczął się prawdziwy popis. Miało być 3 mln mieszkań, niższe podatki i kilometry autostrad – pozostały tylko frazesy. Mimo przyrzeczeń, iż „już nigdy więcej nie będziemy rozmawiać z ludźmi o marnej reputacji”, w niedługim czasie to właśnie z nimi najpewniej jest się dogadać. Wiemy też, że praktyki nazwane warcholstwem są najkrótszą drogą do nominacji na wicepremiera i ministra zarazem.
Gdy politycy mówią, że ugoda z kimś jest niemożliwa, znaczy to, iż są właśnie na najlepszej drodze do osiągnięcia kompromisu. Na podstawie jednego dokumentu można poświadczyć czyjąś uczciwość, by później w razie potrzeby oskarżyć o zbrodnie przeciw demokracji, od których gorsze są tylko mordy. Ten typ polityków przyjmuje bliżej nieokreśloną postawę amnezyjno-abolicyjną.
Można zrobić sobie ćwiczenie polegające na zestawieniu dwóch dowolnych opinii danego polityka o jakimś zdarzeniu i zastosować się do polecenia, które brzmi: wykreśl zdanie kłamliwe. Nie warto ich poddawać zbiorowemu badaniu wariografem – które urządzenie wytrzymałoby taką dawkę kłamstw? Permanentnie powtarzają swoje pół-prawdy, ćwierć-prawdy i niby-prawdy, próbując im nadać rangę świętej prawdy. A gdy nie wyjdzie to trudno, choć trzeba wierzyć, że „ciemny lud” wszystko kupi. A w tle majaczą hasła odnowy moralnej i standardów, wysokich jak nigdy dotąd.
Prawda zaś znajduje się w letargu. Jest tak, gdyż politycy rozumieją prawdę jako kłamstwo – powtarzane wielokroć.
Gdy politycy mówią, że ugoda z kimś jest niemożliwa, znaczy to, iż są właśnie na najlepszej drodze do osiągnięcia kompromisu. Na podstawie jednego dokumentu można poświadczyć czyjąś uczciwość, by później w razie potrzeby oskarżyć o zbrodnie przeciw demokracji, od których gorsze są tylko mordy. Ten typ polityków przyjmuje bliżej nieokreśloną postawę amnezyjno-abolicyjną.
Można zrobić sobie ćwiczenie polegające na zestawieniu dwóch dowolnych opinii danego polityka o jakimś zdarzeniu i zastosować się do polecenia, które brzmi: wykreśl zdanie kłamliwe. Nie warto ich poddawać zbiorowemu badaniu wariografem – które urządzenie wytrzymałoby taką dawkę kłamstw? Permanentnie powtarzają swoje pół-prawdy, ćwierć-prawdy i niby-prawdy, próbując im nadać rangę świętej prawdy. A gdy nie wyjdzie to trudno, choć trzeba wierzyć, że „ciemny lud” wszystko kupi. A w tle majaczą hasła odnowy moralnej i standardów, wysokich jak nigdy dotąd.
Prawda zaś znajduje się w letargu. Jest tak, gdyż politycy rozumieją prawdę jako kłamstwo – powtarzane wielokroć.











