Gaz łupkowy w Polsce: Talisman Energy, Achuarowie i Sudan - część I
Artykuł był czytany 2687 razy
Wśród koncernów, które rozpoczynają poszukiwanie gazu łupkowego na terytorium Polski są przedsiębiorstwa odpowiedzialne za arbitralne naruszenia praw człowieka.
Wśród koncernów, które rozpoczynają poszukiwanie gazu łupkowego na terytorium Polski są przedsiębiorstwa odpowiedzialne za arbitralne naruszenia praw człowieka w różnych regionach świata. Wśród nich znajdują się min. ConocoPhillips, Chevron oraz Talisman Energy. Ostatni z nich, kanadyjski Talisman odpowiedzialny jest za karygodne działania w Sudanie (1998-2003), obecnie zaś pomimo wyraźnego sprzeciwu plemienia, wkracza na ziemie Indian Achuar w peruwiańskiej Amazonii.
Rząd polski, już dawno miał sposobność aby poruszyć kwestię praw rdzennych mieszkańców peruwiańskiej Amazonii na arenie międzynarodowej lub w dwustronnych stosunkach z rządem peruwiańskim. Kolejne rządy pozostają jednak bierne wobec dyktatu, nie zaniedbując równocześnie zabiegów ekonomicznych, takich choćby jak sprzedaż czołgów, prosto do Peru, w czerwcu 2010 roku.
Ignorancja rządu polskiego powinna być sygnałem dla indywidualnych osób. Miejmy odwagę podjąć działania zamierzające do przerwania układu warunkowej obojętności.
I. Talisman Energy w Polsce
Na przestrzeni 2009 i 2010 roku obserwatorów rynku surowców i energii, zelektryzowała wiadomość o możliwości występowania dużych pokładów gazu łupkowego na terytorium Polski. Temat poruszany wcześniej głównie w wąskich kręgach specjalistów, szybko trafił na czołówki gazet i stał się nadzieją polityków, ekonomistów, samorządowców oraz wszystkich śniących o wizji bezpieczeństwa energetycznego oraz obiecujących zysków materialnych.
Według różnych ekspertyz, polskie złoża gazu mogą liczyć sobie od 1,4 do nawet 3 bln m. sześć. gazu. Obiecujące rokowania otworzyły polski rynek surowców na skalę wcześniej niewyobrażalną. Tylko do końca lipca 2010 roku wydano 62 koncesje, które trafiły do wielu, zwłaszcza zagranicznych koncernów.
Na liście firm, które znalazły się w gronie beneficjentów nowej gorączki pragnienia jest kanadyjski koncern CEO Talisman Energy. Jeśli spojrzymy na zestawienie firm, które otrzymały już koncesję nie znajdziemy tam jednak spółki Talisman, gdyż sama firma nie jest nabywcą żadnego z zezwoleń. Znajdziemy za to brytyjski koncern San Leon Energy.
Mapa koncesji geologicznych, prezentowana przez Ministerstwo Środowiska ponownie może zbić nas z tropu ponieważ nie widnieje na niej oficjalna nazwa przedsiębiorstwa San Leon Energy. Rozbieżność ta wynika z tego, że San Leon Energy uczestniczy w projektach poprzez swoje spółki zależne.
Są to:
- Liesa Investment
- Vabush Energy
- Oculis Investment
San Leon Energy poprzez Oculis weszło w posiadanie 3-trzech koncesji na poszukiwanie niekonwencjonalnych źródeł energii ulokowanych na Pomorzu. Koncesje te, znane jako Gdańsk W; Braniewo i Szczawno otworzyły spółce drogę do badań sejsmicznych i odwiertów w północnym regionie Polski. San Leon Energy już do pierwszej połowy 2010 roku, przeprowadziło pierwsze badania sejsmiczne w koncesjach Gdańsk W i Braniewo. Brytyjskie przedsiębiorstwo nie będzie jednak pracować na Pomorzu samodzielnie

W lutym 2010 roku San Leon Energy podpisało umowę z kanadyjskim koncernem Talisman Energy, która zakłada współpracę w zakresie poszukiwania złóż gazu łupkowego w północnej Polsce. Umowa obejmuje trzy wymienione koncesje: Braniewo, Gdańsk W. i Szczawno.
W ramach porozumienia Talisman zobowiązał się do zapłacenia 60 proc. kosztów badań sejsmicznych. Pozostała część kosztów ma być podzielona pomiędzy obie spółki. Talisman zapłacił też partnerowi 1,5 mln euro w momencie podpisania umowy w zamian za 60 proc. udział w eksploatacji złóż.
Według Oisina Fanninga, prezesa San Leon Energy, Talisman na poszukiwanie złóż gazu łupkowego w Polsce zamierza przeznaczyć 140 milionów dolarów. Dla Fanninga zaangażowanie tak wielkiej spółki jak Talisman potwierdza perspektywiczny charakter złóż w Basenie Bałtyckim.
I rzeczywiście. Talisman Energy wprowadza się do Polski na dobre. W rejestrze spółek widnieje już polski oddział firmy, Talisman Energy Polska Sp. z o.o. W czerwcu 2010 roku firma Colliers International, doradca na rynku nieruchomości, reprezentowała firmę Talisman Energy w procesie najmu 550 mkw. powierzchni biurowej w warszawskim biurowcu Warsaw Financial Center. Umowa weszła w życie z początkiem lipca 2010 roku.
Pomimo, że koncesje poszukiwania złóż gazu łupkowego na Pomorzu (Braniewo, Gdańsk W., Szczawno) są własnością San Leon Energy, to układ w jaki weszła ta firma z Talisman Energy, stronami oraz beneficjentami przedsięwzięcia czynią oba przedsiębiorstwa. Według zapowiedzi przedstawiciela Talisman, Tony Arthertona, jego spółka w 2011 roku zamierza przeprowadzić pierwsze trzy odwierty w północnym regionie Polski.
Wsłuchując się w przekaz medialny i prasowy obserwator może odnieść wrażenie, że przedsiębiorstwa takie jak Talisman Energy, ConocoPhillips i Chevron to „Wielcy potentaci energetyczni stawiający odważne i oczekiwane kroki na światowych rynkach”. Historia oraz teraźniejszość ukazują nam jednak zupełnie inny, wciąż na nowo zapominany obraz działalności wielkich przedsiębiorstw, których credo oraz cel zapisane są w zgłoskach maksymalizacji zysków. Wszędzie zaś gdzie wartością nadrzędną, celem bądź drogą, nie jest obopólny dialog, wzajemne zrozumienie, człowiek lub braterstwo wszystkich istot tam łatwo o rozstajne drogi prowadzące ku niezrozumieniu, zobojętnieniu i walce jednych przeciw drugim.
Współudział w zbrodni: Talisman Energy w Sudanie (1998-2003)
II. Tło konfliktu sudańskiego
Sudan pozostaje jedną z tych smutnych krain, która od kilkudziesięciu lat skąpana jest w żarze ognia i czerwieni krwi.
Od dawna tereny dzisiejszego Sudanu były miejscem trwania i życia niezależnych plemion i państw (nie wolnych oczywiście od niemal powszechnych, wojen i niewolnictwa). Czasy nowożytne przynoszą zmiany. W XVI wieku lokalna ludność żyje kolejno pod dominacją osmańską, egipską a w końcu i brytyjską. W 1948 roku obszar dzisiejszego Sudanu zostaje objęty autonomią a 1 stycznia 1956 roku zyskuje sobie niepodległość.
Niepodległość oraz powstały twór państwowy mają typowy charakter dekolonizacyjny. W granicach jednego państwa zostają zrzeszone zupełnie różne grupy etniczne, kulturowe i religijne. Od początku koegzystencja między arabskimi strukturami władzy z północy a afrykańską ludnością(1) z południa osadzona jest na palu konfliktu i poróżnienia. Powodem wieloletnich zwad jest brak równowagi w życiu publicznym. Wiodący układ polityczny, zatrzymujący w rękach arabskich struktur politycznych wszystkie prerogatywy gospodarcze i polityczne, marginalizował społeczność afrykańską, stając się zarzewiem kolejnych buntów.
Pierwsze walki między siłami rządowymi z Północy a rebeliantami „Anyaya Forces” wybuchają jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem niepodległości, trwając od 1955 do 1972 roku. W 1972 roku, w Addis Abebie zostaje podpisane porozumienie pokojowe, przyznające ludności z Południa większą autonomię. Długo wyczekiwana ugoda trwa jednak tylko 11 lat.
Na początku lat 80-osiemdziesiątych XX wieku w Sudanie zostają odkryte obiecujące złoża ropy naftowej, co ciekawsze, ulokowane na południu kraju. Nowa okoliczność oraz omam pokaźnych profitów prowadzą do wskrzeszenia uśpionej ignorancji. Ówczesny prezydent Sudanu, Gaafar Nimeiri podejmuje nierozważną decyzje o ograniczeniu autonomii Południa.
Nieodpowiedzialny i apodyktyczny dyktat z Chartumu nie pozostaje bez rezonansu. W 1983 roku wybucha krwawo stłumiony, bunt w Bor. Rozwiązane wcześniej siły rebelianckie „Anyaya” oraz uczestnicy buntu w Bor jednoczą siły formując Armię Wyzwolenia Sudanu, która odtąd stanowi główne skrzydło walczących rebeliantów.

Od tego czasu aż po dziś dzień Sudan jest miotany bezustannymi konfliktami i napięciami a kolejne porozumienia pokojowe z lat 1997, 2002 i 2005 nie tłumią ani napięcia ani pożogi walk. Trwający przeszło 50 lat konflikt w Sudanie pochłonął życie ok. 2 milionów ofiar, natomiast kolejne 4,5 miliona zmusił do opuszczenia swoich domów.
Tylko w pierwszym roku powstania w Darfurze w 2003 roku, krwawa strategia rządu sudańskiego (odpowiedzialności zbiorowej) i Dżandżawidów, zmusza 750 tysięcy osób do zmiany miejsca zamieszkania. Ilość ofiar darfurskiego konfliktu określa się na 180-300 tysięcy osób oraz około miliona uchodźców.
Krwawa wojna w Sudanie w życiu dziesiątek milionów ludzi pozostawi okropne piętno bombardowań i palenia wsi, przymusowych przesiedleń, niewolnictwa, morderstw, tortur, gwałtów oraz grabieży.
III. Talisman Energy w Sudanie (1998-2003)
Znalezienie złóż ropy naftowej w Sudanie w latach 1979-1980, nie tylko przyczyniło się do wznowienia wygasłych walk, ale stanowiło ważny atrybut dynamizujący oraz wydłużający konflikt. To właśnie ropa naftowa obudziła demony wojny i skłoniła notabli z Chartumu do złamania postanowień pokojowych z 1972 roku.
Koncern Chevron, który znajduje ropę naftową w Sudanie, niebawem ogłasza plan budowy ropociągu, który umożliwi transport ropy naftowej z południa na północ kraju. W odwecie rebelianci z Południa porywają i zabijają trzech pracowników Chevronu. Dramat załogi oraz niepewny grunt dla działalności na przyszłość, skłaniają włodarzy koncernu do wycofania się z Sudanu.
Potężne rezerwy ropy naftowej pozostają niemal nietknięte przez następne 10 lat do czasu aż kanadyjski Petrolelum Company, poprzez spółkę zależną ARAKIS, przejmuje pola Chevronu w 1993 roku. Pojawienie się ARAKIS budzi sprzeciw rebeliantów. Lokalny dowódca Armii Wyzwolenia Sudanu, Salva Mathoc ostrzega: „Ropa pochodzi stąd i płynie do Chartumu, jako gotówka na zakup bomb, które następnie zabijają naszych ludzi”. W wywiadzie dla Toronto Star w 1998 roku dowódca powiedział złowróżbnie: Oni (ARAKIS) to nasz następny cel.”
Napięta sytuacja nie zniechęca jednak planistów, jeszcze młodego, bo założonego w 1992 roku koncernu, Talisman Energy, który w 1998 roku wykupuje udziały ARAKIS, na dobre rozpoczynając pracę w Sudanie. Talisman, przejmując zasoby ARAKIS staje się częścią wielkiego konsorcjum Greater Nile Petroleum Operating Company (GNPOC). Zrzeszenie składa się z czterech partnerów gospodarczych: China National Petrolelum Corporation (40% udziału); malezyjskiego przedsiębiorstwa państwowego Petronas (30%); Talisman Energy (25%) oraz sudańskiego przedsiębiorstwa Suda-Pet (5%)
Talisman Energy staje się właścicielem kilku pól naftowych w obszarze Heglig oraz posiada 25% udziałów w liczącym sobie 1,5 tys. km długości, rurociągu GNPOC, który umożliwia transport surowca prosto na północ kraju. Dla przedstawicieli Talisman, nie ma znaczenia to, że rozpoczynają działania w obszarze ogarniętym wojną. Wielokrotnie później, będą podkreślać że jako przedsiębiorstwo byli politycznie neutralni a ich projekty miały charakter wyłącznie komercyjny. James W. Buckee, ówczesny prezes i dyrektor generalny, z radością przyjmuje inwestycję w Sudanie nazywając ją „wyjątkową okazją o spektakularnym potencjale”.
Optymizm oraz przekonanie o bezstronności, co prawda nie opuszczają prezesa Talisman Energy przez następne lata, chociaż całkowicie mijają się z prawdą. Poczynania rządu sudańskiego oraz koncernów wydobywających ropę naftową w regionie, barwią się coraz bardziej na czerwono, aż w końcu przelana krew niewinnych zaczyna przesiąkać na zewnątrz.
Wśród organizacji i instytucji domagających się interwencji i ukarania Talisman Energy pojawiają się liczne grupy sprzeciwu: Kościół Prezbiteriański, Amerykańska Grupa Anty-Niewolnicza oraz Międzykościelna Koalicja na Rzecz Afryki (ICCAF).
Zyski płynące z ropy naftowej pozwalają rządowi sudańskiemu na zwiększenie swojego potencjału militarnego. Hassan al.-Turabi, czołowy przedstawiciel rządu, mówi francuskiej agencji prasowej, że dzięki pieniądzom z wydobycia ropy naftowej rząd będzie mógł sfinansować budowę kilku fabryk broni. Równocześnie, pomimo embarga wstrzymującego import broni do Sudanu, nielegalnie trafia tam europejskie uzbrojenie. Forpocztą umożliwiającą ten zabieg staje się strona jemeńska. W 1999 roku po sfinalizowaniu umowy między rządem polskim i jemeńskim o zakupie 20 czołgów T-55, transport ciężkiego uzbrojenia do Jemenu, nagle zmienia trasę i trafia do Sudanu. Pomimo incydentu ówczesne rządy Polski i Czech jeszcze w 2000 i 2001 roku prowadzą handel na tym polu ze swoimi odpowiednikami z Jemenu.
Kontrowersje wokół wydobycia ropy naftowej przez Talisman Energy pociągają za sobą istotne ruchy polityczne. W październiku 1999 roku minister spraw zagranicznych Kanady, Lloyd Axworthy powiedział, że „Kanadyjczycy chcą mieć pewność, że działalność kanadyjskich przedsiębiorstw nie sprzyja nasileniu konfliktu oraz naruszeniom praw człowieka w Sudanie”. Rezultatem tej deklaracji staje się wysłanie delegacji pod przewodnictwem Johna Harkera, która za cel obiera sobie zbadanie wpływu działalności Talisman Energy na ludność Sudanu. Sprawozdanie z misji, znane jako „Harker Report” stwierdza, że zyski z operacji naftowych były wykorzystywane do „bezpośredniego wsparcia rządowych operacji wojskowych”.
Raport Harkera potwierdza wcześniejsze ustalenia specjalnych wysłanników ONZ: Węgra Gaspara Biro (1993-1998) oraz Argentyńczyka Leonarda Franco (1998-2000). Pierwsze roszady w rejonie Heglig rozpoczynają się już w 1992 roku. W raporcie z października 1999 roku, Leonardo Franco mówi o polityce zabezpieczania operacji naftowych prowadzonej przez kolejne rządy sudańskie. Polegała ona na przymusowych przesiedleniach ludności w celu oczyszczenia obszaru pod pola naftowe. Dziesiątki tysiące osób zostaje sterroryzowanych i zmuszonych do opuszczenia swoich domów na początku 1999 roku.
Rząd Sudanu oraz jego sojusznicy bombardowali na oślep osiedla cywilne położone w pobliżu terenów zasobnych w ropę naftową. Franco oskarża siły rządowe o atak i zabijanie ludności cywilnej przy użyciu bombowców Antonow, helikopterów, a następnie czołgów i artylerii. Wszystko po to aby usunąć ich ze 100-kilometrowej strefy wokół pól naftowych. Leonard Franco kieruje swoje oskarżenie także pod adresem koncernów zrzeszonych w GNPOC (China NPC, Petronas i Talisman) wskazując, że mogą być zamieszane w masowe wysiedlenia ludności i zniszczenia.
Wnioski Franco potwierdza delegacja Harkera reasumując, że trudno nie odnieść wrażenia, że obszary wokół pól naftowych były celowo wyludniane. Badania przeprowadzone na zlecenie ministra spraw zagranicznych Kanady świadczą o tym, że lotnisko oraz drogi Talisman Energy w obszarze Heglig były wykorzystywane przez siły zbrojne, śmigłowce oraz bombowce Antonow, do bombardowania celów na południu Sudanu. Paliwa aplikowane do samolotów również były produktem Talisman Energy.
Tylko w 2000 roku oszacowano, że bombowce Antonow zrzuciły na cele cywilne takie jak szpitale, kościoły, domy i szkoły, 113-sto trzynaście bomb. Przykłady absurdalnych ataków na obiekty cywilne przytacza również Franco. W maju 1999 roku wiele wsi na wschodzie Heglig zostaje spalonych przez siły rządowe. Talisman Energy udostępniający swoje lotniska oraz infrastrukturę dla działań sił rządowych, atakujących następnie obiekty cywilne, jest pośrednio odpowiedzialny za śmierć setek niewinnych osób.
Pomimo ewidentnych dowodów potwierdzających niemą akceptację konsorcjum naftowego dla działań sudańskich sił rządowych, sprawozdanie Harkera pozostaje bardzo zachowawcze. John Harker i jego koledzy przyznają, że wydobycie ropy naftowej zaostrza konflikt w Sudanie, ale nie zalecają wycofania Talisman Energy z Kanady. Wskazują za to na rozwiązania pośrednie jak np. odprowadzanie dochodów z ropy naftowej na specjalny fundusz powierniczy do czasu zakończenia wojny.
Przedstawiciele Talisman Energy podważali zasadność oskarżeń kierowanych pod adresem macierzystego przedsiębiorstwa. Prezes Talisman Energy, James Buckee bronił nie tylko własnej firmy, ale wręcz uważał za konfabulacje oskarżenia kierowane pod adresem rządu sudańskiego. Buckee nie potrafił zrozumieć dlaczego akurat kraj w, którym operował Talisman wzbudzał tyle niezdrowej ciekawości skoro wokół było tyle innych krain nieszczęścia: „Sudan nie jest idealnym miejscem, ale popatrz na Angolę. Istnieje wiele nieprzyjemnych miejsc. Dlaczego my? Dlaczego Sudan?”. Nie wierzył w to aby wycofanie jego firmy mogło cokolwiek zmienić: „To będzie się dalej działo, czy tu jesteśmy czy nie”. Odcinał się całkowicie od polityki: „Nie stajemy w obronie historii Sudanu, rządu sudańskiego czy kogokolwiek innego. Prowadzimy tylko biznes”.

Powyższa deklaracja nie przeszkadzała mu w bezkompromisowym negowaniu zarzutów, kierowanych pod adresem sudańskiego rządu: „Absolutnie nie wierzę w oskarżenia o ludobójstwo i uważam, że również oskarżenia o niewolnictwo są rażąco nieprawdziwe i być może zmanipulowane”. Kiedy Leonardo Franco oskarżył Talisman Energy o wspomaganie czystek etnicznych na ziemiach obfitujących w ropę, Buckee podważał treść raportu argumentując, że był pisany na podstawie zasłyszanych historii. Próbował udowadniać, że obszary wokół pól naftowych były wcześniej nie zamieszkane: „Pola są niemal całkowicie pokryte wodą w porze deszczowej i praktycznie nie ma tam stałych osiedli.”
Zarówno Buckee jak i rzecznik Talisman Energy, Barry Nelson starali się budować przeciwwagę wobec pojawiających się oskarżeń. Barry Nelson wymienia bukiet pozytywnych przedsięwzięć jakie wdrożyła jego firma od czasu pojawienia się w Sudanie w 1998 roku: „Pomogliśmy stworzyć setki miejsc pracy; stworzyliśmy szpital, klinikę oraz 5-pięć przychodni, które zapewniają opiekę lekarską dla setek ludzi codziennie. Wykopaliśmy studnię i naprawiliśmy pompy wodne, które dały świeżą, wodę pitną 30-trzydziestu wspólnotom. Zbudowaliśmy i wyposażyliśmy szkoły oraz podłączyliśmy energię elektryczną tam, gdzie nigdy wcześniej jej nie było”… I dalej „Nikt nie chce pokoju bardziej niż my. Jesteśmy dumni z naszych wysiłków zmierzających do poprawy warunków w Sudanie”.
O zaletach charytatywnej działalności Talisman Energy w Sudanie mówi również James Buckee, który wskazuje na nowy szpital, oddany do użytku przez jego przedsiębiorstwo. Raport Harkera, sporządzony na wniosek MSZ Kanady poddaje w wątpliwość przejrzystość misji wspomnianego szpitala sugerując, że w rzeczywistości placówka nie jest dostępna dla grup etnicznych z południa kraju. „Istnieje podejrzenie, że tylko arabscy pacjenci są mile widziani w szpitalu, a Dinka i Nuer (grupy etniczne z Południa) w miarę możliwości leczeni są w Heglig.”
W 2003 roku dochodzi do ponownego zaostrzenia konfliktu w Sudanie, tym razem na tyle krwawego i bestialskiego, że zaczyna być on zauważalny już nie tylko dla komisji ONZ i agend wywiadowczych ale także reporterów i opinii publicznej. Prezydent Baszir wzywa do „zniszczenia najemników, zdrajców, agentów i renegatów”. Idąc za tym apelem, żołnierze rozpoczęli ciężkie bombardowania rejonu Zaghawa w Darfurze, zmuszając tysiące cywili do ucieczki, za granicę sąsiedniego Czadu. Tak właśnie rozpoczyna się jedna z pierwszych wielkich zbrodni XXI wieku. W tym samym roku w rezultacie nacisków i fali krytyki, w tym także ze strony Kongresu USA, Talisman Energy wycofuje się z Sudanu.
Wycofanie się z prac w Sudanie nie zamyka kwestii naruszeń praw człowieka, których miał dopuścić się Talisman Energy. Szereg osób i organizacji będzie dążyć na przestrzeni następnych lat ku pociągnięciu do odpowiedzialności przedstawicieli kanadyjskiego przedsiębiorstwa. W 2001 roku Prezbiteriański Kościół Sudanu oraz osoby indywidualne z tego kraju, złożyły pozew w Sądzie Federalnym USA przeciwko Talisman Energy. Padają oskarżenia o współudział w represjach skierowanych przeciwko nie muzułmanom.
Powodowie utrzymują, że rząd Sudanu był zaangażowany w kampanię czystek etnicznych obejmujących min.: przemieszczenia ludności, pozasądowe zabójstwa, tortury, gwałty; palenie wiosek, kościołów i upraw. 12 września 2006 roku, sąd uwzględnił wniosek Talisman Energy o odrzuceniu pozwu, stwierdzając, że skarżący nie dostarczyli wystarczających dowodów. W 2007 roku podjęto próbę odwołania się do Sądu Apelacyjnego, ale w październiku 2009 roku ten podtrzymał decyzję sądu niższej instancji. 20 maja 2010 roku organizacja EarthRights International skierowała wniosek do Sądu Najwyższego wzywając go do rozpatrzenia odwołania.










