Gazetowy spam atakuje
Artykuł był czytany 3983 razy
20, 50 a nawet po 100 e-maili w ciągu kwadransa. Właściciele skrzynek pocztowych na portalu Gazeta.pl z przerażeniem (a niektórzy z rozbawieniem) obserwowali ich zawartość. 12 styczna ok. godziny 13.00 zostały one zlane falą niechcianego spamu.
Po raz kolejny okazało się, że nie ma idealnych zabezpieczeń poczty elektronicznej i wystarczyło wysłać wiadomość na adres ankieta@gazeta.pl, po czym trafiała ona automatycznie do wszystkich użytkowników poczty Gazeta.pl.
Adres, który wywoływał takie efekty, był tzw. listą mailingową. Na skutek błędu jednego z informatyków, nie została zablokowana możliwość wysyłania na tą listę e-maili od osób postronnych. Każdy, kto znał ten adres, mógł więc bezkarnie wysłać wiadomości do całej grupy, z czego skwapliwie korzystali wszyscy użytkownicy poczty, nakręcając spiralę spamingu.
Dzięki temu błędowi można było poznać unikalne oferty matrymonialne, poglądy narodowo-wszechpolskie narodu, ofertę usług małych firm, zapoznać się z reklamami blogów, a nawet dowiedzieć się, które drużyny piłkarskie są najlepsze w Polsce. Jednak przede wszystkim można było poznać opinię użytkowników na temat administratora ich poczty.
W ten "czarny poniedziałek e-mailowy Gazety.pl" zwykły tradycyjny spam zachęcający do zakupu Viagry i powiększania penisa wyjątkowo zginął w morzu kolejnych e-maili. Tak samo jak pojedyncze krzyki zrozpaczonych internautów nawołujące do przerwania tego łańcuszka. Według informacji podanej przez Agorę problemy techniczne trwały około godziny i zostały zlikwidowane po 13.30. Pomimo zastosowanych blokad całe zamieszanie trwało jednak aż do godzin wieczornych ze względu na opóźnienia w przesyłaniu poczty.










