Grunwald 2009 - łupy w taborach. Czas wojny
Artykuł był czytany 1078 razy
Zgodnie z nadziejami panującymi w obozie wojsk sprzymierzonych, po raz kolejny udało się pokonać zastępy zakonu i nie natrafiliśmy na żadne kontrowersyjne wyniki notowań bukmacherskich w tej materii.
Ponieważ temat jest atrakcyjny, relacji z inscenizacji pojawiło się wiele i raczej nie mam szans by rywalizować z autorami "etatowymi". Jak zwykle koncentrują się oni na tym co i jak było, dlatego mam szansę zająć się tym co będzie lub pozostaje na uboczu zainteresowań.
Triumf nad krzyżakami na polach Grunwaldu nie kończy tegorocznej przygody z historią, ani wakacyjnych atrakcji w zakresie rekonstrukcji kostiumowych. Łupy zebrane w taborach, więc jako ongiś się działo, należy ruszać śladami Jagiełły. Takoż i bractwa rycerskie ruszyły w stronę Malborka, aby oblężeniem twierdzy kontynuować uciechy sprawiane gawiedzi, licznie ściągającej na ten czas do zamku. Co prawda oblężenie owo zamiast dwóch miesięcy jeno trzy dni trwało będzie, jednako żadnej atrakcji nie zbraknie. Jeśliby kto chciał ujrzeć jarmark rzemiosł średniowiecznych, na targ różności się wybrać, zabaw plebejskich zakosztować, lubo szranki i konkury rycerskie podziwiać to 24, 25 i 26 lipca wedle zamku krzyżackiego znaleźć się winien.
Inscenizacje historyczne ostatnio zyskują na popularności. Niestety przekłada się to na coraz większą, niekontrolowaną komercjalizację otoczenia tych imprez. Wiele stoisk towarzyszących, mających służyć obsłudze widzów, całkowicie nie "przystaje" do idei przedsięwzięcia, a wręcz ją wypacza. Karuzele, kolorowe balony, ogródki piwne z muzyką biesiadną, stwarzają atmosferę ignorancji i odpustowego jarmarku. Twórcami tych imprez są ludzie, dla których stanowią one życiową pasję. Wkładają w to nie tylko całe serce i duszę, ale i spore pieniądze. Przyjeżdżają nie tylko z Polski, ale z całej Europy, a nawet USA. Stanowi to jednak rodzaj "pospolitego ruszenia", które owszem jest znamienitym przejawem zaangażowania, ale nie do końca przewidywalnym. Chcąc mieć czym się pochwalić i zachęcić turystów, władze lokalne robią co mogą, jednak nie są w stanie udźwignąć realizacji wszystkich potrzeb jakie wiążą się z realizacją ambitnych projektów. W przyszłym roku będziemy mieli obchody 600-lecia największej "wiktorii" polskiego oręża. Skala tych przedsięwzięć i to jak wypadniemy w oczach Europy, a nawet świata, leży w interesie nas wszystkich. Wierzymy, iż znowu się uda pomimo braków finansowych, jednak nie składajmy tego wyłącznie na barki pasjonatów.
Cóż możemy uczynić my maluczcy, kiedy potrzeb wszelakich wokół bez liku od autostrad po służbę zdrowia? Otóż możemy i owszem gdyż każde wsparcie się liczy i nigdy nie wiadomo jakie korzyści przyniesie. I nie czekajmy na lepsze czasy, bo statystycznie społeczeństwo się starzeje i możemy do nich nie dotrwać.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 2
dobry artykuł
Bardzo fajne fotki















