iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Polska
+ - 0

Handel tarczą, a polska suwerenność

03 07 2008 Azrael Kubacki Artykuł był czytany 1754 razy

Tarcza, jeżeli będzie to tylko układ polsko–amerykański, znacznie ograniczy polskie pole manewru politycznego i osłabi nasze bezpieczeństwo.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Wczoraj po południu nastąpiła kumulacja informacji o negocjacjach polsko-amerykańskich na temat tarczy. Z jednej strony agencja Reuters, wspierana później przez czeską CSK, podała, że według Amerykanów negocjacje się skończyły i strony doszły do porozumienia. Minister odpowiedzialny ze strony polskiej, Waszczykowski, potwierdził zakończenie negocjacji w Waszyngtonie, ale tylko od strony technicznej, a rzecznik polskiego MSZ, Paszkowski stwierdził, że nic nie jest zakończone…

I właściwie wszystkie te informacje są prawdziwe. Tylko, co zostało już wielokrotnie udowodnione – nie ma właściwie o czym rozmawiać, bo zarówno od strony technicznej, jak i organizacyjnej tego przedsięwzięcia właściwie jeszcze nie ma.

Wbrew opiniom – tarcza nie zwiększy bezpieczeństwa Polski, uważam tarczę za niebezpieczny pomysł, głównie z powodu tego, że Polska samoistnie i bezkrytycznie wpisuje się w doktrynę obronną USA – i jednocześnie szkodził naszym interesom długoterminowym w ramach NATO, jak i całej organizacji. Utrudnia to też normalizację naszych relacji z Rosją.

Polska nie jest partnerem w tej grze. Jest tylko statystą, pionkiem, przedmiotem, którym się manipuluje. Tylko działanie w porozumieniu z NATO da Polsce sukces. Polska jest członkiem dobrowolnego systemu obronnego NATO. I bronią jej gwarancje wewnątrz sojuszu. Trafiają do mnie argumenty profesora Romana Kuźniara, który widzi polskie interesy głównie w Europie i jej strukturach.

Po szczycie NATO w Bukareszcie,wydawało się, że tarcza staje się projektem paneuropejskim – i to dla CAŁEJ Europy – a nie elementem strategii Stanów Zjednoczonych. Można było przypuszczać, że Amerykanie zdali sobie sprawę z tego, że system ten nie może być tylko autonomicznym systemem militarnym USA, lecz musi zostać poddany także kontroli NATO. I drugim elementem jest to, że system ten zostanie uzgodniony z Rosją.

Problemem jest to, co dostaniemy za tarczę, a wydaje się, że Amerykanie, konkretnie Kongres, tnąc środki na projekt na jego terytorium – jednocześnie nie będzie skłonny zaakceptować porozumienia, które dałoby Polsce wolne środki na modernizację polskiej armii. Jedyną możliwością są środki, które mogłyby znów powrócić do USA w formie polskich zamówień. A nasze doświadczenia, z zakupem samolotów F-16, pieszczotliwie nazywanych przez Marię Kaczyńską „Jaszczembiami” - nie są najlepsze. Ani sprawnych samolotów – ani offsetu…

Jednak nie to budzi niepokój. Otóż, jak się wydaje, tarcza i porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi są elementami wewnętrznej rozgrywki pomiędzy Kancelarią Prezydenta i rządem. Lech Kaczyński jest zwolennikiem tarczy i chciałby, aby porozumienie zostało podpisane – za każdą cenę. Wizyta w USA Anny Fotygi, to był sygnał nie tyle dla Amerykanów, co dla Donalda Tuska, że prezydent jest zdeterminowany. Tak bardzo zdeterminowany, że jest gotów do przeprowadzenia transakcji politycznej. I dlatego właśnie z początkiem tego tygodnia padły słowa o jego powstrzymaniu się z podpisaniem Traktatu Lizbońskiego…choć zapisy konstytucyjne wręcz nakazują wykonanie w tej sprawie woli parlamentu, który uchwalił ustawę ratyfikacyjną…

Mamy do czynienia z wyjątkową i bezprecedensową sprawą, sprawą gry politycznej… polskim bezpieczeństwem narodowym, polskim interesem narodowym i polską pozycją w Unii Europejskiej.

Traktat Lizboński powinien być podpisany, ponieważ Polska, w przeciwieństwie do Irlandii nie jest krajem peryferyjnym i pokazanie jedności z Unią – a głównie z jej krajami dużymi, czyli Francją i Niemcami – leży w naszym interesie. Próba rozgrywania tego, wobec tarczy antyrakietowej oraz na polu ambicji politycznych Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska – jest niedopuszczalna. Jeżeli to ma polegać na politycznej ugodzie pomiędzy Dużym i Małym Pałacem – to świadczy to nie tylko o krótkowzroczności, ale również o tym, że obaj politycy nie rozumieją wagi problemu.

Wiele się w Polsce mówi, że Polska podpisując Traktat Lizboński, ogranicza jeszcze bardziej swoją suwerenność, choćby w dziedzinie polityki zagranicznej, czy systemów fiskalnych. Nie pisze się jednak, że za tym idą określone korzyści ze wspólnego gospodarowania środkami i wzmocnienia pozycji całej Unii, w kontekście szybkiego wzrostu gospodarek krajów Dalekiego Wschodu – i spadku znaczenia USA.

To właśnie tarcza, jeżeli będzie to układ polsko–amerykański, znacznie ograniczy polskie pole manewru politycznego i osłabia nasze bezpieczeństwo.

W ramach programu tarczy antyrakietowej, Amerykanie chcą rozmieścić w Polsce silosy z kilkunastoma rakietami przechwytującymi. Polska została wybrana, ze względów militarnych i z tego powodu, że prowadzi od 2001 roku politykę uległości wobec Stanów Zjednoczonych.

W Polsce w sposób permanentny – i niestety – niezgodny z prawdą – pisze się i mówi, że jest to system obronny, skierowany przeciwko tak zwanym „krajom zbójeckim”. Nic bardziej błędnego – i bezkrytyczne powtarzanie tych bzdur, brak szerokiej informacji na temat faktycznej roli tego systemu (gdzie ważniejszy jest układ systemów radarów) – to okłamywanie społeczeństwa.

W obecnych warunkach geopolitycznych to jest system ofensywny. I jest elementem ruchomego parasola militarnego, mającego chronić terytorium Stanów Zjednoczonych – w ramach globalnej strategii militarnej. System ten docelowo ma składać się ze stacjonarnych wyrzutni rakiet, ruchomych systemów rakietowych – czyli okrętów nawodnych i podwodnych – oraz systemów radarowych, ze szczególnym uwzględnieniem systemów satelitarnego naprowadzania. Ten cały układ ma zapewnić USA całkowitą hegemonię strategiczną, w skali całego globu.

Dążenie do takiego absolutnego prymatu militarnego grozi, na dłuższą metę, destabilizacją Świata – i reakcją innych krajów. Kraje Dalekiego Wschodu nie uznają prymatu amerykańskiego, nie przyjmują do wiadomości hegemonii amerykańskiej – co może doprowadzić do eskalacji wyścigu zbrojeń. Rosjanie już go rozpoczęli, już budują systemy zbrojeń alternatywnych wobec USA. I nie zapomnijmy także o broni energetycznej, jaka jest w jej dyspozycji.

Wchodzenie w układ wojskowy ze Stanami Zjednoczonymi i występowanie w ramach jej strategii militarnej, która jest modyfikacją strategii z lat pięćdziesiątych – strategii odpychania zagrożenia od jej terytorium – jest błędem. System tarczy nie jest systemem ochrony Polski, nawet Europy. Tym bardziej, że w momencie dynamicznego rozwoju programów kosmicznych w Chinach i Indiach – traci ona rację bytu. Czynnikiem kształtującym doktryny – jest coraz mniej sprawa broni atomowej. Sami Amerykanie przyznają, że tarcza służy do ochrony nie tylko terytorium USA – ale również wojsk amerykańskich w różnych miejscach globu. Czyli, mówiąc wprost – amerykańskich interesów i sfer wpływów.

Polska jest członkiem dobrowolnego systemu obronnego NATO. I bronią ją gwarancje wewnątrz sojuszu. Przyjęcie systemu tarczy może być tylko osłabieniem integralności tego systemu – a włączenie w globalny system amerykański – ograniczeniem polskiej suwerenności.

Godząc się na tarczę – Polska ogranicza swoją suwerenność – i utrwala złe relacje z Rosją. Bo tarcza, słusznie, jest odczytywana także jako element walki z Rosją.

W Polsce nie przeprowadzono rzetelnej dyskusji na temat tarczy. I w dalszym ciągu nie ma jasności, jak ten układ, jeżeli powstanie – będzie zintegrowany ze strukturami NATO.

Jest oczywiście jeszcze inna sprawa – to, czy nawet podpisana umowa będzie miała moc wykonawczą. Według mnie – nie. Amerykanie stoją przed olbrzymimi wyzwaniami wewnętrznymi – dług krajowy jest olbrzymi, waluta amerykańska bezpowrotnie traci znaczenie waluty globalnej, odejście państw – producentów ropy od rozliczeń w dolarach amerykańskich i wzrost cen surowców energetycznych, oraz zagrożenie amerykańskiego systemu kredytowego, głównie kredytów hipotecznych, spadek popytu wewnętrznego – pozwalają na postawienie tezy, że pieniędzy na projekty poza USA nie będzie…

Tylko, że podpisana polsko–amerykańska umowa będzie się odbijała polityczną czkawką.

Azrael





+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Beata Parchem

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0