Aktualności / Polska
Klient to... złodziej?
Artykuł był czytany 1909 razyCzy wiecie, że wiele towarów w marketach ma zabezpieczenia? Małe chipy RFID które są dobrze ukryte i nie są wyjmowane po dokonaniu zakupu. Chipy RFID to bardzo zawodna technologia.
Przyzwyczailiśmy się do tego, jak traktują nas markety. Często jesteśmy dla nich niechcianym złem i dodatkiem do pieniędzy wyjmowanych z portfeli lub płynących elektronicznym strumieniem z kart. Widzimy to w różnych sytuacjach.
Wymienię ich kilka. Aby wejść do marketu, musimy przejść koło wszystkich kas. Spróbuj wejść pierwszym wolnym przejściem obok kasy, a możesz liczyć na oburzenie kasjerki lub nawet ochroniarza.
W marketach w których trzeba samemu ważyć warzywa brakuje wyraźnych oznaczeń tego faktu. Jeśli jesteś w nich rzadko i zapomnisz o tym, kasjerka zabierze Ci owoce i warzywa. Nie, nie pójdzie ich zważyć, ani nie skorzysta z wagi, którą powinna mieć w pobliżu – po prostu je zabierze.
Przejścia są pełne towaru, zastawione „wystawkami”, trzeba się między nimi przeciskać. Towary na półkach niejednokrotnie są tak ustawione, że spadają przy próbie wzięcia do ręki jednego z nich.
Te i inne sytuacje są często spotykane. Ktoś określił taki sposób handlowania, jako „francuski model handlu detalicznego”, który jest przeciwny do modelu amerykańskie, gdzie klient rzeczywiście jest Panem, a sposób działania sklepu jest podporządkowany jego potrzebom. Czy zamiast w kierunku „Europy” powinniśmy więc zmierzać do Ameryki? Być może.
Zabezpieczenia vs klienci
Czy wiecie, że wiele towarów w marketach ma zabezpieczenia? Małe chipy RFID które są dobrze ukryte i nie są wyjmowane po dokonaniu zakupu. Teoretycznie można to zrozumieć – sklep zabezpiecza się przed stratami.
Powstał jednak problem. Chipy RFID to bardzo zawodna technologia. Jeśli kupisz produkt danego sklepu, a następnie będziesz go nosić przy sobie lub na sobie, to chip może wywołać alarm nawet po kilku miesiącach - podczas innej wizyty w sklepie.
Tak to działa.
Zdarza się, że chip z marketu Tesco wywołuje alarm w markecie Carrefour. Wówczas panowie ochroniarze poproszą Cię o poświęcenie im chwili czasu...
I podobne wydarzenie jest przyczyną powstania tego tekstu. Celowo wymieniam nazwą marketu z nazwy. Aby ostrzec innych klientów i poruszyć ważny problem. Powiedzmy, że kupicie w markecie Carrefour np. portfel. Ładny, skórzany, w atrakcyjnej cenie. Będziecie go nosić przy sobie. Po paru miesiącach przy innej wizycie w markecie zadzwoni bramka, nie zgodzicie się pójść z ochroniarzami do jakiegokolwiek ich „biura” i będziecie czekać na przyjazd policji. Okaże się, że portfelu zaszyty był chip.
Na koniec nie usłyszycie nawet przeprosin. Nie mówiąc o jakiejkolwiek rekompensacie.
Ten sposób działania w handlu jest bardzo zasmucający. Liczę na to, że jako konsumenci z czasem dojrzejemy i będziemy oczekiwać wysokiej klasy obsługi i traktowania nas z godnością, a nie jako potencjalnych złodziei.
Wymienię ich kilka. Aby wejść do marketu, musimy przejść koło wszystkich kas. Spróbuj wejść pierwszym wolnym przejściem obok kasy, a możesz liczyć na oburzenie kasjerki lub nawet ochroniarza.
W marketach w których trzeba samemu ważyć warzywa brakuje wyraźnych oznaczeń tego faktu. Jeśli jesteś w nich rzadko i zapomnisz o tym, kasjerka zabierze Ci owoce i warzywa. Nie, nie pójdzie ich zważyć, ani nie skorzysta z wagi, którą powinna mieć w pobliżu – po prostu je zabierze.
Przejścia są pełne towaru, zastawione „wystawkami”, trzeba się między nimi przeciskać. Towary na półkach niejednokrotnie są tak ustawione, że spadają przy próbie wzięcia do ręki jednego z nich.
Te i inne sytuacje są często spotykane. Ktoś określił taki sposób handlowania, jako „francuski model handlu detalicznego”, który jest przeciwny do modelu amerykańskie, gdzie klient rzeczywiście jest Panem, a sposób działania sklepu jest podporządkowany jego potrzebom. Czy zamiast w kierunku „Europy” powinniśmy więc zmierzać do Ameryki? Być może.
Zabezpieczenia vs klienci
Czy wiecie, że wiele towarów w marketach ma zabezpieczenia? Małe chipy RFID które są dobrze ukryte i nie są wyjmowane po dokonaniu zakupu. Teoretycznie można to zrozumieć – sklep zabezpiecza się przed stratami.
Powstał jednak problem. Chipy RFID to bardzo zawodna technologia. Jeśli kupisz produkt danego sklepu, a następnie będziesz go nosić przy sobie lub na sobie, to chip może wywołać alarm nawet po kilku miesiącach - podczas innej wizyty w sklepie.
Tak to działa.
Zdarza się, że chip z marketu Tesco wywołuje alarm w markecie Carrefour. Wówczas panowie ochroniarze poproszą Cię o poświęcenie im chwili czasu...
I podobne wydarzenie jest przyczyną powstania tego tekstu. Celowo wymieniam nazwą marketu z nazwy. Aby ostrzec innych klientów i poruszyć ważny problem. Powiedzmy, że kupicie w markecie Carrefour np. portfel. Ładny, skórzany, w atrakcyjnej cenie. Będziecie go nosić przy sobie. Po paru miesiącach przy innej wizycie w markecie zadzwoni bramka, nie zgodzicie się pójść z ochroniarzami do jakiegokolwiek ich „biura” i będziecie czekać na przyjazd policji. Okaże się, że portfelu zaszyty był chip.
Na koniec nie usłyszycie nawet przeprosin. Nie mówiąc o jakiejkolwiek rekompensacie.
Ten sposób działania w handlu jest bardzo zasmucający. Liczę na to, że jako konsumenci z czasem dojrzejemy i będziemy oczekiwać wysokiej klasy obsługi i traktowania nas z godnością, a nie jako potencjalnych złodziei.












