iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Polska
+ - 2

Koniec rozwodowych tragedii

03 03 2010 redakcja www.maskulizm.pl Artykuł był czytany 749 razy
Źródło: prawa ojca.jpg
Źródło: prawa ojca.jpg

Po Skandynawskich, Amerykańskich, Niemieckich, Francuskich i Włoskich obecnie Polscy włodarze zastanawiają się nad wprowadzeniem antydyskryminacyjnego prawa rozwodowego strzegącego praw ojców i dzieci.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Dzisiejszy artykuł posiada charakter po dwakroć pozytywny. Pozytywny po pierwsze dlatego, że opisane w nim zostało pozytywne maskulistyczne rozwiązanie, co czyni niniejszy tekst wyjątkowym wśród wielu artykułów, w których opisywałem mizoandrię i łamanie praw mężczyzn. Po drugie tekst ten posiada charakter pozytywny, bo opisuje pozytywne wydarzenia i działania, pomysł w nim przedstawiony już wchodzi w życie na całym świecie i to w największych, najnowocześniejszych i najbardziej rozwiniętych, a więc najbardziej wpływowych, państwach Zachodu.

Jak donosi radio TOK FM, komisja Przyjazne Państwo planuje wprowadzić w Polsce rozwiązanie dotyczące podziału porozwodowej opieki nad dziećmi, które zapobiegnie rozłąkom maluchów z jednym z rodziców. Komisja ma zamiar wprowadzić w Polsce prawo, na mocy którego dziecko po rozwodzie spędzałoby po pół roku z każdym z rodziców, chyba że jednego z nich dotyczyłaby jakaś patologia. To ważne zastrzeżenie, gdyż do tej pory ojcu przyznawano prawo do opieki nad dzieckiem jedynie w sytuacjach, kiedy matki dotyczyła patologia: pijaństwo, narkomania lub pobyt w więzieniu (w którym trudno jest opiekować się dzieckiem).

Co jeszcze ważniejsze, komisja nie kryje stojących za jej działaniami pobudek odwołujących się do praw człowieka, o których mowy zabrakło podczas likwidacji niewoli wojskowej i brakuje podczas dyskusji o zrównaniu wieku emerytalnego. Komisja otwarcie mówi o chęci zakończenia drastycznej dyskryminacji mężczyzn w sfeminizowanych sądach rodzinnych (90% sędziów w tego typu sądach stanowią kobiety). Sądy te przyznawały prawo do opieki nad dzieckiem ojcu tylko w 5% przypadków. Nawet największa seksistka, utrzymująca, że ojciec nie potrafi zajmować się dzieckiem, przyzna, że niemożliwym jest, aby tylko w 5% małżeństw ojciec okazywał się być lepszym, czulszym i sprawniejszym rodzicem i wychowawcą. Zwłaszcza że statystyki dowodzą, że kiedy już dziecko jest wychowywane przez samotnego ojca (najczęściej wdowca) ma się dużo lepiej, niż kiedy wychowywane jest przez samotną matkę, rzadziej popada w uzależnienia i konflikty z prawem, a także otrzymuje lepsze oceny w szkole.

Z tego, że sprawą właściwego podziału opieki nad dzieckiem wreszcie się zajęto, należy się cieszyć nie tylko z tego powodu, że patologią było, że dziecko trafiało w ręce rodzica o z góry ustalonej płci zamiast w ręce tego, który w konkretnym przypadku okazywał się dla dziecka odpowiedniejszym opiekunem, lecz również dlatego, że z patologią tą wiązało się wiele innych patologii.

Przede wszystkim, aby wywalczyć swoją „własność” rozwodzące się kobiety często posuwały się do zbrodni fałszywych oskarżeń swoich mężów o przemoc domową i pedofilię. Przy czym nikogo nie zaskakiwało, że te panie obiekcje co do współmałżonka zaczynały mieć dopiero podczas sprawy rozwodowej, dawne wieloletnie zachowania męża, które wcześniej nie zwracały ich uwagi, o których z nikim one nie rozmawiały, których nikomu nie zgłaszały, ani o które nie pytały dziecka, nagle zaczynały „wydawać się” im podejrzane, normalna kąpiel stawała się w ich oczach nienormalna, normalny buziak erotycznym, a zasłużony klaps napastowaniem – mimo że same kąpały, całowały i karciły swoje dzieci częściej. W przypadku fałszywych oskarżeń o przemoc domową, kobiety wyrządzały krzywdę „jedynie” mężczyźnie. Jednak w wypadku fałszywych oskarżeń o pedofilię czyniły to nie tylko mężczyznom, których w więzieniu czekały wielokrotne gwałty, za które te panie powiny odpowiedzieć, ale też dzieciom, które przez resztę życia będą nosiły w sobie wmówioną traumę pedofilii. Ta prawno-instytucjonalna przemoc kobiet wobec mężczyzn i dzieci powinna się zakończyć wraz z wdrożeniem w życie nowoczesnego prawa proponowanego przez komisję Przyjazne Państwo.

Drugą patologią, która wiąże się z obecnym sposobem przyznawania opieki nad dziećmi jest sposób alimentowania. W obecnej sytuacji matek nikt nie rozlicza z tego, ile i na co wydają z alimentów, które przecież ich własnością nie są, za to one same bardzo chętnie rozliczają swoich byłych z ich (tj. tych mężów) przecież pieniędzy, które płacą oni na dzieci. W ten sposób panie, często w Internecie, mają pełne pole do popisu w narzekaniu, że płacone przez byłego alimenty są małe, że za te 1500 zł, które da się złożyć z jego alimentów (750) i tego co ona dołoży (teoretycznie drugie 750), nie da się dziecka utrzymać (ja sam się utrzymuję za 1000 zł miesięcznie i gdybym musiał z taką samą osobą utrzymywać dziecko, wychodziłoby po 667 a nie 1500 zł na osobę). Kto jednak sprawdził, że mamy wydają na dzieci więcej swoich pieniędzy niż tatusiowie płacą alimentów? Teraz będzie jednak inaczej, przez 6 miesięcy to tatusiowie będą sprawdzać jak chętnie i jak dużo mamusie płacą im na utrzymanie swoich dzieci i czy faktycznie jest to więcej, niż przez pozostałe 6 miesięcy w roku oni płacą na dzieci mamusiom.

Trzecią patologią, jaką powodowała jednostronność sądów w sprawach rozwodowych, była do tej pory jednostronna zachęta do rozwodu w stosunku do kobiet. Dla kobiety małżeństwo nie przedstawiało wartości, natomiast po rozwodzie zachowywała: dzieci, pieniądze alimentującego męża i fawory licznych adoratorów, z których też mogła czerpać korzyści finansowe. Mąż natomiast zostawał z niczym. Nic zatem dziwnego, że w 75% przypadków rozwodziły się kobiety – gdyby ta dysproporcja skłonności do pozostawania w parach miała miejsce w przyrodzie gatunek którego by dotyczyła, wymarłby. Była to sytuacja patologiczna: nienaturalna i niebezpieczna. Groziła zaniedbaniem dzieci wychowujących się z samotnym rodzicem, niskim przyrostem naturalnym (zaskakujące, że im więcej przywilejów mających skłonić kobiety do rodzenia przyznaje się im, tym mniej one rodzą, vide: Europa a Bliski Wschód) i modą na samotność.

Z tych i wielu innych powodów model przyznawania opieki nad dzieckiem, który już dawno wprowadziły u siebie tak różne kraje jak z jednej strony Szwecja, Norwegia, Dania i Finlandia a z drugiej USA, a niedawno również największe państwa Europy Zachodniej, Włochy, Francja, jest bardzo potrzebnym rozwiązaniem. Warto więc, żeby rozwiązanie to nie przepadło. W tym celu należałoby na posłów wywrzeć choćby minimalny wpływ. Warto wobec tych posłów wykazać zainteresowanie sprawą omawianego tutaj pomysłu, napisać do parlamentarzystów ze swojego okręgu list z zapytaniem, co zrobili w jego sprawie. Razem, możemy zdziałać coś pozytywnego.




+ - 2

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 2

1. Mariusz | 09:29 03-03-2010

Ciekawy jest fakt (nawiązując do rozmowach na internetowych forach) że spora grupa mężczyzn popiera kobiety w obecnej sytuacji. Mam na myśli alimentowanie. Oczywiście na dzieci należy łożyć, jednak każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie. Obecne krzywdzące mężczyzn prawo z góry orzeka o ich "winie". Być może statystycznie faktycznie są częściej stroną krzywdząca, niemniej nie wolno tego a priori zakładać. A tak się dzieje. Byli mężowie z założenia są tymi "złymi". I jeszcze dorzucę rosnącą plagę znęcania się przez kobiety nad małżonkami. Tutaj równouprawnienie się już dokonuje.

2. redakcja | 11:08 03-03-2010

Gdyby mężczyźni częściej byli stroną winną rozpadu związku,to byłoby to co najmniej dziwne. Nasi przodkowie łączyli się w pary od miliardów lat,czyli jeszcze jako ryby,więc płcie są dostosowane do tego,czego oczekiwać od partnera/partnerki.Nie możliwym jest,żeby wina częściej leżała po stronie mężczyzn,za to możliwym jest,aby współczesne ideologie stwarzały takie wrażenie.



P.S. A swoją drogą,mówi się,że zawsze winne są obie strony... żona i teściowa... ;-)