KRAJ
Artykuł był czytany 2072 razyKRAJ "wielkich MOŻLIWOŚCI"
Nie od dziś wszyscy młodzi ludzie, i nie tylko, doskonale wiedzą, że nasz kraj jest krajem "wielkich możliwości". Warunek jest jeden - trzeba mieć "szerokie plecy".
Posłużę się przykładem z życia młodej dziewczyny, która rozpoczęła swoją karierę zawodową po studiach w instytucji państwowej, mającej za zadanie dbanie o zgodne z prawem postępowanie przedsiębiorstw wobec środowiska naturalnego. Pełna nadziei i wiary w przyszłość rozpoczęła długo oczekiwany staż, chcąc doskonalić się w wyuczonym zawodzie. Niestety szybko wiara ta okazała się płonna, a wiedza o tym, jak jest w instytucjach państwowych, działa raczej demobilizująco.
W instytucji tej od połowy zeszłego roku są wolne cztery etaty, ale mimo chęci stażystów, by objąć tą "fuchę" za 1000 zł miesięcznie nie są one obsadzone. Nie wynika to wcale z nieporadności absolwentów, ani z braku ich wiedzy, ponieważ uczą się bardzo szybko i po krótkim czasie przystosowują się i mają niezbędne podstawy do rozpoczęcia pracy w tej instytucji. Problem polega na tym, że etaty te czekają na "swoich", aż wyedukują się lub będą potrzebowali pracy, co było widoczne przy awansie jednego ze "swoich" stażystów, o czym wszyscy wiedzą łącznie ze stałym personelem tam pracującym i szumnie to komentujacym między sobą. Drugim istotnym powodem jest to, że nieobsadzone etaty to wolne pieniądze na premie dla góry oczywiście, bo zwykły pracownik nigdy tych pieniędzy nie zobaczy. Starsi stażem też lekko nie mają, zarabiają po 30 latach stażu 1300 - 1500 zł, a mają stanowisko inspektora, czyż to nie jest korupcjogenne? Czy szefowi takiego zakładu zanieczyszczającego środowisko nie opłaca się zapłacić takiemu inspektorowi 3000 zł? Ma wtedy spokój, a kary nie musi płacić, kary znacznie dotkliwszej.
To tylko wycinek naszego kraju pełnego "możliwości", gdzie osoby chcące pracować w zawodzie i faktycznie chcące zrobić wiele dobrego w swojej dziedzinie, niezależnie od tego, jaka ona jest, są tłamszeni. Jak długo tak można? Czyż nie miało być tak, że nie "swoi" tylko specjaliści budują ten kraj?











