Marsz “równości” w Krakowie
Artykuł był czytany 1630 razy
Z opóźnieniem postanowiłem w końcu skomentować opisywany we wszelakich mediach twór nazywany marszem równości - a ostatnio mający miejsce w Krakowie.
Na wstępie chciałbym zaznaczyć że moje przekonania nie opowiadają się za żadną ze stron - jeśli chodzi o stosunki damsko-męsko-jakiekolwiek - są całkowicie neutralne i nie mam zamiaru gloryfikować żadnej ze stron. Wzorem Cejrowskiego powiem jednak - “co mnie wkurza”.
* Przy każdej “paradzie równości” zablokowany jest dobry kawał miasta którą owa parada ma przejść. Mieszkańcy a także odwiedzający owe aglomeracje mają prawo się wkurzać. W końcu jeśli dojście do pracy lub kiosku zajmuje im 15 minut - z okrążeniem rozwrzeszczanego tłumu - zamiast dwóch potrafi zdenerwować nawet najspokojniejszego.
* Mieszkańcy okolicy - mający prawo do siedzenia w zaciszu swoich mieszkań - prawo to tracą na rzecz okrzyków wznoszonych przez tłum spacerujący pod ich oknami.
* Okrzyki z serii “to-le-rancja” i “de-mo-kracja” ( pisownia ‘ze słuchu’ ) - nie wiem czy mają kogokolwiek nakłonić do znoszenia miziającej się przy stoliku obok pary “panów”. Czy ktoś próbował później tłumaczyć swemu dziecku “skąd się biorą dzieci”?
* Jakie przesłanie niesie za sobą tego typu teatrzyk? Domaganie się równych praw? W porządku - o ile śluby par homoseksualnych można przyjąć za pewnik i coś normalnego - bo przecież nikomu za bardzo ( jak i pozostałe ) nie rzucają się w oczy, to o jakich dodatkowych prawach mówimy? Przecież zwolnienie osoby homoseksualnej z pracy - chociażby dlatego, że się najzwyczajniej opieprza i nie wykonuje swoich obowiązków w 90% będzie skutkowało powództwem z serii “zwolnili mnie bo jestem gejem”. Gdzie równe prawa dla heteroseksualistów? Dlaczego nie można powiedzieć “zwolnili mnie bo mam dziewczynę” - ponieważ wywoła to jedynie wyraz politowania na twarzy osoby przyjmującej wniosek?
* Dlaczego urządzane są tego typu manifestacje? Dlaczego osoby heteroseksualne nie protestują, nie próbują się pokazać? Odpowiedź jest prosta - bo uważają się za osoby normalne. Dlaczego homoseksualiści również nie mogą przyjąć za wyznacznik swojej normalności braku potrzeby organizowania tego typu parad? Jeśli ktoś chce uchodzić za “normalnego” - nie afiszuje się ze sobą i swoimi przekonaniami, a w swoim życiu kieruje się swoimi wartościami - bez konieczności blokowania centrum żadnego miasta. Jeśli tak dalej pójdzie - terminy “zajmowania” centrum będą ‘zaklepane’ na trzy lata do przodu - zaczynając od kolejnej “parady równości”, przez paradę heteroseksualistów, a na zbieraczach komiksów i modelarzach - którzy nie chcą być uważani za duże dzieci kończąc.
Podsumowując - jeśli ktoś uważa samego siebie za osobę całkowicie normalną - nie przeszkadza innym tylko żeby zrobić wokół siebie szum medialny. Nie wykrzykuje bezsensownych haseł - mogących równie dobrze dotyczyć zbierania znaczków. Nie afiszuje się ze swoją “oryginalnością” ( Swoją drogą - gdy ze swoją drugą połową poruszam się po mieście, również unikamy “ślimaczenia się” w miejscu publicznym - mając wzgląd na odczucia innych. To chyba kwestia zachowania jakiegoś poziomu kultury. ) zmuszając innych do przyglądania się różnego rodzaju zachowaniom.
Jako ciekawostka - proponowana nowelizacja kodeksu karnego ma nieść ze sobą m. in. kary za grożenie i przemoc wobec mniejszości ( jakiekolwiek by nie były ). Czyżby pobicie geja - dlatego że zachował się jak ostatni cham wiązało się w przyszłości z większą karą niż pobicie w podobnej sytuacji osoby heteroseksualnej? Myślicie że nie? Wystarczy że ów homoseksualista podczas składania zeznań powie, że “czuje że to dlatego, że jest inny”.
Zatem - dołączając do powszechnej potrzeby walczenia o swe prawa - żądam równych uprawnień dla pracowników sektora IT, postrzeganych przez większość społeczeństwa jako typowi dziwacy, słabeusze oraz osoby nie potrafiące nawiązać żadnego kontaktu z osobami płci przeciwnej. Więc.. kiedy parada?
Osobom wątpiącym w nadużywanie prawa przez mniejszości polecam google i wyszukanie słów gej, odszkodowanie. Najciekawsze z nich:
- Microsoft zablokował konto użytkowniczce Xbox’a, która w swoim profilu wpisała że jest lesbijką. Skończyło się pozwem. Przecież każda osoba w każdym profilu wpisuje swoje preferencje seksualne, tak? Nie.
- Pracownik Microsoftu domaga się odszkodowania za homofobiczną atmosferę w pracy. Jedyne 45 tysięcy funtów. Podobno cierpi na depresje i musiał poprzestać na połowie etatu - ponieważ dostaje maile podpisane “gay Jim”. Oczywiście - każdy sposób na dorobienie jest właściwy. Pytaniem jest - jak często ów Jim afiszował się w pracy ze swoimi skłonnościami. Skoro chciał, aby wszyscy wiedzieli o jego preferencjach - w końcu dopiął swego, a teraz ma pretensje.
- Izraelski homoseksualista został zrugany na kąpielisku, przez ratownika - za “wymianę czułości z przyjacielem”. Ratownikowi nie spodobały się pocałunki i objęcia. Skończyło się na wypłacie odszkodowania. Pytaniem jest - za co to odszkodowanie?
- Dwóch kibiców drużyny Norwich City zostało skazanych na 300 funtów grzywny oraz wypłatę odszkodowania na rzecz organizacji ds. walki z homofobią. Za co? Nazwali kibiców drużyny przeciwnej “pedałami”. Strach pomyśleć ile wynosiłoby odszkodowanie na rzecz organizacji walczących o prawa prostytutek gdyby nazwać kogoś k*wą.
- Janusz Boguszewicz - “szef z PiS zwolnił mnie bo jestem gejem” [ artykuł z gazeta.pl ]. Skończyło się na odszkodowaniu.
Zastanawiające jest - skąd - w wypadku zwolnień z pracy - przekonanie że to za czyjeś preferencje seksualne. Przecież - równie dobrze możnaby mówić iż otrzymało się wypowiedzenie, ponieważ kibicuje się drużynie niezbyt lubianej przez szefa, albo - lubimy inną niż szef muzykę. Jednak warto zapamiętać iż miejsce pracy jest “święte” i nie ma tam miejsca na obnoszenie się ze swoimi upodobaniami i preferencjami. Oczywiście - nie dotyczy to “mniejszości”.
http://poczytnik.pl/149/marsz-rownosci-w-krakowie
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 5
Całość twojej wypowiedzi ogólnie nie ma sensu, bo zadajesz mnóstwo pytań, a na każde z nich istnieje już od dawna odpowiedź. Przyjmujesz też bardzo dużo swoich własnych założeń.
Ze swoim staniem po stronie niczyjej, przyjąłeś właśnie stronę. Poza tym gdybyś faktycznie jej nie miał - nic byś tu nie napisał.
Pragnę też zauważyć, że twój obiektywizm jest nazbyt subiektywny.
Zgadzam się z tobą na pewno w jednym. Parady równości mają jakiś sens, ale generalnie utrudniają życie ludziom, którzy nawet nie biorą w nich udziału, więc nikogo cel czegoś takiego nie interesuje.
Naprawdę uważasz, że podane przez ciebie przypadki można jednoznacznie uznać za "głupotę"? Nie chcę cię obrażać, ale po prostu nie rozumiem czy tobie by pasowało gdybyś był powiedzmy innego wyznania, a inni by cię z tego powodu piętnowali? Nie. Też byś walczył o swoje prawa.
Tak samo byłoby gdybyś odkrył w sobie miłość do innej osoby, a tego uczucia nikt by dookoła nie akceptował.
Kochałeś kiedyś? A może kochasz?
Dlatego uważasz, że to bardziej "normalne" i "godne"?
A gdyby ktoś by ci zabronił nagle kochać tą osobę albo prześladował cię tylko dlatego, że pozwalasz sobie na to uczucie - dałbyś się stłamsić?
Pozdrawiam ;)
@IGA - Wątku miłości nikt tu nie poruszał - to indywidualna sprawa każdej osoby. Chodzi o sam fakt domagania się równości i tolerancji w wypadku kiedy się tego nie okazuje innym osobom.
Polecam southparkstudios.com -> season 6, ostatni odcinek.
Tam znajdziesz również pokaz "tolerancji" ;)
@Łukasz - Rób i żyj po swojemu (w granicach prawa) i pozwól robić to innym. Demokracja społeczna to sztuka kompromisów, nie wszystko musi ci się podobać tak samo ja ty nie podobasz się wszystkim.
Hm...Cała dyskusja jest o miłości. Geje nie walczą o to, żeby komukolwiek utrudnić życie, a o to, żeby kochać - taka jest idea ich parad.
Domagają się równości i tolerancji, bo mają do tego konstytucyjne prawo. Nie dyskryminują w tym momencie nikogo, bo to odgórne prawo do strajku czy wypowiedzienia własnego zdania.
Co do człowieka, to z natury jest tak, że trudno mu zaakceptować coś czego nie doświadczył i nie zna, bo tego nie rozumie. Każdy ma jakieś uprzedzenia i to całkowicie naturalne. Ale akceptujemy ludność różnej religii, walczymy z rasizmem czy seksizmem. Pewnych praw nie poddajemy już żadnej dyskusji, bo nie miałoby to celu.
Nie można stwierdzić, że homo nie tolerują katolików, hetero i czegokolwiek co jest anty oni, ponieważ każdy człowiek jest odrębną jednostką i nie można uogólniać poglądów takiej grupy ludzi, ktora ma ze sobą wspólnego niewiele poza tym, że interesują ich osoby tej samej płci. Jeden wierzy w Boga, drugi nie, trzeci ma wątpliwości. Człowiek.
Nie chcę brzmieć napastliwie, ale uważam po prostu, że to cale zamieszanie z homoseksualizmem wiąże się z tym, że ludzie nie chcą nawet podejmować o tym dyskusji. Jak już to robią piszą o tym, że homo brak tolerancji dla katolików czy porównują zboczenia pokroju pedofilii do wolnej miłości, której pragną osoby innej orientacji. Nie rozumiem czemu nie słuchają żadnych argumentów, odgrzewają obalone dawno tezy i pokazują je na nowo.
Ile już takich Ameryk odkryliśmy?
Wiem, że twoją jedyną intencją było zwrócenie uwagi na zakłócenie życia publicznego spowodowane paradami ludzi ubranych na kolorowo, gwiżdżących i skandujących swoje hasła. Ale naprawdę to ma pewien cel.
Nie każdy umie walczyć ideologicznie. Widzi, że się dzieje źle, ale nie jest w stanie znaleźć argumentów.
Wtedy idzie i krzyczy, bo może tyle umie. Może tyle już w nim złości, upokorzenia i zmęczenia obecną sytuacją.
@IGA nie zgadzam się z tobą że autorowi chodziło jedynie o zakłócanie życia publicznego, lecz o preferencyjne (a nie równe) traktowanie homoseksualistów, i podaje na to parę konkretnych przykładów
nie dajmy się sterroryzować










