iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Polska
+ - 0

Mistrzowskie zagranie

23 05 2012 Maciek Partyka Artykuł był czytany 3838 razy

O tym, co się działo w Warszawie 13 maja powiedziano już i napisano bardzo wiele. Sporo było w tych słowach emocji, mało treści obiektywnych. Większości dziennikarzy i ekspertom trudno było zachować jakikolwiek dystans wobec sprawy. Większość mediów była przerażona, tym, że tłum ludzi w barwach Legii w środku nocy dewastował starówkę. Pojawiły się teksty o stadionowych bandytach i walką z chuliganami. Przerażone władze miasta wpadły na genialny pomysł, żeby na złość tym wszystkim złym i brzydkim kibicom zamknąć stadion Legii na pół roku.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
O tym, co się działo w Warszawie 13 maja powiedziano już i napisano bardzo wiele. Sporo było w tych słowach emocji, mało treści obiektywnych. Większości dziennikarzy i ekspertom trudno było zachować jakikolwiek dystans wobec sprawy. Większość mediów była przerażona, tym, że tłum ludzi w barwach Legii w środku nocy dewastował starówkę. Pojawiły się teksty o stadionowych bandytach i walką z chuliganami. Przerażone władze miasta wpadły na genialny pomysł, żeby na złość tym wszystkim złym i brzydkim kibicom zamknąć stadion Legii na pół roku. Oczywiście nic z tego nie będzie, ale to już inna sprawa. Skupmy się na stadionowych bandytach. Po pierwsze samo słowo „stadionowi” jest niemałym przekłamaniem. Burzliwe wydarzenia z Warszawy nie miały miejsca na stadionie tylko na starym mieście. To zasugerowało co bardziej trzeźwo myślącym ludziom żeby zamknąć… starówkę. Oczywiście, część ludzi, którzy urządzili rozróbę na starówce była wcześniej na stadionie przy Łazienkowskiej 3, więc związku przyczynowo-skutkowego można się doszukać (argumentacja pana Kochalskiego). Tylko, że idąc tym tokiem rozumowania, jeżeli człowiek popełniający przestępstwo czy wykroczenie był wcześniej w kinie czy jest to powód do zamknięcia multipleksu? Moglibyśmy pozamykać sklepy, knajpy, uczelnie, a nawet kościoły tylko dlatego, że wśród odwiedzających te instytucje znajdują się potencjalni przestępcy. Moglibyśmy to zrobić. Tylko po co?!
Po drugie słowo bandyci. Bardzo popularne określenie w kontekście wydarzeń o których piszę, często zdobiło pierwsze strony brukowców typu Fakt czy Dziennik. Słowo bandyta kojarzy mi się z człowiekiem działającym w zorganizowanej grupie przestępczej. Trudno było doszukać się takowych 13 maja na Placu Zamkowym. Mam wrażenie, że słowo bandytyzm (bardzo mocne szczególnie na pierwszej stronie!) jest tutaj nadużyciem. Bo czy aktami bandytyzmu można nazwać rozwalenie przystanku, picie alkoholu w miejscu publicznym, tłuczenie butelek, hałasowanie czy sikanie na Zamek Królewski? To raczej akty wandalizmu i drobne wykroczenia. Czymś gorszym jest oczywiście rzucanie kamieniem w policjanta. To już nie wykroczenie, to przestępstwo. Ale zastanówmy się, czy prawdziwy bandyta do eliminacji funkcjonariusza prewencji użyłby kamienia czy raczej broni maszynowej? Gdyby na Starym Mieście dnia 13 maja pojawiło się kilka tysięcy prawdziwych bandytów gwarantuję, że roznieśliby w pył znacznie mniej liczne siły policyjne urządzając w mieście istny armagedon. Tymczasem zamiast bandytów mieliśmy bandę pijanych młodzieńców (połowa z nich nie ukończyła 18 lat), którzy nie zdołali zamordować żadnego policjanta, ranili zaledwie kilkudziesięciu, a sami w większości (nie pamiętam już czy 300 czy 400 osób) dali się złapać. Jeżeli mamy takich pierdołowatych bandytów w tym kraju to ja jestem spokojny o swoje bezpieczeństwo. Tyle jeśli chodzi o rewelacje prosto z prasy brukowej. Celowo nie nazwałem ich argumentami, to tylko slogany.

Zabawne są też tłumaczenia ze strony części kibiców. Po wszelkiego rodzaju zamieszkach powtarza się argument, że to policja zawiniła, policja sprowokowała spokojnych i niewinnych fanów piłki nożnej. I tutaj pojawia się pytanie – po co mieliby prowokować? Postawię się na miejscu policjanta. Nie wiem, jakie mają pensje w policji, z tego co wiem płacą tam ze przepracowaną liczbę godzin. Nie sądzę żeby były jakieś bonusy za spałowanie odpowiedniej liczby osób albo za oddanie kilku salw z armatki wodnej. Jeśli takowych nie ma, to mając do wyboru siedzenie na dupie albo prowokowanie burd z udziałem setek czy tysięcy osób wolałbym tę pierwszą opcję. Po co wywoływać zamieszanie, kiedy nie jest to konieczne? Po co się wysilać? Po co narażać swoje bezpieczeństwo? Myślę, że każdy policjant (mimo krążących o nich dowcipach) swój rozum ma i zachowuje się podobnie jak ja bym się zachował w takiej sytuacji. Nie ma podstaw żeby sądzić iż w interesie policji są stadionowe bijatyki.
Zarówno media brukowe jak i kibice piszący na murach HWDP (jeszcze z błędem ortograficznym!) są skrajnie nieobiektywni i ich wywodów właściwie nie warto słuchać.

Skupmy się na faktach. Kibice Legii zarówno ci, którzy byli tego dnia na meczu, jak i ci, których tam nie było spotkali się na Starówce i świętowali Mistrzostwo Polski. Podczas tego świętowania tłukli butelki, odlewali się i rzygali gdzie popadnie, zniszczyli sporo obiektów użyteczności publicznej, wreszcie próbowali okraść sklep monopolowy.
Teraz nasuwa się pytanie: dlaczego? Wiemy, że do podobnych zdarzeń nie dochodzi na codzień. Nie na codzień zdarza się feta z okazji zdobycia Mistrzostwa Polski – to bardzo sensowna odpowiedź. Wobec tego kolejna zagadka: czy każda feta tak wygląda? Oczywiście, że nie. Zwykle podobna impreza jest w jakiś sposób zorganizowana. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Moim zdaniem gdyby ludzie mieli gdzie załatwić swoje potrzeby fizjologiczne nie robiliby tego byle gdzie. Gdyby mieli gdzie kupić alkohol nie napadaliby na sklep. Gdyby mogli kupić coś do jedzenia nie niszczyliby z furią nieczynnych lokali gastronomicznych. Gdyby mieli gdzie wyrzucić śmieci nie wywalaliby ich na ulicę. Wydaje mi się, że postawienie odpowiedniej liczby kibelków (słynnej firmy toi toi), śmietników i zorganizowanie kilku miejsc, gdzie możnaby kupić zimne piwo i gorącą kiełbasę byłoby komfortowym rozwiązaniem dla tych wszystkich ludzi, którzy tego feralnego dnia trafili na Starówkę. Byłoby spokojnie, a policja w ogóle nie musiałaby interweniować. Zorganizowanie takiego zaplecza nie przysporzyłoby większego trudu, a dałoby niemałe zyski z samego piwa i kiełbasy chociażby. Czy istotnie takie przedsięwzięcie organizacyjne przerosło możliwości stolicy Polski?! A może nikt w Warszawie nie spodziewał się, że tłum kibiców pójdzie bawić się pod Kolumnę Zygmunta? W końcu analogiczne wydarzenia miały miejsce 4 lata temu. Czy pamięć stołecznych urzędników nie sięga tak daleko?

To wszystko było do przewidzenia. I to wszystko zostało przewidziane. Rzecz w tym, że taki a nie inny przebieg wypadków był zdecydowanie na rękę partii rządzącej. Dostarczył bardzo silnego argumentu na rzecz wprowadzenia rygorystycznego prawa wobec chuliganów ze stadionów. PiS, po tym jak znudziły mu się ataki na polskie media, postanowił zaatakować kolejne środowisko. Tym razem padło na kibiców. Teraz wszyscy politycy od prawa do lewa zjednoczą się w walce z (kolejnym) wyimaginowanym wrogiem. Wprowadzą szereg mniej czy bardziej idiotycznych rozwiązań prawnych, które zapewne niewiele zmienią. To nieistotne. Ważne, że kolejny raz uda się odwrócić uwagę społeczeństwa od spraw naprawdę ważnych. Od destabilizacji w polityce, nieudanego programu taniego państwa, rosnącego bezrobocia, braku nowych propozycji podatkowych, reform gospodarczych, niezrealizowanych obietnic wyborczych, niekompetencji poszczególnych ministrów, wreszcie skrajnej nieudolności tych będących u szczytu władzy. A najgorsze jest to, że ciemny lud znowu daje się na to nabrać.





+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Rafał Janik , Sebastian Nanek, Izabela Kamińska

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Michał | 22:36 30-05-2006

Zupełnie nie zgadzam sie z wizerunkiem biednych i niewinnych ludzi, ktorzy "Gdyby mieli gdzie kupić alkohol nie napadaliby na sklep. Gdyby mogli kupić coś do jedzenia nie niszczyliby z furią nieczynnych lokali gastronomicznych." A zlodziej gdyby mu ktos dal, to by tego nie ukradl - to czyni go niewinnym?