Aktualności / Polska
Tegoroczna zima dopisała zarówno pod względem opadów śniegu jak i całkiem sporego mrozu. Od wielu lat nie odnotowano w Polsce tak mroźnej i śnieżnej zimy. Starsi ludzie pamiętają, że ostatnia zima o tej intensywności opadów i mroźności, trzymająca tak długo miała miejsce w latach czterdziestych ubiegłego stulecia. W związku z panującymi na dworze ujemnymi temperaturami statystyczny obywatel kraju zużyje o 30% więcej opału, aby ogrzać swój dom. Barometr panujący poza ciepłymi ścianami naszych domów jest na tyle niekorzystny, że zdarzały się już dość liczne przypadki zamarznięć. Jednak i w ciepłych wnętrzach mieszkań czyha niebezpieczeństwo - bezwonny skrytobójca CO. Okazję tlenkowi węgla stwarzamy sami nie kontrolując należycie stanu sprawności wentylacji, przyczyną takiego stanu rzeczy jest nieświadomość ludzka na temat zagrożeń. Ludzie duszą się na własne życzenie uszczelniając mieszkania do granic możliwości, ograniczając lub całkowicie uniemożliwiając obieg tlenu. Wymieniają stare okna na nowe, plastikowe, które same w sobie są szczelne, jakby tego było mało, dodatkowo zatykają kratki wentylacyjne. W starszym budownictwie często można jeszcze spotkać łazienkowe gazowe podgrzewacze wody. Również jego ofiarą padają ludzie. Nie każdy wie, że gaz spalając się zużywa tlen z otoczenia (wypala go). Dodając do tego plastikowe, nierozszczelniane okna i zaklejone kratki wentylacyjne ludzie sami, raczej mniej niż bardziej świadomi skutków swego postępowania wydają na siebie wyrok śmierci. Plastikowe okna utrudniają cyrkulację powietrza. Prędzej czy później w niewentylowanych pomieszczeniach dochodzi do wytwarzania się CO, bezwonnego, odbierającego życie w kilkadziesiąt sekund zabójcy. Objawami zatrucia tlenkiem węgla mogą być bóle brzucha, rozwolnienie, mdłości, bóle i zawroty głowy, zaburzenia widzenia, duszności, utrata świadomości, a w końcu śmierć, jeśli pomoc nie przyjdzie na czas. Żniwem zbieranym przez tlenek węgla są czasem całe rodziny, a tegoroczna zima jest na to dowodem - małżeństwo z dwójką dzieci, nastolatek, młoda dziewczyna i inni, wszystkich rozsławiła ich śmierć opisana w mediach, wszyscy oni zginęli z niewidzialnej, niematerialnej ręki. Pozostawili po sobie wspomnienia, smutek i tęsknotę, rozpacz pozostałych członków rodziny...
Istnieją proste, jednak bardzo skuteczne sposoby uniknięcia tak tragicznego losu. Wystarczy regularnie wietrzyć mieszkanie, rozszczelniać okna zapewniając odpowiednią cyrkulację powietrza, systematycznie kontrolować szczelność i sprawność instalacji gazowej i wentylacji, nie zaklejać kratek wentylacyjnych ani otworów w dolnej części drzwi łazienkowych. Warto też zaopatrzyć się w atestowany czujnik gazu.
Pamiętajmy, że stężenie ok. 30% tlenku węgla we krwi jest dawką śmiertelną!
Prawdą jest, że ogrzewanie elektryczne jest kosztowniejsze od gazowego. Ale jeśli lubimy ciepło w związku z czym pragniemy wyposażyć mieszkanie w szczelne okna, które rozszczelniamy rzadko lub nawet w ogóle tego nie robimy, zdecydowanie bezpieczniejsze dla nas będzie ogrzewanie elektryczne. Co przyjdzie nam z pieniędzy zaoszczędzonych na gazowym systemie ogrzewania, szczelnych do granic możliwości okien i ciepła? Martwi przecież nic nie czują, a pieniądze nie są im do niczego potrzebne. Zatroszczmy się o to, aby przez naszą niewiedzę lub po prostu nadmierną oszczędność nikt nie musiał cierpieć, opłakując naszą śmierć...
Ku przestrodze i ku pamięci tych, których życie zostało przerwane przez tlenek węgla...
Siewca śmierci
Artykuł był czytany 931 razy
Tegoroczna zima dopisała zarówno pod względem opadów śniegu jak i całkiem sporego mrozu. Od wielu lat nie odnotowano w Polsce tak mroźnej i śnieżnej zimy. Starsi ludzie pamiętają, że ostatnia zima o tej intensywności opadów i mroźności...
Tegoroczna zima dopisała zarówno pod względem opadów śniegu jak i całkiem sporego mrozu. Od wielu lat nie odnotowano w Polsce tak mroźnej i śnieżnej zimy. Starsi ludzie pamiętają, że ostatnia zima o tej intensywności opadów i mroźności, trzymająca tak długo miała miejsce w latach czterdziestych ubiegłego stulecia. W związku z panującymi na dworze ujemnymi temperaturami statystyczny obywatel kraju zużyje o 30% więcej opału, aby ogrzać swój dom. Barometr panujący poza ciepłymi ścianami naszych domów jest na tyle niekorzystny, że zdarzały się już dość liczne przypadki zamarznięć. Jednak i w ciepłych wnętrzach mieszkań czyha niebezpieczeństwo - bezwonny skrytobójca CO. Okazję tlenkowi węgla stwarzamy sami nie kontrolując należycie stanu sprawności wentylacji, przyczyną takiego stanu rzeczy jest nieświadomość ludzka na temat zagrożeń. Ludzie duszą się na własne życzenie uszczelniając mieszkania do granic możliwości, ograniczając lub całkowicie uniemożliwiając obieg tlenu. Wymieniają stare okna na nowe, plastikowe, które same w sobie są szczelne, jakby tego było mało, dodatkowo zatykają kratki wentylacyjne. W starszym budownictwie często można jeszcze spotkać łazienkowe gazowe podgrzewacze wody. Również jego ofiarą padają ludzie. Nie każdy wie, że gaz spalając się zużywa tlen z otoczenia (wypala go). Dodając do tego plastikowe, nierozszczelniane okna i zaklejone kratki wentylacyjne ludzie sami, raczej mniej niż bardziej świadomi skutków swego postępowania wydają na siebie wyrok śmierci. Plastikowe okna utrudniają cyrkulację powietrza. Prędzej czy później w niewentylowanych pomieszczeniach dochodzi do wytwarzania się CO, bezwonnego, odbierającego życie w kilkadziesiąt sekund zabójcy. Objawami zatrucia tlenkiem węgla mogą być bóle brzucha, rozwolnienie, mdłości, bóle i zawroty głowy, zaburzenia widzenia, duszności, utrata świadomości, a w końcu śmierć, jeśli pomoc nie przyjdzie na czas. Żniwem zbieranym przez tlenek węgla są czasem całe rodziny, a tegoroczna zima jest na to dowodem - małżeństwo z dwójką dzieci, nastolatek, młoda dziewczyna i inni, wszystkich rozsławiła ich śmierć opisana w mediach, wszyscy oni zginęli z niewidzialnej, niematerialnej ręki. Pozostawili po sobie wspomnienia, smutek i tęsknotę, rozpacz pozostałych członków rodziny...
Istnieją proste, jednak bardzo skuteczne sposoby uniknięcia tak tragicznego losu. Wystarczy regularnie wietrzyć mieszkanie, rozszczelniać okna zapewniając odpowiednią cyrkulację powietrza, systematycznie kontrolować szczelność i sprawność instalacji gazowej i wentylacji, nie zaklejać kratek wentylacyjnych ani otworów w dolnej części drzwi łazienkowych. Warto też zaopatrzyć się w atestowany czujnik gazu.
Pamiętajmy, że stężenie ok. 30% tlenku węgla we krwi jest dawką śmiertelną!
Prawdą jest, że ogrzewanie elektryczne jest kosztowniejsze od gazowego. Ale jeśli lubimy ciepło w związku z czym pragniemy wyposażyć mieszkanie w szczelne okna, które rozszczelniamy rzadko lub nawet w ogóle tego nie robimy, zdecydowanie bezpieczniejsze dla nas będzie ogrzewanie elektryczne. Co przyjdzie nam z pieniędzy zaoszczędzonych na gazowym systemie ogrzewania, szczelnych do granic możliwości okien i ciepła? Martwi przecież nic nie czują, a pieniądze nie są im do niczego potrzebne. Zatroszczmy się o to, aby przez naszą niewiedzę lub po prostu nadmierną oszczędność nikt nie musiał cierpieć, opłakując naszą śmierć...
Ku przestrodze i ku pamięci tych, których życie zostało przerwane przez tlenek węgla...












