Aktualności / Polska
Na pewno wszyscy doskonale pamiętamy ów ogólnonarodowy zryw w dniach po katastrofie smoleńskiej. Wielu z nas wyszło wtedy na ulice miast zamanifestować swój patriotyzm oraz miłość do naszej Ojczyzny. Tragedie jak ta jednoczą naród, i skłaniają do refleksji, i tak ta tragedia przynajmniej na chwilę połączyła zarówno przeciwników jak i zwolenników ś.p. prezydenta, prof. Lecha Kaczyńskiego. Połączył ich szacunek do tego ważnego symbolu państwowości Polskiej jakim jest urząd prezydenta. W kościołach modlono się aby ta śmierć nie była końcem, ale byłą początkiem nowego spojrzenia na Polskę. Aby spowodowała zadumę nad obecnym stanem naszego kraju, i konkretne działania mające na celu poprawę tego stanu.
I tak się właśnie stało, 10 kwietnia stał się momentem obudzenia się narodu z uśpienia, coraz częściej słyszymy pytania o faktyczny stan naszej demokracji, o zaniedbania w sprawie śledztwa smoleńskiego.
Głównym symbolem tego nowo powstałego ruchu społecznego został Krzyż postawiony pod pałacem prezydenckim przez harcerzy. Krzyż który w odczuciu wielu polaków nie jest tylko symbolem religijnym ale także, jest symbolem ofiary którą ponieśli nasi rodacy w imię prawdy (Lech Kaczyński leciał do Katynia właśnie w imię głoszenia prawdy o mordzie Katyńskim), symbolem którego w zastanawiający sposób próbuje pozbyć się prezydent elekt.
W wywiadzie udzielonym Naszemu Dziennikowi pani Ewa Stankiewicz opisuje nastroje panujące w pobliżu Krzyża. Wbrew temu co podają główne media, wcale nie jest to nastrój agresji czy też ostrych zachowań. Jest to atmosfera dialogu. Debaty pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami owego Krzyża. Rozmawiają oni ze sobą i wymieniają się argumentami, znajdując punkty wspólne. Co prawda zdarzają się od czasu do czasu jakieś ostrzejsze zachowania jednak ograniczają się jedynie do słownych utarczek. Dużym problemem są jednak występujące od czasu do czasu ataki niewielkich grupek będących zapewne bojówkami jakichś lewicowych organizacji lub też zwykłymi chuliganami (tutaj apel do policji aby coś z tym zrobili zanim komuś stanie się krzywda) co nadaje kłam teorii głoszonej w mediach o rzekomej agresji i wulgarności obrońców.
Moją uwagę przykuł także inny fakt, a mianowicie słowa wypowiedziane przez prezydenta elekta iż "Pałac Prezydencki jest miejscem państwowym, a państwo mamy świeckie więc nie ma tu na symbole religijne". Czy przypadkiem nie jest to jawna próba wykorzystania sytuacji do walki z symbolami religijnymi? Chyba wszyscy dobrze pamiętamy jak to wyglądało we Francji. Najpierw usuwanie Krzyży z budynków publicznych, później z kościołów (bo przecież są one na zewnątrz więc też w miejscu publicznym) można pójść i dalej zabraniając pracownikom firm państwowych nosić Krzyżyki na piersi (co ma miejsce w Wielkiej Brytanii, choć nie zawsze jawnie). Czy to aby nie jest już złamanie Wolności religijnej? A czy chęć usunięcia Krzyża z przed Pałacu też w tą wolność nie godzi? Przecież naród chce aby ten Krzyż tam stał, a skoro naród chce, to ma do tego prawo, gdyż konstytucja gwarantuje wolność religijną.
Reasumując mamy do czynienia z dziwną sytuacją gdy rządzący zdają się działać wbrew woli własnego narodu, nie tylko w tym przypadku (oddanie całości śledztwa smoleńskiego stronie rosyjskiej, prywatyzacja firmy zajmującej się łącznością w służbach specjalnych i między najważniejszymi ośrodkami władzy w Polsce co naraża nas na to iż nowy właściciel będzie mógł mieć dostęp do wszystkich informacji państwowych) ... nasuwa się więc pytanie, czy rządzący działają w interesie narodu?... Czy działają w interesie państwa... A może mamy do czynienia ze zdradą stanu...
Zapraszam do refleksji i do dyskusji
Walka o Krzyż, a może o coś więcej...
Artykuł był czytany 477 razy
Zainspirowany wywiadem z reżyserką filmu Solidarni 2010 panią Ewą Stankiewicz postanowiłem odnieść się do wydarzeń które w ostatnich dniach mają miejsce pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie.
Na pewno wszyscy doskonale pamiętamy ów ogólnonarodowy zryw w dniach po katastrofie smoleńskiej. Wielu z nas wyszło wtedy na ulice miast zamanifestować swój patriotyzm oraz miłość do naszej Ojczyzny. Tragedie jak ta jednoczą naród, i skłaniają do refleksji, i tak ta tragedia przynajmniej na chwilę połączyła zarówno przeciwników jak i zwolenników ś.p. prezydenta, prof. Lecha Kaczyńskiego. Połączył ich szacunek do tego ważnego symbolu państwowości Polskiej jakim jest urząd prezydenta. W kościołach modlono się aby ta śmierć nie była końcem, ale byłą początkiem nowego spojrzenia na Polskę. Aby spowodowała zadumę nad obecnym stanem naszego kraju, i konkretne działania mające na celu poprawę tego stanu.
I tak się właśnie stało, 10 kwietnia stał się momentem obudzenia się narodu z uśpienia, coraz częściej słyszymy pytania o faktyczny stan naszej demokracji, o zaniedbania w sprawie śledztwa smoleńskiego.
Głównym symbolem tego nowo powstałego ruchu społecznego został Krzyż postawiony pod pałacem prezydenckim przez harcerzy. Krzyż który w odczuciu wielu polaków nie jest tylko symbolem religijnym ale także, jest symbolem ofiary którą ponieśli nasi rodacy w imię prawdy (Lech Kaczyński leciał do Katynia właśnie w imię głoszenia prawdy o mordzie Katyńskim), symbolem którego w zastanawiający sposób próbuje pozbyć się prezydent elekt.
W wywiadzie udzielonym Naszemu Dziennikowi pani Ewa Stankiewicz opisuje nastroje panujące w pobliżu Krzyża. Wbrew temu co podają główne media, wcale nie jest to nastrój agresji czy też ostrych zachowań. Jest to atmosfera dialogu. Debaty pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami owego Krzyża. Rozmawiają oni ze sobą i wymieniają się argumentami, znajdując punkty wspólne. Co prawda zdarzają się od czasu do czasu jakieś ostrzejsze zachowania jednak ograniczają się jedynie do słownych utarczek. Dużym problemem są jednak występujące od czasu do czasu ataki niewielkich grupek będących zapewne bojówkami jakichś lewicowych organizacji lub też zwykłymi chuliganami (tutaj apel do policji aby coś z tym zrobili zanim komuś stanie się krzywda) co nadaje kłam teorii głoszonej w mediach o rzekomej agresji i wulgarności obrońców.
Moją uwagę przykuł także inny fakt, a mianowicie słowa wypowiedziane przez prezydenta elekta iż "Pałac Prezydencki jest miejscem państwowym, a państwo mamy świeckie więc nie ma tu na symbole religijne". Czy przypadkiem nie jest to jawna próba wykorzystania sytuacji do walki z symbolami religijnymi? Chyba wszyscy dobrze pamiętamy jak to wyglądało we Francji. Najpierw usuwanie Krzyży z budynków publicznych, później z kościołów (bo przecież są one na zewnątrz więc też w miejscu publicznym) można pójść i dalej zabraniając pracownikom firm państwowych nosić Krzyżyki na piersi (co ma miejsce w Wielkiej Brytanii, choć nie zawsze jawnie). Czy to aby nie jest już złamanie Wolności religijnej? A czy chęć usunięcia Krzyża z przed Pałacu też w tą wolność nie godzi? Przecież naród chce aby ten Krzyż tam stał, a skoro naród chce, to ma do tego prawo, gdyż konstytucja gwarantuje wolność religijną.
Reasumując mamy do czynienia z dziwną sytuacją gdy rządzący zdają się działać wbrew woli własnego narodu, nie tylko w tym przypadku (oddanie całości śledztwa smoleńskiego stronie rosyjskiej, prywatyzacja firmy zajmującej się łącznością w służbach specjalnych i między najważniejszymi ośrodkami władzy w Polsce co naraża nas na to iż nowy właściciel będzie mógł mieć dostęp do wszystkich informacji państwowych) ... nasuwa się więc pytanie, czy rządzący działają w interesie narodu?... Czy działają w interesie państwa... A może mamy do czynienia ze zdradą stanu...
Zapraszam do refleksji i do dyskusji
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Oddaj Krzyż bandyto jeden ! jestes w zmowie z prezydentem ja wieeem ! GDZIE JEsT KRZYZ ! GDZIE JEST KRZYZ !











