Aktualności / Pozostałe
„Darmowe przytulanie” - narodziny pomysłu
Artykuł był czytany 3159 razy
Mamy 2004 rok. Lotnisko w Sydney. Z samolotu wysiada samotny podróżny. Mężczyzna rozgląda się. Inni pasażerowie serdecznie witają się ze swoimi bliskimi. Do niego nikt nie biegnie, nikt nie cieszy się z jego przyjazdu.
Mężczyzna wychodzi na ulicę Pitt Street Mall niosąc w dłoniach transparent z napisem „Free Hugs”, co po polsku znaczy „darmowe przytulanie”. Na początku spotyka się ze zdziwieniem i rezerwą. Przechodnie spoglądają tylko na niego zaskoczeni, ale nie reagują. Po pewnym czasie udaje mu się jednak przekonać kilka osób do bezinteresownego przytulenia.
Ten samotny pasażer to Juan Mann – sympatyczny australijczyk z okularami i bródką.
Do rodzinnego Sydney przyleciał z Londynu. Był zmuszony zdecydować się na wyjazd dosłownie z dnia na dzień.
Spontaniczna akcja, którą zorganizował Mann, została sfilmowana i wrzucona na serwis YouTube przez Simona Moore'a - wokalistę zespołu Sick Puppies - który zupełnie przez przypadek znalazł się wtedy w tym samym miejscu co Mann. Piosenka "All the same" Sick Puppies stała się potem swoistym hymnem towarzyszącym akcji.
Filmik od razu zyskał ogromną popularność. Już w grudniu 2006 roku osiągnął ponad milion odsłon; a w styczniu 2009 roku obejrzało go już 37 milionów internautów. W chwili, kiedy piszę ten artykuł, ta liczba to 43.688.923 wyświetleń. Tych, którzy jeszcze go nie widzieli, zapraszam do oglądania:
Juan Mann, zachęcony popularnością filmu, postanowił kontynuować swoją akcję. Kolejne happeningi spotykały się z coraz większym zainteresowaniem. W pewnym momencie doszło nawet do tego, że policja zmusiła go do zaprzestania akcji. Powód? Brak ubezpieczenia imprez masowych wartego 25 milionów dolarów. Mann i jego sympatycy nie poddali się. Petycje, podpisane przez 10 tysięcy osób, poskutkowały. Władze Australii zezwoliły na kolejne darmowe przytulenia.
Happeningi szybko przyjęły się w Ameryce Północnej i Europie. Do popularności Free Hugs przyczyniła się obecność Juana Manna w popularnym talk-show Oprah Winfrey, gdzie pomysłodawca opowiedział więcej o idei jaka przyświeca jemu i jego naśladowcom.
Według Manna celem akcji nie jest zawieranie nowych znajomości, otrzymywanie numerów telefonów czy flirtowanie. Nie chodzi o dobrą okazję do podrywu, tylko o zachęcenie ludzi do bezinteresownych aktów życzliwości. Pomysłodawca Free Hungs podkreślił, że przytulanie jest altruistycznym zachowaniem wykonywanym tylko w celu uszczęśliwienia innych osób. Juan opowiadał też o swojej zmarłej matce, która miała dar przytulania. Była postrzegana wśród swoich znajomych jako wspaniała osoba, na której wsparcie mogli zawsze liczyć. Mężczyzna stwierdził, że jego misją życiową jest rozjaśnianie życia obcych ludzi.
„Darmowe Przytulanie” zawędrowało także do Polski. Na początku były to spontaniczne happeningi organizowane w różnych miastach Polski. W końcu narodziła się idea, aby 24 czerwca ustanowić specjalnym „Dniem Przytulania”. Aby tego dokonać potrzeba 100 tysięcy podpisów. Powstała specjalna strona internetowa, na której internauci zaczęli oddawać swoje głosy poparcia dla akcji:
www.dzienprzytulania.pl
Podpisy zbierano także podczas juwenaliów w największych miastach naszego kraju. Podobny dzień mają na przykład Stany Zjednoczone. Z tym, że w USA przypada on na 21 czerwca.
W kolejnym artykule napiszę szerzej o Darmowym Przytulaniu w Polsce i o tym jak przebiega akcja zbierania podpisów. Zapraszam do komentowania. Ciekawi mnie co myślicie o pomyśle Juana Manna i jak Wy postrzegacie taki gest, jak przytulanie.
Ten samotny pasażer to Juan Mann – sympatyczny australijczyk z okularami i bródką.
Do rodzinnego Sydney przyleciał z Londynu. Był zmuszony zdecydować się na wyjazd dosłownie z dnia na dzień.
Spontaniczna akcja, którą zorganizował Mann, została sfilmowana i wrzucona na serwis YouTube przez Simona Moore'a - wokalistę zespołu Sick Puppies - który zupełnie przez przypadek znalazł się wtedy w tym samym miejscu co Mann. Piosenka "All the same" Sick Puppies stała się potem swoistym hymnem towarzyszącym akcji.
Filmik od razu zyskał ogromną popularność. Już w grudniu 2006 roku osiągnął ponad milion odsłon; a w styczniu 2009 roku obejrzało go już 37 milionów internautów. W chwili, kiedy piszę ten artykuł, ta liczba to 43.688.923 wyświetleń. Tych, którzy jeszcze go nie widzieli, zapraszam do oglądania:
Juan Mann, zachęcony popularnością filmu, postanowił kontynuować swoją akcję. Kolejne happeningi spotykały się z coraz większym zainteresowaniem. W pewnym momencie doszło nawet do tego, że policja zmusiła go do zaprzestania akcji. Powód? Brak ubezpieczenia imprez masowych wartego 25 milionów dolarów. Mann i jego sympatycy nie poddali się. Petycje, podpisane przez 10 tysięcy osób, poskutkowały. Władze Australii zezwoliły na kolejne darmowe przytulenia.
Happeningi szybko przyjęły się w Ameryce Północnej i Europie. Do popularności Free Hugs przyczyniła się obecność Juana Manna w popularnym talk-show Oprah Winfrey, gdzie pomysłodawca opowiedział więcej o idei jaka przyświeca jemu i jego naśladowcom.
Według Manna celem akcji nie jest zawieranie nowych znajomości, otrzymywanie numerów telefonów czy flirtowanie. Nie chodzi o dobrą okazję do podrywu, tylko o zachęcenie ludzi do bezinteresownych aktów życzliwości. Pomysłodawca Free Hungs podkreślił, że przytulanie jest altruistycznym zachowaniem wykonywanym tylko w celu uszczęśliwienia innych osób. Juan opowiadał też o swojej zmarłej matce, która miała dar przytulania. Była postrzegana wśród swoich znajomych jako wspaniała osoba, na której wsparcie mogli zawsze liczyć. Mężczyzna stwierdził, że jego misją życiową jest rozjaśnianie życia obcych ludzi.
„Darmowe Przytulanie” zawędrowało także do Polski. Na początku były to spontaniczne happeningi organizowane w różnych miastach Polski. W końcu narodziła się idea, aby 24 czerwca ustanowić specjalnym „Dniem Przytulania”. Aby tego dokonać potrzeba 100 tysięcy podpisów. Powstała specjalna strona internetowa, na której internauci zaczęli oddawać swoje głosy poparcia dla akcji:
www.dzienprzytulania.pl
Podpisy zbierano także podczas juwenaliów w największych miastach naszego kraju. Podobny dzień mają na przykład Stany Zjednoczone. Z tym, że w USA przypada on na 21 czerwca.
W kolejnym artykule napiszę szerzej o Darmowym Przytulaniu w Polsce i o tym jak przebiega akcja zbierania podpisów. Zapraszam do komentowania. Ciekawi mnie co myślicie o pomyśle Juana Manna i jak Wy postrzegacie taki gest, jak przytulanie.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Chyba każdy odczuwa potrzebę bliskości.. Przytulanie to dobry sposób na jej zaspokojenie. Gość musi być pozytywnie zakręcony, może by tak przyjechał do Polski i nakręcał nasze społeczeństwo do free hugs??;) Ciekawa jestem tego co będzie się działo na naszych ulicach 24.06., mam nadzieję, że Hooptymistyczny Ośrodek Otwierania Polaków otworzy nas na innych.











