iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Pozostałe
+ - 1

Jak wychodzę z dołka

01 03 2008 Vic Kai Artykuł był czytany 1138 razy

- Jesteśmy gotowi zrobić to w przyszłym roku - usłyszałem. Ciarki przebiegły mi po plecach. Zimny pot oblewał mnie, Gdy zadawałem pytania. Po usłyszeniu odpowiedzi, byłem już spokojny. Wszystko było jasne. Można było zrobić tylko jedno...

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
W idealnych okolicznościach każda większa zmiana w jakimkolwiek zespole jest przygotowywana dość troskliwie i ostrożnie. Ludzie mają wpływ na to, w jakim kierunku idą zmiany, i mogą pomóc w którejś części procesu - przez co łatwiej im zaakceptować to, co się dzieje. Ludziom daje się sprzęt i wiedzę potrzebną do tego, by mogli się w zmianach "połapać". Wszystko jest (w idealnych warunkach) sprawdzone, omówione, przetestowane.

Idealne okoliczności, jak wiadomo, niezbyt często są widywane na tej szerokości geograficznej. Niezbyt często spotyka się również idealistów, chyba, że niezwykle wygłodniałych. Tak: Żyjemy w miejscu, które ciągle jeszcze ma do pokonania sporo szarości.

Czytając historie takie. jak ta o fabryce LG, po cichu gratulowałem sobie wyboru miejsca pracy. Myślałem: "Różnie bywa, ale inni mają w tych rejonach jeszcze bardziej przechlapane." W środę przekonałem się, że "przechlapywanie" innym sytuacji w pracy jest najłatwiejszą rzeczą pod słońcem. Ale po kolei.

Pracuję w bardzo dobrej firmie. Firma ma tradycję i renomę. Niestety, ma również wizję. Elementem wizji w przyszłym roku ma być system komputerowy. Będziemy wpisywać do niego wszystko, co robimy - a klienci będą mogli zobaczyć to u siebie na komputerach.

Do tej pory w miejsce systemu istniały całkiem sprawdzone, "papierowe" metody. Od przyszłego roku ma ich nie być. To znaczy tak naprawdę to będą (bo oprócz wizji, firma ma kompleks podejmowania decyzji). Ale głównym motorem postępu, orężem w walce z chaosem, administracyjnym cudem ma być system.

Usłyszeliśmy o tym w środę. Po promocyjnej przemowie, przyszedł czas na pytania. Lubię pytać, więc chętnie się tym zająłem.

- Czy system wytrzyma to, że będzie się z niego korzystać o wiele częściej - zapytałem.
- Czy pomyśleliście o tym, żeby do testowania systemu włączyć klientów i pracowników - zapytałem.
- Czy będziemy mieli sprzęt do obsługi systemu - zapytałem.

Odpowiedzi utwierdziły mnie w mojej opinii o strukturze firmy. Już kilka razy doświadczałem tego na własnej skórze, ale tym razem było to niezwykle dotkliwe. Okazało się ponownie, że jedynym elastycznym, pewnym i w miarę konkretnym elementem całego planu jesteśmy my - pracownicy. To my będziemy wklepywać dane na prywatnych komputerach, my będziemy kląć i wytykać absurdy w systemie. To my będziemy zostawali po godzinach, by wielmożny system zadowolić.

To znaczy, w zasadzie: oni. Bo ja już nie. Jestem w dość komfortowej sytuacji: mogę pracować samodzielnie. I od września tak właśnie będzie. Pewnie, że będzie ciężko, bo braknie regularnego zastrzyku gotówki. Ale są niewymierne korzyści z bycia wolnym strzelcem - przede wszystkim dla zdrowia psychicznego...

Tak więc, Czytelniku-Czytelniczko, jeśli zmagasz się z podobnymi problemami w pracy - polecam Ci historię o fabryce LG, swoją własną - i uwierz, że jest życie poza twoją firmą. Ja wierzę, bo tak mi mniej straszno :)




+ - 1

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 2

1. barbara | 09:18 02-03-2008

fabryka LG już nie rządzi hurrra !!!!!!!!!!!!!!

2. barbara | 09:18 02-03-2008

plus oczywisty