Nie abonament jest problemem TVP
Artykuł był czytany 1639 razyTVP i inne stacje telewizyjne stoją przed problemem cyfryzacji przekazu

Kilka tygodni temu, w trakcie największego zamętu wokół nowej ustawy medialnej, oraz zwolnienia części abonentów z obowiązku świadczenia tego podatku – trzej prezesowie konkurencyjnych stacji telewizyjnych, TVP, ITI (TVN) i Polsatu - Andrzej Urbański, Piotr Walter i Zygmunt Solorz skierowali do marszałka Sejmu, Bronisława Komorowskiego, pismo z apelem o utrzymanie abonamentu radiowo – telewizyjnego, a także o przyjęcie takiego rozwiązania w formie ustawy, aby istniała możliwość odpisów tych wydatków od podatku.
Na pozór to wspólne wystąpienie mogłoby się wydawać dość kuriozalne – jak to jest, konkurenci, którym powinno zależeć na osłabianiu siebie wzajemnie – nagle chcą wesprzeć tego, który ma blisko 50% runku…?
O co w tym wszystkim chodzi? I jak zwykle – o pieniądze – i te które można stracić i przede wszystkim te, które można zarobić na rynku. Problem jest bowiem w cyfryzacji odbioru i całego rynku telewizji, który musi w Polsce zostać zrealizowany do roku 2012 – według zaleceń Unii Europejskiej. A to wymaga kolosalnych inwestycji – na które poszczególnych nadawców nie tyle może nie stać – co liczą oni ze strony państwa na określone uwarunkowania prawne, które pozwolą im na ograniczenie napływu konkurencji nadawców zagranicznych.
Likwidacja abonamentu, oraz liberalizacja rynku – to oczywiście zmniejszenie konkurencyjności TVN i Polsatu i mniejsze zyski.
Odpowiedzialność za regulacje prawne i za organizację ładu w segmencie tego rynku spoczywa na Urzędzie Komunikacji Elektronicznej i jego szefowej – Annie Streżyńskiej.
Ta najjaśniejsza twarz polskiego rynku telekomunikacyjnego i elektronicznego, jest doktrynalnie przeciwna jakiejkolwiek ingerencji państwa w ład nadawczy telewizji – a natomiast szefowie polskich stacji jak najbardziej dążą do stworzenia czegoś w rodzaju kartelu nadawców, który by chronił ich interesy przed napływem obcych stacji i obcego kapitału – który zabrał by im to co najcenniejsze – rynek reklamy.
Nie rozwodząc się nad szczegółami technicznymi, sprawa polega na tym, że TVN, TVP i Polsat chciałaby, aby pilotażowe transmisje, które mają się opierać o tak zwany system multipleksów, były zagwarantowane tylko dla ich programów, zarówno tych głównych, czyli TVP 1, TVP 2, TVP Info, TVN, Polsat, TV4 i TV Puls, jak i tematycznych. Czyli, na pierwszy okres rynek zostałby zamknięty dla nadawców zagranicznych – również tych, którzy obecnie nadają z nadajników satelitarnych. Polscy nadawcy w zamian za to proponują częściowe sfinansowanie dekoderów do odbioru telewizji cyfrowej, które, jeżeli nie mamy nowoczesnego telewizora – mogą kosztować do 300 zł.
UKE ma inne plany – chce oddać pierwszy multipleks polskim nadawcom, natomiast drugi miałby zostać obsadzony w formie otwartego dla wszystkich konkursu. Polska do 2015 roku musi wyłączyć nadawani tradycyjne (pierwotny termin to był 2012 rok) – a liczba wszystkich multipleksów ma wynosić 8.
Oczywiście – problem jest w pieniądzach, jest bowiem zupełnie naturalne, że koszty finansowe inwestycji w nową technologię będą rozliczane według udziału rynkowego. A TVP bez abonamentu – to słabszy konkurent, z mniejszą kwotą pieniędzy. A to oznacza większe wydatki, na bardziej konkurencyjnym runku.
Tylko, że spór z UKE jest tak naprawdę bezprzedmiotowy – decyzje i ustalenia zapadają na szczeblu Unii Europejskiej.
Otóż Instytut Globalizacji, niezależna instytucja lobbingowa i analityczna stwierdza jednoznacznie -
Zapowiadane przez Urząd Komunikacji Elektronicznej zamknięcie rynku elektronicznego dla konkurencji jest niezgodne z prawem wspólnotowym. Kartelizacja rynku telewizji cyfrowej między TVP, Polsat i TVN i zamknięcie tego rynku do 2012 r. dla konkurencji, w zamian za określone świadczenia finansowe nadawców prywatnych, łamie prawo europejskie.
Próba zamknięcia rynku telewizyjnego łamie zapisy Traktatu Wspólnot Europejskich, w zakresie przepisów o prawie przedsiębiorczości oraz o regułach konkurencji, w ramach Unii Europejskiej.
Szef Instytutu, dr Tomasz Teluk, uważa, że działania polskich nadawców są szkodliwe dla odbiorców indywidualnych, którzy mogą zostać zmuszani do zaakceptowania wysokich cen nadawców, w warunkach ograniczonej konkurencji.
Teluk uważa, że wolna zmowa kartelowa może doprowadzić do tego, że odbiorcy nie będą mieli dostępu do różnych technologii dystrybucji sygnału cyfrowego.
Konkluzja końcowa raportu Instytutu Globalizacji, realizowanego według projektu „Cyfrowa Polska” jest następująca;
Zamknięcie rynku telewizyjnego zostanie do 2012 r., w zamian za dofinansowanie dekoderów do odbioru telewizji cyfrowej przez obecnych nadawców odbyłoby się ze szkodą dla dotychczasowych klientów, którzy ponieśliby dodatkowe koszty, a i tak płacą słono za usługi telewizji cyfrowej, bardzo słabiej, w porównaniu z Europą Zachodnią, jakości.
Nie jest więc sprawa ustawy medialnej i organizacji telewizji publicznej sprawą najważniejszą. Nie jest również problemem sam abonament. Wydaje się wręcz, że dotychczasowa formuła organizacji tego nadawcy jest już anachroniczna i skazana na porażkę. Moloch, zatrudniający 4700 osób, z niewydolną administracją, monstrualnymi kosztami i brakiem programu rozwoju – jest już przegrany. Służy on tylko jako przepompownia pieniędzy podatnika, w dużej części do prywatnych usługodawców i producentów, oraz jako miejsce synekur nieudanych twórców i dziennikarzy.
Platforma Obywatelska musi przeforsować obecną ustawę w Sejmie – i jeszcze w tym roku zakończyć przygotowanie i wejście w życie nowej ustawy – takiej, która pozwoli na znaczne ograniczenie kosztów TVP – i oczywiście – na zachowanie niezbędnej substancji technicznej i wartości intelektualnych. Tylko mniejsza, mobilna, ciekawa – co nie oznacza, że pozbawiona intelektualnych wartości telewizja publiczna na szanse na nowym rynku nowoczesnej technologii i konkurencyjnego rynku. Ustawa, regulująca całkowicie i od podstaw zadania wszystkich stron ładu telewizyjnego, radiowego, oraz sposobu organizacji nadzoru nad nim, musi zabezpieczać głównie interesy nas – widzów, a nie interesy prezesów i udziałowców stacji telewizyjnych, niezależnie czy są ono państwowi, czy prywatni.
Ale najpierw - “TVP delendam esse!”
Azrael
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
+










