Postrach dzielnicy
Artykuł był czytany 731 razy
Wnuczka Józefiny spod Krakowa opowiedziała mi o dziwnej historii, która przydarzyła się jej babci. Na potwierdzenie pokazała mi film w internecie.
-Babcia ma skłonności do podglądania świata przez okno. Robi to zawsze i woli to niż wielogodzinne wpatrywanie się w telewizor. Nie rozumiałam jej bo przecież tam nigdy nic się nie dzieje – relacjonuje wnuczka Joanna.
Ten dzień był jednak wyjątkowy. Joanna obierała buraczki w kuchni. - Pamiętam do dziś, że to były buraczki, ręce są po nich zawsze krwistoczerwone – tłumaczy. Joanna usłyszała pisk opon i ryk odjeżdżającego szybko silnika. –To było jak gwałtowny zryw, jakby komuś bardzo się spieszyło. Po chwili do kuchni wpadła babcia Józia. Przybiegła do niej bardzo zdyszana i wystraszona. Aż dygotała! Półsłówkami, z drżącymi rękoma kazała, żebym podeszła do okna. Widać w nim ulicę i dom sąsiadów – opisuje. - Pomyślałam sobie „Cóż ta babcia chce? Ale jest naprawdę zdenerwowana. Może faktycznie się coś wydarzyło” – tłumaczy. – W oknie nie widać było już nic poza śladami opon pod domem sąsiada.
Pewnie nie byłoby w tej historii nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że przez najbliższe dwa tygodnie babci Józi trzeba było podawać silne środki uspokajające, a ona półsłówkami wymieniała tylko: „kurier”, „dzwonek”, „ręce”. Joanna podejrzewa, że mogło dojść do tragedii. Chce wyjaśnić tę sprawę i prosi o pomoc innych świadków zdarzenia.
-Zauważyliśmy to. Równie dobrze ot mógł być każdy inny - dodaje wnuczka.
Zobaczcie film:
http://www.youtube.com/watch?v=d1Er4JFHGNU&feature=related











