iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Świat
+ - 0

20 tysięcy polskich uchodźców w Afryce

07 01 2010 Iwona Frydryszak Artykuł był czytany 941 razy
Źródło: www.artbrut.pl
Źródło: www.artbrut.pl

Tengeru, Tanzania – niewielki cmentarz z widokiem na drugi najwyższy szczyt w Tanzani, Meru (4570 m n.p.m.) otoczony jest wysokim, szarym murem. Przy bramie napis na biało-czerwonym szyldzie “Cmentarz Wygnańców Polskich 1942-1952″.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Dziś wyjątkowo na każdym z nagrobków znajduje się kwiat róży. Jest 1 listopada – Wszystkich Świętych. Edward Wójtowicz od lat opiekuje się cmentarzem. Z trudem pochyla się i kładzie bukiet kwiatów na grobie Sabiny Szeligi. To dzięki nim ten ślad polskości w Afryce jest tak dobrze zachowany.  Prywatnie, z poczucia obowiązku zajmowali się tym miejscem. Na tym cmentarzu “leżą” również ich rodzice. Edward Wójtowicz przyjechał do Tanzanii za matką, Sabina Szeliga przybyła tu jako nastolatka i została na całe życie.

Przez kilkadziesiąt lat nie było zainteresowania cmentarzem ze strony dyplomacji i rządu PRL-u. “Wcześniej były komunistyczne rządy, dlatego nikt o nim nie wiedział” – argumentuje Wojtowicz. Obecnie Ambasada Polska zatrudnia Tanzańczyka, Simona Josepha Barawungwa, który jest odpowiedzialny tutaj za porządek. Pod koniec października 2009 roku wsparli go studenci Uniwersytetu Jagielońskiego. Przyjechali by zrewidować groby w ramach projektu „Od syberyjskich mrozów do słońca Afryki – Niezwykłe drogi polskich Sybiraków do Ojczyzny, w czasie i po II wojnie światowej” . To dzięki nim na Wszystkich Świętych nagrobki są odmalowane na biało.

Cmentarze to jedyna pozostałość po Polakach uciekających przed niewolą z ZSSR do Afryki Wschodniej“. Dowiedziałem się o tym dopiero jak przyjechałem tutaj. I byłem w szoku. Nie wiedziałem, że tylu Polaków mieszkało w Afryce. Nie znałem tej części historii. W szkole nie uczono nas o Andersie, a jak już to jako o zdrajcy” – mówi Michał S., franciszkanin pracujący od wielu lat na misji w Tanzanii.

W latach 40-tych do brytyjskich kolonii w Afryce dotarło około 20 tys. Polaków – kobiet i dzieci oraz mężczyzn niezdolnych do służby wojskowej. Założono w sumie 22 polskich osiedli, największe z nich liczyły po kilka tysięcy mieszkańców i dysponowały własnymi szkołami, szpitalami, kościołami oraz cmentarzami. Przez piętnaście lat Sabina Szeliga była w 5-tysięcznym obozie w Tengeru główną księgową.  “To było bardzo duże gospodarstwo rolne. Mieli tam wszystko” – wspomina Wojtowicz. Z czasem Brytyjczycy przekształcili farmę w szkołę rolniczą. Szeliga zachowała tam swoją posadę. Wtedy z Anglii przyleciał Edward Wojtowicz, który zamieszkał z mamą i zatrudnił się w Tengeru jako techniczny administrator infrastruktury ośrodka. Nadzorował wyburzanie okrągłych domków, które zostały po uchodźcach, i pracował przy stawianiu nowych.

1 listopada odbyła się skromna msza zorganizowana przez franciszkanów. W cieniu wysokich drzew magnolii zgromadziła się garstka ludzi. Cień jest ulgą w tym tropikalnym klimacie. Tylko Wojtowicz kręci głową.
“Nasadzili te magnolie, bo myśleli, że wyrosną z nich małe krzaczki. A patrzcie jak to teraz wygląda. Bez ładu i składu. I nawet nie ma jak wyrwać. A swymi korzeniami wrastają się w groby” – narzeka Pan Edward.

więcej na temat Tanzanii - www.artbrut.pl/tanzania





+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. mila | 08:31 06-02-2010

Mówią inni, że te Magnolie otulają opuszczone polskie groby jak ramiona matki, a płatki drobnych białych kwiatów ścielące groby, wyglądają jak płatki śniegu z dalekiej Ojczyzny.
Niektóre "dzieci tułacze" tułają się nadal po świecie, myśląc, że Polska o nich zapomniała. Pan Edward dziecko zsyłek sowieckich. Polak niby jest, a jakby nie istnieje. Wszyscy odwiedzający Aruschę i Tengeru wiedzą o panu Edwardzie, a on przez swoją Ojczyznę został zapomniany. Do tej pory nie może przyjechać do Polski. Polskie władze nic nie uczyniły, aby otrzymał polski paszport. Konsulat w Tanzanii nigdy o to nie zadbał. Wreszcie jako jedna z placówek dyplomatycznych został zlikwidowany. Ambasada w Nairobi i Polacy wokół niej żyją swoim życiem. Zakonnicy w Tanzanii żyją życiem przyszłym. Turyści byli, obiecali i pojechali. Inni przyjadą, wzruszą się i też odjadą.Tak to już jest...niestety. Milenia

Pragnę sprostować inf. dot. osób, które prowadziły prace porządkowe na cmentarzu w Tengeru.

Tablica pamiątkowa na bramie cmentarza uchodźców polskich w Tengeru nieopodal miasta Aruscha w Tanzanii informuje:
W 70 rocznicę wybuchu tragicznej dla ludzkości II wojny światowej składamy hołd Polakom, których los po okropieństwach Syberii, przywiódł na gościnną ziemię Afryki.
PAMIĘTAMY.
Uczestnicy wyprawy Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie pod hasłem „Z mrozów Syberii pod słońce Afryki“ Dr Hubert Chudzio, Anna Hejczyk, Mateusz Maryjka, Mariusz Solarz, Karol Suchocki i Michał Tarasiewicz 19-X-9XI 2009