iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Świat
+ - 0

Indianie w Amazonii: Październik-Listopad 2010

23 11 2010 Damian Żuchowski Artykuł był czytany 1133 razy
Źródło: http://www.ntm.org/uploads/news/photos/newsAP(8513)_img.jpg
Źródło: http://www.ntm.org/uploads/news/photos/newsAP(8513)_img.jpg

O epidemii u Indian Yanomami oraz wyborach prezydenckich w Brazylii.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych


Wenezuela: Epidemia dotknęła trzy wioski Indian Yanomami

Około kilkudziesięciu Indian Yanomami w wenezuelskiej Amazonii zmarło w wyniku epidemii, najprawdopodobniej malarii.

Pracownik służby zdrowia Andres Branco, podróżował pieszo aby dotrzeć do położonych w interiorze wiosek Indian Yanomami. Gdy przybył w połowie października 2010 roku, miejscowi Yanomami powiedzieli mu, że w ostatnich dniach zmarło 51 osób. Bilans ten jest o tyle tragiczny, że cała populacja trzech lokalnych wiosek wynosiła zaledwie 200 osób. Epidemia zebrała zatem śmiertelne żniwo uśmiercając 25% członków społeczności. Według Branco: „Jest jeszcze wielu, wielu chorych”.


Yanomami, mieszkający w odległych regionach Brazylii i Wenezueli z populacją 32 tysięcy osób, stanowią jedno z najliczniejszych plemion Amazonii. Gdy w latach 1980/90 poszukiwacze złota najechali ziemie Yanomami, w rezultacie chorób takich jak grypa i malaria, przyniesionych tu przez górników, zmarło 20% Yanomami po stronie brazylijskiej.

 

Wybory prezydenckie w Brazylii z perspektywy Indian

Październik 2010 roku był miesiącem wyborów prezydenckich w Brazylii. Luiz Inacio Lula da Silva, kończący właśnie drugą kadencję, zgodnie z brazylijską konstytucją, nie mógł ubiegać się o kolejną reelekcję. Wcześniej jednak namaścił swoją następczynie, Dilmę Roussef, która bijąc rekordy popularności w ostatnich miesiącach, stała się sondażową faworytką prezydenckich wyborów. Wbrew cichej nadziei sztabu wyborczego Rousseff na zwycięstwo w I rundzie, nie udało się jej przekroczyć granicy 50% poparcia. W II rundzie Dilma Rousseff miała zmierzyć się z Jose Serrą, doświadczonym i liberalnym politykiem, który według prognozerów, tym razem pozostawał bez większych szans na ostateczny sukces.

W stanie Mato Grosso do głosowania w I rundzie, było uprawnionych 6674 Indian, którzy mogli zagłosować w 57 lokalach wyborczych rozproszonych na terenie 18 powiatów. Do niektórych wiosek, karty do głosowania zostały przetransportowane łodziami i helikopterami. We wsi Metyktire Indian Kayapo, jeden z głośniejszych przedstawicieli tego ludu, Raoni,
tuż przed głosowaniem, w niedzielę 3 października powiedział o kończącym swoją kadencje prezydencie: „Lula był bardzo zły dla Indian. Nalegał na budowę tamy Belo Monte i twierdził, że nie uczyni nam krzywdy”. Wcześniej inny lider Indian Kayapo, Megaron Txuccuramae nazwał Lulę „wrogiem numer jeden dla Indian”.

332 kilometry od Manaus co najmniej 300 Indian nie mogło uczestniczyć w wyborach z powodu braku dowodu osobistego lub innego dokumentu ze zdjęciem. Wśród nich byli min. Indianie Piraha, Parintintin i Mundurucu, którzy podróżowali godzinami a nawet dniami aby móc wziąć udział w głosowaniu.

Wszystko rozstrzygnęło się 31 października. Po raz pierwszy w historii Brazylii prezydentem Brazylii została kobieta. Dilma Rousseff zyskała sobie ponad 55% głosów, przy 44%-procentowym poparciu dla kontrkandydata Jose Serry. Dilma Rousseff obejmie swój urząd 1 stycznia 2010 roku ale już teraz nie należy spodziewać się większych zmian w zakresie prowadzonej polityki. Nowa prezydent Brazylii od dłuższego czasu była prawą ręką obecnego prezydenta Luli da Silvy oraz twarzą forsowanego planu przyśpieszonego rozwoju.

 


Zgodnie z jego literą na przestrzeni następnych lat na licznych rzekach Amazonii powstanie kilkadziesiąt tam i inne inwestycje, które uderzą w środki egzystencji indiańskich społeczności, stając się w licznych przypadkach przepustką, koniem trojańskim, który na zawsze odmieni oblicze tego regionu i bezpieczeństwo zamieszkujących go ludzi. Tylko do końca tego roku zapowiedziano licytację pod budowę kompleksu tam na rzece Teles Pires. Niektóre z nich mają powstać na pograniczu rezerwatu Indian Kayabi (Kaiabi, Caiabi).

Ostatnie lata nie przyniosły również poprawy u Indian Guarani Kaiowa, spośród, których wielu pozbawionych swoich tradycyjnych ziem, wegetuje w prowizorycznych obozowiskach przy autostradach, w cieniu plantacji soi oraz trzciny cukrowej, w Mato Grosso de Sul, jednym z najzasobniejszych regionów w Brazylii. 


Peru: Atak izolowanych Indian Mashco Piro


W niedzielę, 24 października 2010 roku. Nilo Vargas Tereso, 14-letni Indianin z grupy etnicznej Yine został przeszyty strzałą, miotaną prawdopodobnie przez członka izolowanej społeczności Mashco Piro. Nilo Vargas został trafiony w brzuch, po czym natychmiast został przetransportowany do punktu medycznego w, którym powstrzymano krwawienie i zamknięto ranę.

Wioska Monte Salvado z, której pochodzi ranny Indianin leży nad rzeką Las Piedras. Na terenie wioski znaleziono stare narzędzia należące do Indian izolowanych, co potwierdza przypuszczenie, że obszar znajduje się w obrębie starych szlaków migracyjnych Mashco Piro. Dwadzieścia rodzin, łącznie około sto osób ze społeczności Monte Salvado żyje w ciągłym napięciu, w poczuciu otoczenia przez izolowanych Indian.

Podczas rozmowy telefonicznej z pracownikami organizacji indiańskiej FENAMAD, przedstawiciel społeczności Sebastian Teodoro zapewnił, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przeniesienie wioski do Puerto Nuevo, cztery godziny drogi od obecnej lokalizacji Monte Salvado. Lokalna społeczność ma świadomość, że powinna unikać kontaktu z Indianami izolowanymi, gdyż ci nie posiadają odporności immunologicznej na choroby z zewnątrz.

 



Indianie Mashco Piro, migrujący min. w obrębie Madre de Dios liczą sobie około 600 osób i świadomie unikają kontaktu. Miejscowe ziemie na przestrzeni ostatnich lat stały się areną ekspansji kompanii drzewnych i nielegalnych drwali, poszukujących szlachetnego drewna tj. mahoń. Pracownicy brazylijskiej organizacji ds. Indian, FUNAI potwierdzają zwiększoną obecność Mashco Piro po stronie brazylijskiej w rezultacie najazdów z jaką styka się te plemię na swoich tradycyjnych ziemiach w Peru.



Brazylia: Kolejny akt niezadowolenia z powodu budowy tamy Jirau na rzece Madeira

We wczesnych godzinach porannych, 27 października 2010 roku, Indianie Kaxarari oraz mieszkańcy powiatu Abuna, za torowali wejście do budowanej elektrowni wodnej Jirau na rzece Madeira, w stanie Rondonia. Do ustawienia blokady protestujący posłużyli się 6-sześcioma autobusami i 10 samochodami.

Według oponujących mieszkańców wznoszona tama nie spełnia warunków umowy, która legła u podstaw pozwolenia na budowę. Wśród podnoszonych postulatów zwracano uwagę na trudności jakie spotkają lokalną ludność, w związku z opuszczeniem dotychczasowego miejsca zamieszkania. Według protestujących rekompensaty, które otrzymają poszkodowani powinny uwzględniać nie tylko poniesione straty materialne ale także szereg innych niedogodności związanych ze zmianami jakie przyniesie tama.

Na czele konsorcjum budującego tamę Jirau stoi francuski koncern GDF Suez. Przedsięwzięcie jest krytykowane za oddziaływanie na środowisko oraz lokalną społeczność, w tym zagrożenie dla życia Indian izolowanych tj. min. Igarape/Karipuninha.



Brazylia: Indianie Kuntunawa szukają śladów swojej tradycji

Wielu rdzennych mieszkańców obecnego stanu Acre w Brazylii, zginęło podczas gorączki kauczukowej jaka opanowała całą Amazonię na przełomie XIX/XX wieku. W roku 1911 na pograniczu wyginięcia znaleźli się również Indianie Kuntunawa, których w 1911 roku zarejestrowano już tylko kilku. Na przestrzeni następnych dekad Indianie Kuntunawa odbudowali część swojej populacji, także dzięki małżeństwom mieszanym. Obecnie Kuntunawa nie znają już swojego języka, wszyscy posługują się portugalskim.

Haru Xina Kuntunawa jest młodym, 28 letnim przywódcom, który stara się na nowo wskrzesić zapomniane zwyczaje swojego ludu. Tak oto mówi on o długiej drodze pokonanej przez jego braci: „Jesteśmy żywym dowodem na to, że można odbudować naród, przywrócić to co zostało zapomniane. Wierzyłem, że jest to możliwe i jestem pewien, bardziej niż kiedykolwiek, że mój lud odzyska swoją historię na nowo”.
Haru podkreśla, że masakra jaką doświadczyli Kuntunawa na początku XX wieku nie jest wydarzeniem sprzed wieku, jak mówi: „To coś bardzo aktualnego coś co napawa mnie smutkiem. Dziś żyje nieco ponad 300 Kuntunawa i moim celem jest zjednoczyć ich z powrotem w domu”.

W dniach 26-31 lipca u Kuntunawów odbył się pierwszy festiwal kulturalny. W spotkaniu uczestniczyli nie tylko Kuntunawa ale i członkowie innych plemion tj. Yawanawa, Marubo, Nakini, Katukina i inni. Było to wielkie spotkanie narodów pano-języcznych. Podczas sześciu dni Indianie tańczyli, śpiewali, łowili ryby, wymieniali dary, prowadzili obrzędy.

Haru mówi, że kiedy ludzie spotykają się, mają dużo mocy w celu odzyskiwania i wzmacniania wspólnej tradycji.
To właśnie poprzez kontakt z sąsiednimi grupami etnicznymi można opracować strategię rekonstrukcji zatraconego języka a także podstaw obrzędowych i tanecznych, wciąż obecnych w zbiorowej pamięci ludu Kuntunawa.



Wiadomości na podstawie: www.servindi.org; www.estado.com.br; www.survivalinternational.org; www.aidesep.org.pe; www.socioambiental.org





+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0