Aktualności / Świat
Kiedy mrok zapadł nad światem
Artykuł był czytany 2561 razy„W czasie wojny milczą muzy”. Tak głosi łacińskie powiedzenie. W czasie II wojny światowej w największym i najbardziej krwawym epizodzie w dziejach ludzkości obserwując to, co serwowane jest światu, milczały na pewno.
Jakby przeanalizować dzieje ludzkości to okazuje się, że od samego jej początku miały miejsce okrutne wojny, agresja, przemoc i zdobywanie. To wszystko występowało już od zarania dziejów. Najpierw były one prymitywnymi sposobami zdobywania pożywienia, powiększania swego terytorium i obrona przed innymi, którzy mogli zagrażać. W ciągu wieków ludzie zdobywali wiedzę i udoskonalali swe narzędzia, którymi posługiwali się i używali do wszystkiego. Z biegiem czasu i tych wszystkich zmian doszli do wniosku, że ważną rzeczą jest też posiadanie jak największej ilości ziemi, dóbr materialnych czy w końcu zasobów naturalnych. Człowiek też zawsze potrafił znaleźć uzasadnienie ideologiczne wszczynanych konfliktów politycznych. Nie powstrzymywała go nawet świadomość zadawania bólu i cierpienia bliźniemu. Nawet to ostatnie znajdowało uzasadnienie i usprawiedliwienie w ich mniemaniu.
Tak, jak napisałam wcześniej wojny i wszelkie akty agresji przeciwko drugiemu człowiekowi były znane od początku świata, ale to, co zostało zapoczątkowane wraz z dniem 1 września 1939 roku- II wojna światowa przysłoniła to wszystko, co tamte razem wzięte przyniosły z sobą. W większości krajów za jej początek uważa się atak niemieckiego pancernika "Schleswig-Holstein" na polską składnicę wojskową na Półwyspie Westerplatte. W dwa dni później 3 września do wojny przystąpiła Wielka Brytania i Francja. Właśnie ten dzień w piśmiennictwie zachodnim jest czasami podawany, jako druga data jej wybuchu. Niektórzy też za jej rozpoczęcie uznają konflikt japońsko-chiński zapoczątkowany 7 lipca 1937 roku najazdem wojsk japońskich, który do 1941 pozostawał konfliktem lokalnym. Jeszcze inaczej jest w historiografii radzieckiej. Tam istniało pojęcie tak zwanej „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”, która rozpoczęła się 22 czerwca 1941 roku wraz z atakiem niemieckim na ten kraj. W ten sposób określało się w ZSRR przystąpienie tego kraju do koalicji antyhitlerowskiej przeciwko III Rzeszy i jej sojusznikom. Nazwa ta została użyta po raz pierwszy w przemówieniu radiowym Stalina w dniu 3 lipca 1941 roku. Odwołał się on w nim do patriotyzmu narodów tworzących Związek Radziecki w obliczu ataku państw faszystowskich. Jeszcze inaczej jest w przypadku USA. Tam datą rozpoczęcia wojny jest 7 grudzień 1941 roku i wiąże się z atakiem japońskim.
II wojna światowa była najtragiczniejszą w historii ludzkości i były to jej najczarniejsze karty. W ciągu 5 lat jej trwania lub czasami, jak wolą mówić inni niecałych 6 lat przysłoniło wszystko, co wcześniej świat: znał, widział, słyszał a chyba nie mylę się mówiąc, że również mógł pomyśleć, że coś takiego może mieć miejsce.
Druga wojna to nie były tylko walki na frontach całego świata, bo wzięło w niej udział 61 państw na 67 wtedy istniejących i odbywały się one na wszystkich kontynentach- w tym nawet na skutej wiecznym lodem Antarktydzie. To nie były też tylko trudne do oszacowania faktyczne koszty wojny, w których znalazły się niewątpliwie zrujnowana gospodarka światowa i załamał się światowy system monetarny. To tylko część i nie zawaham się tu użyć słowa, że jest ona niewielką tego wszystkiego, co niosła z sobą ta wojna, bo przyniosła ona coś o wiele gorszego. Tragizm wszystkich przyniesionych i związanych z nią wydarzeń spowodował, że zniknęła całkowicie granica między tym, co dobre a co złe, zniknęła moralność, etyka a ludzka godność wynikająca z faktu, że każdy człowiek ją posiada została okrutnie zdeptana. Wojna stawiała przed człowiekiem pytanie: kim jesteś? Zbrodniarzem czy bohaterem? Stawiała człowieka w szeregu ekstremalnych trudnych dla nas dziś do pojęcia sytuacji, które wymagały od niego bardzo wiele. Literatura także, a szczególnie powojenna faktu podjęły ten problem przedstawiając go niejednokrotnie bardzo realistycznie.
Tak, jak zaznaczyłam wcześniej to, co przyniosła z sobą II wojna światowa przerosło ludzkie wyobrażenia. Zbrodniarzem okazał się nie należy mówić cały naród niemiecki, bo byli to tylko ci, którzy zostali owładnięci i pociągnięci ideologią jednego człowieka i podążyli zarówno za nią, jak i za nim samym. Tym kimś był Adolf Hitler niedoszły malarz, który dwukrotnie nie został przyjęty do Akademii Sztuk Pięknych we Wiedniu. Hitler był przekonany o wyjątkowości "typu nordyckiego i rasy aryjskiej", jako lepszych ludzi. To właśnie ta jego ideologia doprowadziła do strasznego nacjonalizmu. Gehenna wojny spowodowała ogromne straty materialne, jak i miliony ofiar w ludziach. Śmierć na wszystkich frontach świata poniosło ponad 30 milionów a dalsze ponad 36 zostało okaleczonych i stracili zdrowie, tych ilu zostało zmuszonych do wyjazdu do III Rzeszy i przymusowej pracy na rzecz Niemiec do dziś nie sposób policzyć.
Ale II wojna to były nie tylko walki na frontach. Najtragiczniejszymi w tym okrutnym czasie były według mnie dwie rzeczy. Pierwszą z nich była planowa zagłada narodu żydowskiego znany nam dzisiaj, jako holocaust i związane z nim obozy koncentracyjne. W Europie niemal całkowitej zagładzie ulegli Żydzi. Naród ten miał być całkowicie wyniszczony. Przeznaczeniem Polaków, Czechów, Słowaków i innych narodów z naszego położenia geograficznego był natomiast los niewolników, posłusznie usługującym władcom „nowej Europy"- Niemcom. W wielu krajach w tym w Polsce wymordowano elitę narodu: profesorów, nauczycieli, lekarzy i księży. Tragiczne ówczesne wydarzenia ukazują jak łatwo zwieść całe narody ułudą budowania nowego porządku, nowego świata, rządów „lepszych, mądrzejszych ludzi nad gorszymi."
Wydarzenia drugiej wojny światowej to jeden z najtragiczniejszych epizodów w życiu ludzkości XX wieku. Podczas niej ludzie spotkali się z niespotykaną dotąd brutalnością, obojętnością wobec cierpienia, kreowaną przez ideologie nazizmu. Pożoga wojny prowadziła do stałych zmian w psychice tak żołnierzy jak i cywilów. Tragiczne wydarzenia zapadły w pamięć a niemożność pozbycia się ich dodatkowo okaleczyła psychikę ofiary.
Wspomniane obozy koncentracyjne- inaczej zwane zagłady i śmierci, ogrodzone murem i drutem kolczastym nadzorowane przez strażników „fabryki śmierci”. Były to miejsca, do których dowożono setki tysięcy ludzi bydlęcymi wagonami w taki sposób, aby zmieściło się w nich, jak najwięcej. W nich to w wyniku przymusowej i niewolniczej pracy hitlerowcy chcieli dokonać fizycznej eksterminacji narodu żydowskiego i polskiego. Miejscami okrutnych zbrodni były głównie komory gazowe. Prowadząc do nich niczemu nie winnych i nieświadomych tego, co ich czeka ludzi wmawiano im, że idą się umyć pod prysznice. Tam w ciągu około 20 minut pozbawiano ich życia. Następnie po ich zagazowywaniu dokonywano likwidacji ciał. Robiono to w tak zwanych krematoriach. Jednak ich męka nie kończyła się z chwilą śmierci. Przed spaleniem zwłokom obcinano włosy i wyrywano złote zęby a nawet przeszukiwano ciała w poszukiwaniu kosztowności. W obozach: katowanie więźniów, głodzenie, ciężka ponad siły praca, jak też przeprowadzanie eksperymentów medycznych lub paramedycznych, bo raczej tymi pierwszymi nie można ich nazwać. Człowiek był traktowany, jako łatwy i tani materiał doświadczalny. Na tych ludzkich istotach prowadzono eksperymenty z różnych zakresów medycyny, głównie: patologii i genetyki. Okrutne jest to tym bardziej, że wszelkie badania były w bardzo dużym stopniu uwarunkowane ideowo nazistowską teorią rasizmu, jak też sprzeniewierzały się zupełnie zasadom etyki lekarskiej. Ponadto analizowano skutki skrajnego głodu na najbardziej wyczerpanych więźniach, testowano leki, sztucznie zarażano więźniów chorobami głównie tyfusem plamistym i durem brzusznym, jak też wykonywano niepotrzebne zabiegi operacyjne. Końcem męczarni dla ogromnej większości była śmierć. Jednak i po niej piekło się nie kończyło. Bezczeszczenie ludzkich zwłok i odbieranie zmarłym prawa do godnej śmierci, pochówku i grobu.
O tym, czym obozy te były wystarczy przeczytać „Medaliony” Zofii Nałkowskiej. Są to osobiste doświadczenia autorki z oględzin miejsc zbrodni, jak i jej pracy w Głównej Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich. Autorka odbyła bardzo wiele rozmów z ocalałymi ofiarami, które przeżyły to piekło faszystowskiego terroru na ziemiach polskich. Poznała rzeczywiste fakty, które miały miejsce w latach wojny, a także ślady i metody zbrodni oraz zbrodniarzy. Na podstawie tych autentycznych relacji uczestników lub świadków skonstruowała koszmarną wizję „epoki pieców” i napisała wspomniane „Medaliony”. Pokazała w nich dokument zbrodni hitlerowskich oraz prawdę o zbrodniarzach niemieckich, rozmiarach zbrodni i ludzkiego cierpienia, a także dokonała surowego oskarżenia zbrodniczego faszyzmu. Nałkowska pokazała w opowiadaniach fizyczne niszczenie ofiar- rozstrzeliwanie, duszenie gazem, palenie w krematoriach oraz zbrodnie dokonywane na psychice człowieka. Tylko, że tak naprawdę fizyczne przeżycie wojny nie oznaczało faktycznego powrotu do normalnego życia. Złamana już na zawsze psychika, pamięć o tym, czego byli świadkami i obdarcie z ludzkiej godności i człowieczeństwa nie pozwoliła wielu z nich na powrót do normalności. W wielu ludziach wojna zabiła poczucie człowieczeństwa i doprowadziła do dehumanizacji podstawowych wartości, zwątpienia w wyznawane prawdy, zasady, w religię i w Boga, obojętnie, w którego wierzyli. Wiadomo, że w tak ekstremalnych warunkach chęć przeżycia ludzkiego staje się silniejsza od jakiejkolwiek mocy i czegokolwiek innego. Liczy się tylko jedno, aby móc przeżyć jeszcze jeden dzień niezależnie od ceny, jaką trzeba będzie za to zapłacić. Permanentny głód, jaki dotykał więźniów wielu obozów koncentracyjnych i stawał się przyczyną makabrycznych aktów kanibalizmu. Dlatego właśnie czas ten był tak okrutnym i zacierał tą granicę między moralnością a jej pozbawieniem. Jak Nałkowska napisała w jednym swoim tekście pod tytułem „Dno”, że w „Pawiaku” więzieniu zbudowanym przez Rosjan w Warszawie w latach 1829-1835, gdzie podczas Powstania Styczniowego przetrzymywano w nim więźniów politycznych a w czasie II wojny kobiety były zamykane wraz z trupami. W czasie jej trwania więziono w nim ok. 100 tys. mężczyzn i 20 tys. kobiet. Były to osoby zatrzymane w czasie łapanek, członków ruchu oporu i więźniów politycznych. „Pawiak” był jednym z głównych więzień śledczych tak zwanej okupacyjnej policji bezpieczeństwa. W obozach rządziły inne prawa. Ci, którzy chcieli przeżyć zmuszeni byli do zaakceptowania nowej moralności obozowej. Fizyczne męczarnie ciała potrafiły złamać w człowieku jego ducha, zniszczyć osobowość i wyznawane zasady moralne. Niemcy traktowali wojnę jak swoiste przedsiębiorstwo, a podstawowym surowcem był człowiek. Zdaje sobie sprawę, że dzisiaj brzmi to makabrycznie, ale z tłuszczu ludzkiego wyrabiano mydło, z ich kości nawóz a z włosów materace i szczotki. Przerażające jest również to, że w tym wszystkim brali udział ludzie nauki a w nich między innymi lekarze, którzy zanim nimi zostali składali przysięgę Hipokratesa, że za wszelką cenę będą próbowali ratować ludzi: po pierwsze nie szkodzić. „…Sposób życia urządzać będę chorym dla ich dobra podług sił moich i zdolności, dalekim będąc od wszelkiego uszkodzenia i krzywdy wszelkiej. Nigdy nikomu, ani na żądanie, ani na prośby niczyje, nie podam trucizny, ani też nigdy takiego sam nie powezmę zamiaru, jak również nie udzielę żadnej niewieście środka poronnego. W czystości i niewinności świętej zachowam życie moje i sztukę moją…”
I tu akurat w tym momencie pojawia się sprawa gett. Były to odizolowane miejsce na obszarze tych miast, gdzie w czasie II wojny przymusowo osiedlano Żydów. Zajmowały one z reguły najbiedniejsze tereny. Tworzono je na obszarze Polski oraz dzisiejszej Ukrainie, Białorusi, Czechach i na Węgrzech. Najczęściej jednak były one zlokalizowane na ziemiach, które przed wojną należały do Polski: w Białymstoku, Częstochowie, Kielcach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Radomiu i w Warszawie. Porządku w nich strzegła kolaborująca z nazistami Policja Żydowska. Mieszkańcy gett cierpieli przede wszystkim na głód i choroby. Próby ucieczek oraz pomocy w nich karane były śmiercią. Podczas likwidacji getta ich mieszkańcy byli przenoszeni do większych na terenie innych miast lub trafiali do obozów zagłady. Tym, którym udało się uciec, pomoc niosła polska organizacja Żegota, która zajmowała się ukrywaniem zbiegów, podrabianiem dla nich dokumentów, itp. W czasie wojny przede wszystkim w gettach- zwłaszcza w tym chyba dziś nam najbardziej znanym warszawskim panował straszny głód, że ludzie wyrywali sobie jedzenie wprost z rąk a wielu z nich po prostu umierało z braku pożywienia. Bywało, że z tego powodu zanikały również niektóre organy ciała. Stan psychiczny ludzi charakteryzował się ubóstwem myśli, z czynnych i energicznych ludzie zmienili się w apatycznych i ospałych. Śmierć była widoczna na każdym kroku: zabijano swoich najbliższych, skakano z okien a wszystko po to, by uniknąć śmierci w krematoriach. Wiele pielęgniarek podawało swojej rodzinie- zwłaszcza dzieciom zastrzyki z trucizną, aby nie musiały umierać w obozach zagłady. Kobiety te robiły selekcję, kto zasługiwał na godną śmierć, dokonywały wyboru, kto na to zasługiwał. Nosiły na swoich ramionach odpowiedzialność za czas i rodzaj śmierci swojej rodziny. Pod niemieckim obstrzałem, bez narzędzi, bez zachowania warunków higienicznych przeprowadzano szereg operacji, które nawet dziś w warunkach klinicznych uznawane są za bardzo skomplikowane. Nie wahano się przeprowadzać operacji na otwartym sercu, trepanacji czaszek czy zmieniać krwiobiegu. Wszystko w jednym celu, by uratować jeszcze jedno życie ludzkie. Świadkiem tego wszystkiego był Doktor Marek Eldman w czasie II wojny światowej członek Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego, w 1942 roku współzałożyciel Żydowskiej Organizacji Bojowej, uczestnik powstania w Getcie Warszawskim, a następnie jego ostatni przywódca, jak też uczestnik Powstania Warszawskiego. Po wojnie działacz polityczny i społeczny, autor książek a także laureat wielu wyróżnień i odznaczeń w tym w 1998 roku najwyższego polskiego odznaczenia – Orderu Orła Białego, prywatnie też kardiolog i wybitny kardiochirurg. Poruszyłam tu akurat ten aspekt wojny, bo dotyczy on w pewnym stopniu wyboru życia, czy śmierci? Pozwolenie na dalsze życie a tym samym zgoda na dalsze cierpienie, ból, głód i śmierć w obozowej komorze koncentracyjnej, czy skrócenie tego wszystkiego i wcześniejszy zgon? Zgon na pewno lepszy, bardziej humanitarny i przy mniejszej dawce bólu.
I tu właśnie pojawia się pytanie, czy to, co owe pielęgniarki robiły to wyraz dobroci, czy wprost przeciwnie pamiętając o tym, że religia katolicka mówi „nie zabijaj”- V Przykazanie Boskie a wiele innych na całym świecie też na ten właśnie aspekt kładzie duży nacisk, jak też Przysięga Hipokratesa: po pierwsze nie szkodzić. Dzisiaj też ten akt miłosierdzia wykonany przez te kobiety w tym okrutnym czasie byłby nazwany eutanazją, która jest tak głośno przez wielu potępiana. I tu też pojawia się właśnie sprawa i problem oceny, jeśli chodzi o etykę i moralność. Człowiek w obozie przestawał być istotą ludzką stawał się numerem, odbierano mu zarówno tożsamość jak i wszystkie osobiste rzeczy, jakie łączyły go z tamtym światem. Za murem obozu panował ciągły głód, który sprawiał, że "...człowiek patrzy na drugiego jak na obiekt do zjedzenia" a ten był elementem życia więźniów, którzy dostawali minimalne racje żywnościowe. Mówiąc o obozach koncentracyjnych wystarczy wspomnieć nazwę jednego Auschwitz-Birenau w polskim mieście Oświęcim. Nazwa tego miejsca jest znana na całym świecie. Miejsce to jest dla całego ziemskiego globu symbolem całego systemu koncentracyjnego i machiny zagłady. Jego nazwa obozu była niemieckim odpowiednikiem polskich nazw wspomnianego Oświęcimia i położonej niedaleko Brzezinki. Obóz ten był przeznaczony początkowo do osadzania w nim Polaków, jednak z czasem przekształcono go stopniowo w główne miejsce masowej eksterminacji około miliona Żydów z całej Europy, a także wielu Polaków, Romów, jeńców radzieckich oraz obywateli innych narodowości. Obecnie historycy, za wyczerpującymi badaniami Franciszka Pipera, oceniają, że ogółem do obozu trafiło, co najmniej 1,3 miliona osób, w tym:1 mln Żydów, do 150 tysięcy Polaków, 23 tysiące Romów i ponad 30 tysięcy osób innych narodowości. Liczba zabitych sięgnęła prawie 1,1 mln osób, w tym: 960 tysięcy Żydów w tym: 438 tysięcy z Węgier, około 300 tysięcy z Polski, prawie 70 tysięcy z Francji, 60 tysięcy z Holandii, 55 tysięcy z Grecji, do 75 tysięcy Polaków, 21 tysięcy Romów, 15 tysięcy jeńców radzieckich różnych narodowości oraz do 15 tysięcy ludzi innych narodowości.
Tak zagładę w krematoriach we wspomnianym obozie opisywał później jego komendant z lat 1940-1943 Rudolf Franz Ferdinand Höss: „Żydów przeznaczonych na zagładę prowadzono możliwie spokojnie do krematoriów – osobno mężczyzn, osobno kobiety. W rozbieralni więźniowie zatrudnieni w Sonderkommando mówili Żydom w ich języku ojczystym, że przyszli oni tylko do kąpieli i odwszenia (…). Po rozebraniu się Żydzi szli do komory gazowej zaopatrzonej w natryski i rury wodociągowe, co sprawiało całkowite wrażenie łaźni. Najpierw wchodziły kobiety z dziećmi, później mężczyźni. (…). Potem drzwi szybko zaśrubowywano, a czekający już dezynfektorzy natychmiast wrzucali przez otwory w suficie cyklon, który specjalnymi przewodami opadał aż do podłogi. To powodowało natychmiastowe rozchodzenie się gazu. Przez wziernik w drzwiach można było widzieć, jak osoby stojące najbliżej przewodów wrzutowych natychmiast padały martwe. Blisko jedna trzecia ofiar umierała od razu. Inni zaczynali się tłoczyć, krzyczeć i chwytać powietrze. Wkrótce krzyk obracał się w rzężenie, a po paru minutach wszyscy leżeli. Najdłużej po upływie 20 minut nikt się nie poruszał. (…) Krzyczący, starsi, chorzy, słabi i dzieci padali prędzej niż zdrowi i młodzi. Pół godziny po wrzuceniu gazu otwierano drzwi i włączano wentylację. Natychmiast przystępowano do wyciągania zwłok. (…) Następnie zwłoki przewożono specjalnymi windami na poziom krematorium. Tam więźniowie Sonderkommando wyjmowali zwłokom złote zęby, kobietom obcinano włosy, a otwory ciał przeszukiwano w celu znalezienia ukrytych kosztowności. Potem zwłoki spalano w rozpalonych piecach. Należy dodać, że bywały przypadki, gdy krematoria były tak obciążone, że zwłoki palono w otwartych dołach. W czasie akcji węgierskiej dołów używano non-stop”.
Więźniowie obozów żyli w nieustannym strachu i przerażeniu, zmuszani byli do nieludzkiej pracy, co powodowało zniewolenie i otępienie. Doprowadzało to do zaniku ludzkich uczuć, jak też całkowitego braku wrażliwości. Następowało zatarcie granic między katem a ofiarą. Więzień stawał się jednocześnie ofiarą systemu i katem dla współwięźniów. W większości przypadków obóz łamał, zabijał w człowieku wrażliwość, nadzieję i wartości etyczne. Tylko dla niektórych jedynym sposobem, aby przeżyć była umiejętność zdystansowania się do narzuconych warunków. Uświadomienie sobie, że istnieją wartości, których należy bronić nawet za cenę własnego życia. Ale mówiąc o tym wszystkim nie możemy jednak zapominać o wpływie ideologii na psychikę oprawców. Zanim zostali oni zainfekowani czy to nazizmem czy później komunizmem byli normalnymi ludźmi. Niemieccy żołnierze poprzez oddziaływanie Hitlera i promowanego przez niego nazizmu, stawali się ślepymi wykonawcami okrutnych rozkazów i najpierw to oni zatracili wagę i wiarę w wartości nadrzędne.
Ale i nie tylko tym było okrucieństwo II wojny. Kolejnym dramatem, który jest dla mnie osobiście drugim najtragiczniejszym po obozach koncentracyjnych miał miejsce dwukrotnie w 1945 roku. Było to użycie po raz pierwszy w historii świata bomby atomowej- inaczej zwanej jądrową. Użyli jej Amerykanie zrzucając ją na 2 japońskie miasta najpierw port w Hiroszimie a drugą w Nagasaki. Powody, które Stany Zjednoczone podały dla usprawiedliwienia użycia tej jednej z najpotężniejszych i najgroźniejszych broni są takie, że prezydent Truman chciał zastraszyć Japonię i wymusić jej kapitulację. Próbny wybuch pierwszej bomby atomowej przeprowadzono 16 lipca 1945 roku punktualnie o godzinie 5.29. Miało to miejsce na pustyni Alamogordo w stanie Nowy Meksyk. Był to finał słynnego "Projektu Manhattan", który miał na celu zbudowanie bomby atomowej. Został on opracowany na polecenie prezydenta Franklina Dalano Roosevelta i realizowany od 1942 roku. Badania nad nim prowadzono w 3 ośrodkach: w Columbia University w Nowym Jorku, na uniwersytecie w Chicago, gdzie 2 grudnia 1942 roku uruchomiono pierwszy reaktor i na uniwersytecie stanu Kalifornia. Konstrukcję samej bomby opracowano w Los Alamos. Całym projektem kierował Jackob Robert Oppenheimer amerykański fizyk a zarazem dyrektor laboratorium we wspomnianym projekcie. Ciekawostką a może nawet nie jest fakt, że temperatura w centrum wybuchu była wyższa od tej, jaka występuje w samym środku słońca. O wyniku eksperymentu został powiadomiony prezydent Truman, który w latach 1945-1953 piastował urząd prezydenta USA wcześniej będąc jego zastępcą. Wydał on rozkaz możliwie szybkiego wykorzystania tej broni przeciwko Japończykom.
Dnia 6 sierpnia 1945 roku Amerykanie zrzucili bombę atomową na Hiroszimę, który była centralą drugiej armii japońskiej.
Bomba ważąca 4 tony eksplodowała na wysokości 565 metrów nad miastem. Naturalną barwę nieba przysłonił oślepiający błysk biało-niebieskiego światła. Tysiące ludzi wyparowało w ułamku sekundy, a ziemia w pobliżu ogniska eksplozji zawrzała w temperaturze 9000 stopni Celsjusza. Siła wybuchu była tak wielka, że jedynym śladem istnienia niektórych ofiar pozostał obrys ich sylwetki wypalony przez wybuch na betonowych ścianach. Wielu innych, którzy znaleźli się w promieniu 3 kilometrów od ogniska wybuchu doznało śmiertelnych poparzeń, z wielu osób eksplozja zdarła ubranie wraz ze skórą.
Już chwilę później potężna fala uderzeniowa rozprzestrzeniając się z prędkością 800 kilometrów na godzinę zrównała z ziemią wszystko, co w promieniu 3 kilometrów znalazło się na jej drodze. Pęd powietrza wznosił wysoko w górę tramwaje, sieć wodociągowa rozpadała się na drobne kawałki, a tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci zginęło w piekle atomowego wybuchu. Do dziś nie można ustalić dokładnej liczby ofiar, ale uważa się, że w wyniku wybuchu i w wywołanym przez niego ogniu zginęło na miejscu 78 tysięcy osób a ponad 37 tysięcy zostało ciężko rannych i zmarło w okrutnych męczarniach z powodu choroby popromiennej.
W całym mieście rozszalały się pożary. Na obszarze 13 kilometrów kwadratowych nie ocalał ani jeden budynek. Wybuch wzniósł pod niebo wielką chmurę gazu i pyłu, a jej szczyt znalazł się na wysokości 15250 metrów. Z bezpiecznej odległości, odlatując z miejsca eksplozji na wysokość 10 kilometrów patrzący na tą przerażającą chmurę pilot pułkownik Paul W. Tibets Jr. zapamiętał, że „powiększała się, bezustannie kotłując się w sobie, jakby toczyła się i gotowała jednocześnie, na powierzchni wyraźnie widać było tylko czarne wrzenie, jakby to była beczka gotującej się słomy”.
Z ogromnego obłoku poczęły opadać krople deszczu wielkości kul bilardowych i promieniowaniem powiększały liczbę ofiar. W 1968 roku Japończycy szacowali, że 250 tysięcy mieszkańców Hiroszimy zginęło na miejscu w chwili eksplozji lub zmarło na chorobę popromienną w ciągu następnych 5 lat. Mimo, że zgony będące bezpośrednim skutkiem wybuchów nie występowały już w obydwu miastach po dwóch miesiącach od ich zrzucenia to wielu ludzi umierało nadal wskutek chorób pochodzenia popromiennego, takich jak nowotwory na przykład białaczka. Nigdy nie podano listy ofiar bomb atomowych.
Siła wybuchu bomby spowodowała również powstanie powietrznej fali uderzeniowej.
Straszliwy grzyb po wybuchu bomby widoczny był jeszcze z odległości 580 kilometrów od Hiroszimy.
Druga bomba została zrzucona 9 sierpnia na Nagasaki. Na skutek tej detonacji śmierć poniosło ok. 74 800 osób. Używając tej straszliwej broni nie przewidziano, iż skutkiem jej wybuchu będzie też skażenie obszaru i choroby popromienne występujące przez bardzo długi okres czasu.
Bezpośrednim skutkiem ataków atomowych na Hiroszimę i Nagasaki była kapitulacja Japonii 10 sierpnia 1945 roku oraz koniec wojny. W bezprecedensowym orędziu radiowym cesarz Hirohito powiedział do narodu: „Postanowiliśmy otworzyć drogę do wielkiego pokoju dla wszystkich przyszłych pokoleń wytrzymując to, co jest nie do wytrzymania i cierpiąc to, czego nie można ścierpieć”.
Po zrzuceniu bomby na Hiroszimę rząd japoński poprzez pośrednictwo ambasady szwajcarskiej wystosował protest do całego świata. Skarżył się na "lekceważenie prawa międzynarodowego przez USA, a zwłaszcza brutalność nowej miny lądowej użytej przeciw Hiroszimie".
Następnego dnia po zrzuceniu bomby na Nagasaki 10 sierpnia Związek Radziecki przystąpił do działań wojennych przeciwko Japończykom i skierował na granicę z Mandżurią 600-tysięczną armię. Kilka godzin później rząd japoński wystosował do sprzymierzonych depeszę, w której informował o gotowości do przyjęcia bezwarunkowej kapitulacji. Wojna atomowa została zawieszona, ale nadal były prowadzone bombardowania. 14 sierpnia została podjęta ostateczna decyzja o kapitulacji.
Bomba zapoczątkowała również erę atomową. Związek Radziecki przeprowadził pierwszą eksplozję swojej bomby atomowej w 1949 roku a Wielka Brytania w 1952. Konstruowano też coraz bardziej wyrafinowane i coraz bardziej śmiercionośne bomby, które skutki wybuchu pierwszych bomb czynią śmiesznie małymi.
Najcenniejsza lekcja, której udzieliła światu i przyszłym pokoleniom Hiroszima polega, być możne, na uświadomieniu, że broń nuklearna powinna być używana za ostateczny czynnik odstraszający przed przyszłymi wojnami. Dziś, gdy znamy już wiele z tamtejszej okrutnej historii, bo coraz więcej tajnych dokumentów ze światowych archiwów jest odtajnionych i nowe fakty wychodząca światło dzienne wiadomo, że użycia tej broni i tego potwornego barbarzyństwa, bo inaczej nie można tego nazwać można było uniknąć. Można było, ponieważ już w 3 lata wcześniej- w 1942 roku cesarz został powiadomiony o nieuchronności japońskiej porażki w wojnie. W maju 1945 roku Japonia zwróciła się do Związku Radzieckiego z prośbą o mediację. Józef Stalin nie przystał na tę propozycję. Stało się tak, ponieważ na odbywającej się konferencji jałtańskiej w dniach od 4 do11 lutego 1945 roku tak zwana Alianci- Wielka Trójka: prezydent USA Franklin Delano Roosevelt, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill i przywódca ZSRR Józef Stalin podjęli już decyzje najważniejsze dla przyszłego świta. Dwaj pierwsi Roosevelt i Churchill przekupili tego ostatniego dużymi zdobyczami terytorialnymi w zamian za przystąpienie ZSRR do wojny z krajem kwitnącej wiśni.
Dziś wiadomo też, że Amerykanie byli w gotowości, aby zrzucić na Japonię dwie kolejne bomby atomowe. Miano ich użyć 13 i 16 sierpnia w razie, gdyby kraj ten nie poddał się. Nie każdy wie o tym, iż Stany Zjednoczone miały zamiar zbombardować jako trzeci cel stolicę Japonii- Tokio. Dziś też według wielu ekspertów panuje opinia, że Amerykanie nie mieli moralnego prawa jej użyć, ponieważ nikt nie powinien rozstrzygać o życiu lub śmierci innych ludzi. Żaden konflikt zbrojny nie jest sprawiedliwy i jakiekolwiek próby usprawiedliwienia, że wojna jest jedyną możliwością są bezzasadne.
Ciekawostką jest również to, że po zakończeniu wojny wielu żołnierzy w tym także amerykańskich mówiło, że zastosowanie broni atomowej z wojskowego punktu widzenia nie było niezbędne. Ich zdaniem Japonia i tak była już bardzo bliska kapitulacji. Generał Henry H. Arnold, dowódca amerykańskiej floty powietrznej, przyznał, iż Japończycy "nie wytrzymaliby dłużej, ponieważ stracili już wówczas kontrolę w powietrzu". Admirał William F. Halsey Jr. również napisał: "pierwsza bomba atomowa była niepotrzebnym eksperymentem. Zrzucenie jej było błędem". Przed jej zrzucaniem część naukowców amerykańskich pracujących nad nią wystąpiła z propozycją, aby tylko zaprezentować politykom i generałom japońskim pokazowy jej wybuch. To mogłoby oddziaływać na tyle silnie, aby wymusić ich kapitulację. Rząd oraz sztab amerykański nie wyraziły jednak zgody na takie rozwiązanie. Wiele krajów potępiło też decyzję USA. Pojawiały się opinie, że jeżeli USA chciały użyć koniecznie tej broni to wystarczyło zbombardować obojętnie, którą bezludną wsypę znajdującą się w pobliżu tego kraju i w ten sposób udowodnić jej moc. Istnieją nawet teorie, iż atak nie był podyktowany celami czysto wojskowymi a politycznymi. USA pragnęło udowodnić swoją siłę przed ZSRR. Podobno Japonia była gotowa skapitulować na identycznych warunkach, na jakich poddała się we wrześniu, już w maju 1945 roku.
Kiedy konflikt zakończył się, miasto odbudowano. Postawiono wiele budynków sakralnych, pojawili się też nawet te chrześcijanie. Część ruin pozostawiono w celu upamiętnienia katastrofy. W Nagasaki w okolicy epicentrum wybuchu wybudowano w 1955 roku Park Pokoju Nagasaki. W jego pobliżu znajduje się ściana budynku więzienia, która przetrwała wybuch. W miejscu tym każdego roku w dniu 9 sierpnia mają miejsce obchody upamiętniające to jakże smutne i tragiczne wydarzenie. Podobne uroczystości odbywają się też w Hiroszimie. W Parku w Nagasaki znajduje się wiele pomników podarowanych przez większość państw ku czci ofiar bomby atomowej- wśród nich znajduje się także ten z Polski. Także w tym samym roku postawiono w mieście Muzeum Atomistyki w Nagasaki. Obecną formę przybrało ono w 1996 roku. Zwiedzający mają w nim okazję poznać historię powstawania i sposobu użycia zabójczej broni, która przyczyniła się do olbrzymiej tragedii.
II Wojna Światowa to czas dehumanizacji, zaszczucia i strachu. Po roku 1945 narodził się nowy świat. To wtedy w 1939 roku nastała wieloletnia mroczna hitlerowska okupacja. W momencie, gdy rozpoczęła się trwająca prawie 6 lat czarna noc człowiek stracił swoją godność i wszystkie prawa. Te lata zostawiły plamę na ludzkości, która nie zniknie z pewnością aż do końca świata. Dlatego właśnie nasuwa się refleksja, że współcześni ludzie nie mają prawa oceniać postępowania tych, którzy żyli w wiecznym strachu i przerażeniu. "Człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach", a w sytuacjach ekstremalnych do głosu dochodzą ukryte instynkty. Najważniejszym staję się walka o przeżycie, nawet za wszelką cenę. Dlatego też nie nam oceniać postawy więźniów, zwykłych ludzi, czy kobiety, które w zamkniętych dla Żydów gettach wolały same pozbawić życia innych i zrobić to, co my dziś możemy nazwać eutanazją w celu, aby wykonać akt miłosierdzia, by inni mogli umrzeć w bardziej godny i mniej okrutny sposób. Nie można tego ocenić. Pamiętajmy też, że te kobiety, które tego dokonywały też miały sumienie a w nim do końca swoich dni, ile by ich nie pozostało była pamięć o tym, co zrobiły a tego, co wtedy czyniąc to i później po tym, co wtedy czuły mając na sumieniu ciężar dokonanego czynu nie wiemy i nie dowiemy się tego nigdy. Dlatego nie nam dzisiaj oceniać te wydarzenia z tego straszliwego czasu i nie mamy do tego najmniejszego prawa. Nie wiemy, jak my byśmy się zachowali, co wybrali, jak reagowali, gdybyśmy to my byli na miejscach tych ludzi i żyli w tym czasie.
Tak, jak już wspomniałam wcześniej II wojna światowa była najtragiczniejszą wojną w dziejach ludzkości. Walki toczyły się na wszystkich kontynentach naszego ziemskiego globu. Zdaję sobie jednak sprawę, że żadne liczby procenty- wszelkie dane statystycznie nie są w stanie w pełni ukazać jej tragicznego bilansu. Mówi on, że w czasie jej trwania powołano pod broń około 110 milionów żołnierzy. W największej mobilizacji armia ZSRR liczyła 12,5 mln, USA 12,3 mln, armia III Rzeszy i Japonii po 10,2 mln, Wielkiej Brytanii 5,1 mln, Francji i Chin po 5 mln i Włoch 3,7 mln. Życie utraciło 50 milionów osób- w tym, z tej przerażającej liczby 20 było ofiarami terroru i ludobójstwa. Z nich wszystkich aż 80% zamieszkiwało Europę. Dane mówią, że poległo w niej około 20 milionów Rosjan- w tym ludności cywilnej około 3 milionów, Chiny- około 10 milionów, Polska- 6 milionów w tym żołnierzy zabitych na wszystkich frontach około 140 tysięcy, Jugosławia około 1,7 miliona ofiar i 3 miliony Żydów. Straty Polskie były największymi zarówno jeśli chodzi o liczbę ludności mieszkającą w tym kraju, jak też samo państwo. 40% polskiego majątku narodowego uległo zniszczeniu. Jednak dane statystyczne nigdy nie wyrażą strat, jakie poniesiono od strony moralnej i w dziedzinie kultury duchowej.
Jeśli chodzi o ludność drugiej tej strony, jeśli w ogóle można tak ją nazwać zginęło 7,3 miliona Niemców- ludności cywilnej 3 miliony, Japonia około 2,3 miliona- w tym ludności cywilnej więcej, jak połowa i Włochy 1,1 miliona. Dalsze 35 mln ludzi zmarło na wskutek epidemii głodu i działań wojennych. W psychice tych ludzi, którzy przeżyli tą „najczarniejszą noc na ziemi” pozostał trwały ślad bolesnych wspomnień. Z przykrością należy stwierdzić, że historia i doświadczenia wojen światowych niczego człowieka nie nauczyły. Wydaję się on zapominać o tej ogromnej tragedii. Nasza ziemia nadal jest miejscem wielu ognisk zapalnych o różnym podłożu.
Jeśli chodzi o sprawy inne dotyczące ekonomii i gospodarki to łączne wydatki na prowadzenie II wojny osiągnęły sumę 1,166 biliona dolarów (m.in. USA wydały 387 mld, III Rzesza 272 mld, ZSRR 192 mld, Wielka Brytania 120 mld, Włochy 94 mld i Japonia 56 mld) a straty materialne w samej tylko Europie szacowano na 260 mld dolarów.
Po wojnie światowa gospodarka została zrujnowana. Przed rządami wielu państw stał olbrzymie problemy, którymi musieli zająć się przede wszystkim Alianci. Sama sprawa wyżywienia około 14 milionów ludzi, uwolnionych z obozów i z niewolniczej pracy. Należało im również dostarczyć odzież i lekarstwa. W 1945 r. sytuację żywnościową pogorszyła panująca w Europie susza. W tym samym czasie na tym kontynencie trwała wielka migracja ludności. W wyniku wojny około 40-50 milionów osób zmieniło miejsce pobytu.
USA w bilansie handlowym z Europą dysponowały olbrzymimi nadwyżkami. Stały się więc wierzycielem wielu krajów europejskich, a w szczególności Wielkiej Brytanii. Nad Francją i Anglią zawisło niebezpieczeństwo całkowitego załamania się systemu finansowego. W 1947 r. Rząd Brytyjski wydał miliardy dolarów na akcję pomocy międzynarodowej i zaciągnął długi u amerykańskiego wierzyciela. W tej sytuacji amerykańska administracja opracowała Plan Odbudowy Europy znany nam jako Plan Marshalla, gdyż jego założenia przedstawił George Catlett Marshall- amerykański generał i polityk. By europejskie państwo uzyskało pomoc ze strony USA musiało spełnić pewne warunki. Przede wszystkim należało odsunąć od rządów komunistów. Należało również dopuścić amerykański kapitał na europejski rynek a także plany odbudowy i rozwoju gospodarki uzgadniać z administracją amerykańską.
W wyniku II wojny światowej, a zwłaszcza porozumienia wielkiej trójki w Jałcie: Roosvelta, Churchilla i Stalina Europa została podzielona na dwie strefy wpływów: Amerykańską i Radziecką. System pojałtański rozpadł się dopiero na przełomie lat 80 i 90-tych.
Już od 1941 roku Stany Zjednoczone i Związek Radziecki zgodnie współpracowały, ponieważ miały wspólny cel – pokonanie faszystowskich Niemiec i ich sprzymierzeńców. Wizję ostatecznego powojennego ładu nakreśliła wspomniana wcześniej konferencja w Jałcie, podczas której zapadła decyzja o wyznaczeniu Stalinowi strefy wpływów w Środkowej i Wschodniej Europie. Świat odtąd miał żyć w zgodzie i jedności. Po wielkim zwycięstwie nad Rzeszą, z powodu planów Stalina dotyczących przejęcia władzy w całej Europie, a nawet na świecie, stosunki te jednak znacznie się pogorszyły.
W końcowym etapie wojny wojska radzieckie wyparły Niemców z całej Europy Wschodniej – Polski, Czechosłowacji, Rumunii, Bułgarii, Węgier i wschodniej części Niemiec. Jednak nastała wolność nie trwała długo. Zaraz po tym Stalin postanowił wbrew obywatelom wyzwolonych państw wprowadzić w nich rządy komunistyczne i ustrój wzorowany na radzieckim. Słabe i wykończone przez wojnę państwa nie miały możliwości walki z komunizmem. Stalin „podbudowany” zwycięstwem nad Europą Wschodnią zaczął snuć plany na temat podbicia całego świata.
Tak, jak napisałam wcześniej wojny i wszelkie akty agresji przeciwko drugiemu człowiekowi były znane od początku świata, ale to, co zostało zapoczątkowane wraz z dniem 1 września 1939 roku- II wojna światowa przysłoniła to wszystko, co tamte razem wzięte przyniosły z sobą. W większości krajów za jej początek uważa się atak niemieckiego pancernika "Schleswig-Holstein" na polską składnicę wojskową na Półwyspie Westerplatte. W dwa dni później 3 września do wojny przystąpiła Wielka Brytania i Francja. Właśnie ten dzień w piśmiennictwie zachodnim jest czasami podawany, jako druga data jej wybuchu. Niektórzy też za jej rozpoczęcie uznają konflikt japońsko-chiński zapoczątkowany 7 lipca 1937 roku najazdem wojsk japońskich, który do 1941 pozostawał konfliktem lokalnym. Jeszcze inaczej jest w historiografii radzieckiej. Tam istniało pojęcie tak zwanej „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”, która rozpoczęła się 22 czerwca 1941 roku wraz z atakiem niemieckim na ten kraj. W ten sposób określało się w ZSRR przystąpienie tego kraju do koalicji antyhitlerowskiej przeciwko III Rzeszy i jej sojusznikom. Nazwa ta została użyta po raz pierwszy w przemówieniu radiowym Stalina w dniu 3 lipca 1941 roku. Odwołał się on w nim do patriotyzmu narodów tworzących Związek Radziecki w obliczu ataku państw faszystowskich. Jeszcze inaczej jest w przypadku USA. Tam datą rozpoczęcia wojny jest 7 grudzień 1941 roku i wiąże się z atakiem japońskim.
II wojna światowa była najtragiczniejszą w historii ludzkości i były to jej najczarniejsze karty. W ciągu 5 lat jej trwania lub czasami, jak wolą mówić inni niecałych 6 lat przysłoniło wszystko, co wcześniej świat: znał, widział, słyszał a chyba nie mylę się mówiąc, że również mógł pomyśleć, że coś takiego może mieć miejsce.
Druga wojna to nie były tylko walki na frontach całego świata, bo wzięło w niej udział 61 państw na 67 wtedy istniejących i odbywały się one na wszystkich kontynentach- w tym nawet na skutej wiecznym lodem Antarktydzie. To nie były też tylko trudne do oszacowania faktyczne koszty wojny, w których znalazły się niewątpliwie zrujnowana gospodarka światowa i załamał się światowy system monetarny. To tylko część i nie zawaham się tu użyć słowa, że jest ona niewielką tego wszystkiego, co niosła z sobą ta wojna, bo przyniosła ona coś o wiele gorszego. Tragizm wszystkich przyniesionych i związanych z nią wydarzeń spowodował, że zniknęła całkowicie granica między tym, co dobre a co złe, zniknęła moralność, etyka a ludzka godność wynikająca z faktu, że każdy człowiek ją posiada została okrutnie zdeptana. Wojna stawiała przed człowiekiem pytanie: kim jesteś? Zbrodniarzem czy bohaterem? Stawiała człowieka w szeregu ekstremalnych trudnych dla nas dziś do pojęcia sytuacji, które wymagały od niego bardzo wiele. Literatura także, a szczególnie powojenna faktu podjęły ten problem przedstawiając go niejednokrotnie bardzo realistycznie.
Tak, jak zaznaczyłam wcześniej to, co przyniosła z sobą II wojna światowa przerosło ludzkie wyobrażenia. Zbrodniarzem okazał się nie należy mówić cały naród niemiecki, bo byli to tylko ci, którzy zostali owładnięci i pociągnięci ideologią jednego człowieka i podążyli zarówno za nią, jak i za nim samym. Tym kimś był Adolf Hitler niedoszły malarz, który dwukrotnie nie został przyjęty do Akademii Sztuk Pięknych we Wiedniu. Hitler był przekonany o wyjątkowości "typu nordyckiego i rasy aryjskiej", jako lepszych ludzi. To właśnie ta jego ideologia doprowadziła do strasznego nacjonalizmu. Gehenna wojny spowodowała ogromne straty materialne, jak i miliony ofiar w ludziach. Śmierć na wszystkich frontach świata poniosło ponad 30 milionów a dalsze ponad 36 zostało okaleczonych i stracili zdrowie, tych ilu zostało zmuszonych do wyjazdu do III Rzeszy i przymusowej pracy na rzecz Niemiec do dziś nie sposób policzyć.
Ale II wojna to były nie tylko walki na frontach. Najtragiczniejszymi w tym okrutnym czasie były według mnie dwie rzeczy. Pierwszą z nich była planowa zagłada narodu żydowskiego znany nam dzisiaj, jako holocaust i związane z nim obozy koncentracyjne. W Europie niemal całkowitej zagładzie ulegli Żydzi. Naród ten miał być całkowicie wyniszczony. Przeznaczeniem Polaków, Czechów, Słowaków i innych narodów z naszego położenia geograficznego był natomiast los niewolników, posłusznie usługującym władcom „nowej Europy"- Niemcom. W wielu krajach w tym w Polsce wymordowano elitę narodu: profesorów, nauczycieli, lekarzy i księży. Tragiczne ówczesne wydarzenia ukazują jak łatwo zwieść całe narody ułudą budowania nowego porządku, nowego świata, rządów „lepszych, mądrzejszych ludzi nad gorszymi."
Wydarzenia drugiej wojny światowej to jeden z najtragiczniejszych epizodów w życiu ludzkości XX wieku. Podczas niej ludzie spotkali się z niespotykaną dotąd brutalnością, obojętnością wobec cierpienia, kreowaną przez ideologie nazizmu. Pożoga wojny prowadziła do stałych zmian w psychice tak żołnierzy jak i cywilów. Tragiczne wydarzenia zapadły w pamięć a niemożność pozbycia się ich dodatkowo okaleczyła psychikę ofiary.
Wspomniane obozy koncentracyjne- inaczej zwane zagłady i śmierci, ogrodzone murem i drutem kolczastym nadzorowane przez strażników „fabryki śmierci”. Były to miejsca, do których dowożono setki tysięcy ludzi bydlęcymi wagonami w taki sposób, aby zmieściło się w nich, jak najwięcej. W nich to w wyniku przymusowej i niewolniczej pracy hitlerowcy chcieli dokonać fizycznej eksterminacji narodu żydowskiego i polskiego. Miejscami okrutnych zbrodni były głównie komory gazowe. Prowadząc do nich niczemu nie winnych i nieświadomych tego, co ich czeka ludzi wmawiano im, że idą się umyć pod prysznice. Tam w ciągu około 20 minut pozbawiano ich życia. Następnie po ich zagazowywaniu dokonywano likwidacji ciał. Robiono to w tak zwanych krematoriach. Jednak ich męka nie kończyła się z chwilą śmierci. Przed spaleniem zwłokom obcinano włosy i wyrywano złote zęby a nawet przeszukiwano ciała w poszukiwaniu kosztowności. W obozach: katowanie więźniów, głodzenie, ciężka ponad siły praca, jak też przeprowadzanie eksperymentów medycznych lub paramedycznych, bo raczej tymi pierwszymi nie można ich nazwać. Człowiek był traktowany, jako łatwy i tani materiał doświadczalny. Na tych ludzkich istotach prowadzono eksperymenty z różnych zakresów medycyny, głównie: patologii i genetyki. Okrutne jest to tym bardziej, że wszelkie badania były w bardzo dużym stopniu uwarunkowane ideowo nazistowską teorią rasizmu, jak też sprzeniewierzały się zupełnie zasadom etyki lekarskiej. Ponadto analizowano skutki skrajnego głodu na najbardziej wyczerpanych więźniach, testowano leki, sztucznie zarażano więźniów chorobami głównie tyfusem plamistym i durem brzusznym, jak też wykonywano niepotrzebne zabiegi operacyjne. Końcem męczarni dla ogromnej większości była śmierć. Jednak i po niej piekło się nie kończyło. Bezczeszczenie ludzkich zwłok i odbieranie zmarłym prawa do godnej śmierci, pochówku i grobu.
O tym, czym obozy te były wystarczy przeczytać „Medaliony” Zofii Nałkowskiej. Są to osobiste doświadczenia autorki z oględzin miejsc zbrodni, jak i jej pracy w Głównej Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich. Autorka odbyła bardzo wiele rozmów z ocalałymi ofiarami, które przeżyły to piekło faszystowskiego terroru na ziemiach polskich. Poznała rzeczywiste fakty, które miały miejsce w latach wojny, a także ślady i metody zbrodni oraz zbrodniarzy. Na podstawie tych autentycznych relacji uczestników lub świadków skonstruowała koszmarną wizję „epoki pieców” i napisała wspomniane „Medaliony”. Pokazała w nich dokument zbrodni hitlerowskich oraz prawdę o zbrodniarzach niemieckich, rozmiarach zbrodni i ludzkiego cierpienia, a także dokonała surowego oskarżenia zbrodniczego faszyzmu. Nałkowska pokazała w opowiadaniach fizyczne niszczenie ofiar- rozstrzeliwanie, duszenie gazem, palenie w krematoriach oraz zbrodnie dokonywane na psychice człowieka. Tylko, że tak naprawdę fizyczne przeżycie wojny nie oznaczało faktycznego powrotu do normalnego życia. Złamana już na zawsze psychika, pamięć o tym, czego byli świadkami i obdarcie z ludzkiej godności i człowieczeństwa nie pozwoliła wielu z nich na powrót do normalności. W wielu ludziach wojna zabiła poczucie człowieczeństwa i doprowadziła do dehumanizacji podstawowych wartości, zwątpienia w wyznawane prawdy, zasady, w religię i w Boga, obojętnie, w którego wierzyli. Wiadomo, że w tak ekstremalnych warunkach chęć przeżycia ludzkiego staje się silniejsza od jakiejkolwiek mocy i czegokolwiek innego. Liczy się tylko jedno, aby móc przeżyć jeszcze jeden dzień niezależnie od ceny, jaką trzeba będzie za to zapłacić. Permanentny głód, jaki dotykał więźniów wielu obozów koncentracyjnych i stawał się przyczyną makabrycznych aktów kanibalizmu. Dlatego właśnie czas ten był tak okrutnym i zacierał tą granicę między moralnością a jej pozbawieniem. Jak Nałkowska napisała w jednym swoim tekście pod tytułem „Dno”, że w „Pawiaku” więzieniu zbudowanym przez Rosjan w Warszawie w latach 1829-1835, gdzie podczas Powstania Styczniowego przetrzymywano w nim więźniów politycznych a w czasie II wojny kobiety były zamykane wraz z trupami. W czasie jej trwania więziono w nim ok. 100 tys. mężczyzn i 20 tys. kobiet. Były to osoby zatrzymane w czasie łapanek, członków ruchu oporu i więźniów politycznych. „Pawiak” był jednym z głównych więzień śledczych tak zwanej okupacyjnej policji bezpieczeństwa. W obozach rządziły inne prawa. Ci, którzy chcieli przeżyć zmuszeni byli do zaakceptowania nowej moralności obozowej. Fizyczne męczarnie ciała potrafiły złamać w człowieku jego ducha, zniszczyć osobowość i wyznawane zasady moralne. Niemcy traktowali wojnę jak swoiste przedsiębiorstwo, a podstawowym surowcem był człowiek. Zdaje sobie sprawę, że dzisiaj brzmi to makabrycznie, ale z tłuszczu ludzkiego wyrabiano mydło, z ich kości nawóz a z włosów materace i szczotki. Przerażające jest również to, że w tym wszystkim brali udział ludzie nauki a w nich między innymi lekarze, którzy zanim nimi zostali składali przysięgę Hipokratesa, że za wszelką cenę będą próbowali ratować ludzi: po pierwsze nie szkodzić. „…Sposób życia urządzać będę chorym dla ich dobra podług sił moich i zdolności, dalekim będąc od wszelkiego uszkodzenia i krzywdy wszelkiej. Nigdy nikomu, ani na żądanie, ani na prośby niczyje, nie podam trucizny, ani też nigdy takiego sam nie powezmę zamiaru, jak również nie udzielę żadnej niewieście środka poronnego. W czystości i niewinności świętej zachowam życie moje i sztukę moją…”
I tu akurat w tym momencie pojawia się sprawa gett. Były to odizolowane miejsce na obszarze tych miast, gdzie w czasie II wojny przymusowo osiedlano Żydów. Zajmowały one z reguły najbiedniejsze tereny. Tworzono je na obszarze Polski oraz dzisiejszej Ukrainie, Białorusi, Czechach i na Węgrzech. Najczęściej jednak były one zlokalizowane na ziemiach, które przed wojną należały do Polski: w Białymstoku, Częstochowie, Kielcach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Radomiu i w Warszawie. Porządku w nich strzegła kolaborująca z nazistami Policja Żydowska. Mieszkańcy gett cierpieli przede wszystkim na głód i choroby. Próby ucieczek oraz pomocy w nich karane były śmiercią. Podczas likwidacji getta ich mieszkańcy byli przenoszeni do większych na terenie innych miast lub trafiali do obozów zagłady. Tym, którym udało się uciec, pomoc niosła polska organizacja Żegota, która zajmowała się ukrywaniem zbiegów, podrabianiem dla nich dokumentów, itp. W czasie wojny przede wszystkim w gettach- zwłaszcza w tym chyba dziś nam najbardziej znanym warszawskim panował straszny głód, że ludzie wyrywali sobie jedzenie wprost z rąk a wielu z nich po prostu umierało z braku pożywienia. Bywało, że z tego powodu zanikały również niektóre organy ciała. Stan psychiczny ludzi charakteryzował się ubóstwem myśli, z czynnych i energicznych ludzie zmienili się w apatycznych i ospałych. Śmierć była widoczna na każdym kroku: zabijano swoich najbliższych, skakano z okien a wszystko po to, by uniknąć śmierci w krematoriach. Wiele pielęgniarek podawało swojej rodzinie- zwłaszcza dzieciom zastrzyki z trucizną, aby nie musiały umierać w obozach zagłady. Kobiety te robiły selekcję, kto zasługiwał na godną śmierć, dokonywały wyboru, kto na to zasługiwał. Nosiły na swoich ramionach odpowiedzialność za czas i rodzaj śmierci swojej rodziny. Pod niemieckim obstrzałem, bez narzędzi, bez zachowania warunków higienicznych przeprowadzano szereg operacji, które nawet dziś w warunkach klinicznych uznawane są za bardzo skomplikowane. Nie wahano się przeprowadzać operacji na otwartym sercu, trepanacji czaszek czy zmieniać krwiobiegu. Wszystko w jednym celu, by uratować jeszcze jedno życie ludzkie. Świadkiem tego wszystkiego był Doktor Marek Eldman w czasie II wojny światowej członek Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego, w 1942 roku współzałożyciel Żydowskiej Organizacji Bojowej, uczestnik powstania w Getcie Warszawskim, a następnie jego ostatni przywódca, jak też uczestnik Powstania Warszawskiego. Po wojnie działacz polityczny i społeczny, autor książek a także laureat wielu wyróżnień i odznaczeń w tym w 1998 roku najwyższego polskiego odznaczenia – Orderu Orła Białego, prywatnie też kardiolog i wybitny kardiochirurg. Poruszyłam tu akurat ten aspekt wojny, bo dotyczy on w pewnym stopniu wyboru życia, czy śmierci? Pozwolenie na dalsze życie a tym samym zgoda na dalsze cierpienie, ból, głód i śmierć w obozowej komorze koncentracyjnej, czy skrócenie tego wszystkiego i wcześniejszy zgon? Zgon na pewno lepszy, bardziej humanitarny i przy mniejszej dawce bólu.
I tu właśnie pojawia się pytanie, czy to, co owe pielęgniarki robiły to wyraz dobroci, czy wprost przeciwnie pamiętając o tym, że religia katolicka mówi „nie zabijaj”- V Przykazanie Boskie a wiele innych na całym świecie też na ten właśnie aspekt kładzie duży nacisk, jak też Przysięga Hipokratesa: po pierwsze nie szkodzić. Dzisiaj też ten akt miłosierdzia wykonany przez te kobiety w tym okrutnym czasie byłby nazwany eutanazją, która jest tak głośno przez wielu potępiana. I tu też pojawia się właśnie sprawa i problem oceny, jeśli chodzi o etykę i moralność. Człowiek w obozie przestawał być istotą ludzką stawał się numerem, odbierano mu zarówno tożsamość jak i wszystkie osobiste rzeczy, jakie łączyły go z tamtym światem. Za murem obozu panował ciągły głód, który sprawiał, że "...człowiek patrzy na drugiego jak na obiekt do zjedzenia" a ten był elementem życia więźniów, którzy dostawali minimalne racje żywnościowe. Mówiąc o obozach koncentracyjnych wystarczy wspomnieć nazwę jednego Auschwitz-Birenau w polskim mieście Oświęcim. Nazwa tego miejsca jest znana na całym świecie. Miejsce to jest dla całego ziemskiego globu symbolem całego systemu koncentracyjnego i machiny zagłady. Jego nazwa obozu była niemieckim odpowiednikiem polskich nazw wspomnianego Oświęcimia i położonej niedaleko Brzezinki. Obóz ten był przeznaczony początkowo do osadzania w nim Polaków, jednak z czasem przekształcono go stopniowo w główne miejsce masowej eksterminacji około miliona Żydów z całej Europy, a także wielu Polaków, Romów, jeńców radzieckich oraz obywateli innych narodowości. Obecnie historycy, za wyczerpującymi badaniami Franciszka Pipera, oceniają, że ogółem do obozu trafiło, co najmniej 1,3 miliona osób, w tym:1 mln Żydów, do 150 tysięcy Polaków, 23 tysiące Romów i ponad 30 tysięcy osób innych narodowości. Liczba zabitych sięgnęła prawie 1,1 mln osób, w tym: 960 tysięcy Żydów w tym: 438 tysięcy z Węgier, około 300 tysięcy z Polski, prawie 70 tysięcy z Francji, 60 tysięcy z Holandii, 55 tysięcy z Grecji, do 75 tysięcy Polaków, 21 tysięcy Romów, 15 tysięcy jeńców radzieckich różnych narodowości oraz do 15 tysięcy ludzi innych narodowości.
Tak zagładę w krematoriach we wspomnianym obozie opisywał później jego komendant z lat 1940-1943 Rudolf Franz Ferdinand Höss: „Żydów przeznaczonych na zagładę prowadzono możliwie spokojnie do krematoriów – osobno mężczyzn, osobno kobiety. W rozbieralni więźniowie zatrudnieni w Sonderkommando mówili Żydom w ich języku ojczystym, że przyszli oni tylko do kąpieli i odwszenia (…). Po rozebraniu się Żydzi szli do komory gazowej zaopatrzonej w natryski i rury wodociągowe, co sprawiało całkowite wrażenie łaźni. Najpierw wchodziły kobiety z dziećmi, później mężczyźni. (…). Potem drzwi szybko zaśrubowywano, a czekający już dezynfektorzy natychmiast wrzucali przez otwory w suficie cyklon, który specjalnymi przewodami opadał aż do podłogi. To powodowało natychmiastowe rozchodzenie się gazu. Przez wziernik w drzwiach można było widzieć, jak osoby stojące najbliżej przewodów wrzutowych natychmiast padały martwe. Blisko jedna trzecia ofiar umierała od razu. Inni zaczynali się tłoczyć, krzyczeć i chwytać powietrze. Wkrótce krzyk obracał się w rzężenie, a po paru minutach wszyscy leżeli. Najdłużej po upływie 20 minut nikt się nie poruszał. (…) Krzyczący, starsi, chorzy, słabi i dzieci padali prędzej niż zdrowi i młodzi. Pół godziny po wrzuceniu gazu otwierano drzwi i włączano wentylację. Natychmiast przystępowano do wyciągania zwłok. (…) Następnie zwłoki przewożono specjalnymi windami na poziom krematorium. Tam więźniowie Sonderkommando wyjmowali zwłokom złote zęby, kobietom obcinano włosy, a otwory ciał przeszukiwano w celu znalezienia ukrytych kosztowności. Potem zwłoki spalano w rozpalonych piecach. Należy dodać, że bywały przypadki, gdy krematoria były tak obciążone, że zwłoki palono w otwartych dołach. W czasie akcji węgierskiej dołów używano non-stop”.
Więźniowie obozów żyli w nieustannym strachu i przerażeniu, zmuszani byli do nieludzkiej pracy, co powodowało zniewolenie i otępienie. Doprowadzało to do zaniku ludzkich uczuć, jak też całkowitego braku wrażliwości. Następowało zatarcie granic między katem a ofiarą. Więzień stawał się jednocześnie ofiarą systemu i katem dla współwięźniów. W większości przypadków obóz łamał, zabijał w człowieku wrażliwość, nadzieję i wartości etyczne. Tylko dla niektórych jedynym sposobem, aby przeżyć była umiejętność zdystansowania się do narzuconych warunków. Uświadomienie sobie, że istnieją wartości, których należy bronić nawet za cenę własnego życia. Ale mówiąc o tym wszystkim nie możemy jednak zapominać o wpływie ideologii na psychikę oprawców. Zanim zostali oni zainfekowani czy to nazizmem czy później komunizmem byli normalnymi ludźmi. Niemieccy żołnierze poprzez oddziaływanie Hitlera i promowanego przez niego nazizmu, stawali się ślepymi wykonawcami okrutnych rozkazów i najpierw to oni zatracili wagę i wiarę w wartości nadrzędne.
Ale i nie tylko tym było okrucieństwo II wojny. Kolejnym dramatem, który jest dla mnie osobiście drugim najtragiczniejszym po obozach koncentracyjnych miał miejsce dwukrotnie w 1945 roku. Było to użycie po raz pierwszy w historii świata bomby atomowej- inaczej zwanej jądrową. Użyli jej Amerykanie zrzucając ją na 2 japońskie miasta najpierw port w Hiroszimie a drugą w Nagasaki. Powody, które Stany Zjednoczone podały dla usprawiedliwienia użycia tej jednej z najpotężniejszych i najgroźniejszych broni są takie, że prezydent Truman chciał zastraszyć Japonię i wymusić jej kapitulację. Próbny wybuch pierwszej bomby atomowej przeprowadzono 16 lipca 1945 roku punktualnie o godzinie 5.29. Miało to miejsce na pustyni Alamogordo w stanie Nowy Meksyk. Był to finał słynnego "Projektu Manhattan", który miał na celu zbudowanie bomby atomowej. Został on opracowany na polecenie prezydenta Franklina Dalano Roosevelta i realizowany od 1942 roku. Badania nad nim prowadzono w 3 ośrodkach: w Columbia University w Nowym Jorku, na uniwersytecie w Chicago, gdzie 2 grudnia 1942 roku uruchomiono pierwszy reaktor i na uniwersytecie stanu Kalifornia. Konstrukcję samej bomby opracowano w Los Alamos. Całym projektem kierował Jackob Robert Oppenheimer amerykański fizyk a zarazem dyrektor laboratorium we wspomnianym projekcie. Ciekawostką a może nawet nie jest fakt, że temperatura w centrum wybuchu była wyższa od tej, jaka występuje w samym środku słońca. O wyniku eksperymentu został powiadomiony prezydent Truman, który w latach 1945-1953 piastował urząd prezydenta USA wcześniej będąc jego zastępcą. Wydał on rozkaz możliwie szybkiego wykorzystania tej broni przeciwko Japończykom.
Dnia 6 sierpnia 1945 roku Amerykanie zrzucili bombę atomową na Hiroszimę, który była centralą drugiej armii japońskiej.
Bomba ważąca 4 tony eksplodowała na wysokości 565 metrów nad miastem. Naturalną barwę nieba przysłonił oślepiający błysk biało-niebieskiego światła. Tysiące ludzi wyparowało w ułamku sekundy, a ziemia w pobliżu ogniska eksplozji zawrzała w temperaturze 9000 stopni Celsjusza. Siła wybuchu była tak wielka, że jedynym śladem istnienia niektórych ofiar pozostał obrys ich sylwetki wypalony przez wybuch na betonowych ścianach. Wielu innych, którzy znaleźli się w promieniu 3 kilometrów od ogniska wybuchu doznało śmiertelnych poparzeń, z wielu osób eksplozja zdarła ubranie wraz ze skórą.
Już chwilę później potężna fala uderzeniowa rozprzestrzeniając się z prędkością 800 kilometrów na godzinę zrównała z ziemią wszystko, co w promieniu 3 kilometrów znalazło się na jej drodze. Pęd powietrza wznosił wysoko w górę tramwaje, sieć wodociągowa rozpadała się na drobne kawałki, a tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci zginęło w piekle atomowego wybuchu. Do dziś nie można ustalić dokładnej liczby ofiar, ale uważa się, że w wyniku wybuchu i w wywołanym przez niego ogniu zginęło na miejscu 78 tysięcy osób a ponad 37 tysięcy zostało ciężko rannych i zmarło w okrutnych męczarniach z powodu choroby popromiennej.
W całym mieście rozszalały się pożary. Na obszarze 13 kilometrów kwadratowych nie ocalał ani jeden budynek. Wybuch wzniósł pod niebo wielką chmurę gazu i pyłu, a jej szczyt znalazł się na wysokości 15250 metrów. Z bezpiecznej odległości, odlatując z miejsca eksplozji na wysokość 10 kilometrów patrzący na tą przerażającą chmurę pilot pułkownik Paul W. Tibets Jr. zapamiętał, że „powiększała się, bezustannie kotłując się w sobie, jakby toczyła się i gotowała jednocześnie, na powierzchni wyraźnie widać było tylko czarne wrzenie, jakby to była beczka gotującej się słomy”.
Z ogromnego obłoku poczęły opadać krople deszczu wielkości kul bilardowych i promieniowaniem powiększały liczbę ofiar. W 1968 roku Japończycy szacowali, że 250 tysięcy mieszkańców Hiroszimy zginęło na miejscu w chwili eksplozji lub zmarło na chorobę popromienną w ciągu następnych 5 lat. Mimo, że zgony będące bezpośrednim skutkiem wybuchów nie występowały już w obydwu miastach po dwóch miesiącach od ich zrzucenia to wielu ludzi umierało nadal wskutek chorób pochodzenia popromiennego, takich jak nowotwory na przykład białaczka. Nigdy nie podano listy ofiar bomb atomowych.
Siła wybuchu bomby spowodowała również powstanie powietrznej fali uderzeniowej.
Straszliwy grzyb po wybuchu bomby widoczny był jeszcze z odległości 580 kilometrów od Hiroszimy.
Druga bomba została zrzucona 9 sierpnia na Nagasaki. Na skutek tej detonacji śmierć poniosło ok. 74 800 osób. Używając tej straszliwej broni nie przewidziano, iż skutkiem jej wybuchu będzie też skażenie obszaru i choroby popromienne występujące przez bardzo długi okres czasu.
Bezpośrednim skutkiem ataków atomowych na Hiroszimę i Nagasaki była kapitulacja Japonii 10 sierpnia 1945 roku oraz koniec wojny. W bezprecedensowym orędziu radiowym cesarz Hirohito powiedział do narodu: „Postanowiliśmy otworzyć drogę do wielkiego pokoju dla wszystkich przyszłych pokoleń wytrzymując to, co jest nie do wytrzymania i cierpiąc to, czego nie można ścierpieć”.
Po zrzuceniu bomby na Hiroszimę rząd japoński poprzez pośrednictwo ambasady szwajcarskiej wystosował protest do całego świata. Skarżył się na "lekceważenie prawa międzynarodowego przez USA, a zwłaszcza brutalność nowej miny lądowej użytej przeciw Hiroszimie".
Następnego dnia po zrzuceniu bomby na Nagasaki 10 sierpnia Związek Radziecki przystąpił do działań wojennych przeciwko Japończykom i skierował na granicę z Mandżurią 600-tysięczną armię. Kilka godzin później rząd japoński wystosował do sprzymierzonych depeszę, w której informował o gotowości do przyjęcia bezwarunkowej kapitulacji. Wojna atomowa została zawieszona, ale nadal były prowadzone bombardowania. 14 sierpnia została podjęta ostateczna decyzja o kapitulacji.
Bomba zapoczątkowała również erę atomową. Związek Radziecki przeprowadził pierwszą eksplozję swojej bomby atomowej w 1949 roku a Wielka Brytania w 1952. Konstruowano też coraz bardziej wyrafinowane i coraz bardziej śmiercionośne bomby, które skutki wybuchu pierwszych bomb czynią śmiesznie małymi.
Najcenniejsza lekcja, której udzieliła światu i przyszłym pokoleniom Hiroszima polega, być możne, na uświadomieniu, że broń nuklearna powinna być używana za ostateczny czynnik odstraszający przed przyszłymi wojnami. Dziś, gdy znamy już wiele z tamtejszej okrutnej historii, bo coraz więcej tajnych dokumentów ze światowych archiwów jest odtajnionych i nowe fakty wychodząca światło dzienne wiadomo, że użycia tej broni i tego potwornego barbarzyństwa, bo inaczej nie można tego nazwać można było uniknąć. Można było, ponieważ już w 3 lata wcześniej- w 1942 roku cesarz został powiadomiony o nieuchronności japońskiej porażki w wojnie. W maju 1945 roku Japonia zwróciła się do Związku Radzieckiego z prośbą o mediację. Józef Stalin nie przystał na tę propozycję. Stało się tak, ponieważ na odbywającej się konferencji jałtańskiej w dniach od 4 do11 lutego 1945 roku tak zwana Alianci- Wielka Trójka: prezydent USA Franklin Delano Roosevelt, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill i przywódca ZSRR Józef Stalin podjęli już decyzje najważniejsze dla przyszłego świta. Dwaj pierwsi Roosevelt i Churchill przekupili tego ostatniego dużymi zdobyczami terytorialnymi w zamian za przystąpienie ZSRR do wojny z krajem kwitnącej wiśni.
Dziś wiadomo też, że Amerykanie byli w gotowości, aby zrzucić na Japonię dwie kolejne bomby atomowe. Miano ich użyć 13 i 16 sierpnia w razie, gdyby kraj ten nie poddał się. Nie każdy wie o tym, iż Stany Zjednoczone miały zamiar zbombardować jako trzeci cel stolicę Japonii- Tokio. Dziś też według wielu ekspertów panuje opinia, że Amerykanie nie mieli moralnego prawa jej użyć, ponieważ nikt nie powinien rozstrzygać o życiu lub śmierci innych ludzi. Żaden konflikt zbrojny nie jest sprawiedliwy i jakiekolwiek próby usprawiedliwienia, że wojna jest jedyną możliwością są bezzasadne.
Ciekawostką jest również to, że po zakończeniu wojny wielu żołnierzy w tym także amerykańskich mówiło, że zastosowanie broni atomowej z wojskowego punktu widzenia nie było niezbędne. Ich zdaniem Japonia i tak była już bardzo bliska kapitulacji. Generał Henry H. Arnold, dowódca amerykańskiej floty powietrznej, przyznał, iż Japończycy "nie wytrzymaliby dłużej, ponieważ stracili już wówczas kontrolę w powietrzu". Admirał William F. Halsey Jr. również napisał: "pierwsza bomba atomowa była niepotrzebnym eksperymentem. Zrzucenie jej było błędem". Przed jej zrzucaniem część naukowców amerykańskich pracujących nad nią wystąpiła z propozycją, aby tylko zaprezentować politykom i generałom japońskim pokazowy jej wybuch. To mogłoby oddziaływać na tyle silnie, aby wymusić ich kapitulację. Rząd oraz sztab amerykański nie wyraziły jednak zgody na takie rozwiązanie. Wiele krajów potępiło też decyzję USA. Pojawiały się opinie, że jeżeli USA chciały użyć koniecznie tej broni to wystarczyło zbombardować obojętnie, którą bezludną wsypę znajdującą się w pobliżu tego kraju i w ten sposób udowodnić jej moc. Istnieją nawet teorie, iż atak nie był podyktowany celami czysto wojskowymi a politycznymi. USA pragnęło udowodnić swoją siłę przed ZSRR. Podobno Japonia była gotowa skapitulować na identycznych warunkach, na jakich poddała się we wrześniu, już w maju 1945 roku.
Kiedy konflikt zakończył się, miasto odbudowano. Postawiono wiele budynków sakralnych, pojawili się też nawet te chrześcijanie. Część ruin pozostawiono w celu upamiętnienia katastrofy. W Nagasaki w okolicy epicentrum wybuchu wybudowano w 1955 roku Park Pokoju Nagasaki. W jego pobliżu znajduje się ściana budynku więzienia, która przetrwała wybuch. W miejscu tym każdego roku w dniu 9 sierpnia mają miejsce obchody upamiętniające to jakże smutne i tragiczne wydarzenie. Podobne uroczystości odbywają się też w Hiroszimie. W Parku w Nagasaki znajduje się wiele pomników podarowanych przez większość państw ku czci ofiar bomby atomowej- wśród nich znajduje się także ten z Polski. Także w tym samym roku postawiono w mieście Muzeum Atomistyki w Nagasaki. Obecną formę przybrało ono w 1996 roku. Zwiedzający mają w nim okazję poznać historię powstawania i sposobu użycia zabójczej broni, która przyczyniła się do olbrzymiej tragedii.
II Wojna Światowa to czas dehumanizacji, zaszczucia i strachu. Po roku 1945 narodził się nowy świat. To wtedy w 1939 roku nastała wieloletnia mroczna hitlerowska okupacja. W momencie, gdy rozpoczęła się trwająca prawie 6 lat czarna noc człowiek stracił swoją godność i wszystkie prawa. Te lata zostawiły plamę na ludzkości, która nie zniknie z pewnością aż do końca świata. Dlatego właśnie nasuwa się refleksja, że współcześni ludzie nie mają prawa oceniać postępowania tych, którzy żyli w wiecznym strachu i przerażeniu. "Człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach", a w sytuacjach ekstremalnych do głosu dochodzą ukryte instynkty. Najważniejszym staję się walka o przeżycie, nawet za wszelką cenę. Dlatego też nie nam oceniać postawy więźniów, zwykłych ludzi, czy kobiety, które w zamkniętych dla Żydów gettach wolały same pozbawić życia innych i zrobić to, co my dziś możemy nazwać eutanazją w celu, aby wykonać akt miłosierdzia, by inni mogli umrzeć w bardziej godny i mniej okrutny sposób. Nie można tego ocenić. Pamiętajmy też, że te kobiety, które tego dokonywały też miały sumienie a w nim do końca swoich dni, ile by ich nie pozostało była pamięć o tym, co zrobiły a tego, co wtedy czyniąc to i później po tym, co wtedy czuły mając na sumieniu ciężar dokonanego czynu nie wiemy i nie dowiemy się tego nigdy. Dlatego nie nam dzisiaj oceniać te wydarzenia z tego straszliwego czasu i nie mamy do tego najmniejszego prawa. Nie wiemy, jak my byśmy się zachowali, co wybrali, jak reagowali, gdybyśmy to my byli na miejscach tych ludzi i żyli w tym czasie.
Tak, jak już wspomniałam wcześniej II wojna światowa była najtragiczniejszą wojną w dziejach ludzkości. Walki toczyły się na wszystkich kontynentach naszego ziemskiego globu. Zdaję sobie jednak sprawę, że żadne liczby procenty- wszelkie dane statystycznie nie są w stanie w pełni ukazać jej tragicznego bilansu. Mówi on, że w czasie jej trwania powołano pod broń około 110 milionów żołnierzy. W największej mobilizacji armia ZSRR liczyła 12,5 mln, USA 12,3 mln, armia III Rzeszy i Japonii po 10,2 mln, Wielkiej Brytanii 5,1 mln, Francji i Chin po 5 mln i Włoch 3,7 mln. Życie utraciło 50 milionów osób- w tym, z tej przerażającej liczby 20 było ofiarami terroru i ludobójstwa. Z nich wszystkich aż 80% zamieszkiwało Europę. Dane mówią, że poległo w niej około 20 milionów Rosjan- w tym ludności cywilnej około 3 milionów, Chiny- około 10 milionów, Polska- 6 milionów w tym żołnierzy zabitych na wszystkich frontach około 140 tysięcy, Jugosławia około 1,7 miliona ofiar i 3 miliony Żydów. Straty Polskie były największymi zarówno jeśli chodzi o liczbę ludności mieszkającą w tym kraju, jak też samo państwo. 40% polskiego majątku narodowego uległo zniszczeniu. Jednak dane statystyczne nigdy nie wyrażą strat, jakie poniesiono od strony moralnej i w dziedzinie kultury duchowej.
Jeśli chodzi o ludność drugiej tej strony, jeśli w ogóle można tak ją nazwać zginęło 7,3 miliona Niemców- ludności cywilnej 3 miliony, Japonia około 2,3 miliona- w tym ludności cywilnej więcej, jak połowa i Włochy 1,1 miliona. Dalsze 35 mln ludzi zmarło na wskutek epidemii głodu i działań wojennych. W psychice tych ludzi, którzy przeżyli tą „najczarniejszą noc na ziemi” pozostał trwały ślad bolesnych wspomnień. Z przykrością należy stwierdzić, że historia i doświadczenia wojen światowych niczego człowieka nie nauczyły. Wydaję się on zapominać o tej ogromnej tragedii. Nasza ziemia nadal jest miejscem wielu ognisk zapalnych o różnym podłożu.
Jeśli chodzi o sprawy inne dotyczące ekonomii i gospodarki to łączne wydatki na prowadzenie II wojny osiągnęły sumę 1,166 biliona dolarów (m.in. USA wydały 387 mld, III Rzesza 272 mld, ZSRR 192 mld, Wielka Brytania 120 mld, Włochy 94 mld i Japonia 56 mld) a straty materialne w samej tylko Europie szacowano na 260 mld dolarów.
Po wojnie światowa gospodarka została zrujnowana. Przed rządami wielu państw stał olbrzymie problemy, którymi musieli zająć się przede wszystkim Alianci. Sama sprawa wyżywienia około 14 milionów ludzi, uwolnionych z obozów i z niewolniczej pracy. Należało im również dostarczyć odzież i lekarstwa. W 1945 r. sytuację żywnościową pogorszyła panująca w Europie susza. W tym samym czasie na tym kontynencie trwała wielka migracja ludności. W wyniku wojny około 40-50 milionów osób zmieniło miejsce pobytu.
USA w bilansie handlowym z Europą dysponowały olbrzymimi nadwyżkami. Stały się więc wierzycielem wielu krajów europejskich, a w szczególności Wielkiej Brytanii. Nad Francją i Anglią zawisło niebezpieczeństwo całkowitego załamania się systemu finansowego. W 1947 r. Rząd Brytyjski wydał miliardy dolarów na akcję pomocy międzynarodowej i zaciągnął długi u amerykańskiego wierzyciela. W tej sytuacji amerykańska administracja opracowała Plan Odbudowy Europy znany nam jako Plan Marshalla, gdyż jego założenia przedstawił George Catlett Marshall- amerykański generał i polityk. By europejskie państwo uzyskało pomoc ze strony USA musiało spełnić pewne warunki. Przede wszystkim należało odsunąć od rządów komunistów. Należało również dopuścić amerykański kapitał na europejski rynek a także plany odbudowy i rozwoju gospodarki uzgadniać z administracją amerykańską.
W wyniku II wojny światowej, a zwłaszcza porozumienia wielkiej trójki w Jałcie: Roosvelta, Churchilla i Stalina Europa została podzielona na dwie strefy wpływów: Amerykańską i Radziecką. System pojałtański rozpadł się dopiero na przełomie lat 80 i 90-tych.
Już od 1941 roku Stany Zjednoczone i Związek Radziecki zgodnie współpracowały, ponieważ miały wspólny cel – pokonanie faszystowskich Niemiec i ich sprzymierzeńców. Wizję ostatecznego powojennego ładu nakreśliła wspomniana wcześniej konferencja w Jałcie, podczas której zapadła decyzja o wyznaczeniu Stalinowi strefy wpływów w Środkowej i Wschodniej Europie. Świat odtąd miał żyć w zgodzie i jedności. Po wielkim zwycięstwie nad Rzeszą, z powodu planów Stalina dotyczących przejęcia władzy w całej Europie, a nawet na świecie, stosunki te jednak znacznie się pogorszyły.
W końcowym etapie wojny wojska radzieckie wyparły Niemców z całej Europy Wschodniej – Polski, Czechosłowacji, Rumunii, Bułgarii, Węgier i wschodniej części Niemiec. Jednak nastała wolność nie trwała długo. Zaraz po tym Stalin postanowił wbrew obywatelom wyzwolonych państw wprowadzić w nich rządy komunistyczne i ustrój wzorowany na radzieckim. Słabe i wykończone przez wojnę państwa nie miały możliwości walki z komunizmem. Stalin „podbudowany” zwycięstwem nad Europą Wschodnią zaczął snuć plany na temat podbicia całego świata.











