Aktualności / Świat
Kolejny akt przemocy wstrząsnął Rosją
Artykuł był czytany 900 razy
W czasie porannych godzin szczytu komunikacyjnego 29 marca dwie terrorystki – samobójczynie zdetonowały bomby na stacji metra Łubianka oraz Pałac Kultury. W wyniku wybuchów zginęło 39 osób a ponad 70 zostało rannych.
Jak podaje rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa za zamachami stoją bojownicy z północnego Kaukazu. Kobiety które tego dokonały to tzw. „czarne wdowy” – specjalnie wyszkolone do tego typu akcji przez duchowego przywódcę kaukaskich dżihadystów Saida Buriatskiego. Prawdopodobnie był to odwet za śmierć Buriatskiego, który w marcu tego roku zginął podczas strzelaniny z rosyjskimi żołnierzami w Inguszetii.
Terroryzm na świecie był obecny od zawsze, za czasy największego rozwoju wskazać można by lata 60-70te XX wieku w czasie konfliktu izraelsko – palestyńskiego. Po zakończeniu „Zimnej Wojny” mylnie liczono na zmniejszenie liczby takich właśnie ataków. Rozwój technologii oraz wielkich miast dawał terrorystom tylko coraz to nowe możliwości do przeprowadzania zamachów.
Od momentu rozpadu ZSRR na jego terenie regularnie dochodzi do ataków terrorystycznych za którymi w większości stoją zdesperowani czeczeńscy rebelianci. Pierwszy tego typu zamach miał miejsce w Budionnowsku (miasto w południowo – zachodniej Rosji) w roku 1995. Pod dowództwem Szamila Basajewa czeczeńscy separatyści zamierzali zaatakować Kreml. Po drodze jednak doszło do strzelaniny z rosyjskimi milicjantami po której ludzie Basajewa wzięli zakładników i skierowali się następnie w kierunku szpitala miejskiego w Budionnowsku. Zabarykadowani terroryści żądali wycofania wojsk rosyjskich z Czeczenii. 18 czerwca, po osobistej rozmowie telefonicznej Basajewa z premierem Rosji Wiktorem Czernomyrdinem, Rosjanie tymczasowo wstrzymali działania wojenne w Czeczenii. W wyniku zamachu zginęło 129 osób a 419 zostało rannych. Rozejm był nagminnie łamany przez obie strony, ale pozwolił siłom czeczeńskim na przezbrojenie się i przegrupowanie z przegrywanej wojny pozycyjnej do skutecznej wojny partyzanckiej, opartej o minowanie dróg, górskie zasadzki i niespodziewane rajdy na miejscowości okupowane przez Rosjan.
Kolejnym tego typu zamachem był atak na moskiewski teatr na Dubrowce, również przeprowadzony przez czeczeńskich bojowników. Tym razem pod przywództwem Mowsara Barajewa w październiku 2002 roku 40 terrorystów uwięziło w teatrze 922 osoby. Putin nie chcąc negocjować zdecydował o odbiciu zakładników. 26 października rosyjskie oddziały specjalne podczas szturmu użyły gazu usypiającego. W wyniku tak przeprowadzonej akcji zginęli wszyscy znajdujący się tam terroryści oraz 129 zakładników.
W roku 2009 doszło do dwóch kolejnych ataków o podobnym charakterze. 17 sierpnia w Nazraniu (stolica Inguszetii) zamachowiec – samobójca zdetonował ok. 500 kg trotylu. W wyniku eksplozji budynek, pod którym nastąpiła eksplozja, stanął w płomieniach. Spłonęły także zaparkowane tam samochody. Po wybuchu powstał krater o średnicy czterech metrów i głębokości 1,5-2 metrów, a w domach w promieniu 500 m powypadały okna. W wyniku zamachu zginęło 20 osób. Celem zamachu terrorystycznego było spowodowanie destabilizacji regionu i wywołanie paniki.
27 listopada tego samego roku doszło do katastrofy kolejowej w na drodze z Moskwy do Petersburga. Przyczyną katastrofy było podłożenie pod tory kolejowe 7 kg trotylu. O udział w tym ataku podejrzewany jest Paweł Kosołapow, były rosyjski żołnierz, który przyjął islam i przeszedł na stronę czeczeńskich ekstremistów. W wyniku zamachu zginęło 27 osób a 95 zostało rannych.
To tylko nieliczne przykłady zamachów terrorystycznych, do których na całym świecie dochodzi bardzo często. Coraz bardziej rygorystyczne kontrole czy to na lotniskach czy na stacjach metra oraz monitoring w miejscach publicznych jak na razie nie dają pełnego bezpieczeństwa. A oświadczenia typu: „Będziemy topić bandytów w kiblu" czy „To sprawa honoru. Terrorystów należy wydłubać nawet z dna kanalizacji” wypowiedziane przez premiera Rosji tylko dolewają oliwy do ognia.
Terroryzm na świecie był obecny od zawsze, za czasy największego rozwoju wskazać można by lata 60-70te XX wieku w czasie konfliktu izraelsko – palestyńskiego. Po zakończeniu „Zimnej Wojny” mylnie liczono na zmniejszenie liczby takich właśnie ataków. Rozwój technologii oraz wielkich miast dawał terrorystom tylko coraz to nowe możliwości do przeprowadzania zamachów.
Od momentu rozpadu ZSRR na jego terenie regularnie dochodzi do ataków terrorystycznych za którymi w większości stoją zdesperowani czeczeńscy rebelianci. Pierwszy tego typu zamach miał miejsce w Budionnowsku (miasto w południowo – zachodniej Rosji) w roku 1995. Pod dowództwem Szamila Basajewa czeczeńscy separatyści zamierzali zaatakować Kreml. Po drodze jednak doszło do strzelaniny z rosyjskimi milicjantami po której ludzie Basajewa wzięli zakładników i skierowali się następnie w kierunku szpitala miejskiego w Budionnowsku. Zabarykadowani terroryści żądali wycofania wojsk rosyjskich z Czeczenii. 18 czerwca, po osobistej rozmowie telefonicznej Basajewa z premierem Rosji Wiktorem Czernomyrdinem, Rosjanie tymczasowo wstrzymali działania wojenne w Czeczenii. W wyniku zamachu zginęło 129 osób a 419 zostało rannych. Rozejm był nagminnie łamany przez obie strony, ale pozwolił siłom czeczeńskim na przezbrojenie się i przegrupowanie z przegrywanej wojny pozycyjnej do skutecznej wojny partyzanckiej, opartej o minowanie dróg, górskie zasadzki i niespodziewane rajdy na miejscowości okupowane przez Rosjan.
Kolejnym tego typu zamachem był atak na moskiewski teatr na Dubrowce, również przeprowadzony przez czeczeńskich bojowników. Tym razem pod przywództwem Mowsara Barajewa w październiku 2002 roku 40 terrorystów uwięziło w teatrze 922 osoby. Putin nie chcąc negocjować zdecydował o odbiciu zakładników. 26 października rosyjskie oddziały specjalne podczas szturmu użyły gazu usypiającego. W wyniku tak przeprowadzonej akcji zginęli wszyscy znajdujący się tam terroryści oraz 129 zakładników.
W roku 2009 doszło do dwóch kolejnych ataków o podobnym charakterze. 17 sierpnia w Nazraniu (stolica Inguszetii) zamachowiec – samobójca zdetonował ok. 500 kg trotylu. W wyniku eksplozji budynek, pod którym nastąpiła eksplozja, stanął w płomieniach. Spłonęły także zaparkowane tam samochody. Po wybuchu powstał krater o średnicy czterech metrów i głębokości 1,5-2 metrów, a w domach w promieniu 500 m powypadały okna. W wyniku zamachu zginęło 20 osób. Celem zamachu terrorystycznego było spowodowanie destabilizacji regionu i wywołanie paniki.
27 listopada tego samego roku doszło do katastrofy kolejowej w na drodze z Moskwy do Petersburga. Przyczyną katastrofy było podłożenie pod tory kolejowe 7 kg trotylu. O udział w tym ataku podejrzewany jest Paweł Kosołapow, były rosyjski żołnierz, który przyjął islam i przeszedł na stronę czeczeńskich ekstremistów. W wyniku zamachu zginęło 27 osób a 95 zostało rannych.
To tylko nieliczne przykłady zamachów terrorystycznych, do których na całym świecie dochodzi bardzo często. Coraz bardziej rygorystyczne kontrole czy to na lotniskach czy na stacjach metra oraz monitoring w miejscach publicznych jak na razie nie dają pełnego bezpieczeństwa. A oświadczenia typu: „Będziemy topić bandytów w kiblu" czy „To sprawa honoru. Terrorystów należy wydłubać nawet z dna kanalizacji” wypowiedziane przez premiera Rosji tylko dolewają oliwy do ognia.











