Leszek Kołakowski nie żyje. Pochowajmy go na Skałce
Artykuł był czytany 1326 razyRequiem aeternam dona ei, Domine, et lux perpetua luceat ei. Requiescat in pace. Amen. Modlitwy teraz potrzebuje najbardziej.
A żeby pamięć o nim w narodzie nigdy nie zaginęła, pochowajmy go na Skałce. Jest tego ze wszech miar godzien. Nie zawsze doceniamy naszych wielkich rodaków, tak, jak na to zasługują. Hańbą dla nas jest, że nie pochowaliśmy tam Witolda Lutosławskiego. W przypadku Czesława Miłosza stanęliśmy na wysokości zadania. Teraz czas, abyśmy ostatni hołd oddali Mistrzowi Leszkowi Kołakowskiemu. To nasz obowiązek.
Artur Rumpel
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 3
Dla mnie najwybitniejszym polskim filozofem był o. prof. Mieczysław Krąpiec. Bardziej na Skałkę zasługiwaliby też Tadeusz Kotarbiński, Henryk Elzenberg,
Kazimierz Ajdukiewicz czy Józef Maria Bocheński.
Parę faktów o Kołakowskim:
Do 1956 roku jeden z naczelnych ideologów stalinizmu w polskiej filozofii marksistowskiej, po “destalinizacji” — czołowy “rewizjonista” marksistowski. Pod koniec 1945 roku wstąpił do PPR, następnie w latach 1947-1966 był członkiem PZPR. Był pracownikiem Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR. Jeden z współtwórców warszawskiej szkoły historyków idei. Do 1966 profesor, kierownik katedry marksizmu-leninizmu na Uniwersytecie Warszawskim.
Nie bez znaczenia jest też to, że Kołakowskiemu trzeba było aż Marca' 68, żeby po ponad 20 latach propagowania marksizmu, a więc ideologii, która zabiła ponad 250 000 Polaków, ostatecznie tą ideologię porzucić.
Szkoda, że wielcy Polacy umierają poza Polską - przecież tu było Jego miejsce. Tu jest miejsce wielkich Polaków. Na Skałce jest miejsce dla patriotów zmagających się tu i teraz. Dawniej nie było takich możliwości, ale od 20 lat...
I w tytule coś o Szreku?
zgadzam się z Mirosławem












