iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Świat
+ - 2

Masakra na placu Duomo

15 12 2009 Karolina Molda Artykuł był czytany 1043 razy
Źródło: berlusconi.jpg
Źródło: berlusconi.jpg

73-letni premier Wloch, Silvio Berlusconi zaatakowany po meetingu... pamiątką z Mediolanu.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
       Chyba nie tak wyobrażali sobie przebieg wydarzeń organizatorzy wczorajszego meetingu politycznego PDL, centroprawicowej partii Silvio Berlusconiego.
        Nic nie zapowiadało takiej dramaturgii w niedzielne popołudnie na placu Duomo w Mediolanie, gospodarczej stolicy Włoch i miasta ostentacyjnego bogactwa, gdzie Cavaliere, sam przedsiębiorca i potentat finansowy, cieszy się szczególnym poparciem. Nic dziwnego, polityka fiskalna jego rządu faworyzująca najbogatszych oraz przymykanie oczu na oszustwa podatkowe zapewniły mu entuzjastyczne poparcie przedsiębiorców i kapitału Północy Włoch.
       Radosna, prawie rodzinna atmosfera spotkania „wujka Silvio” i jego sympatyków została zakłócona już na początku. Charyzmatyczny 73-letni premier odpierał zarzuty o korupcję, insynuując ze sądy (ostatni bastion politycznej niezależności we Włoszech i jednocześnie wróg numer jeden premiera) to organ partii komunistycznej. Przemówieniu Berlusconiemu wtórował akompaniament gwizdów i okrzyków. Tłum niezadowolonych, szczelnie odgrodzonych policyjnym kordonem, skandował : Vergogna Berlusconi! (Wstyd Berlusconi!), Vai processarti nel tribunale! (Idź przed sad).
        To co miało być przedświątecznym festiwalem popularności Berlusconiego i jego partii zamieniło się w prawdziwą rzeż. Tuż po spotkaniu premier rozdawał jeszcze przez chwilę autografy, gdy nagle został zaatakowany souvenirem, miniaturą katedry Duomo w Mediolanie, przy której odbywał się meeting.
        Sprawcą, jak donosi włoską policja, jest niejaki 42-letni Massimo Tartagli, cierpiący na zaburzenia psychiczne. Berlusconi, zapakowany przez ochronę do auta, wyłonił się z samochodu, by przez kilka sekund zademonstrować w milczeniu publiczności swoją okaleczoną twarz.
        Incydent został wykorzystany we włoskich mediach, całkowicie kontrolowanych przez premiera, do nagonki na opozycję, domniemanych komunistów uciekających się do terroru i przemocy oraz do odwrócenia uwagi od długiej listy ciążących na nim zarzutów i skandali.
      Włosi maja wiele powodów w do niezadowolenia. Kompromitujące Berlusconiego zeznania call-girls, powiązania z mafią i półświatkiem, veline( po włosku gwiazdki telewizyjne) nominowane na stanowiska polityczne i inne oskarżenia to sam czubek góry lodowej korupcji i politycznego matactwa. Ubiegły tydzień przyniósł sensacyjne zeznania Spatazzula, świadka koronnego w toczącymi się waśnie głośnym procesie mafijnym. Zeznania Spatazzuli poważnie obciążają Berlusconiego. Premier Włoch jest między innymi podejrzany o pranie brudnych pieniędzy mafii. Chodzi o okres przed dojściem do władzy, kiedy to Berlusconi miał sfinansować karierę polityczna za pieniądze mafii właśnie.
        Dotychczas dla rozczarowanych rzeczywistością polityczną Włochów, charyzmatyczny Berlusconi był, pomimo wszystkich skandalów, mniejszym złem, atrakcyjniejszą alternatywą dla jeszcze bardziej skompromitowanej korupcją lewicy, apatycznej i uwikłanej w wewnętrzne porachunki.
      Włosi na placu Duomo jeszcze długo po odjeździe premiera toczyli emocjonujące spory. Sympatykom Berlusconiego powoli zaczyna brakować argumentów.
      O ile zakłamanie i tani populizm Cavaliere, seksistowski machism, niewybredne żarty oraz liczne międzynarodowe dyplomatyczne gafy były przez Włochów długo i z anielską cierpliwością tolerowane, o tyle antydemokratyczne praktyki jak cenzura mediów, kneblowanie ust dziennikarzom, niebezpieczne propozycje zmian konstytucji i konszachty z mafią mogą się okazać zbyt trudną pigułką do przełknięcia.
      Okładka tygodnika Espresso, przedstawiająca twarz Berlusconiego, podpisaną „Skończony” jest w tym wymowna. Proroctwo to czy pobożne życzenie? Niedługo po incydencie na popularnym portalu społecznościowym Facebook zawiązał się Fanclub Massimo Tartaglia, spontaniczna grupa wsparcia dla sprawcy incydentu.






+ - 2

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0