Niewolnictwo w XXI wieku
Artykuł był czytany 16685 razy
Żyjemy w XXI, lecz nikt z nas nawet przez chwile nie zastanawia się nad życiem innych narodów. W ciągłym zabieganiu nie mamy czasy zatrzymać się i zastanowić czy wszyscy ludzie są wolni.
My obywatele wolnego narodu nie zdajemy sobie sprawy z otaczającego nas niewolnictwa. Jak podaje amerykańska agencja Free the Slaves walcząca z niewolnictwem XXI wieku na świecie może być około 27mln. niewolników, półniewolników czyli ludzi którzy pracują w pracy przymusowej za znikome wynagrodzenie może być prawie 200 mln.
Niewolnictwo w XXI wieku powstaje za pośrednictwem i przyzwoleniem wielkich korporacji. Firmy szukają jak najniższych kosztów, środki do jakich się posuwają są karygodne. Dzieci pracujące przy produkcji obuwia czy koszulek, często nie mają skończone 10 lat i pracują z minimalne wynagrodzenie, często parę dolarów miesięcznie. A ponowie w garniturach że wydają pieniądze na „społeczną odpowiedzialność przedsiębiorstwa”, nie mówiąc jak pozyskują środki na nią.
Niewolnicy w Afryce wydobywają dobra naturalne bez żadnych standardów pracy, często się zdarza że giną w katorżniczej pracy, ku uciesze Panów z Antwerpii, którzy mogą sprzedać brylanty za ogromne pieniądze. Wiele z pośród diamentów można nazwać „krwawym”.
Zbliżają się święta czas w którym warto się zastanowić czy jest sprawiedliwość na tym Święta. Gdy my będziemy jedli wieczerzę wigilijną ktoś będzie produkował dla nas jakieś dobro w nieludzkich warunkach.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 8
to prawda, nie wiemy jak naprawdę produkują nasze artykuły codzienne
zrobmy jeszcze jeden bojkot :D skoro nasze potrzeby staja sie tak wazne na rynku to czemu by nie pokazac im ze nadal nie maja zbyt duzo do gadania bo to my konsumenci zawsze bedziemy decydowac na ktora prace jest popyt :))) zelzy od nas zycie przedsiebiorstwa ... ale tylko w jednosci sila :D
zycie.. to co sie dzieje na tym świecie.. nie zdajemy sobie czesto z tego sprawy! dobry artykuł.. mile sie czyta.. :)
Temat ciekawy ze sporym potencjałem, jednak niestety zmarnowanym.
Początek dobry, przytoczenie danych statystycznych zapowiada ciekawy, rzetelny artykuł, który to jednak potem rozmywa się w odwołaniach do czczej moralności i pustych słów.
Zdecydowanie zbyt krótki jak na poruszany temat, w wyniku czego ograniczył się autor tylko do pustych słów i zmusił niemal z wyciągnietym palcem gotowym do wytknięcia, zastanowienie się nad niewolnictwem w okresie Świąt. Nie udało się osiągnąć efektu naturalności i bezpośredniego spontanicznego zastanowienia. Wszystko zostało powiedziane i przedstawione zbyt bezpośrednio, co do mnie w ogóle nie przemawia.
Myśl przewodnia dobra ale z wykonaniem nienajlepiej. Mimo to, respekt za podjęcie niewygodnego tematu.
Z wyrazami szacunku
Tomasz Ł. Tokarski
Jak mówi pan powyżej, artykuł porusza ważny temat, ale jest, co tu dużo mówić, nieco zmarnowany.
A tak od siebie jeszcze tylko, bardzo, ale to bardzo znienawidziłem hasło: "w ciągłym zabieganiu (...) zatrzymajmy się (...) popatrzmy na innych, poczujmy smak życia" itd. Fakt faktem jest, jesteśmy zabiegani. Ale czy to tak źle? Czy to źle, że ludzie pracują? Osobny temat...
Pozdrawiam,
Bartosz Pers
Witam
Niewolnictwo jest, było i zawsze będzie. W Brazylii, w Afryce czy w Stanach Zjednoczonych.
Bogaci kupowali brylanty i kupować będą. Załóżmy, że natychmiast panowie i panie bogaccy przestaną kupować precjoza. Połączą się solidarnie z niewolnikiem, którego biali wykorzystują w południowoafrykańskich kopalniach. I co się stanie?
Ten ``niewolnik``, który resztkami sił zarabiał na rodzinę niebawem pogrzebie swoje dzieci, czy żonę, ponieważ nie będzie mógł ich wyżywić.
On (niewolnik) choć jest przyzwyczajony do katorżniczej pracy i robi w pocie czoła po 15 godzin dziennie, może spokojnie poczekać na jutrzejszy dzień. Nie mówię, że ten dzień nie może być lepszy od wczorajszego. Jednak zapewne nie będzie.
Nie mówię, że tegoż ``niewolnika`` nie wyzwoli jakiś Pan ``białas``, lecz zapewne tak nie zrobi, ponieważ temu Panu, nie zależy na tym. Biały człowiek woli kupować naszyjniki i pierścionki swojej ``białej squaw``. I tego też nikt nie zmieni.
Ja też tak robię. Bo jestem ``białasem``. Nie może być inaczej. Przynajmniej z mojej strony. Ja jednak nie topię świeżego jedzenia w morzu, ponieważ nie stać mnie na to. A nawet gdyby było stać, to raczej powinienem dać je głodnemu. Tak, jak wielkie korporacje dają z miłości temu niewolnikowi, który robi na pierścionek dla ich ``białych squaw``.
Że co? Wielkie korporacje nie dają? Przepraszam, widocznie pomyliłem planety.
Niewolnictwo w moim kraju ma trochę inne zabarwienie. Niektórzy (ja też, choć jestem białasem), pracują za darmo w soboty, bez zapłaty. Przychodzą w ostatni dzień tygodnia uśmiechnięci i wypoczęci, oraz gotowi, by spełniać wszystkie zachcianki swojego pracodawcy, swojego szefa. A od czasu do czasu Panie i Panowie inspektorzy sprawdzają czy mój pracodawca nie szykanuje mnie lub mojej koleżanki.
I tak sobie myślę, podobnie do tego niewolnika w południowoafrykańskiej kopalni: Żeby tylko szanowna komisja nie stanęła po mojej stronie i nie zaczęła solidarnościowego bojkotu. Oby jak najszybciej stąd odeszli i dali mojemu pracodawcy spokój.
Ja przyzwyczaiłem się do niewolnictwa. Proszę nie róbcie nic mojemu PANU, mojemu WŁADCY, bo jeżeli ukażecie jego to ja stracę pracę. Zostanę wywalony na zbity pysk.
A tego byśmy nie chcieli, prawda?
Szukamy źdźbła w chińskim oku, a nie dostrzegamy belki we własnym!
Ciekawe, czy Autor naprawdę uważa, że sam żyje w wolnym kraju i jest wolnym człowiekiem?
Jeżeli tak, do winszuję dobrego samopoczucia!
Mam nadzieję, że szybko zmieni zdanie, gdy zostanie pseudo-właścicielem najmniejszej własności i spróbuje ze swojej własności skorzystać: niech spróbuje wybudować sobie dom, albo wyciąć drzewo w ogródku. Wtedy zobaczy, jak zostanie potraktowany przez państwo.
Niewolnictwo to faktycznie straszna rzecz.
Tylko, że ci ludzie częściej pracują za jakieś pieniądze-marne, bo marne, ale są. I bez tych pieniędzy mogliby już tylko kopać sobie i rodzinie grób. A tak, mają jakiś dach nad głową, coś do ubrania i jedzenia.
Nie mówię, że to fair, że my żyjemy wygodnie, często nawet nie myśląc nad pochodzeniem różnych przedmiotów dookoła, podczas gdy biedne nacje ciężko pracują na ten nasz komfort. Ale tak naprawdę co mamy zrobić? Oni mają przestać pracować, zbuntować się i poumierać z głodu, a my zacząć w środku zimy hodować w ogródku warzywa? Zbuntowani stracą pracę, bo na ich miejsce jest zawsze wiele chętnych, a my...? My tak czy siak długo nie wytrzymamy ;)











