iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Świat
+ - 0

O Rosji, Gruzji i o tym, kto dostanie „w papę”

14 08 2008 Mateusz Miernikowski Artykuł był czytany 1999 razy

Cały świat jest pogrążony w nieustannie pogłębiającym się egocentryzmie i egoizmie. Każdy dba tylko o swoje interesy i nie bardzo kwapi się pomóc komukolwiek, jeśli nie ma w tym własnego interesu. Co oznacza to w sytuacji konfliktu zbrojnego?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Analiza sytuacji

Przeanalizujmy dwie sytuacje biorąc pod uwagę zdarzenie oraz reakcję świata na owe zdarzenie: atak na World Trade Center oraz inwazję Rosji na Gruzję. W przypadku pierwszego zdarzenia cały świat oburzył się na Osamę Ben Ladena oraz jego terrorystów – przez to wybuchła wojna w Afganistanie, wspierana przez cały ONZ, pokazując Amerykanom i całej Ameryce, jak wspaniałymi sojusznikami jesteśmy (choć ok. 80% Amerykanów nie ma bladego pojęcia, gdzie leży np. Francja). W drugim przypadku, w przypadku inwazji na Gruzję, Europa wyraziła „zdumienie i zaniepokojenie” sytuacją na Kaukazie. Zaniepokojenie wywołane bombardowaniami dokonywanymi przez lotników rosyjskich na terenie Gruzji, przypomnę. Jedynym działaniem Europy jest więc „zaniepokojenie”. Co więcej, „zaniepokojenie” pod hasłem „jesteśmy z Tobą, Rosjo, chcemy wspólnie z Tobą budować przyszłość!” – przypomnę: Sarkozy stwierdził na konferencji z Miedwiediewem, że Rosja „ma prawo bronić interesów swoich obywateli w innych krajach” (cytat być może trochę przekręciłem, ale tyczy się inwazji na Osetię Południową, należącą Gruzji).


Znów dajemy robić się w konia?

„Za naszą wolność i Waszą” – zgodnie z tą zasadą Polacy brali (i biorą) udział we wszystkich możliwych konfliktach zbrojnych. Cały cywilizowany świat natomiast tego nie robi, jeśli nie widzi w tym interesu. Tak, jak Ameryka nie bojkotuje olimpiady w Chinach (opartej na masowych przesiedleniach mieszkańców miast, gdzie miały powstać stadiony, opartej na zastraszaniu, zabójstwach i masowych wyrokach skazujących na Tybetańczykach za antychińskie? manifestacje), tak dzisiejsza Europa, pełna pychy, zachłanna na każdy rynek zbytu wstrzymuje się od obrony Gruzji przed Rosją. Dlaczego? Zastanówmy się: Rosja to ogromny rynek zbytu - skorumpowany (zgoda!), pokręcony (zgoda!), kierowany przez państwo (zgoda!), ale i jeden z największych na świecie zaraz po Chinach i USA. Rosja ma oprócz tego straszak w postaci kurka z gazem. Dlatego raczej nikt nie kwapi się do udzielenia pomocy Gruzinom. Wspólna Europa udaje, że pomaga, w rzeczywistości jedynym działaniem jest komunikat: „Hej, Rosjo! Nie rób tak, jak robisz, bo jesteśmy zaniepokojeni!”. Warto dodać, iż Europa ma nas (Polskę) za „krzykaczy” – efekt tego jest taki, że jeśli coś uda się nam załatwić w Gruzji, będzie to zasługa Unii Europejskiej. Jeśli będzie jakiś problem - dowiemy się, że niepotrzebnie się wychylamy, niszcząc dobre relacje z Moskwą.


Oj, nieładnie, nieładnie

Powinniśmy sobie postawić pytanie – komu „dostanie się” za antyrosyjskie wystąpienia? Na pewno nie Rosji, na pewno nie Europie, która siedziała cicho jak mysz pod miotłą, bojąc się rosyjskiego niedźwiedzia. Więc komu? Jak to komu? – oczywiście Polsce. Należy zadać sobie więc pytanie „czy to źle, że pomagamy Gruzji?” To bardzo źle. Bardzo źle, ponieważ nie mamy żadnego wsparcia ze strony Zjednoczonej Europy, co świetnie pokazała „pomagając” Tibilisi. Cejrowski kiedyś powiedział bardzo ważną rzecz – że Unia Europejska (którą nomen omen w pewien sposób utożsamiam z NATO) jest jak wielka, gruba baba. Zanim się obróci w którymś kierunku i rozpocznie jakieś działanie, miną godziny, dni, tygodnie lub nawet miesiące. A to może być zbyt długo dla problemów, jakie przed sobą napotyka – problemów wymagających szybkiej reakcji.


Pomożecie? Nie, nie pomożemy…

Jedyne, co pozostaje, to mieć nadzieję, gorącą nadzieję, że jedynym następstwem naszych antyrosyjskich działań będzie kolejne embargo na papier toaletowy, wątróbkę czy – co logiczne patrząc na działania Rosji – niekorzystna dla nas nowa umowa na rosyjski gaz. Oby to były jedyne działania. Bo jeśli dojdzie do wojny (czujecie, że coś wisi w powietrzu) jestem przekonany, że każde państwo będzie patrzyło najpierw na swój własny tyłek (wybaczcie kolokwializm), a dopiero potem – może – na resztę. Zawsze tak było i nie bardzo wierzę, by choćby po tych kilkudziesięciu latach względnego spokoju coś się zmieniło, choć umowa NATO-wska gwarantuje pomoc. Cóż, przed Wojną Światową też mieliśmy zagwarantowaną pomoc. Wyszło średnio i pewnie średnio wyjdzie. Z czego to wynika? Z czystego egoizmu dzisiejszej Europy, świadomości wartości pieniądza oraz groźnego mruczenia. Tak, w groźnym mruczeniu Europa jest najlepsza.




+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Beata Parchem

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0