iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Świat
+ - 0

Ostrzeżenie przed ludobójstwem w Rondonii część III

06 09 2010 Damian Żuchowski Artykuł był czytany 1148 razy
Źródło: http://images.artnet.com/WebServices/picture.aspx?date=20021128&catalog=16329&gallery=111629&lot=01166&filetype=2
Źródło: http://images.artnet.com/WebServices/picture.aspx?date=20021128&catalog=16329&gallery=111629&lot=01166&filetype=2

Druga część artykułu: Tamy na rzece Madeira, Indianie Izolowani i GDF Suez.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych


VIII. Izolowani Indianie Rondonii – ostrzeżenie przed ludobójstwem


Historia izolowanych ludów Ameryki Południowej, w tym samej Rondonii zapisana jest atramentem zbrodni i dyskryminacji. Palenie wsi, niewolnictwo seksualne, egzekucje, tortury, ściganie oraz mieszanie środków gryzoniobójczych z jedzeniem to niektóre z wymyślnych form prześladowań, których doświadczały izolowane społeczności w przeszłości.

Spośród co najmniej 46- czterdziestu (istnieją uzasadnione podejrzenia, że jest ich więcej – nawet ok. 69) izolowanych plemion, których ziemie znajdują się w obszarze obecnej Brazylii, minimum 12-dwanaście żyje na terytorium Rondonii.

Jedna z tych grup liczy sobie już tylko jedną osobę. Jest to samotny mężczyzna, który przebywa na małym chronionym obszarze Tanaru, otoczonym zewsząd ranczami oraz uprawami soi. Mężczyzna jest nieufny i unika kontaktu. Przypuszczalnie jest ostatnią osobą ze swojego plemienia, która przeżyła masakry, jakie miały miejsce w Rondonii w latach 70-siedemdziesiątych i 80-osiemdziesiątych XX wieku.

Ostatnie kilka dekad przyniosły długo wyczekiwaną nadzieję. Po wielu latach ignorancji i niemego przyzwolenia na wkraczanie na ziemie Indian, w samej Brazylii oraz organizacji FUNAI, zaczął zwyciężać prąd, który opowiadał się bardziej za obroną terytoriów Indian izolowanych jako formą zabezpieczenia przed skutkami nieodpowiedzialnego kontaktu, aniżeli dążeniem do włączenia niezależnych wspólnot w główny nurt społeczeństwa brazylijskiego. Na terenie całej Brazylii utworzono specjalne obszary chronione, które dawały przynajmniej częściową gwarancję na powstrzymanie niekontrolowanej eksploracji tubylczych ziem.

Nowy prąd, co prawda spóźniony o wiele lat, dawał nadzieje na rehabilitacje ostatnich nie skontaktowanych wspólnot. Niestety. Stabilność nowej idei poszanowania niezależnych plemion okazuje się bardzo koniunkturalna. Prawidłowość tą, obserwujemy właśnie na obszarze Rondonii, gdzie naruszenie owego naturalnego prawa dokonuje się obecnie nie z rąk, nielegalnych osadników czy drwali, a oficjalnych struktur władzy, które działają w imieniu brazylijskiego prawa.

Stan Rondonia stoi właśnie u progu nowej fali akumulacji energii oraz tworzenia kolejnej sieci infrastruktury, która może mieć katastrofalny wpływ na ostatnie izolowane społeczności, które przetrwały roszady i znieczulicę ostatnich dziesięcioleci.

 

 
Wkraczanie oraz niekontrolowana eksploracja ziem izolowanych Indian, może doprowadzić do aktów przemocy; w tym celowej eksterminacji oraz rozprzestrzeniana się niebezpiecznych chorób, na, które Indianie nie mają naturalnej odporności.
Uszanowanie izolacji jako suwerennej decyzji danej grupy (już sama grupa musi zostać uznana za suwerenną i równorzędną społeczność), poważne potraktowanie zagrożeń epidemią, wreszcie wzięcie pod uwagę niepewnych intencji środowisk, mogących dokonywać kontaktu może skutkować tylko jedną konkluzją co do aspiracji wchodzenia w relacje z grupami izolowanych społeczności.

Konkluzja ta biegnie wzdłuż postulatu zaniechania prób kontaktu oraz zabezpieczenia, nie tylko obszaru gdzie taka społeczność egzystuje lub może egzystować ale i dalece większego pasa, wokół terytorium penetrowanego przez członków poszczególnych plemion. Ewentualny kontakt powinien być decyzją samej grupy i powinien zostać zainicjowany przez jej członków.

Nieżyjący już od kilkudziesięciu lat doktor Noel Nutels, założyciel pierwszych placówek zdrowotnych wśród Indian, kierownik Lotniczej Służby Sanitarnej, podczas wystąpienia w studiu telewizyjnym powiedział: „Zostawcie Indian w spokoju, bo oni są odrębnym narodem. Ucywilizować Indianina po naszemu ,to znaczy z wolnego jak ptak człowieka uczynić społecznego pariasa. Nawet ten fakt, że nasza konstytucja gwarantuje plemionom prawo własności do zamieszkiwanych przez nie obszarów puszczy, stwarza najwięcej pokus do ich wytępienia. Bo nie mogąc im tej ziemi odebrać legalnymi drogami, ludzie chciwi uciekną się do znacznie gorszych sposobów, czego już mieliśmy obrzydliwe przykłady.”
Podobną ścieżką podąża Candido Mariano da Silva Rondona, który u progu swego, życia stwierdza spoglądając wstecz, że powinniśmy byli traktować Indian raczej jako osobny naród.

Pamięć człowieka pozostaje jednak krótka. Jest to tym bardziej wyraźne gdy ktoś podejmuje decyzje lub określa swój stosunek względem osób z, którymi nie ma emocjonalnej bądź osobistej więzi a jego cel kieruje się bardziej ku wartościom materialnym i ekonomicznym, aniżeli wiecznemu prawu sumienia. Dzisiaj sytuacja w takich krajach jak Brazylia i Peru, stosunek do praw lub przeżycia rdzennych społeczności jest jednym z kulminacyjnych punktów w, którym wszyscy muszą sobie odpowiedzieć na fundamentalne pytanie o credo naszej ludzkiej rodziny: Czy u fundamentów naszego istnienia leży konieczność nieograniczonego gromadzenia dóbr oraz ich zabezpieczania? A może przeciwnie: fundamentem naszego istnienia jest potrzeba doświadczania miłości oraz konieczność ofiarowania jej innym?


IX. Budowa oraz asfaltowanie dróg.
Zagrożenie dla izolowanych Indian Jururei i TI Massaco


Naturalną oraz najbardziej charakterystyczną arterią komunikacji dla obszaru Amazonii jest największa sieć rzeczna naszego globu skupiona wokół Amazonki oraz jej wielkich dopływów. W miarę ekspansji w głąb Amazonii oraz rozwoju techniki, która zaowocowała powstaniem choćby tak „nieprzejednanych” maszyn jak buldożery, koloniści mogli szybciej i o wiele łatwiej ujarzmiać naturę. Umożliwiło to skrócenie czasu pracy oraz przeniesienie rozwiązań, które wcześniej z racji barier oraz możliwości, stanowiły zaporę trudną lub wręcz nie do przebycia.

Od lat pięćdziesiątych XX wieku ilość dróg wdzierających się w nieprzebyte lub trudno dostępne rejony Amazonii ulega dramatycznemu zwiększeniu. Budowa autostrady transamazońskiej w latach siedemdziesiątych oraz inne równie okazałe projekty otwierające kolejne trakty, prowadzą do konfliktów z Indianami, którzy stają przed perspektywą najazdu na tradycyjne terytoria. Nowe możliwości związane z rozwojem infrastruktury sprowadzają kolejne fale drwali, ranczerów, rolników, garimpeiros (poszukiwaczy złota) oraz ziemskich spekulantów. Tylko w rezultacie budowy autostrady transamazońskiej stałego kontaktu doznaje ok. 6 tysięcy Indian.

Jeśli budowa dróg gruntowych stanowiło trumnę dla rdzennej ludności oraz społeczności utrzymujących się z darów lasu, to ich asfaltowanie było ostatecznym gwoździem do niej. Nowymi gładkimi i przejezdnymi dla ruchu samochodowego traktami ściągają już nie tylko pionierzy, ryzykanci oraz marzyciele ale całe rzesze nowych osadników i przedsiębiorców. Nic zatem dziwnego, że projekty asfaltowania budziły sprzeciw nie tylko rdzennej ludności ale i zbieraczy kauczuku, seringueiros. Odważne działania tych ostatnich prowadzą do zablokowania w latach 80-osiemdziesiątych XX wieku projektu asfaltowania drogi prowadzącej w głąb stanu Acre. Ta oraz inne inicjatywy na rzecz zachowania lasów Amazonii stają się niebawem przyczyną mordu na najgłośniejszym liderze seringueiros, Chico Mendesie.

Asfaltowanie drogi BR 429 to obecnie jedno z największych zagrożeń dla Indian izolowanych żyjących na samym południu Rondonii, tuż przy granicy z Boliwią.
Na konsekwencje spowodowane tą inwestycją narzekają Indianie, którzy kontakt mają już za sobą. Nowa autostrada biegnie min. przez miejscowość San Miguel do Guapore, gdzie zgodnie z dyrektywą lokalnego oddziału FUNAI: „duże grupy Indian mieszkają na obszarze dotkniętym przez BR-429”.

Tari, przywódca Indian Amondawa mówi ze smutkiem: „Nigdy sobie nie wyobrażałem, że pewnego dnia Sao Miguel, zostanie przekształcone w pastwiska a las zupełnie zniknie, tam gdzie całe życie chodziłem pieszo...”

Projekt asfaltowania drogi uderzy w przynajmniej dwa izolowane społeczności. Jedną z nich są Indianie Jururei, którzy zamieszkują tereny położone zaledwie 5 kilometrów od biegnącej nieopodal drogi. Położenie asfaltu doprowadzi do zwiększonej migracji w .regionie oraz przesiąkania imigrantów na ziemie izolowanych Jururei.

Obszarem narażonym na inwazję jest również Terra Indigena Massaco, zamieszkana wyłącznie przez Indian izolowanych. W obszarze Massaco znaleziono ogromne łuki i strzały, stylem oraz wielkością przypominające te używane, przez Indian Siriono zamieszkujących sąsiednie ziemie po stronie boliwijskiej. Szacuje się, że na obszarze TI Massaco może żyć nawet do 300-stu izolowanych Indian.

 



Prokurator generalny Brazylii ostrzegł, że życie nie skontaktowanych Indian w Rondonii jest zagrożone z powodu autostrady biegnącej przy granicy z Boliwią. Prokurator generalny, Daniel Fontenele, potępił Wydział Infrastruktury i Transportu i wezwał do zawieszenia prac asfaltowania drogi BR-429. Prokurator podkreśla, że Wydział nie wziął pod uwagę wpływu jaki wywrze modernizacja drogi na życie rdzennej ludności. Przewidywane konsekwencje to zwiększenie nielegalnej wycinki lasu z terytoriów chronionych oraz starcia z ludnością autochtoniczną. Najtragiczniejszą spuścizną dalszego zaniechana i ignorancji może być kontakt a nawet wymarcie izolowanej społeczności.


X. Tamy na rzece Madeira, Izolowani Indianie i GDF Suez


W styczniu 2007 roku prezydent Brazylii, Luiz Inacio Lula da Silva, ogłosił program przyśpieszonego rozwoju. Problem energetyczny, w tym rosnący popyt na energię, postanowiono rozwiązać min. poprzez konstrukcję dużych elektrowni wodnych. Jeden z takich projektów, budowę kompleksu tam na rzece Madeira, znanych jako San Antonio i Jirau już rozpoczęto. Uruchomienie tam oraz przedsięwzięcia im towarzyszące, przyniosą nieuniknione konsekwencje, które uderzą we florę i faunę regionu; rdzenne społeczności, rolników; rybaków oraz mieszkańców miast.

Oprócz powstania rozlewisk, śmierci ryb oraz wysuszenia niektórych obszarów uruchomienie tam wiąże się z szeregiem inwestycji towarzyszących, w tym powstaniem kolejnych nici związanych z infrastrukturą.
Ocenia się, że po stronie brazylijskiej uruchomienie tam zagrażać będzie co najmniej czterem grupom izolowanym.

Są to między innymi:

Jacareuba/Katawixi - Indianie Katawixi mają za sobą potwierdzone kontakty w przeszłości lecz w pewnej fazie, z powodu doznanych niegodziwości postanowili wycofać się, zachowując suwerenność i integralność wspólnoty. Izolowani Indianie Katawixi przypuszczalnie mogą liczyć sobie około 50 osób. Ziemie na, którym żyje grupa zagrożone są min. powodziami spowodowanymi przez uruchomienie tamy San Antonio. Obszar niemal w całości wchodzi w skład Parku Narodowego Mapinguari.

Igarape/Karipuninha – Riel Franciscato, pracujący dla FUNAI, w 1990 roku powiedział, że ludzie zamieszkujący rejon rzeki Karipuninha boją się zapuszczać w jej górny bieg, gdzie znajdywane są liczne ślady izolowanych Indian. Ziemie zamieszkiwane przez izolowaną społeczność są prawnie chronione lecz ich lokalizacja, zaledwie 14 kilometrów na południowy zachód od miejsca konstrukcji tamy Jirua stawia ich przed poważnym niebezpieczeństwem. Liczba izolowanej grupy określanej jako Igarape/Karipuninha lub po prostu Karipuninha szacunkowo określa się na 50 osób.

IT Karitiana – Obszar chroniony Terra Indigena Karitiana został zatwierdzony w 1986 roku z powierzchnią 89 tysięcy hektarów. Grupę zamieszkującą ten obszar lokalizowano wcześniej w obrębie rzeki Candeias, lecz zespół, który miał określić obecność Indian, pomimo podróży 90 km wzdłuż prawego biegu rzeki nie natrafił na żadne ślady indiańskiej obecności. Pomimo niepowodzenia nadal istnieje wielki obszar, który nie został dotąd przeszukany. Zdaniem antropologa Gilberto Azanha, grupa może przebywać w obwodzie Flona Bom Futuro. Wielkość grupy szacuje się na 50-100 osób.

Wśród zagrożonych obszarów znajdują się również chronione obszary Indian Uru Eu Wau Wau, Karipuna oraz izolowane społeczności po stronie boliwijskiej.

Już w 2006 roku organizacja FUNAI ostrzegła brazylijski Instytut Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych (IBAMA), że w promieniu projektu mogą znajdywać się izolowane społeczności. Badania i wyprawy Stowarzyszenia Etnoambiental Kaninde i FUNAI z 2009/10 roku potwierdziły obecność grup w pośrednim lub bezpośrednim sąsiedztwie konstrukcji elektrowni wodnych. Raporty mówią o dwóch lokalizacjach na pograniczu lub bliskim sąsiedztwie Rondonii, w stanie Amazonas (obszary Jacareuba/Katawixi i Mujica Nava) oraz trzech w samej Rondonii (wzdłuż potoków i rzek Candeias, Fomoso i Wodospadzie Remo – ziemie Karitiana, Karipuna, obszar Bom Futuro).

 



Izolowani Indianie, żyjący z dala od ram i szkieletu brazylijskiego społeczeństwa, zachowując suwerenność i integralność osobistą i kulturową nie są świadomi, zagrożeń jakie kreują się wokół ich ziem oraz ich samych. Powstanie tam doprowadzi do budowy nowych dróg, które otworzą lasy rdzennych społeczności na masowy napływ imigrantów. Obok zagrożenia przemocą, uzasadnione obawy budzi pojawienie się chorób takich jak odra i grypa na, które jak przypominam izolowane społeczności nie mają naturalnej, immunologicznej odporności.
Już teraz sprawozdanie FUNAI alarmuje, że hałas spowodowany budową mógł zmusić niektóre nie skontaktowane społeczności do przejścia na ziemie gdzie pracują nielegalni górnicy i gdzie rozpowszechnione są choroby tj. malaria i zapalenie wątroby.

Niebezpieczeństwo dla życia Indian izolowanych; zagrożenie dla pozostałych rdzennych i lokalnych (rybaków, rolników) społeczności powinno prowadzić do wstrzymania konstrukcji tam na rzece Madeira oraz wszelkich inwestycji drogowych, które wdzierają się na ziemie niezależnych i suwerennych wspólnot. Nie jest to opinia lecz pilne wezwanie, które musi zostać usłyszane i jak najszybciej wdrożone!


XI. Osobista odpowiedzialność GDF Suez za budowę tamy Jirua


GDF Suez jest jednym z największych koncernów energetycznych na świecie. O jego międzynarodowym charakterze świadczy obecność w 144 krajach. GDF Suez obecny jest również w Polsce, gdzie może pochwalić się 5-piątym miejscem wśród producentów i dostarczycieli energii. Strategia marketingowa koncernu stara się kształtować własny wizerunek jako przedsiębiorstwa odpowiedzialności społecznej. Tymczasem hasła poszanowania innych głoszone przez przedstawicieli francuskiej firmy, okazują się nie mieć żadnego pokrycia w rzeczywistości.

GDF Suez obok obecnych brazylijskich władz, jest główną siłą odpowiedzialną za budowę tamy na rzece Jirua. GDF Suez jest obecny w projekcie poprzez swoją spółkę zależną Tractabel Energia i posiada 51% udziału w projekcie. Konsorcjum Energia Sustentavel do Brasil, budujące tamę Jirua składa się z: Suez Energy International (51%); Eletrosul (20%); Chesf (20%) i Camargo Correa (9,9%). Elektrownia wygeneruje energię o wartości 3300 MW; całkowita wartość inwestycji według GDF Suez wynosi 3,3 mld Euro. Projekt finansowany jest w większości przez Brazylijski Bank Rozwoju BNDES

Inwestycje zachwala Dirk Beeuwsaert z CEO SUEZ Energy International: „Mamy długie i bogate doświadczenia we wdrażaniu i rozwoju nowych projektów w Brazylii i zobowiązujemy się do udziału w rozwoju brazylijskiego sektora energetycznego.”
Budowa elektrowni wodnej Jirua toczy się w dzień i w nocy zaś jej uruchomienie przewiduje się w 2013 roku.

Budowa kompleksu tam na rzece Madeira będzie stanowić poważne zagrożenie dla przyrodniczego biegu rzeki oraz społeczności skupionych i uzależnionych od rzeki oraz jej bezpośredniego otoczenia.

Pod względem gatunkowym największe zagrożenie czyha na ryby, których tryb życia skupia się na okresowej migracji w różnych odcinkach rzeki. Prawdą jest, że pozwolenie środowiskowe IBAMA na budowę tam nakłada obowiązek budowy kanałów umożliwiających migrację ryb lecz nie zmienia to faktu, że tamy będą skutecznie blokować trasy wędrówek poszczególnych gatunków. Śmiertelność ryb będzie wysoka a perturbacje spowodowane tymi zaburzeniami odczuje bezpośrednio ludność uzależniona od rybołówstwa. Bezpieczeństwo żywieniowe społeczeństw indiańskich, rolników i mieszkańców miast uzależnione jest od dostępu do ryb, w tym takich gatunków jak Dourada i Piramutaba.

Uruchomienie tamy przyczyni się do emisji rtęci do środowiska oraz zwiększy zagrożenie malaryczne w regionie. Ostatnia z konsekwencji będzie wynikać bezpośrednio z rozlewisk-jezior jakie utworzą się wokół rzeki; ich bierna struktura będzie doskonałym środowiskiem dla rozwoju moskitów. Wylew rzeki na przybrzeżne obszary dotknie również ludność zamieszkującą obszary nadrzeczne. Ocenia się, że po stronie brazylijskiej przemieszczenia ludności dotkną co najmniej kilka tysięcy osób, a powodzie będą odczuwalne również w sąsiedniej Boliwii i Peru.

Ocelio Munoz, lokalny lider ruchu „Affected by Dams”, zrzeszającego rybaków i rolników powiedział: „GDF Suez nie uwzględnia naszych wspólnot .Nasze życie zostanie zniszczone przez model rozwoju, który traktuje ziemię i rzekę jako towar.”

W dorzeczu dolnego biegu rzeki Madeira żyje 17 indiańskich plemion, które zamieszkują min. obszary chronione. Wśród nich są min. Parintintin, Tenharim, Piraha, Apurina, Jiahui, Tora oraz inne grupy lokalne. Domingos, członek plemienia Parintintin powiedział: „Nasza ziemia jest jeszcze dziewicza. Mamy nadzieję, że projektu nie będzie, bo nasze dzieci będą cierpieć. Nie będzie ani tyle ryb, ani tyle zwierząt, abyśmy mogli polować.”

Listę potencjalnych ofiar, i w tym przypadku ofiar dosłownych zamykają społeczności izolowanych Indian o, których pisaliśmy powyżej.

Pomimo zagrożeń dla życia flory i fauny; życia oraz środków utrzymania ludzi, zarówno brazylijskie struktury władzy jak i potężne firmy, konsorcja i instytucje finansowe (ludzie stojący na ich czele) kontynuują spektakl, który doprowadzi do poważnych perturbacji jednych zaś im samym dostarczy energetycznej oraz finansowej dywidendy.

 



Koalicja organizacji społecznych z Brazylii, Francji, Stanów Zjednoczonych i Peru wysłała list do prezesa GDF Suez, Gerarda Mestralleta w, którym krytykuje zaangażowanie jego spółki w projekt budowy tamy Jirua na rzece Madeira. Gerard Mestrallet nie traci jednak dobrego humoru słowa krytyki kwitując słowami świadczącymi o głębokim nie zrozumieniu problemu: „Jeżeli ktoś wie co jest dobre dla brazylijskiego społeczeństwa przy zachowaniu lokalnych Indian to z pewnością prezydent Lula

36 % udziałów w GDF Suez posiada rząd francuski. Współudział rządu francuskiego krytykuje dyrektor Survival International France, Jean Patrick Razon: „Rząd francuski wykorzystuje publiczne środki na finansowanie firmy odpowiedzialnej za niszczenie rzeki Madeiry oraz regionu o ogromnym znaczeniu ekologicznym i społeczno-kulturalnym. Ponadto zagraża przetrwaniu nie skontaktowanych grup tubylczych, które są najbardziej narażonymi osobami na świecie”. Fakt ten nazywa wstydliwym i oburzającym.

Jean Patrick Razon zasygnalizował, że pismo w tej sprawie wpłynie do prezydenta Nicolasa Sarkozy oraz innych przedstawicieli władz francuskich tak aby upewnić się, że problem oraz pilna potrzeba działań spotka się z odpowiednią reakcją w najwyższych szczeblach zarządzania przedsiębiorstwem. Pomimo, że od tej deklaracji mija już wiele miesięcy nie widać żadnej odwilży ani przejęcia rządu francuskiego krytyczną sytuacją. Wygląda na to, że osoby sprawujące najwyższe urzędy, nie mając żadnej więzi emocjonalnej z zagrożonymi społecznościami chcą problem zamieść pod przysłowiowy dywan.

Jako, że za posunięcia GDG Suez nie odpowiada nieznana substancja, a świadome osoby poniżej zamieszczam listę czołowych przedstawicieli firmy, pełniących funkcje kierownicze bądź kluczowe: 


1. Gerard Mestrallet – Prezes i Dyrektor Naczelny;

2. Jean-François Cirelli – Wiceprezes;

3. Albert Frère – Przewodnczący;

4. Edmund Alphandery – Przewodniczący Komitetu ds. Etyki, Ochrony Środowiska i Zrównoważonego Rozwoju ;

5. Jean-Louis Biffa – min. Członek Komitetów Nominacji i odszkodowań GDF;

6. Aldo Cardoso – Przewodniczący Komisji Rewizyjnej GDF SUEZ;

7. René Carron – Członek Komitetów Nominacji i odszkokowań GDF SUEZ;

8. Paul Desmarais Jr – Członek Komitetów Nominacji i odszkokowań GDF SUEZ;

9. Anne Lauvergeon – Członek Komitetu ds. Etyki, Ochrony Środowiska i Zrównoważonego Rozwoju;

10. Lord Simon of Highbury – Przewodniczący Komitetu ds. odszkodowań GDF SUEZ;

11. Jean-Paul Bailly – Członek Komitetu ds. Etyki, Ochrony Środowiska i Zrównoważonego Rozwoju;

12. Anne-Marie Maurer – Członek Komitetu ds. Etyki, Ochrony Środowiska i Zrównoważonego Rozwoju;

13. Florence Tordjman – Komisarz Rządu Francuskiego;

14. Stephane Brimont – Prezes GDF Suez Energy Europe. 


XII. GDF Suez w Polsce


GDF SUEZ Energia Polska S.A. zajmuje piąte miejsce w rankingu polskich producentów i dostarczycieli energii, a największe w południowo-wschodniej Polsce. Elektrownia węglowa prowadzona przez firmę znajduje się w Połańcu i rocznie produkuje 7 TWh energii elektrycznej. GDF Suez przy współudziale Foster Wheeler Energia Polska, rozpoczęło również w Połańcu, budowę największego na świecie bloku opalanego biomasą. Ma mieć moc 190 MW, a do wytwarzania energii posłużą m.in. odpady drzewne i biomasa pochodzenia rolniczego, głównie słoma w postaci sprasowanych granulek (tzw. pelety). Budowa nowego bloku ma kosztować około miliarda złotych. Przy inwestycji będzie pracowało od 500 nawet do 1 tys. osób.

 



21 lipca prezes GFS Suez Gerard Mestrallet spotkał się z polskim ministrem gospodarki, Waldemarem Pawlakiem. Wicepremier Pawlak powiedział, że Polsce zależy aby jak najwięcej nowoczesnych projektów energetycznych było realizowanych w naszym kraju zaś prezes Mestrallet zapewnił, że Polska jest dla GDF Suez priorytetowym obszarem działania. GDF Suez współpracuje w Polsce z PGE przy projekcie nowej elektrowni węglowej oraz PGNiG przy projekcie elektrowni na gaz ziemny. Przedsiębiorstwo jest zainteresowane również współpracą przy wdrażanie energi atomowej w Polsce.

Niestety podczas konsultacji między przedstawicielami firmy oraz przedstawicielami rządu polskiego zabrakło rozmowy o kluczowych aspektach praw człowieka, które GDF Suez narusza w Brazylii. Przypomnijmy. Prezes Mestrallet zbagatelizował zagrożenie dla izolowanych społeczności w stanie Rondonia głosy krytyki kwitując słowami: „„Jeżeli ktoś wie co jest dobre dla brazylijskiego społeczeństwa przy zachowaniu lokalnych Indian to z pewnością prezydent Lula”.


OD AUTORA

Elektroniczna petycja wzywająca do wstrzymania projektów budowy tam na rzece Madeira pod adresem:
http://www.survivalinternational.org/actnow/writealetter/madeira-dams


Więcej wiadomości, informacji oraz proponowanych form działań wkrótce.

 Pytania lub kontakt pod adresami: estuarium.sumienia@gmail.com lub matogrosso@o2.pl



BIBLIOGRAFIA:


1. Henryk Siewierski „Raj nie do utracenia. Amazońskie Silva Rerum”, 2006
2. Władysław Wójcik „Nie zabijaj Indianina czyli rzecz o dwóch kulturach”, 1974
3. Aparecida Vilaca „Związki pomiędzy kanibalizmem pogrzebowym i wojennym: problem drapieżnictwa, w. „Sny, trofea, geny i zmarli. Wojna w społeczeństwach przedpaństwowych na przykładzie Amazonii”, 2006
4. www.socioambiental.org
5. survivalinternational.oirg, News 2008-2010
6. amazonwatch.org, Newsroom, Newsroom 2009-2010
7. http://www.mabnacional.org.br/english/menu/rio_madeira.html
8. www.kaninde.org.br
9. www.cimi.org.br, Noticias Cimi, 2009-2010
10. www.amazoe.org.br, Noticias 2010
11. www.mg.gov.pl/node/11221
12. www.gdfsuez-energia.pl/
13. www.gdfsuez.com/en/home/search/search/?search=brasil%2Bjirua






+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0