Polska to kraj dziki
Artykuł był czytany 1687 razy
Kamil wraca z zakupów. Kamil ma dość długie, „dziewczęco” obcięte włosy i delikatne rysy twarzy. Staje przy przejściu dla pieszych, czeka na zielone światło. Nagle czuje dość mocne uderzenie w ramię.
Polska jest krajem dzikim.
Jest krajem ludzi ograniczonych, społecznie nieaktywnych i kompletnie nie umiejących radzić sobie z wszelką innością. Nie wiadomo, czyja to wina. Bolesne fakty są jednak bolesnymi faktami.
A najgorzej to być gejem.
Oczywiście, da się, jeśli się jest gotowym na funkcjonowanie w dusznym i hermetycznie zamkniętym środowisku, i tak na granicy podziemia; jeśli zamiast klasycznego podrywu jest się gotowym na mozolne przekopywanie fellow.pl, jeśli jest się przygotowanym na to, że klasyczny podryw może się zakończyć ciężkim pobiciem a jakakolwiek próba zaznaczenia swojej tożsamości – być może nawet śmiercią. I to na własnym podwórku.
A przecież ostentacja i manifestacja jest konieczna, jeśli chce się zachować wewnętrzną spójność. Albo po prostu - żeby nie oszaleć. Mająca konwencję karnawału Parada Równości albo nieśmiała akcja społeczna raz na jakiś czas to jednak trochę za mało. Nieistnienie homoseksualizmu w przestrzeni publicznej jest w Polsce faktem. A walka nie toczy się o komfort znanych reżyserów teatralnych, tylko zwyczajnych chłopaków, którzy chcą zwyczajnie funkcjonować.
Wydawało się, że w tunelu błysnęło światełko. Pomoc przychodzi, jak zwykle, zza morza.
Sacha Baron Cohen postanowił zrobić film o ostentacji. Wymyślił Bruna, bohatera, który ze swoim gejostwem jest bardziej niż oswojony. Jego zwyczaje seksualne są niezwykle rozbudowane i Bruno nie wstydzi się o tym opowiadać, ba, kategoria wstydu jest tu wręcz nie na miejscu. Macha tyłkiem, ubranym w błyszczące ciuchy, markuje pełen stosunek oralny na oczach audytorium, naprasza się heteroseksualnym mężczyznom podczas imprezy swingersów. Mówiąc kolokwialnie - nie obcyndala się.
Oczywiście nie jest to reprezentacyjne gejowskie zachowanie, a na pewno nie w tak zwanej sferze publicznej. Ale przecież... ktoś musi to zrobić. Ktoś musi rzucić w twarz światu głośny krzyk: "wszystko jest normalne!". Ktoś musi przestać usprawiedliwiać, przymilać większości, uważać, by nie być posądzonym o deprawację maluczkich. Każdemu zwyzywanemu na ulicy przegiętemu pedałowi coś takiego się należy.
Nie w Polsce jednak.
Film "Bruno" został już oprotestowany przez środowiska prawicowe i katolickie. Do wytwórni spływają listy protestacyjne; oburzeni prawowierni wysłali również zażalenia do "Naszego Dziennika" i, rzecz jasna, radia Maryja.
Mówi się, że dni filmu w Polsce są policzone i trzeba go obejrzeć, póki można.
A warto.
Warto zorientować się, w jakim kraju przyszło nam żyć. Warto usłyszeć komentarze, obficie padające w stronę ekranu podczas projekcji. Warto przekonać się, jak łatwo zszokować tak zwanego przeciętnego odbiorcę, który jest już całkiem zautomatyzowany w swoich reakcjach i opiniach na temat świata i łatwo daje się nabrać na celowe przejaskrawienie, wyciągające na wierzch lęki i uprzedzenia, których, jak się okazuje, nikt nawet specjalnie nie ukrywa. Przynajmniej nie tutaj, gdzie nadal homofobiczna wypowiedź w telewizji publicznej uchodzi za normę a na pewno nie doczekuje się poważniejszych konsekwencji.
Dlatego też film "Bruno" jest filmem pożytecznym.
A światu potrzebny jest błazen, który mówi to, co inni chcieliby tylko powiedzieć, ale strach im nie pozwala. Szepczą tylko między sobą: "Zobacz ten film zanim go zdejmą".
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 3
Plus za trudny temat, ale Polska nie jest dzikim krajem. Niby dlaczego. Na Ukrainie film nie będzie wyświetlany w kinach. W latach 60. w Teksasie policja wpadała do domu prywatnego i aresztowała gejów w łóżku, zaś na Południu USA były autobusy i szkoły osobno dla białych i czarnych. Czy USA były dzikim państwem?
Do któregoś roku scena łóżkowa była dopuszczalna - podczas pocałunku nad łóżkiem co najmniej jedna noga pana musiała dotykać podłogi. Inaczej filmu nie puszczano w kinie. Biustu damskiego nie wolno było pokazywać.
Na tle rasistowskim spłonęło parę dni temu kilkaset aut we Francji. Dziki kraj? Homoseksualizm jest inwalidztwem i należy się szacunek - jak każdemu człowiekowi, zwłaszcza ułomnemu - ale nie należy się mu uwielbienie.
Temat może i trudny, jednak co kraj to obyczaj, a w Polsce, naszczęście takie coś nie jest normalne i nigdy nie będzie. A jak sie komuś nie podoba, to droga wolna.
Cytując przedmówcę:
'A jak sie komuś nie podoba, to droga wolna.'
Tak?
Droga wolna?
Jeżeli ktoś chce stracić życie, to tak, wolna.
Prawda jest taka, że taki los gejom zgotowali Ci zboczeńcy, biegający nago i NA SIŁĘ obnażający się ze swoją seksualnością, przez co sami udowadniają, że nie jest to normalne, a ludzie widząc takich, od razu kojarzą geja z człowiekiem, który kolokwialnie już mówiąc, rżnie się z każdym napotkanym. Homoseksualista homoseksualiście nierówny. Nie można tego uogólniać.
Świetny artykuł.











