Rowling idzie do sądu
Artykuł był czytany 2850 razyJuż tylko godziny pozostały do rozstrzygnięcia w głośnym sporze J.K. Rowling z autorem HP Lexicon. 6 lutego sędziowie zadecydują, czy leksykon Harry’ego Pottera autorstwa Steve’a Vander Arka może zostać wydany w formie książkowej.
Sprawa rozpoczęła się w październiku, gdy Rowling pozwała do sądu wydawcę jednego ze swoich najwierniejszych czytelników – Steve’a Vander Arka, twórcy HP-Lexicon.org, czyli wielkiej internetowej encyklopedii Harry’ego Pottera. Steve zechciał wydać HP Lexicon również jako książkę i sprzedawać ją – ale Jo uznała, że naruszy to jej prawa autorskie.
W listopadzie sąd zadecydował o tymczasowym wstrzymaniu wydania HP Lexicon i odroczył sprawę do 6 lutego – tak aby sędziowie, którzy podejmą decyzję, mogli zapoznać się ze wszystkimi faktami oraz z samą książką.
Z internetu do książki
HP-Lexicon.org – najobszerniejsza i najpopularniejsza encyklopedia Harry’ego Pottera w internecie. Z pewnością wielu potteromaniakom adres ten nie jest obcy. Można pod nim odszukać praktycznie wszystkie postaci, miejsca i zdarzenia wspomniane w powieściach J.K. Rowling. Z HP Lexicon często korzystają redaktorzy serwisów internetowych na całym świecie.
Twórca encyklopedii, 46-letni Steve Vander Ark, w minionym roku postanowił jednak pójść o krok dalej: wydać HP Lexicon w postaci ponad 400-stronicowej książki, która następnie trafiłaby do sprzedaży. W późniejszym wypowiedziach nie ukrywał, że jednym z powodów była chęć zarobienia pieniędzy na utrzymanie internetowego HP Lexicon: - Nasi czytelnicy wiedzą, że potrzebujemy środków na utrzymanie serwisu internetowego. Jeśli nie dojdzie do wydania książki, HP-Lexicon.org może zostać zamknięty – wyjaśnia.
Vander Ark szybko znalazł wydawcę gotowego opublikować książkę – wydawnictwo RDR Books. Wszystko było już zapięte niemal na ostatni guzik, HP Lexicon miał się pojawić w księgarniach 28 listopada 2007 r. – jednak na przeszkodzie stanął nie byle kto, bo sama autorka Harry’ego Pottera.
Rowling uznała bowiem, że wydanie encyklopedii Harry’ego Pottera z wykorzystaniem stworzonych przez nią postaci, miejsc, faktów i nazw, naruszy jej prawa autorskie. – Bez względu na to, jak ktoś uwielbia czyjąś pracę, nie może sobie jej przywłaszczyć i sprzedawać – argumentowała swój pozew, porównując też Vander Arka do złodzieja pracy twórczej.
Czytelnik przed sądem
Dodać należy, że przed wniesieniem sprawy do sądu, Rowling oraz Warner Bros (które też posiada prawa do Harry’ego Pottera) podejmowali próby negocjacji z wydawnictwem RDR Books, tak aby treść HP Lexicon w formie książkowej została odpowiednio zmieniona i nie naruszała praw autorskich pisarki. Ich propozycje i postulaty zostały jednak odrzucone przez wydawnictwo i Steve’a Vander Arka.
W efekcie sprór trafił na drogę sądową. Na początku listopada sąd nakazał tymczasowe wstrzymanie publikacji HP Lexicon ze względu na wątpliwości, czy książka może zostać wydana. Vander Ark i jego wydawca nie mogą jej wydać ani rozprowadzać aż do 6 lutego, kiedy sędziowie – po zapoznaniu się ze wszystkimi faktami oraz z treścią leksykonu – zadecydują, czy publikacja narusza prawa autorskie Rowling, czy też nie. Nadchodząca rozprawa będzie zatem kluczowa.
Kto ma rację?
Vander Ark oraz jego wydawca są jednak pewni, że werdykt będzie dla nich korzystny. – Sędziowie przeczytają HP Lexicon i sami się przekonają, że nie narusza w żaden sposób praw autorki – twierdzi Roger Rapoport, właściciel RDR Books.
Innego zdania są prawnicy autorki. Podkreślają, że jest różnica pomiędzy darmowym umieszczaniem encyklopedii w Internecie (gdzie nie czerpie się żadnych korzyści materialnych), a publikowaniem i sprzedawaniem jej w postaci książki (gdzie autor oraz wydawca czerpią zyski pieniężne).
Tajemnicą poliszynela jest też, że działania J.K. Rowling mogą być umotywowane planami wydania własnej encyklopedii Harry’ego Pottera. W takiej sytuacji książka Vander Arka byłaby konkurencyjnym produktem, który odebrałby jej czytelników.
Im dłużej jednak ciągnie się sprawa, tym więcej sygnałów, że J.K. Rowling może ów proces przegrać. Wielu prawników twierdzi, że wydanie HP Lexicon jest zgodne z prawem i nie narusza praw autorskich, a zatem pozew wniesiony przez Jo jest bezpodstawny. Grupa prawników z Nowego Jorku postanowiła nawet publicznie wystąpić przeciwko Rowling i wesprzeć Steve’a Vander Arka oraz jego wydawcę, którzy – w ich opinii – chcą wydać książkę zgodnie z prawem.
Z kolei prof. Tim Wu, znany amerykański prawnik, uważa, że Rowling myli adaptację stworzonej przez nią powieści (która wymagałaby jej zgody na publikację) z opracowaniem, którego wydanie jest jak najbardziej dozwolone. Wyjaśnia, że autorka Harry’ego Pottera, domagając się kontroli nad opracowaniami jej powieści, mogłaby równie dobrze żądać kontroli nad wszelkimi recenzjami jej książek – a do tego prawo jej nie upoważnia.
Wątpliwości odnośnie protestu wniesionego przez Rowling ma też sam autor HP Lexicon, czyli Steve Vander Ark. Podczas jednego z wystąpień powiedział głośno, że na całym rynku amerykańskim jest blisko 50 podobnych opracowań Harry’ego Pottera, których wydania nikt nie kwestionował. Warto w tym miejscu wspomnieć, że i w Polsce mamy podobne przykłady – chociażby „Tezaurus Harry Potter” autorstwa Andrzeja Polkowskiego i Joanny Lipińskiej.
Co dalej?
W efekcie całej sprawy sądowej wytoczonej przez Rowling, Steve Vander Ark znalazł się pod obstrzałem zmasowanej krytyki ze strony wielu czytelników. Zarzucają mu brak szacunku wobec autorki oraz chęć zarobienia wielkich pieniędzy. Nie brakuje też jednak ludzi, którzy wspierają Steve’a i w sporze z Rowling są po jego stronie.
Co na to sama autorka? Przy kilku okazjach podkreślała, że jest jej przykro, iż cała sprawa trafiła do sądu, ale wyjaśniła też, że nie miała innego wyjścia, skoro nie udały się negocjacje z wydawcą. To tym bardziej krępujące, że wcześniej relacje pomiędzy Rowling a redakcją HP Lexicon i samym Steve’em układały się bardzo dobrze. Jo przyznawała nawet, że niekiedy sama korzysta z HP Lexicon w internecie, gdy – pisząc jeszcze ostatnie tomy – chciała sprawdzić poprawność faktów, których nie pamiętała dokładnie z poprzednich części.
Niemniej jednak, dobre relacje popsuły się wraz z początkiem konfliktu o HP Lexicon i przypuszczalnie są już nie do naprawienia. Za kilka dni, 6 lutego, obydwie strony – wraz ze swoimi przedstawicielami prawnymi – staną ponownie naprzeciwko siebie przed sądem. Warto tu dodać ważną rzecz: Rowling pozwała do sądu nie samego Steve’a, tylko jego wydawcę, czyli wydawnictwo RDR Books.
Kto z tej batalii wyjdzie zwycięsko? Niewątpliwie większą siłę przebicia ma Rowling – autorka największego światowego bestsellera, słynąca ze zdecydowanych i konsekwentnych działań. Jednak to ona wniosła pozew i musi udowodnić, że książka Steve’a Vander Arka narusza jej prawa autorskie do Harry’ego Pottera. Ostatnie opinie prawników wskazują na to, że może jej się to nie udać.
W takiej sytuacji Jo zapewne będzie musiała przeprosić Vander Arka i jego wydawcę za publiczne pomówienia i oskarżenia, a HP Lexicon w formie książkowej zostanie wydany. Gdyby natomiast sprawa rozstrzygnęła się po myśli Rowling, sąd zabroni publikacji HP Lexicon – chyba że Steve i RDR Books zaproponują zmianę jego treści w taki sposób, że nie naruszałby już praw brytyjskiej pisarki.
Czekamy zatem na rozprawę 6 lutego. Wynik tego procesu może być bardzo istotny również w odniesieniu do przyszłości, gdy - prędzej czy później - dojdzie do podobnych sporów w przypadku innych znanych powieści.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Dobry, ciekawy tekst!











