iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Świat
+ - 1

Siekierą po oczach

20 07 2009 ERYK MALER Artykuł był czytany 819 razy
Źródło: C:Documents and SettingsElinaPulpiteryk maler.JPG
Źródło: C:Documents and SettingsElinaPulpiteryk maler.JPG

Czy temat jest na czasie? O tak, rzeczywiście: tylko silne i niezależne media publiczne z autentycznym poczuciem misji mogą pomóc w prawdziwej integracji człowieka w Polsce i Europie (nowa ustawa medialna).

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Siekierą po oczach
Piłą motorową po uszach
Haloimpresjonizm!!!
Eryk Maler

(a tytuł taki po to, byście przeczytali i pomyśleli)

Demokracja prawdziwa = prawdziwa prawda.

Moi uczniowie liznąwszy prawdziwej demokracji zachłysnęli się nią i nią przestraszyli?
Daje im zbyt wiele? Nie są gotowi na wolność?
Pragną służyć niedemokratycznej galerii, która rzekomo daje im coś za darmo, podczas gdy wszystkie inne dają „za darmo” o wiele więcej?
Bo przecież wiadomo, że nie ma nic za darmo, a ceną w w/w galerii może być np. nawet ich wolność i wszelkie próby ich podporządkowania sobie przez galerię, a nawet, do czego doszło i na co się zgadzają – wielka manipulacja wielką rzeszą artystów.

Czy temat jest na czasie? O tak, rzeczywiście: tylko silne i niezależne media publiczne z autentycznym poczuciem misji mogą pomóc w prawdziwej integracji człowieka w Polsce i Europie (nowa ustawa medialna).
Integracja jako pogodzenie społeczeństwa, pogodzenie w sensie prawdziwej równości i dążeniu do ogólnej sprawiedliwości, bo przecież po to walczyliśmy o demokrację, tę kolejną, czyli obecną, i tą, która może przyjść – tę prawdziwą.
W związku z powyższym.
Ja E-ryk – prorok światła: ZABRANIAM!
- zabraniam poddawania się i wyrażania zgody na złą w swej intencji manipulację, dyktatorską władzę, na CELOWE zamykanie ust niewygodnym dla danej galerii artystom!
- zabraniam artystom wolnomyślicielom wcielanie się w szeregi zorganizowanej w zły system artystycznej społeczności źle pojętej i W ZŁYM POJĘCIU proakademickiej.
- zabraniam uznawania wykładni i też propagowanych przez ZŁE akademie!
- zabraniam „rzucania kamieniem” w wolnomyślicieli o dążeniach nacechowanych poszukiwaniem prawdziwej - prawdy.
- zabraniam dzielenia artystów na równych i równiejszych, bo wielu ludzi awangardy powtarzało już NIE RAZ te słowa: akademia, oczywiście nic nam nie dała (…)! I domagam się traktowania tych słów poważnie.
Sformułowanie to, słowa wielkich myślicieli i własne przemyślenia skłoniły mnie do podzielenia artystów, ale zrobiłem to uczciwie, dokonałem podziału w zakresie ich prawdziwych i aktualnych - intencji.
- zabraniam artystom używania zdobytego w akademii świadectwa do budowania fałszywych podziałów, blokowania dostępu do mediów i galerii innym artystom bez tzw. papierka, jako że akademie przywłaszczają sobie niejako talent „nabytego” w ich mury artysty, a z którym jak wszyscy doskonale wiedzą - on się już rodzi.
Logicznym jest stwierdzenie, że akademia uczy, ale uczy jak robić sztukę, która się sprzedaje, a co za tym idzie uczy formy oszustwa, komercji, bo to, co jest prawdziwą sztuką nie jest sprzedawalne – gdyż jest indywidualne i nie nabyte, lecz wydobyte, i już przyrodzone.

Akademie ZASADNICZO mogą kształcić odtwórców, ponieważ nie da się kształcić twórców – to, co ma być stworzone, jak sama już ta teza mówi – dopiero będzie, a więc jest nieznane. Nauka nie idzie w parze z twórczością, jak z tego wynika, lecz jest szablonem i zawsze akademizmem, podczas gdy twórczość to artystyczna intuicja – czyż można się nauczyć intuicji, czy instynkt można zdobyć w szkole – nie, bo jest on cechą pierwotną i dziką. Szkolenie to budowanie schematów, narzucanie kształtu struktur myślowych, jako, że niejednokrotnie najlepsze dzieła tworzą ludzkie - samorodki, samouki, dzieci i ludzie-dzieci. A sztuka napięta i skuta regułami jest pozbawiona siły duchowej.
Zatem zabraniam:
- uczenia tworzenia, jak to robić i kiedy, i co tworzyć.
Akademie dobre są dla urodzonych odtwórców, artystów komercyjnych, automatycznie jakby podpierających swą egzystencję zdobytymi świadectwami. Egzystencję opartą na blokowaniu innym, a przecież prawdziwym artystom drogi do wszelkich mediów, co niejako z góry zapewnia im brak konkurencji, skądinąd wg nich nieuczciwej, bo popartej tu już prawdziwym talentem i prawdziwą indywidualnością.

Od mediów wymagam TEŻ ich prawdziwej, a niekłamanej misyjności i aktualności, nie zaś uparcie i notorycznie w bezmiarze propagowanej klasyce, gdy na aktualne problemy kultury i sztuki w konsekwencji brak już czasu i miejsca.
O moim istnieniu poinformują ich być może dopiero archeolodzy w dalekiej przyszłości. I jeszcze w kwestii tego, że jestem jakoby: „internetowym malarzem” - tak oczywiście, JESTEM, a Internet jest potężnym medium, narzędziem artystycznym i narzędziem demokracji, o czym może „błądzącym” jeszcze ptaki nie zaśpiewały. A oni sami jeszcze tego nie dojrzeli.
A tak, demokracja, to prawdziwa prawda, to prawdziwa wolność słowa, dopiero i wtedy: Polska niech żyje!

Czy ja zmyślam? Nie, nie zmyślam:
Nieoczekiwane połączenie zwykłych elementów, to istota twórczości (…) – Artur Koestler.
Prawda - znana jest od dawna, lecz została stłamszona! I wszyscy, którzy nie podpierają się kłamstwem pójdą za mną, dla tego powtarzam - dla wielu jestem drogą, tak, i to nie są słowa nie moje, to ja tak myślę. Tym, którzy twierdzą, że „nie jestem najważniejszy na świecie” śmiem oświadczyć, że wszyscy są najważniejsi na świecie, a więc również ja. A tylko ci, co w to nie wierzą nie umieją sami siebie wysoko ocenić i „dojść do czegoś”. Gdy zatem wam tak powiedzą odpowiadajcie tak jak ja: dlaczego nie, - przekonasz się i.. Do dzieła.
Potrzebna jest wciąż nowa i uczciwa Frakcja Haloimpresjonizmu.
A akademia jest dobra dla leniwych, skoro sami nie umieją zapędzić się do pracy nad sobą.
A, czy ja chciałbym, by ćmy opuściły sztuczne źródło światła? Nie, one tam pozostały, bo są ślepe.
Zabraniam też moherowym beretom, które jak muchy oblazły krzyż, by mogły mówić, co jest w prawdziwej wierze prawdziwe, co dobre, a co złe wg nich, bo prawdziwej wiary nie znają.

Zapytano też o coś środowiska twórcze, zatem odpowiadam i ja:
Co z abonamentem RTV?
- tak, o ile to prawdziwa misja.
- nie, o ile nieprawdziwa, a w 100% tak nie jest.
- kompromis: częściowo z budżetu, z likwidacją abonamentu, który jest podparty bezsensowną ustawą oraz w ramach kompromisu - zarabianie na reklamach, co i tak się czyni, „a jakoby” się o tym zapomina.

A „błądzący”, którzy nie wiedzą, że nasienia do farby dodawał m.in. Kurt Cobain, a powinni to wiedzieć? Powinni, dlatego powtarzam: farba z nasieniem jest lepsza.
Eryk Maler 2009-07-18




+ - 1

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0