iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Świat
+ - 0

Sytuacja kobiet i mężczyzn wg. ONZ-owskich wskaźników II

15 07 2010 redakcja www.maskulizm.pl Artykuł był czytany 1874 razy
Źródło: Wikipedia
Źródło: Wikipedia

Często słyszymy, jak to kobietom na świcie jest ciężko: wszędzie są dyskryminowane i nie otrzymują równych możliwości. Tymczasem obiektywne kryteria wskazują na coś zupełnie przeciwnego!

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
W poprzedniej części serii artykułów dotyczących ONZ-owskich wskaźników jakości życia: zastanawialiśmy się, czy zgodne z prawdą jest twierdzenie feministek, iż w naszym kraju może i owszem mężczyźni są dyskryminowani, ale i tak w gorszej sytuacji znajdują się kobiety. Teraz zastanowimy się, czy zgodne z prawdą jest tego typu twierdzenie głoszone na temat sytuacji na całym globie.

Uczynimy to, tak jak poprzednio, odwołując się do ONZ-owskiego Wskaźnika Rozwoju Społecznego (Human Development Index). Najpierw przypomnijmy jednak, co składa się na HDI. Na wskaźnik ten składają się 4 elementy:
1) oczekiwana długość życia,
2) poziom piśmienności,
3) ogólny poziom skolaryzacji dla wszystkich poziomów nauczania, oraz
4) PKB per capita.

W Polsce, jak się okazało, dwa z elementów tego wskaźnika, pierwszy i trzeci, bardzo faworyzowały kobiety, drugi nie faworyzował nikogo i traktowany łącznie z trzecim (tak jak czyni to ONZ) faworyzował kobiety, natomiast ostatni, czwarty, był trudny do zastosowania w przypadku oceniania grup płciowych. A jak jest na świecie?

Zgodnie z The World Factbook na świecie oczekiwana długość życia w momencie urodzenia, a zatem średnia długość życia, mężczyzn wynosi 64,29 lat, natomiast oczekiwana długość życia kobiet w momencie urodzenia wynosi 68,07 lat. Kobiety, tak jak i w Polsce, tak też na świecie, żyją kilka lat dłużej niż mężczyźni. Dla świata różnica ta, która wynosi 3,78 lat, czyli 5,88%, jest co prawda prawie dwukrotnie niższa niż dla Polski, gdzie wynosi ona 8,18 roku, czyli 11,38%, jednak nadal bardzo faworyzuje ona kobiety. Zgodnie z metodologią przyjętą przez ONZ dla tej składowej HDI, która jej wartość określa jako iloraz różnicy między średnią długością życia w danej grupie a minimalną średnią długością życia (przyjmowaną jako 25 lat) i różnicy między maksymalną średnią długością życia (przyjmowaną jako 85 lat) a minimalną średnią długością życia (25 lat), w tej kategorii Ziemianki otrzymują notę 0,72 a Ziemianie jedynie 0,65.

Metodologia mierzenia kolejnej składowej HDI jest podobna, ale liczy się ją prościej, gdyż minimalna średnia piśmienność w danej grupie może wynosić 0 a maksymalna 100%. Zgodnie z danymi The World Factbook na świecie piśmiennych jest 87% mężczyzn i 77% kobiet, w tej kategorii kobiety otrzymują więc punktację 0,77 a mężczyźni 0,87. Pamiętać należy jednak, że odsetek analfabetyzmu rośnie w starszych pokoleniach, różnica między mężczyznami a kobietami pod względem piśmienności wynika więc częściowo z niekorzystnej dla mężczyzn a omawianej powyżej dysproporcji w długości życia, niepiśmienni mężczyźni już dawno umarli, dlatego przeciętna piśmienność wśród mężczyzn jest wyższa niż wśród kobiet. Ponadto różnice pod względem piśmienności stają się istotne dopiero w grupie osób starszych. Na całym świecie zdolność czytania i pisania posiada ponad 95% młodego pokolenia, zarówno dziewczynek jak i chłopców. Umiarkowane różnice występują w pokoleniu średnim. Dopiero w pokoleniu starszym uwidacznia się różnica płciowa oddawana przez tę składową HDI. Jeżeli więc możemy tu mówić o jakimś upośledzeniu kobiet, to jest to upośledzenie typowe dla lat 50 poprzedniego wieku a nie dla wieku XXI.

Kolejna składowa Wskaźnika Rozwoju Społecznego, skolaryzacja, przedstawia się już dla kobiet dużo lepiej. Nawet jeżeli nieznacznie większy odsetek chłopców uczęszcza do szkoły podstawowej, co nie we wszystkich państwach jest prawdą (w całej Europie, Azji Wschodniej, Australii i większości Ameryk jest odwrotnie), to rozpocząć kolejne szczeble edukacji jest im już znacznie trudniej, tak że na kolejnych etapach edukacji nie tylko nie powiększają oni swojego udziału wśród ogółu uczniów ale wręcz nie zachowują dotychczasowej proporcji, tak że wśród studiujących znajdują się w mniejszości. Zgodnie z Unesco Global Education Digest na rok 2009, liczba studentów i studentek wyrównała się już w roku 2003. Biorąc pod uwagę fakt, że na 100 kobiet rodzi się na świecie 107 mężczyzn (za The World Factbook) i przeważają oni w grupie osób w wieku 20-25 lat, w 2003 roku odsetek studiujących kobiet był na świecie większy niż odsetek studiujących mężczyzn. Według tego samego ONZ-owskeigo źródła w 2007 roku na 100 studiujących mężczyzn przypadało 108 studiujących kobiet. Biorąc pod uwagę wyżej wspomnianą różnicę w proporcjach liczebności między mężczyznami a kobietami, w 2007 studentką było zostać o ponad 16% łatwiej niż studentem. Uwzględniając szybkość zmian omawianej proporcji na niekorzyść mężczyzn, można przypuszczać, że w 2010 roku jest jeszcze gorzej. Świat nie odbiega pod tym względem od Polski, gdzie mężczyźni stanowią tylko 40% studentów uczelni wyższych (spadek 0 10% w ciągu ostatnich 5 lat), a kampanie rządowe, wpychające kobiety na politechniki, zmierzają do tego, aby proporcje studiujących jeszcze bardziej wypaczyć na niekorzyść chłopaków.

Ostatnią składową HDI jest dochód. Zdawać by się mogło, że w tej dziedzinie mężczyźni wygrają o kilka długości. Częściej posiadają pracę, częściej pracują na pełny etat, pracują wydajniej i więcej zarabiają. Są to jednak zarobki a nie dochody. Najlepiej widać to ba przykładzie Arabii Saudyjskiej, gdzie żadna Arabka nie pracuje, w przeciwieństwie do emigrantek (23% ludności AS to imigranci), ale Arabki żyją dużo lepiej niż emigrantki, gdyż prawo koraniczne zobowiązuje męża, a wcześniej ojca, do utrzymywana kobiety. Podobnie jak w wypadku Polski również w wypadku świata trudno więc mówić o sytuacji kobiet i mężczyzn, patrząc na nią przez pryzmat zarobków a nie dochodów. ONZ traktuje zarobki jako wskaźnik „szans na rozwój zawodowy”, tylko ilu mężczyzn traktuje konieczność pracy jako „samorealizację” czy spełnienie? Czemu nie mówi się jako o szansie na rozwój o pracy w domu? I czemu nie mówi się jako o szansie na spełnienie o możliwości wychowywania dzieci, której mężczyźni na całym świecie są pozbawieni?

Czytelnikowi pozostawiam ocenę, czy ostatni składnik HDI faworyzuje mężczyzn czy kobiety. Jednak nawet gdyby faworyzował on tych pierwszych, to cały Human Development Index nie pozwala wysnuć wniosku o ich lepszej sytuacji. Przynajmniej dwie składowe HDI świadczą o gorszej sytuacji mężczyzn i być może, ale tylko: być może, dwie inne świadczą o ich lepszej sytuacji.

HDI jest typowo „postępowym” wskaźnikiem, podobnie jak inne ONZ-owskie wskaźniki, zwracającym uwagę na te kwestie i nierówności w tych dziedzinach, na które zwracają uwagę feministki. Tymczasem jest wiele innych danych, świadczących o tym, że mężczyźni maja się od kobiet dużo gorzej. Mężczyźni przeważają wśród bezdomnych, panowie nie mogą liczyć, że gdy nie powiedzie im się „samorealizacja zawodowa”, jakaś kobieta się nad nimi zlituje i przyjmie pod swój dach. Wypadki w pracy zdarzają im się 20-krotnie częściej niż kobietom, to kolejny przykład ich „zawodowego spełnienia”. Popełniają samobójstwa 5-krotnie częściej niż kobiety i deklarują niższy niż one poziom zadowolenia z życia. Stanowią ok. 90% ofiar wojen, ok. 80% cywilnych ofiar konfliktów, ok. 90% ofiar czystek etnicznych i ok. 70% ofiar powodzi. Rzadziej też dożywają pełnoletniości.

Warto się nad tym wszystkim zastanowić, gdy mówi się, że problemy mężczyzn we współczesnej euroameryce wynikają z zajadłości ideologii feministycznej ( http://www.ithink.pl/artykuly/aktualnosci/swiat/feministyczne-mondrosci/ ), ale historycznie i globalnie to myśmy mieli lepiej (http://www.ithink.pl/artykuly/aktualnosci/swiat/patriarchat-a-patrytutalat-i-matryacciperat-w-najwiekszych-kulturach/ ).
Czy aby na pewno nie mieliśmy gorzej zawsze i wszędzie?




+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Izabela | 21:13 25-07-2010

"W tym celu posłużmy się jakimiś obiektywnymi liczbowymi danymi. Istnieje wiele takich danych:



1) mężczyźni 5-krotnie częściej niż kobiety popełniają samobójstwa – czyżby byli w „męskim świecie” bardziej nieszczęśliwi niż kobiety?;



2) mężczyźni 20-krotnie częściej umierają na pracoholizm – co z tymi dwoma etatami żony i pracownicy, czyżby jednak kobiety nie przepracowywały się tak bardzo jak to deklarują?;



3) mężczyźni stanowią 94% ofiar wypadków w pracy – czyżby kobietom i mężczyznom płacono za niejednakową pracę?;



4) mężczyźni stanowią 81% bezdomnych."



Podane powyżej argumenty może i są obiektywnymi danymi, ale już wyciągane na ich podstawie wnioski są wątpliwej wartości, a wręcz absurdalne...



Ad.1 Tak, uważam, że mężczyźni popełniają częściej samobójstwa, bo są nieszczęśliwi (powody mogą być różne), nie neguję tego.Jednakże moim zdaniem, mężczyźni nie popełniają samobójstw, bo czują się dyskryminowani przez kobiety...

Przyczyną dużego odsetku samobójstw mężczyzn jest depresja ( "Męska depresja" Archibald D. Hurt ). Mężczyzni, którzy przez wiele cierpią na depresję i się nie leczą, z dużym prawdopodobieństwem popełnią skuteczne samobójstwo. Nie wydaje mi się, żeby winne były temu kobiety, a raczej męskie myślenie o depresji, jako "wstydliwej przypadłości" i jakże równie męskie podejście, że samo przejdzie.



Ad. 2

Można się przepracować na własne życzenie i skrócić sobie dzięki temu życie. Jednakże człowiek, który nie jest w stanie zorganizować swojego życia tak, aby zrownoważyć czas pracy i odpoczynku, to chyba nie powinien winić za to innych ludzi... to nie jest do końca wina szefa, że zostajesz po godzinach, tylko Twoje własne ambicje...

I naprawdę dopóki autor artykułu nie zostanie samotnym ojcem, który musi utrzymać rodzinę (kilkoro dzieci) i pracować na pełny etat, to nie zrozumie jak to smakuje...



Ad.3

Kobietom i mężczyznom płaci się niejednakowo za tą samą pracę; kobietom z reguły mniej, chociaż są pracowitsze i mają czasem lepsze wyniki... i to jest przykład dyskryminacji kobiet :/

A co do przyczyny wypadków przy pracy, to mężczyźni ulegają wypadkom w pracy ponieważ: świadomie lekceważą procedury bezpieczeństwa, pracują bez przeszkolenia, są mniej ostrożni , a czasem skłonni do " głupich żartów" na stanowisku pracy, które kończą się np. kalectwem lub śmiercią i uwielbiają się "wzmocnić" alkoholem w czasie pracy (oczywiście nie wszyscy, ale pewne grupy robocze obowiązkowo sie wzmacniają).



Ad.4

Gdzie tu dyskryminacja mężczyzn?

Bezdomność idzie w parze z alkoholizmem... w końcu panowie za kołnierz nie wylewają.

Samotny mężczyzna nie ma na kogo liczyć? Niestety niektórym łatwiej żyć na ulicy, niż poprosić o pomoc...



Ten artykuł to czysta kompromitacja w formie literackiej. Prawie rzetelny i prawie obiektywny ;)