iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Świat
+ - 3

Ukraina, głupcy!

27 05 2007 Przemek Zych Artykuł był czytany 2176 razy

Może jestem nieco spóźniony, ale ten komentarz chodził mi po głowie od piątkowego poranka wobec czego nie mogłem oprzeć się pokusie przelania tego na papier puentując złośliwym: A nie mówiłem?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Każdy z nas pamięta wielką batalię pomiędzy dwoma panami Wiktorami J., która odbyła się na przełomie 2004 i 2005 roku. Większość polskiego społeczeństwa z wielką dumą obnosiła się z pomarańczowymi kokardkami w klapach marynarek, na samochodach wieszali pomarańczowe wstążki, które furczały wyzwoleńczo na antenkach od przeróżnych urządzeń, a na balustradach balkonów wieszali pomarańczowe ręczniki. Z nieukrywaną radością każdy obserwował 'narodziny nowej europejskiej demokracji'. Każdy? Nie! Ja nie.

Przy ogromnym wsparciu społeczności międzynarodowej wybory prezydenckie wygrał biedny i otruty Wiktor Juszczenko. W Polsce zaczęły się oklaski, gratulacje i poklepywanie po plecach. Każdy polski mąż stanu opowiadał o swojej bardzo istotnej roli w tym druzgocącym (bo pięćdziesięciodwuprocentowym) zwycięstwie, a w tym czasie na Ukrainie powoli zaczynało się rozszarpywanie ledwo co zdobytej padliny. Pomarańczowy naród wcale nie okazał się tak do końca pomarańczowy, bo cala wschodnia część Ukrainy przybrała barwę ultramaryny, a ci o cieplejszych barwach zaczęli pokazywać pazurki, najzabawniejsze, że sobie nawzajem. Julia Tymoszenko, najbardziej zaufany człowiek nowego prezydenta, cieszyła się premierowaniem nieco ponad pół roku. Synek Juszczenki tuż po zaprzysiężeniu tatusia spogląda na problemy maluczkich Ukraińców z okien BMW serii 6. Przykłady erozji nowego 'układu' można mnożyć bez końca.

Po pół roku od wyborów Janukowycz znowu został premierem, Tymoszenko od tamtej pory siedzi w opozycji jak mysz pod miotłą i prawdopodobnie coś kombinuje. Tak czy owak, niewiele o niej słychać za granicą. Jakie są jej szanse na to, że będzie sie liczyć w kolejnych wyborach? Bóg raczy wiedzieć, ale znając życie to coraz bardziej prawdopodobne wybory parlamentarne niewiele zmienią.

Nie nosiłem nigdy żadnej pomarańczowej wstążeczki i nosić nie mam zamiaru, bo zawsze sądziłem, ze do demokracji trzeba dorosnąć - przykład wewnętrznych sporów organizatorów rewolucji 2004-05 pokazuje, że ten kraj musi jeszcze poczekać na swoją kolejkę. A wszyscy chórem opowiadający sie za wolną Ukrainą - wstydźcie sie, bo właśnie oto doprowadziliście do wojny domowej.

A nie mówiłem?




+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak , Grażyna Czajka-Bartosik

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 2

1. Grażyna | 07:16 28-05-2007

Tak, do demokracji trzeba dorosnąć...
Pomarańczowy zawsze kojarzy mi się z czymś cieplym, słonecznym, ze słonecznikami, ale polityka wszystko odwraca do góry nogami.

2. Katarzyna | 13:03 23-07-2007

Widzę, że literówki są powszechnym błędem, to też wpływa na jakość artykułu,

Problem moim zdaniem poruszony zbyt powierzchownie, zabrakło analizy przyczyn rozłamu w pomarańczowej Ukrainie, a to rzecz bardzo istotna.