Wigilia Bożego Narodzenia
Artykuł był czytany 5293 razy
Boże Narodzenie to święto miłości upamiętniające narodziny Jezusa Chrystusa. To najbardziej rodzinny czas i żaden inny nie ma takiego nastroju. Dla wielu jest najpiękniejszym okresem w roku a Wigilia najbardziej uroczystym dniem.
Wyjątkowy dzień
Słowo „Wigilia” wywodzi się z języka łacińskiego i oznacza czuwanie. Wiąże się z czasami, gdy ludzie czuwali przed ważniejszymi świętami. Do dziś spośród wszystkich pozostała tylko ta 24 grudnia. W jej zwyczajach obecnych jest wiele elementów zaczerpniętych z pogańskich obrzędów, kiedy uważano ten dzień za magiczny.
Najważniejszą chwilą Wigilii jest wieczerza, do której zasiada się całymi rodzinami. Rozpoczyna się ją, gdy wzejdzie pierwsza gwiazda a na stole kładzie siano. Łamiemy się opłatkiem składając wzajemnie życzenia. Następnie odmawia się modlitwę, czyta Ewangelię o narodzinach Jezusa i zasiada do kolacji. Dawniej były to potrawy z płodów ziemi i darów lasu. Na wsiach zazwyczaj od 5 do 7 potraw tylko u bogatszych gospodarzy 12. Należało spróbować każdej, aby nie zabrakło jej w następnym roku.
Kiedyś
Dawniej wieczerza odbywała się w obielonej wcześniej wapnem izbie nazywanej białą. Nogi stołu skręcano powrósłami ze słomy, czasem łańcuchem dodając siekierkę lub metalową część pługa, co miało zapewnić bezpieczeństwo. W rogu izby stawiano snop niemłóconego zboża. Opłatek i potrawy z wigilijnego stołu podawano też zwierzętom, co miało uchronić je przed urokami czarownic i guślarek.
W przeszłości w tym dniu wygasała umowa o pracę a do wieczerzy parobek zasiadał z domownikami. Przetrwał zwyczaj zostawienia przy stole wolnego miejsca przygotowanego dla niespodziewanego gościa. Upowszechnił się on w XIX w. mając wtedy patriotyczną wymowę. Symbolizował członka rodziny przebywającego na zesłaniu na Syberii. Wcześniej miejsce przeznaczane było dla ducha zmarłego przodka, którego wyczekiwano.
Magiczny czas
Dawniej w Wigilię zakazane było szycie, tkanie, motanie i przędzenie, o których mówiono, że są lubiane przez złe duchy związane z wodą, które mogą się zjawić. Wierzono, że jeśli pierwszym gościem w domu jest mężczyzna to znak, że następny rok będzie szczęśliwy. Zranienia i choroby zapowiadały kłopoty zdrowotne. Powszechnym zwyczajem było też wróżenie. Wierzono, że tego dnia ma miejsce odnowa świata a wieczerza jest czasem pojednania stworzeń żywych i umarłych. Dusze przodków miały schodzić na ziemię i razem z domownikami zasiadać przy stole. Miały się zjawiać opiekuńcze duchy, których nie wolno było rozgniewać a po domu poruszano się ostrożnie, by ich nie znieważyć. Czasem na stole kładziono na noc chleb, nóż i opłatek sprawdzając rano, z której strony noża jest rdza. Jeśli od opłatka znaczyło wyniszczoną pszenicę natomiast od chleba dobre plony. Wierzono też, że nocą na chwilę zatrzymuje się czas, w sadach zakwitają drzewa, woda w studni zmienia się w miód lub w wino, a o północy zwierzęta mówią ludzkim głosem.
Do dziś przetrwał zwyczaj, że myśliwi udają się na polowanie a ich pomyślny wynik ma zapewnić opiekę Św. Huberta w nowym roku. Pozostawia się też w portfelu łuski karpia, które mają przynieść pieniądze.
Siła przysłów i wróżb
Według wierzeń Wigilia miała stanowić o następnym roku. Związane są z nią przysłowia: „Ten dzień, jaki, cały rok taki” i „Jakiś we Wigilię, takiś cały rok”. Dawniej w tym dniu starano się być dla wszystkich dobrym i życzliwym. Nie wolno było pożyczać, jak koniecznie czegoś potrzebowano lepiej było ukraść, bowiem wtedy miało przynieść szczęście. Parobkowie szukali okazji, by coś komuś wziąć nie zostając złapanym i nie stając się pośmiewiskiem dla wszystkich. Nie należało się też myć, aby nie spocić się w czasie żniw. Jeśli to robiono wrzucano do wody pieniążek lub obrączkę, co miało zapewnić dostatek. Zwracano też uwagę na kształt dymu wydobywającego się z komina i krakanie wron. 24 grudnia nawiązywał też do planów matrymonialnych i pogody. Mówiono, że panny, które w tym dniu tarły mak miały szybko zostać mężatkami. Z tym drugim wiązały się przysłowia np. „Narodzenie po wodzie, Zmartwychwstanie po lodzie” i „Gdy choinka tonie w wodzie, jajko toczy się po lodzie”. Śnieg, gwiazdy i mróz oznaczały dostatek i urodzaj przez cały rok- „Gdy pasterka jasna, to komórka ciasna”. Źle wróżył natomiast nów księżyca a przysłowie mówiło: „Gdy Gody przypadają na nowiu, trudny rok w pogotowiu”.
Wkładano też pod talerze różne rzeczy sprawdzając je po wieczerzy. Symbolami były: sól- łzy, pierścionek- ożenek, mirt- zaręczyny a chleb- sytość. Uważano, by nie zrzucić ze stołu łyżki i nie zobaczyć swojego cienia. Wyciągano źdźbła siana spod obrusu, a ich wielkość miała symbolizować długość życia. Każdy też zdmuchiwał świecę- jeśli dym unosił się do góry oznaczał zdrowie. Właściciele pasiek wieczorem podchodzili do uli pukając w nie i tym samym oznajmiając pszczołom nowinę, że narodził się Zbawiciel. Po Wigilii nie sprzątano też izby, w której była, tylko zaścielano ją słomą i sianem. Porządek robiono dopiero w dniu Św. Szczepana. Gospodarz częścią owijał drzewa w sadzie a resztę spalał.
Obowiązkiem było też pójście do kościoła. Gdy wróżby zostały zakończone a zwierzęta nakarmione ludzie szli na tzw. „Pasterkę”, aby powitać nowonarodzonego Pana Jezusa.













