iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Świat
+ - 0

Wspomnienie Bożego Narodzenia

23 12 2008 Anna Hudyka Artykuł był czytany 2311 razy
Źródło: Anna Hudyka
Źródło: Anna Hudyka

Boże Narodzenie jest jednym z najważniejszych chrześcijańskich świąt. Tak jest do dziś. Pomimo wszechobecnej nowoczesności ich specyficzny klimat sprawia, że dla wielu osób są jednymi z najpiękniejszych chwil.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Powrót do przeszłości


Święta we wspomnieniach zmarłej 23 grudnia 2007 r. mieszkanki Dąbrowy Tarnowskiej Pani Zofii Guzik jawiły się przede wszystkim jako: rodzinne, radosne, miłe, barwne i kolorowe. Pani Zofia urodziła się w położonej niedaleko Dąbrowy Tarnowskiej wsi Radwan, gdzie spędziła dzieciństwo i młodość. Rozmawiając z nią o tych wyjątkowych dniach zwróciła uwagę zwłaszcza na kilka spraw. Jej wspomnienia to przede wszystkim Wigilia. Powszechnym zwyczajem było przynoszenie do kuchni siana i kładzenie go pod stołem na tzw. zyderku. Wraz z pierwszą gwiazdą rozpoczynała się wieczerza. U bogatszych gospodarzy do stołu zasiadał też parobek, co było nie do pomyślenia w innym dniu. Kolacja odbywała się w specjalnie przygotowanej izbie. Stół był nakryty białym obrusem, pod którym kładziono siano. Zapewnić bezpieczeństwo domowi miało skręcenie nóg stołu słomianymi powrósłami i postawienie w rogu pokoju snopka nieomłóconego zboża. Pani Zofia wspomina, że najpierw tradycyjnie odmawiano modlitwę, łamano się opłatkiem a potem dopiero zasiadano do stołu. Podawano potrawy jałowe przygotowane z płodów ziemi i darów lasu. Było od 5 do 7 dań, tylko bogatsi pozwalali sobie na 12. Zdarzało się, że ludzie jedli z jednej wspólnej misy a obowiązkiem było zostawienie wolnego miejsce przy stole.


Czas radości


Po wspólnej wieczerzy domownicy zbierali się koło choinki i śpiewali kolędy. Drzewko wyglądało inaczej niż obecnie. Było żywe i udekorowane zrobionymi najczęściej przez dzieci zabawkami i łańcuchami oraz: cukierkami, jabłkami, orzechami, pieczonymi piernikami i aniołkami. Następnie gospodarz brał wspomniane powrósła i wychodził na zewnątrz. Wiązał nimi jabłonki, aby dobrze obrodziły w następnym roku. Czasem szły z nim dzieci, i gdy powróseł zostało ojciec lekko uderzał chłopców, aby pamiętali, by nie zrywać niedojrzałych owoców. Również właściciele pasiek mieli swoje zwyczaje. Podchodzili do uli i pukając w nie oznajmiali pszczołom, że narodził się Zbawiciel. Następnie czekano na pasterkę, na którą chodziła zwłaszcza młodzież. Pani Zofia wspominała, że w Szczucinie, do którego szła ze znajomymi 7 kilometrów. nabożeństwo zaczynało się o 23.30 tzw. „jutrzenką” podczas, której śpiewano kolędy. Wyjście na nocną Mszę Św. jak całe Święta były dla młodych czasem radosnej zabawy. W czasie drogi z i do domu, w którym byli nad ranem rzucali się śnieżkami i odbijali w śniegu tzw. „orły”.

 

Przysłowia


W opowieści Pani Zofii pojawia się także wspomnienie o tym, że znane były dawniej przysłowia: „Ten dzień, jaki, cały rok taki”, „Jakiś we Wigilię, takiś cały rok”, „narodzenie po wodzie, Zmartwychwstanie po lodzie”. Co do pogody to śnieg, gwiazdy lub mróz oznaczały dostatek i urodzaj- „Gdy pasterka jasna, to komórka ciasna”. Panowało przekonanie, że w Wigilię nie wolno było nic pożyczać. Mówiono, że dziewczęta, które tego dnia tarły mak szybko miały znaleźć sobie męża. Również pod talerze wkładano rzeczy symbolizujące przyszłość. Rano myto się wrzucając do wody pieniążek lub obrączkę.

 

Radosne kolędowanie

 


Wspomnieniem Pani Guzik byli także kolędnicy. Dawniej nie wyobrażano sobie bez nich Świąt. Nazywani „pastuszkami” chodzili dopiero po kolędzie. Podchodząc do domów najpierw zza okna śpiewając pytali: „Przyszliśmy do Pana gospodarza po kolędzie, czy to Wam przeciwnością nie będzie?” na, co odpowiadano „nie”, po czym „goście” śpiewali 2, 3 kolędy. Dopiero po nich wchodzili składając świąteczno-noworoczne życzenia. Mieli akordeon, gwiazdę oraz szopką z kukiełkami. Wystawiano teatrzyk o narodzinach Pana Jezusa. Sami kolędnicy też byli przebrani. Mieli stroje: pastuszków, króla Heroda, turonia, diabła, śmierci, Żyda i konia. Po występie turoń zaczynał tańcować, z którymś z domowników, do czego przygrywał akordeon. Tutaj zaczynała się rola konia, który najpierw chodził dookoła izby a później bawiono się, że jest do sprzedaży. Czasem w domach gdzie były panny odbywały się także tańce.

 

Dalsze dni Świąt


Opowieść Pani Zofii to także Dzień Św. Szczepana i wspomniany szczuciński kościół, gdzie świecono owies, którym w czasie uroczystej sumy, gdy ksiądz chodził za „składką” obrzucano nim. Po Mszy św. młodzi natomiast obsypywali siebie wzajemnie. Czasem małym grochem „bobikiem” dostało się także kapłanowi. Sylwestra natomiast młodzież spędzała w szkole w Radwanie, gdzie urządzano małe przyjęcia. Starsi szli na nabożeństwo podziękować za doznane łaski w minionym roku. Na Mszę Św. całymi rodzinami szło się w Nowy Rok prosząc o zdrowie, zwyczajne szczęście oraz urodzaj w zbiorach polowych.

Takie było Boże Narodzenie we wspomnieniach Pani Zofii Guzik.

 

Refleksja

 

Jak widać większość z tych dawnych zwyczajów rozmyła się z biegiem lat. Dziś Święta są inne przede wszystkim świętem konsumpcjonizmu. Owszem wszystko jest piękne i ja nie protestuję. Wprost przeciwnie. Uważam, że bardzo dobrze, że dekoruje się: domy, sklepy i ulice. Sama mimo, że uwielbiam Kraków widząc go 2 lata stwierdziłam, że zakochałam się w nim, ale to wszystko jest zewnątrz. A wnętrze? No właśnie. Już dawno zauważyłam, że w te najbardziej rodzinne dni w większości królują: telewizor, komputer a coraz modniejsze stają się wyjazdy na narty albo zagraniczne wczasy z dala od domu i bliskich.





+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. -Adam*** | 21:43 10-04-2009

Każdego roku, 24 grudnia jest katolicka wigilia…
To wspaniały moment, by dzielić się opłatkiem i życzyć sobie dużo szczęścia, zdrowia, czy powodzenia w życiu prywatnym i zawodowym.
Każdego roku 24 grudnia jest czas oczekiwania na Narodziny Zbawiciela.
Tradycja katolicka wmówiła Ci, że oto 25 grudnia narodził się Ten, Który zamieszkał w betlejemskiej stajence.
Lecz Ty nie otworzysz Nowego Testamentu i nie sprawdzisz, czy nauka papieży, biskupów i księży ma mocne podwaliny.

Każdego roku 24 grudnia jest wigilia, czas stróżowania, czas oczekiwania.
25 grudnia nie narodził się Pan Jezus…To data wymyślona przez papieży i biskupów. Zresztą jak wiele nauk w katolicyzmie.
Myślisz, że Małego Zbawiciela odwiedziło TRZECH KRÓLI?
Nic bardziej błędnego. Ewangelista Mateusz mówi, że byli to mędrcy ze wschodu słońca. Mateusz również nie nadaje im imion, ani nie podaje ich ilości.
To wiele lat później przedstawiciele kościoła katolickiego, dodam, najwyżsi przedstawiciele, uznają, że byli to TRZEJ KRÓLOWIE. W swoim demonicznym zapędzie nadadzą im nawet imiona: Kacper, Melchior i Baltazar.
No cóż, nauka katolicka oparta jest na bajkach i wymysłach, na tradycji wyssanej z palca, w końcu – na kłamstwie!

Każdego roku 24 grudnia jest katolicka wigilia…
Lecz Ty nie sprawdzisz…nie przeczytasz…nie zastanowisz się. Przecież to takie fajne święto, prawda?
Data Narodzin Zbawiciela jest nieznana. A skoro nie podano w Biblii konkretnej daty, to znaczy, że nie jest ona najważniejsza.
W sercu człowieka wierzącego, powinna zagościć miłość do Zbawiciela i do Boga Ojca. To przecież Bóg Ojciec umiłował świat i Syna Swego Jednorodzonego Dał, ``aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne…``
Każdego roku 24 grudnia jest katolicka wigilia…
Jednak to Twoje święto, niestety z Biblią niewiele ma wspólnego.