„Grupa trzymająca giełdę” – o co w tym naprawdę chodzi?
Artykuł był czytany 4874 razyW ostatnich dniach sierpnia zapadły wyroki w sprawie tzw. „grupy trzymającej giełdę”. Seria publikacji pod tym tytułem, autorstwa dziennikarzy z Pulsu Biznesu wywołała spore poruszenie w kręgach finansjery. Wszczęto śledztwo, przestawiano kolejne dowody. Po 1,5 roku od pierwszych publikacji KPWiG ogłosiła wyroki.
Wyroki są nad wyraz łagodne zważywszy na skalę działań o jakie wskazane w sprawie osoby są podejrzane. W grę wchodziły transakcje opiewające na miliony złotych, wskutek których wtajemniczone osoby mogły odnieść ogromne korzyści finansowe.
O co w skrócie chodzi?
Aby opisać sprawę, muszę cofnąć się do pierwszych publikacji Pulsu Biznesu, które pojawiły się w grudniu 2004 roku. Opisano wówczas mechanizm nieformalnej zmowy pomiędzy osobami sprawującymi najwyższe funkcje w kilku Towarzystwach Funduszy Inwestycyjnych. Konkretnie chodziło o TFI PZU, TFI AIG oraz TFI Pioneer Pekao.
Zmowa jaka powstała pomiędzy zarządzającymi wymienionych TFI mogła doprowadzić do sztucznie wywołanych wzrostów kursów akcji kilku spółek. Dzięki temu zarządzający mogli względnie łatwo osiągnąć zyski nie mające nic wspólnego z rzeczywistą sytuacją w spółkach, np. z wynikami finansowymi. Podejrzane transakcje dotyczyły m.in. spółek: Stomil Sanok, Hoop, Polfa Kutno, Impel, Kęty.
Przedstawione podczas postępowania dowody w postaci e-maili odzyskanych z komputerów pokazywały w sposób wyraźny istniejące powiązania. Zarządzający, mówiąc najogólniej, umawiali się co do działań w sprawie danej spółki. Ustalali ceny, daty zakupów i inne szczegóły transakcji.
Podczas śledztwa ujawniono również próby wpłynięcia na zarząd jednej z debiutujących spółek w sprawie zmiany firmy doradzającej jej w debiucie na GPW.
Ujawniono także transakcję przejęcia jednej z spółek Grupy Kęty po znacznie zaniżonej wartości. W sprzedaży doradzali doradcy inwestycyjni, którzy po przejęciu spółki sprzedali ją inkasując ogromne zyski. Był to klasyczny przykład działania na niekorzyść firmy Kęty.
Wyroki są raczej upomnieniem niż karą
Główni podejrzani: Mariusz Adamiak z Pionier TFI oraz Jakub Bentke, ówczesny zarządzający w TFI PZU, a obecnie prezes Skarbiec Investment Management zostali ukarani poprzez zawieszenie im na 3 miesiące licencji doradcy i maklera. W przypadku trzeciego podejrzanego, Andrzeja Błachuta z AIG, odstąpiono z wymierzenia kary.
Wyroki zastanawiają mnie choćby z tego powodu, iż w tym samym czasie gdy zapadły do KPWiG wpłynęły zgłoszenia w sprawie prawdopodobnych działań tzw. „spółdzielni”, które doprowadziły do spekulacyjnych wzrostów akcji dwóch debiutujących na GPW spółek.
Czym jest spółdzielnia?
Osobom nie obeznanym z giełdowym językiem należy się kilka słów wyjaśnienia.
Spółdzielnia to grupa powiązanych ze sobą osób, które kupują wspólnie akcje wybranych firm. Firmy te są staranie dobierane i należą do tych o małej kapitalizacji. W praktyce oznacza to, że łatwo można podnieść ich kurs nie angażując do tego wielkich kwot. Spółdzielnia kupuje akcji spółki A, kurs jej akcji rośnie, kolejni członkowie spółdzielni kupują akcje, a kurs idzie nadal w górę. Zwabieni wzrostami mniej doświadczeni inwestorzy zaczynają również kupować dane akcje, licząc na ich dalszy wzrost. I tak powstaje łańcuszek. Ponieważ niska kapitalizacja powoduje, że kurs można wywindować 50%-100% w przeciągu sesji, powstaje pewnego rodzaju samonapędzająca się siła.
Kiedy kurs jest wyśrubowany członkowie spółdzielni zaczynają wyprzedawać swoje akcje inkasując, pokaźne zyski wywołane w znacznej części przez innych inwestorów.
Zazwyczaj cała sytuacja kończy się gwałtownym spadkiem notowań nawet o 50% ich wartości.
Kto na tym zarabia, a kto traci?
Oczywiście zarabiają członkowie spółdzielni, a tracą drobni inwestorzy, którzy kupili akcje na tzw. górce, czyli po cenie bliskiej maksymalnej. Nim zdążyli sprzedać, cena gwałtownie poszła w dół i stracili często po 30-50% na akcji.
Ostatnie przypadki, w których podejrzewa się działania spółdzielni dotyczyły dwóch spółek,
które miały swój debiut w sierpniu: Hyperion oraz One-to-One.
Obie spółki w pierwszym dniu debiutu wrosły odpowiednio o 70% i 150%, aby tego samego dnia spaść o 50% i 100%.
Czy i tym razem nie uda się wykryć i ukarać sprawców takich działań? Działań, które przynoszą korzyści jedynie garstce osób. Wielu mniej doświadczonych inwestorów może w takiej sytuacji ponieść straty i zniechęcić się do rynku na skutek podejrzanych transakcji. W ten sposób niszczy się obraz rynku, który w skrajnych przypadkach zyskać może miano mało przejrzystego i pełnego różnych krętactw.
KPWiG jak SEC
Kiedy kilkanaście lat temu oglądałem film „Wall Street” zrobił on na mnie piorunujące wrażenie. Giełda w Polsce w dopiero raczkowała, a o zarobkach jakie mieli bohaterowie filmu grani przez Michaela Douglasa i Charlie Sheena można było z przyjemnością pomarzyć. Końcowa scena filmu mówi sama za siebie. Pazerność nie popłaca. Tytułowy bohater Gordon Gekko zostaje aresztowany za wykorzystywanie poufnych informacji. Podobnie bohaterowie książki „Wall Street od podszewki”, pracownicy banków inwestycyjnych i funduszy inwestycyjnych na końcu książki trafili za kratki. Wszystko dzięki SEC (Securities and Exchange Commission), amerykańskiemu odpowiednikowi KPWiG. SEC ma za zadanie śledzić i karać wszystkie osoby podejrzane o nielegalne transakcje, a w szczególności wykorzystywanie poufnych informacji.
Czy w Polsce doczekamy się takiej skuteczności działań KPWiG jaką w Ameryce ma SEC?
Mam taką nadzieję. Choć GPW ma już 15 lat, to wciąż jest młodym rynkiem, na którym wiele jest do zrobienia. Wielkie pieniądze rodzą pokusę. Czuwać nad prawidłowych funkcjonowaniem rynku i dbać o interesy inwestorów musi skuteczna i sprawna instytucja.
www.finanseosobiste.pl
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Artykuł odsłania jeden z mechanizmów funkcjonowania giełdy finansowej. Warto go przeczytać. Autor prezentuje jednak sporą naiwność, pisząc: "W ten sposób niszczy się obraz rynku, który w skrajnych przypadkach zyskać może miano mało przejrzystego i pełnego różnych krętactw" i stawia pytanie: "Czy w Polsce doczekamy się takiej skuteczności działań KPWiG jaką w Ameryce ma SEC?", sugerując, że w USA organy kontroili działają skutecznie.
Funkcjonowanie giełdy finansowej opiera się na działaniach spekulacyjnych, korupcyjnych i oszustwach finansowych, z których tylko mała część wychodzi na światło dzienne. Działanie giełdy nie jest bowiem w pełni jawne i zrozumiałe dla opinii publicznej.
Daje atrykułowi 5pkt/10 moźliwych. Uważam, że wart jest przeczytania













