Biznes / Ekonomia
Polscy bankowcy to obciachowcy
Artykuł był czytany 322 razy
Dwadzieścia lat minęło od obalenia komunizmu,a bankowcy wciąż traktują Polskę jak kraj trzeciego świata.W cywilizowanym świecie popularna usługa „Direct Debit”,a po naszemu „Polecenie Zapłaty" to standard.
O ile „tajemniczy” problem z budową dróg i autostrad w naszym kraju, jestem w stanie sobie w jakiś racjonalny sposób wytłumaczyć, o tyle słaby systemem polskich usług bankowych jest dla mnie zagadką nierozwiązywalną. I nie mam na myśli, wpisanej w gospodarkę rynkową chęci osiągania zysku. Nie popieram, lecz intelektualnie ogarniam politykę banków polegającą na wyciskaniu pieniędzy z klientów. Na przykład na nagminnym i co najmniej wątpliwym moralnie wprowadzaniu klientów w błąd czy to na wciskaniu niepotrzebnych produktów, czy sprzedaży produktów wysoce ryzykownych, ale przynoszącym sprzedającym wysokie prowizje. (przykład: klient przyszedł tylko zapłacić ratę pożyczki, a wrabia się go w kartę kredytową, której wcale nie potrzebuje). Nie jestem jednak w stanie pojąć słabych standardów usług na konkurencyjnym polskim rynku. Banki rosną jak grzyby po deszczu, a usługi kuleją Czy ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć dlaczego – choć w każdym mieście łatwiej trafić do banku, niż do restauracji, a reklama banków wyskakuje niemalże z lodówki – jakość usług bankowych jest u nas fatalna. Wystarczy wejść na byle jakie forum dotyczące usług finansowych, a znajdziemy tam dziesiątki, jeśli nie setki klientów opisujących swoje codzienne smutne, a czasami wręcz bolesne doświadczenia z przedstawicielami banków różnej proweniencji. I mam wrażenie, że są to działania systemowe. UOKiK skontrolował w ubiegłym roku sektor kart płatniczych. Z kontroli urzędu wynika, że banki utrudniają reklamacje, obarczają klienta często nieuzasadnionymi kosztami oraz jak się tylko da próbują uniknąć odpowiedzialności. Urząd sprawdził 12 banków, dziewięć z nich otrzyma pozwy w sprawie stosowania niedozwolonych klauzul. UOKiK wszczął nawet pięć postępowań ws. naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Problem nie dotyczy tylko klientów indywidualnych. Badania Tax Care z tego roku dowodzą, że tylko niewiele ponad połowa przedsiębiorców jest dostatecznie zadowolona ze świadczonych usług swojego banku. W tych samych badaniach urzędy gminy wypadają zdecydowanie lepiej niż komercyjne banki. Przedsiębiorcy uważają je za bardziej przyjazne niż banki. Niepojęte!!! „Polecenie zapłaty” przykład systemowej indolencji. Usługi bankowe w Polsce odbiegają zdecydowanie jakością od standardów rozwiniętych krajów UE. Idealnym przykładem obrazującym cywilizacyjną przepaść między nami a krajami „starej Europy” jest popularna u nich usługa Direct Debit, czyli w polskim systemie finansowym „polecanie zapłaty”. Warto wiedzieć, że ta forma płatności jest pożyteczna zarówno dla firm jak i dla ich klientów. Firmom gwarantuje regularne wpłaty za świadczone usługi, a klientom daje wygodę i pełne bezpieczeństwo (na przykład nie odłączą ci prądu lub telefonu). W przypadku „polecenia zapłaty” to wystawca faktury dba, aby płatność była dokonana terminowo, a klient ma pełną nad tym kontrolę, bo nawet do 30 dni po wpłacie może każdą płatność bezwarunkowo wycofać. Takie cacko tylko dla nielicznych w nadwiślańskim kraju. Według danych statystycznych polecenie zapłaty” ledwo przekroczyło 1% udziału w rynku. Dla porównania w Niemczech i Holandii to ponad 90%. Konsument mieszkający na zachód od Odry płaci w ten sposób nie tylko rachunki domowe i kredyty, ale nawet jednorazowe płatności. Usługa Direct Debit jest tam bajecznie prosta, konsument daje swoją zgodę sprzedawcy w dowolnej formie – telefon, mail, www. Jeśli z jakiegoś powodu nie zgadza się z obciążeniem rachunku - to może swobodnie odwołać taką płatność. Konsekwencje ponosi sprzedawca, zwracając wpłatę wraz z odsetkami. W Polsce wszystko jak zawsze musi być inaczej, czytaj: gorzej. Klient, który chce ułatwić sobie zarządzanie bieżącymi rachunkami przechodzi gehennę. Musi wydać pisemną zgodę, z podpisami takimi jak wzory podpisów, które posiada bank. Oczywiście klient składa druki osobiście w banku lub u sprzedawcy. Uwaga, dla każdego sprzedawcy osobno! Sprzedawca, który ma już zgodę klienta, rejestruje klienta, ale i tak musi przekazać papierowy dokument do banku klienta i dopiero tam otrzymuje prawdziwą zgodę na aktywowanie formy płatności klientowi. Procedura trwa minimum kilka dni, a czasem tygodni. Trudne? Oj tam oj tam, przecież nie potrzeba notariusza, zaświadczenia o niezaleganiu z podatkami i imiennej pieczątki. Światełko w tunelu Na rynku pojawiało się kilka banków, które oferują elektroniczną formę aktywacji „polecenia zapłaty”. Klient ma możliwość za pośrednictwem infolinii lub bankowości internetowej złożyć odpowiednią dyspozycję. Następnie informacja trafia z banku do sprzedawcy i kolejna opłata jest już regulowana poprzez „polecenie zapłaty”. Niestety tę formę aktywacji oferują tylko nieliczne banki, co więcej mają one zamkniętą listę firm, które można wskazać jako wystawcę faktury do bezpośredniej zapłaty Widać, że w Polsce jeszcze nie nadszedł czas, aby banki zastosowały rozwiązania, które od wielu lat z powodzeniem funkcjonują w normalnym świecie. Co robić? Moim zdaniem musimy sami wymusić zmianę podejścia do nas, klientów, żądajmy światowych standardów, jeśli trzeba to zmieniajmy banki, na te które są dla nas przyjazne. Zacznijmy już dziś, na przykład pytając w swoim banku czy możesz skorzystać bez zbędnych ceregieli z „polecenia zapłaty”?













