AKCJA: PIENIĄDZE DLA BUDŻETU!
Artykuł był czytany 1159 razy
Wciąż trwa i ma zamiar trwać KRYZYS. Rząd tnie wydatki, nie ma dnia bez doniesień mediów, iż w budżecie brakuje pieniędzy na wszystko: zdrowie, oświatę, wojsko. Tymczasem chcąc i umiejąc trochę tych pieniędzy można by jednak znaleźć!
Od pięciu lat podpowiadam zatem kolejnym ministrom finansów i ministrom skarbu, że zasilanie budżetu mogłaby zwiększyć jeszcze bardziej, o kilkaset milionów rocznie, jednoosobowa Spółka Skarbu Państwa - Totalizator Sportowy. Jak to zrobić podpowiadam oczywiście przede wszystkim kolejnym Zarządom tej Spółki, ministrów informując jedynie kopiami moich listów. W marcu ubiegłego, 2008 roku, przekazałem swoje propozycje także obecnym: Zarządowi Spółki, Ministrowi Finansów i Ministrowi Skarbu Państwa. Ich treść udostępniłem niedawno w moim serwisie: www.gnglotto.webpark.pl - łatwo sprawdzić, że są konkretne, a chociażby w przypadku liftingów uatrakcyjniających obecnie prowadzone gry liczbowe - nietrudne do szybkiego wprowadzenia i mogące dać znaczny przyrost obrotów, a więc i zasilania budżetu podatkiem od gier. Podatek ten jest pochodną - jak mówią totolotkowi gracze - "podatku od nadziei", czyli pieniędzy wydawanych na grę. Jestem zdania - a podzieliłoby by je jak sądzę wielu Polaków - że korzystniej jest płacić ten "podatek", dający chociaż trochę, właśnie nadziei na wygraną, niż każdy inny podatek, który nie daje nie tylko takiej nadziei, ale często i na sensowne wydanie zgromadzonych w ten sposób środków.
Tegoroczny rozkwit kryzysu i praktycznie już pewna nowelizacja ustawy budżetowej przez Sejm, skłoniła mnie do ponowienia moich podpowiedzi, tym razem naszym wybrańcom, posłankom i posłom, deklarującym chętnie publicznie, jak jeden mąż, wielką troskę o budżet, ponowienia oczywiście ze świadomością, że nie wskazuję lekarstwa na całe zło, co najwyżej środki na zatkanie jakiejś jednej "dziury" budżetowej. Tu przypominam jednak, że niektórzy ministrowie niedawno wypinali z dumą pierś, po znalezieniu ledwie kilku milionów złotych oszczędności, a o paręnaście milionów złotych, z wielkim wysiłkiem obcinały swoje dotacje partie polityczne - poza tym gdyby tak każdy Obywatel znalazł kilkaset milionów!
Szansę wykazania się i zainteresowania moimi propozycjami postanowiłem dać wszystkim, wtedy (po śmierci prof. Zbigniewa Religi) 459 posłom, wysyłając (w dniach 13-15 marca) do każdego odrębnie zaadresowany mail (list nr. 1), następującej treści:
Szanowny Panie Pośle!
Niezbyt kompetentny Zarząd jednej z dużych spółek Skarbu Państwa zapowiada spadek obrotów i zysku w r. bieżącym, jednocześnie odrzucając propozycje mogące temu zapobiec, a nawet zwiększyć obroty. W grę wchodzi kilkaset milionów złotych, które z tytułu podatków nie wpłyną do budżetu - a mogłyby. Szerzej przedstawię tę sprawę na życzenie - jeżeli sprawa Pana interesuje, życzenie zapoznania się z nią proszę przesłać na e-adres: (adres)
(podpis)
Napisałem krótko i zwięźle, by nie przeciążać posłów lekturą, ale również dla sprawdzenia czysto technicznej możliwości przekazania im informacji mailem i ich reakcji na nią. List był też swego rodzaju testem, sprawdzeniem, czy bez kamer i mikrofonów posłowie zachowają się tak, jak deklarują gdy media w pobliżu są, a dokładniej: czy personel ich biur poselskich jest przygotowany (poinstruowany przez posła) na to, jak zareagować na takie i podobne listy - czy umie z jednej strony odsiać te niepoważne, nadsyłane na pewno także do biur poselskich, od informacji, które jednak, być może, warto sprawdzić. A na to, że tą może warto sprawdzić, mogli wpaść zarówno posłowie koalicji, którym powinno zależeć na możliwości finansowania z budżetu jak najwięcej potrzeb, jak i posłowie opozycji, którym z kolei powinno zależeć na wytykaniu tych niezauważanych i niewykorzystywanych szans jego wzmocnienia. Powinien zresztą na to wpaść każdy poseł, gdyż ogromna większość spraw, którymi zajmuje się Sejm wiąże się z ich finansowaniem - dlatego właśnie nie ominąłem nikogo.
Jednak nie był to tylko test - poszerzoną informację (list nr. 2) przygotowałem oczywiście również, do przesłania mailem, dla tych posłów, którzy o nią poproszą. Oto ona:
Szanowny Panie Pośle!
W związku z wyrażoną przez Pana chęcią poszerzenia wiedzy nt. zasilania budżetu przez jedną z jednoosobowych spółek Skarbu Państwa informuję, że Spółką tą jest Totalizator Sportowy.
Sytuację w Spółce w roku 2008 opisuję w artykule, pt. " O SROKACH, CO SWÓJ OGONEK CHWALĄ", opublikowanym w moim serwisie www.gnglotto.webpark.pl , (w dziale ARTYKUŁY O TOTALIZATORZE SPORTOWYM), a także w portalu www.ithink.pl, oraz przesłanym do paru redakcji (m.in. RZECZPOSPOLITA, WPROST, DZIENNIK, PULS BIZNESU), jako szczepionka przeciwko propagandzie sukcesu uprawianej przez Zarząd Spółki. Natomiast propozycje, które złożyłem Zarządowi Spółki w osobach pp. Dudzińskiego i Goska w marcu 2008 roku zawiera fragment listu skierowanego do tych panów, także opublikowany w moim serwisie, w SUPLEMENTACH. Z Zarządu Spółki odpowiedzi na moje propozycje nie otrzymałem do dnia dzisiejszego. Z Ministerstwa Skarbu Państwa, do którego przesłałem kopię propozycji otrzymałem natomiast odpowiedź wyrażającą brak zainteresowania nimi.
Oba teksty, do lektury których zapraszam w moim serwisie www.gnglotto.webpark.pl , dają, mam nadzieję, wstępny obraz Spółki, który pragnę poszerzyć następującymi informacjami:
- Zarząd Spółki chwali się 22,5 procentowym przyrostem obrotów w roku 2008 w porównaniu z rokiem 2007. Tymczasem analogiczny wzrost obrotów na automatach ("jednorękich bandytach") wynosi ponad 100 procent (z 4 do 8,5 miliarda złotych i 22 tysięcy do 44 tysięcy sztuk automatów). W tym roku ma być 13,5 miliarda złotych - wzrost o kolejne 50 procent, podczas gdy Zarząd Spółki zapowiada raczej spadek obrotów. Dane te cytuję za "Wydarzeniami" POLSAT-u i "Wiadomościami" TVP1 z dnia 9. 03. 2009 roku. 3,5 miliarda obrotów Totalizatora Sportowego w roku 2008, to zaledwie około 20 procent wartości rynku hazardu w Polsce, szacowanego obecnie na 17 miliardów gdy jeszcze parę lat temu było to 50 procent (wprawdzie przy mniejszym rynku, ale i mniejszych obrotach Totalizatora).
- Od 13 lat żaden kolejny zarząd Spółki nie uruchomił nowej gry liczbowej, w której obroty osiągnęłyby poziom chociaż połowy obrotów sztandarowego Dużego Lotka. Ostatnią taką grą był Multi Lotek, w którym jednakże ostatnio obroty spadają, z powodu fatalnej polityki cenowej - jako gra codzienna jest grą obecnie najdroższą. Praktycznie wszystkie nowo uruchamiane gry od tego czasu, to rynkowe porażki.
- Spadek obrotów Spółki może spowodować zmniejszenie wpłat do budżetu nawet o 200-300 mln. złotych, podczas gdy możliwy jest wzrost obrotów dający zwiększenie wpłat o podobną kwotę, w stosunku do roku 2008.
Wiem, że podrzucam temat trudny i nieoczywisty moralnie (hazard!). Osobiście uważam jednak, że hazard jest immanentną cechą ludzkiej natury i potrzebą wielu Polaków, którą lepiej zaspakajać w sposób cywilizowany i pod kontrolą - co na rynku hazardu w Polsce Totalizator robi wciąż najlepiej. Dlatego też zdecydowanie negatywnie oceniam praktycznie bierną postawę Zarządu Spółki, pozwalającego na wypychanie jej z rynku.
Kończąc informuję, że nie oczekuję od Pana Posła interwencji w tej sprawie, jako mojej sprawie, pozostawiając wolną rękę co do sposobu wykorzystania przekazanych informacji, np. przy nowelizacji, czy tworzeniu nowego budżetu. Wciągam jedynie Pana Posła na listę tych osób i w pewnym stopniu decydentów, których mam nadzieję doinformowałem, że lepsze zarządzanie Totalizatorem Sportowym, przekładające się na większe wpływy do budżetu, umożliwiłoby sfinansowanie, np. masowych szczepień przeciwko rakowi szyjki macicy, na które minister Kopacz nie ma pieniędzy.
Jeżeli Pan Poseł zechce jeszcze głębiej drążyć temat, to jestem do dyspozycji. Chętnie odpowiem na wszelkie pytania i wątpliwości, a w razie potrzeby prześlę kopie korespondencji, np. z Ministerstwem Skarbu, czy Ministerstwem Finansów. Pozdrawiam i dziękuję za zainteresowanie sprawą.
(podpis)
Ten list również pozostawiał posłom pole do dowolnej reakcji. Istotne było raczej to, czy poseł w ogóle odpowie, chociażby dziękując za informacje. Uważam bowiem, że każdy obywatel ma prawo zwrócić się do posła - o sprawie ważnej dla ogółu i związanej z kontrolną funkcją Sejmu - wręcz obowiązek. Każdy też powinien dostać jakąś odpowiedź, gdyż szacunek w relacjach poseł - obywatel powinien być dwustronny. Jeszcze raz podkreślam, że niekoniecznie osobiście od posła, zwłaszcza od tego obciążonego ważną funkcją w organach władzy, ale od jego biura poselskiego, które po to właśnie finansujemy z naszych podatków, by wyręczały swoich pryncypałów.
Na odpowiedzi na oba listy dałem posłom dużo czasu - list nr 2 wysyłałem, w większości, w dniach 20-23 marca. Minęło ponad 60 dni, mamy już koniec maja, zatem czas na podsumowanie akcji.
Najpierw jednak informacja, iż schemat adresu do posła to: Imię(pierwsze).Nazwisko@sejm.pl. Schemat ten działa w odniesieniu do ogromnej większości wybrańców narodu - maile (listy nr.1) z komunikatem o nie wiedzieć czemu złym adresie, wróciły tylko od trzech posłów. Od dalszych ośmiu wprawdzie także wróciły, ale z komunikatem przekierowującym na inny adres - najwyraźniej są to posłowie oblatani w internecie - oczywiście ponowiłem korespondencję. Zatem list nr. 1 dotarł do 456 posłanek i posłów, z których siedem osób ma nawet tak zaprogramowane komputery, że automatycznie potwierdzają otrzymaną korespondencję.
Wyniki tego testu nie były - niestety - zachęcające. Odpowiedź na list nr. 1 otrzymałem od 25 posłanek i posłów, a więc zaledwie 5,5 procent nominalnego stanu osobowego Sejmu. W dużej mierze były to odpowiedzi podpisane przez posłów, a więc prawdopodobnie osobiste. Poprosiło o szerszą informację (w kilku przypadkach niezbyt ochoczo, ale jednak) 19 posłanek i posłów: 5 z PO, 7 z PiS-u, 3 z SLD, 2 z SDPL i 2 z PSL-u - jak widać opozycja, w stosunku do liczby posłów, była nieco bardziej ciekawa i liczniejsza. Najlepszy refleks miał Marek Wojtkowski (PO), od którego odpowiedź otrzymałem już po paru godzinach. Spośród sejmowych tuzów z pozytywną odpowiedzią pofatygowały się panie: Joanna Senyszyn (SLD) i Beata Kempa (PiS), a także panowie: Marek Balicki (SDPL), Ludwik Dorn (nie zrzeszony), Eugeniusz Grzeszczak (PSL), Adam Hofman (PiS), Tadeusz Iwiński (SLD) i Marek Kuchciński (PiS).
Odpowiedzi negatywne, odmawiające zainteresowania się sprawą, otrzymałem od 6 posłanek i posłów. Biuro Julii Pitery (PO) poinformowało mnie, że pani poseł przyjmuje tylko informacje na papierze i podpisane - co z uwagi na sprawowaną funkcję w Rządzie jest usprawiedliwione. Trzech posłów: Paweł Arndt (PO) oraz Jadwiga Wiśniewska i Krzysztof Lipiec (PiS) wykręciło się, namawiając mnie do podrzucenia sprawy innym posłom - czyżby nie lubili się przemęczać ? Popis nadinterpretacji mojego listu dał poseł Jarosław Wałęsa (PO), odsyłając mnie do prokuratury.
Natomiast przykład w pełni profesjonalnego (chociaż negatywnego), wręcz modelowego załatwienia sprawy, dało za to biuro poselskie Pawła Grasia (PO), którego dyrektor bardzo grzecznie i przekonywująco wytłumaczył w odpowiedzi, dlaczego Pan Poseł nie może się zająć sprawą (oczywiście z uwagi na liczne inne obowiązki, jako rzecznika Rządu). Odpowiedź tą wypada zadedykować nie tylko tym "szeregowym" posłankom i posłom, dla których szansa wzmocnienia budżetu kwotą paruset milionów złotych nie jest dostateczną przesłanką, by się sprawą zainteresować, ale przede wszystkim posłom "pierwszoligowym", w tym Marszałkom Sejmu, szefom Klubów Poselskich i partii obecnych w Sejmie. To oni, ich biura poselskie powinny dawać przykład innym posłom i ich biurom - że sprawowana funkcja, lub osobista pozycja nie jest barierą uniemożliwiającą komunikację, także internetową, z wyborcami.
W drugiej rundzie (po liście nr. 2) było jeszcze gorzej. Ratując po części honor Sejmu, tylko posłanka Anna Zalewska (PiS), a dokładnie dyrektor jej biura poselskiego zadeklarowała chęć zadania pytania w tej sprawie Ministrowi Skarbu Państwa - wobec czego przekazałem jej dodatkowe, potrzebne informacje, na czym zresztą sprawa utknęła. Poza tym grzecznością i konsekwencją wykazał się jedynie poseł Tadeusz Iwiński, dziękując za otrzymaną informację.
Ponieważ nie sądzę, by obecnie korespondencja, nie czytana, po prostu zalegała w skrzynkach posłów (chociaż było to powszechne w poprzedniej kadencji Sejmu - maile wracały z informacją o przepełnieniu skrzynki) wygląda na to, że przekazanie posłom informacji, nie mówiąc o nawiązaniu dialogu poprzez internet - jest w odniesieniu do ogromnej większości posłanek i posłów skazane na porażkę. I nawet podanie, praktycznie na tacy, sposobu na zatkanie jednej z licznych "dziur budżetowych" nie jest w stanie - jak na razie - tego zmienić. Tymczasem wielu spośród posłów, którzy nie zainteresowali się sprawą wybiera się do Parlamentu Europejskiego - ciekawe czy i tam będą "olewali" skierowane do nich listy elektroniczne np. Belgów, czy Niemców. Wobec tego nie pozostaje nic innego, jak w ramach rewanżu za to "olewanie" pójść na zbliżające się wybory (do czego namawiam) i w poprzek karty do głosowania wpisać grubym czarnym flamastrem, oraz dużymi literami GCN (Głos Celowo Nieważny) - także jako wyraz sprzeciwu przeciwko permanentnemu lekceważeniu i instrumentalnemu traktowaniu nas wyborców, niedotrzymywaniu obietnic, oraz używaniu kłamstwa, jako sposobu uprawiania polityki.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Nie zgodzę się że te 5,5% posłów którzy odpowiedzieli na pierwszy list to mało. Pisze pan w liście z zarzutem niegospodarności zarządu jednej ze spółek, i o tym że ma pan informacje jak znacznie zwiększyć wpływy do Budżetu Państwa, nie podając jednocześnie żadnych szczegółów (nawet czego ta sprawa dotyczy, choćby w jednym zdaniu!).
Jeśli do mnie nieznana mi osoba pisze, że posiada jakieś bardzo ważne informacje nie podając czego one dotyczą, tylko żebym poprosił ją o podanie mi tych informacji, to NIGDY nie traktuję takiej korespondencji poważnie. Ląduje bez zastanowienia w koszu - ponieważ różni naciągacze na nieuczciwe "inwestycje" mają właśnie zwyczaj w ten sposób formułować swoje listy: posiadam bardzo ważne informacje które odmienią twoje życie/losy świata/whatever, odpisz na maila to ci przekażę te niezwykle ważne informacje.













