iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Biznes / Firmy
+ - 2

E-biznes, czyli czy da się uniknąć balansowania na krawędzi?

17 01 2008 Michał Toczyski Artykuł był czytany 2605 razy

Czasami chcemy oszukać wyszukiwarki, ale czy wyjdzie nam to na zdrowie? Czy e-biznes jest naprawdę niezależnym źródłem dochodu? I jak przeżyć w Internecie w dobrej kondycji finansowej pomimo często zmieniających się algorytmów wyszukiwarek?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Jeśli tworzysz e-biznes po to, by uniezależnić od sił zewnętrznych Swoje źródło dochodu, to niestety Cię zmartwię. Dzisiejszy artykuł nieco wybiega w przyszłość, ale prawdopodobnie pozwoli Ci uniknąć zmarnowania nawet lat pracy i mnóstwa pieniędzy wydanych na pozycjonowanie.

Wejdź w statystyki. Skąd przychodzi do Ciebie większość odwiedzających? Do mnie z Google. U Ciebie pewnie też. Co by się stało, gdyby wyszukiwarki drastycznie zmieniły swój algorytm, co już nie raz miało miejsce? Możliwe, że zmiany będą większe ze względu na ogromną ilość spamu w Internecie.

Jeśli z 1., 2. czy 3. pozycji spadniesz na 10 stronę? Każdego dnia przybywa konkurencji i nawet dzisiejsze nisze nie mogę uznać za bezpieczne. Zastanówmy się wspólnie: co już dzisiaj możesz zrobić, by Twoje źródło dochodu rosło, a nie malało?

Jakie są możliwości zabezpieczenia się od spadku w rankingu Google? Jakiś tydzień temu obserwowałem bardzo dziwne, ale na szczęście pozytywne zmiany. Odwiedzalność moich stron wzrosła ponad 2-krotnie! W ciągu 1, może 2 tygodni. To wszystko dzięki tobie, Google, dzięki!

Taka gwałtowna zmiana może nastąpić, o czym przestrzega nas Jeż. Czy możemy się przed nią uchronić? Jak?

Mam kilka pomysłów, jednak zapraszam Cię do ich uzupełnienia za pomocą komentarzy na ProfiSite.

Blogi, fora, społeczności. Marketing internetowy nie kręci się wyłącznie wokół SEO. Możemy pozyskiwać gości z częstoodwiedzanych witryn społecznościowych. A może samemu za wczasu założyć taki serwis? To wymaga chwilę przemyśleń. Poza samymi odwiedzinami pozycjonujemy serwis w umyśle klienta jako dobrej jakości i nie zamknięty w sobie.

Vortale, portale, e-dzienniki. Pisanie artykułów do mediów i innych stron wymaga od nas dużo czasu, jednak przynosi nadzwyczajne efekty. Natomiast jeśli chodzi o artykuły do przedruku, mam do nich mieszane uczucia: możemy w ten sposób uzyskać wiele linków, ale bardzo słabych. Silne witryny nie umieszczają u siebie przedruków. Jedyne, co mi przychopdzi na myśl: "grosz do grosza, a zbierze się pół kosza...".

Virale. Wykonujesz zabawny filmik, piszesz zabawny artykuł, robisz zdjecie i doklejasz adres Twojej witryny. Inicjujesz viral marketing i, jeśli trafisz w rynek, Twoje materiały będą kursować po Internecie. W ten sposób możesz uzyskać wielki ruch na stronie, jednak nie idealnie targetowany.

Lista adresowa. Joe Vitale pisze, że wystarczy mu 1000 dobrej jakości adresów na liście, by uzyskać dochód ze sprzedaży wystarczający na życie. Tradycyjnie za taką liczbę przyjmuje się 10 000 osób - tyle powinna wynosić Twoja dobrze stargetowana lista. Osoby te powrócą do Ciebie, może dalej zarekomendują komuś... To złoto internetu, to możliwość darmowej reklamy naszych produktów. Nie znamy przyszłości ani pomysłów Google, ale lista adresowa może kiedyś uratować nasz biznes.

Boksy kontekstowe. Maksymalizować CR i dochody z każdego klienta i ciąć koszty. Na tym szczególnie będzie nam zależeć w czasie większej zmiany algorytmu SE. By tracić jak najmniej okazji sprzedaży.

Real Marketing. To moja robocza nazwa marketingu prowadzonego w realnym życiu. Wizytówki, ulotki, kalendarzyki - cokolwiek, by klient zapamiętał naszą witrynę i na nią powracał.

W tych czasach, które się do nas zbliżają, sądzę, że już za kilka lat, trzeba się wykazać znacznie większą troską o klienta. Wtedy klient będzie dla Ciebie niezwykle cenny, każdy na wagę złota. Dlatego brak jego poszanowania przejawiający się zbyt dużą ilością reklam, linków partnerskich i spamerskich technik może skutkować tragicznie. Trzeba już dzisiaj o niego zadbać, by się przywiązał do Twojego biznesu - a nie konkurencji!

Nie uważam powyższego za malowanie przyszłości w czarnych barwach. To się nazywa wyprzedzaniem faktów i planowaniem. Tylko to pozwoli nam przetrwać pęknięcie bańki "zarabiania w Internecie". Tak jak było podczas bańki web 1.0 i web 2.0, kiedy powstawało mnóstwo stron i for phpbb, które upadły...

My się nie damy, kiedykolwiek to będzie. Tego Ci życzę.
 




+ - 2

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 5

1. Mateusz | 10:38 17-01-2008

ciekawe hmm plus :)

2. michal | 18:00 07-05-2008

www.2007-2013.pl doradztwo europejskie z zakresie pozyskiwania dotacji z funduszy strukturalnych.

ul.świętojańska 23/4

600175158 lub 587102527

3. Patryk | 23:32 09-05-2008

konkurencyjne ceny i caly zysk w inwestycje pomoglby z pewnoscia sie utrzymac na powierzchni. Dobry artykul widac ze sie pan zna na prowadzonej dzialalnosci

Pozdrawiam

4. Piotr | 19:39 04-09-2009

Wydaje mi się, że najlepiej sprawdzi się niestandardowy marketing partyzancki, wirusowy, pod warunkiem, że będzie kierował na stronę, która też potrafi zatrzymać na dłużej odwiedzającego.



Pozdrawiam

Piotr Waydel

5. Arek | 14:51 11-12-2010

Google dostaje czkawki, a jego algorytmy zmieniaja sie co pewien czas, przy naturalnie pozycjonowanej stronie nie powinien nastąpić gwałtowny soadek pozuycji, ale huśtawka nastapić może.