Nowoczesna e-reklama
Artykuł był czytany 6818 razyTytuł artykułu jest troszkę mylący, jako że nowoczesność owa tyczy się naszego wspaniałego kraju - nie zaś cywilizowanych krajów "zachodu"...
Wirtualni asystenci...
Nawet w naszej zacofanej technicznie ojczyźnie wielką wagę zaczynają odgrywać internetowe kampanie reklamowe prowadzone niemal zawsze równolegle do "rzeczywistych". Na szczęście w nowej RP widzę malutki kroczek naprzód - odrobinkę odwagi. Przeczesując internet zauważyłem wysyp - jeszcze do niedawna rzadko spotykanych - firm oferujących wirtualnych agentów, zwanych również: chatbotami, chatterbotami, wirtualnymi asystentami, lingubotami, etc. Ale musiał minąć któryś rok zanim polscy inwestorzy zauważyli, że program, który realizuje więcej zadań niż jego rzeczywisty odpowiednik jest opłacalny. Nadal dziwię się, dlaczego jeszcze nikt nie wpadł na pomysł, żeby dostarczać takie chatbota na minidysku albo pendrivie prosto na biurko klienta - nie zawsze ktoś ma ochotę wchodzić na stronę danej firmy - może nawet zapomnieć adresu a nie każdy jest specjalistą internetu. Drugą stroną medalu są niestety zawyżone ceny takich cyber-pracowników - ceny wahają się pomiędzy klilkoma tysiącami do kilkudziesięciu! I za co płaci potencjalny nabywca nowego e-pracownika?? Płaci za podstawy php + MySql i wynajęcie modela do zdjęć. Nie wiem czy jest to naprawdę warte np. 30 000 zł... Ale to moje zdanie.
Brandpets...
Kolejną rzeczą, która raczkuje wśród polskich firm jest niewątpliwie skuteczny sposób na skojarzenie produktu z marką - brandpets. Obecnie stosowana jest z powodzeniem przez producenta Pysia, Kubusia - doskonałym przykładem jest firma Michelin, która od zamierzchłych czasów kojarzona jest człowiekiem - oponą :) Taka maskotka firmy, która bierze udział w reklamie wizualnej, na stronach www, w minigrach reklamowych, na ulicach jest naprawdę bardzo skutecznym środkiem komunikacji firma-klient i wspaniale utrwala markę! Miejmy nadzieję, że wkrótce stanie się docenionym środkiem promocji marki.
Reklama w świecie alternatywnym...
W ogóle niestosowanym sposobem przez polskie firmy jest reklama w wirtualnych światach i grach on-line - i to trochę dziwne, skoro tylu potencjalnych klientów z różnych dziedzin rynku przesiaduje minimum godzinę przed komputerem. Przecież to jest raj dla promocji... Na zachodzie modne stały się czaty 3d, w których aż roi się od reklam, w grze Trackmania też istniała możliwość zamieszczenia własnej reklamy, tymczasem w Polsce jak za czasów atari modne są gry tekstowe :/
Morał...
Niestety w polsce jedyne co kojarzy się z internetem i promowaniem marki, czy firmy jedyne co jest w powszechnym użytku, to sklepy internetowe i banery reklamowe... aha i reklama kontekstowa, która jednak bardziej służy ich wynalazcom niż firmom, które ją stosują...
Eh ten nasz piękny kraj...
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Karolina Janik, Paweł Lipiec, Robert Franckowski, Zdzisław WagnerDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 13
po łebkach
ja sie nie znam więc nie opiniuje ;-)
Akceptuję, choć z pewnymi wątpliwościami. Po pierwsze zgadzam się, że temat potraktowany został bardzo pobieżnie i świadczy to zdecydowanie na jego niekorzyść. Po drugie nie lubię narzekania, a szczególnie z góry na wszystko, co dotyczy polskiej sieci. Może nie jest super, ale nie jest aż tak źle. Wdaje mi się, że niektórzy rodacy uwielbiają pogrążąć sie w przekonaniu, że jesteśmy " w tyle", a to nam na pewno skrzydeł nie doda. Czekam zatem na jakiś bardziej optymistyczny i bardziej rozbudowany materiał Panie Macieju. A dodatkowo, czy skuteczność takiego ludzika Michealin jest zbadana? Czy może Pan wskazać inne przykłady? Skąd przekonanie, że to krok wart naśladowania? Co do linguobotów, to tak łatwo wyprowadzić "eksperta" w pole, że wydatek, nawet jeżeli stosunkowo niewielki, nie opłaca się wg mnie zupełnie. Mówię to jako Klient.
Częściowo sie zgadzam,ale mogą sobie pozwoloć na taka reklame duże firmy a co maja zrobic małe ?
hmmm... postaram się napisać zatem coś optymistycznego i dłuższego:)
Co do ogólnego narzekania na polską sieć - niestety paradoks - doskonali informatycy - kiepskie osiągi jest przynajmniej dla mnie typowym przykładem mentalności polaków, którzy niewiele potrafią zdziałać w grupach, których zazwyczaj unikają jak ognia albo podchodzą do wszystkiego z dużym dystansem. Jeśli chodzi o maskotki - każda firma, która ma maskotkę potrafi łatwiej utrwalić markę - zresztą mają je znane i dobrze prosperujące marki... Jeśli chodzi o linguboty, to doskonale wiem, że cena/produkt/wynik jest mocno naciągnięta i przynajmniej w obecnym stadium technologicznym tworzenie lingubotów, z którymi mozolnie trzeba rozmawiać jest nonsensem...
No nic - więcej bubla nie wpuszczę:)
no niech będzie, ale to baaardzo pobieżnie opisane ;/
Szkoda że tak na odczepkę... To już wolałbym jakby nie był zamieszczony...Ale jest już następny - czy lepszy - nie wiem - chyba tak:)
Po przeczytaniu artykułu próbowałem znaleźć conajmniej 10 maskotek i na liście światowych firm mam w tej chwili:
1. Michelin
2. McDonald
3. ? i dalej pusto
Co do linguobotów, to są one pomyłką w dzisiejszym świecie. Brakuje nam dobrej technologii rozpoznawania skłądni gramatycznch zdań. wszelkei próby kończą się tak jak w przypadku Hestii, której linguobot jest słabiutki i nie jest w stanie odpowiedzieć na najprostsze pytania.
O wiele łatwiej i czytelniej jest wstawić na stronę dobrze przygotowana wyszukiwarkę, która o wiele szybciej znajdzie odpowiedź na poszukiwane zagadnienie. Tym samym nie będziemy na siłę zmieniali doświadczen użytkowników z Google.
3. Monte
4.Kubuś(w pl)
5.Nestle - do każdego produktu inny zwierzaczek...
6.Linux
7.Firefox
8.Playstation
9.Nintendo
10.Delma
11.bober z colgate herbal (ale to kiepski przykład)
Maskotka pomaga utrwalić markę - trudno żeby było inaczej:)
Ale te maskotki nie sa spontaniczne. Ja bym ich nie wymienił. Wydaje mi sie, ze inwestycja w maskotkę jest długofalowa i pochłania wielkie fundusze. Dopiero gdy maskotka zakorzeni się w świadomosci możemy mówic o sukcesie.
Dla przykładu Ludzik Michelin pojawił się w wielu filmach - wsytarczy wspomnieć GhostBusters. McDonald pojawia się w wielu parodiach i jest nie tylko symbolem Mc'a ale i symbolem amerykańskim.
Wymienione przez Ciebei maskotki umykają. Są raczej treścią przekazu, a nie przekazem samym w sobie.
Kolejny artykuł jest już pełniejszy i wprowadza w ceikawy i bardzo szeroki temat dyskusji
Tekst jest wprawdzie dość ogólny, ale poprawny i zawiera ciekawe wnioski.
Ja bym do listy maskotek dodał biało-fioletową krowę Milka. To chyba dość silna maskota kojarzona jednoznacznie. Myślę jednak że na maskotki głównie łapią się dzieci i jeśli chodzi o produkty dla nich to maskotki jak najbardziej. Co do linguobotów to czytałem gdzieś że są takie, które przez telefon odpowiadaja na zapytania klientów. Nie wiem czy to prawda ale sądzę że taki "pracownik" szybko się zwróci. Jednym z pierwszych botów była "pani psycholog", której ludzie zwierzali się ze swoich problemów. Jako narzędzie reklamy raczej bym nie stosował. Co do reklamy w krajowej e-przestrzeni to wydaje mi się że postęp idzie od dołu. Znane polskie firmy raczej nie doceniają potencjału internetu, natomiast wiele "mikrusów" od tego zaczyna, z tąd być może mnogość banerków na monitorze.











