iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Biznes / Firmy
+ - 2

Światowa konkurencja – to nie dla nas?

17 01 2008 Andrzej Korza Artykuł był czytany 2564 razy

Patrząc na globalny rozwój gospodarczy i technologiczny warto zadać sobie pytanie jak wpływa on na polskie firmy, jak można z niego skorzystać i jak zapewnić sobie wpływ na kształtowanie przyszłości?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Globalizacja daje możliwość zwiększenia osiąganego zysku, ale dla osiągnięcia tego celu firmy muszą rozwiązywać pojawiające się problemy, podejmować zupełnie nowe rodzajowo decyzje. Najważniejsze z nich to: jaki jest najlepszy sposób na rozszerzanie działalności na zewnętrzne rynki? Czy przedsiębiorstwo powinno eksportować, kupować jednostki produkcyjne czy budować nowe zakłady? Po podjęciu tych decyzji pozostaje do rozstrzygnięcia jeszcze problem lokalizacji: być może lepszą lokalizacją będzie inwestycja nie tam, gdzie będą sprzedawane produkty, ale tam gdzie koszty produkcji są niższe? Menedżerowie muszą w takich przypadkach zadecydować w jaki sposób dopasować swoją strategię, politykę marketingową i zarządzanie kadrami do różnic panujących w różnych częściach świata. I – co być może jeszcze ważniejsze – jak konkurować z lokalnymi przedsiębiorstwami.

 

Tak więc dwa główne aspekty globalizacji to: globalizacja rynków i globalizacja produkcji.
Pierwszy z nich odnosi się do łączenia oddzielnych, historycznie odrębnych rynków krajowych w jeden ogromny, globalny rynek. Z jednej strony, mamy tu do czynienia z ujednolicaniem się gustów i upodobań mieszkańców różnych części świata - głównie dzięki rozwojowi turystyki, telekomunikacji i ekspansji mass mediów - które mogą być opisywane jedną ogólnoświatową normą ułatwiającą powstawanie globalnego rynku. Z drugiej strony, firmy oferujące produkty globalne nie są tylko i wyłącznie biernymi beneficjentami takiego stanu rzeczy. Sprzedając standardowe produkty na całym świecie same aktywnie pomagają w kreowaniu rynku globalnego. Nie należy jednak ulegać sugestii, że lokalne rynki całkowicie „odchodzą do lamusa”. Ciągle istnieją różnice kulturowe i różne systemy wartości w szczególności pomiędzy odległymi od siebie zakątkami świata. Sytuacja ta zmusza do przystosowania się wszystkich uczestników. Z tego właśnie powodu to nie rynki dóbr konsumpcyjnych, ale dóbr inwestycyjnych i przemysłowych ulegają najszybciej procesowi ujednolicania się w skali światowej.


Patrząc tylko na tak rozumianą globalizację polskie firmy nie mają się czego wstydzić. Produkty Made in Poland można co raz częściej spotkać we wszystkich zakątkach świata. Nasz eksport rozwija się dynamicznie od wielu lat, a wysoka jakość i stosunkowo niskie ceny produktów i usług dają nadzieję na dalszy szybki wzrost. Co prawda polskie firmy zajmują dotychczas raczej rynki niszowe, ale dzięki integracji z Unią Europejską cały czas powstają nowe szanse rozwojowe w tej dziedzinie.


Zupełnie inaczej przedstawia się z naszej perspektywy druga postać globalizacji, czyli globalizacja produkcji. Jest ona konsekwencją umieszczania produkcji w różnych miejscach na świecie, w celu skorzystania z różnic w kosztach i jakości czynników produkcji występujących pomiędzy krajami. Korzyścią takiego działania jest obniżenie kosztów działalności, ewentualnie uzyskanie lepszej jakości produktów i usług. Strategia taka wydaje się być najbardziej odpowiednia dla gigantów przemysłowych, ale mniejsze firmy coraz częściej z powodzeniem z niej korzystają. W przypadku globalizacji produkcji barierami są formalne i nieformalne ograniczenia w handlu międzynarodowym, ograniczenia w bezpośrednich inwestycjach zagranicznych, koszty transportu oraz czynniki ryzyka politycznego i ekonomicznego.


Patrząc z tej strony na globalizację polskie przedsiębiorstwa nie dosyć, że nie wykorzystują potencjalnych możliwości ekspansji, to jeszcze muszą brać pod uwagę fakt, że to właśnie u nas lokowane jest wiele inwestycji produkcyjnych i usługowych firm wywodzących się z krajów wysoko rozwiniętych. Polska jest ciągle traktowana jak kraj rozwijający się, z niskimi kosztami pracy ale stabilny politycznie, co powoduje, że światowi giganci chcący skorzystać też z dogodnego położenia geograficznego w centrum kontynentu lokują tu swoje zakłady produkcyjne i usługowe. Dla rodzimych firm oznacza to zwiększenie konkurencji nie tylko o klienta ale też co raz częściej o pracownika. Szczególnie mocno odczuwają to małe i średnie przedsiębiorstwa, którym najczęściej brakuje wiedzy i kapitału, żeby sprostać zaostrzeniu konkurencji, automatyzować produkcję, obniżać koszty i zwiększać efektywność pracy. Ujawnia się tu również inna groźba wynikająca z globalizacji - duże przedsiębiorstwa, aby zaistnieć na rynku globalnym dokonują fuzji i przejęć na rynkach lokalnych szybko i bardzo sprawnie wypierając rodzime marki.


Rozwiązaniem dla naszych przedsiębiorstw wydaje się być strategia rozwoju oparta na wykorzystaniu przewagi konkurencyjnej w postaci specjalistycznej wiedzy, wysokich kwalifikacji pracowników i możliwości rozwoju nowoczesnych technologii informatycznych i telekomunikacyjnych. Przedsiębiorstwa na swojej drodze do osiągnięcia sukcesu rynkowego nie tylko mogą, ale i muszą wykorzystywać wszystkie dostępne środki, samodzielnie i kreatywnie tworzyć, odkrywać i wykorzystywać okazje, jakie przynosi współczesna globalna gospodarka. Może nie brzmi to jak prosta recepta, ale warto się postarać. W końcu nigdy wcześniej polskie firmy nie miały przed sobą takiej szansy.





+ - 2

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 2

1. Anita | 11:47 18-01-2008

artykul bardzo sensowny

2. Karolina | 17:09 19-01-2008

oczywiście plusik!